mój pierwszy raz

  • Mój pierwszy raz: lot wiatrakowcem

    Królem przestworzy możesz zostać już za równowartość bardzo dobrego samochodu. Ultralekki wiatrakowiec kosztuje "tylko" 50 tys. euro. Plus VAT oczywiście. Warto? Alex Kłoś specjalnie dla was przeleciał się takim wiatrakowce. I ten pierwszy raz w...

  • Rafting w Himalajach

    Oto opowieść o jednej rzece, trzech pontonach i kilkunastu bardzo mokrych osobach. Bardzo mokrych, bo na miejsce mojego pierwszego spływu wybrałem nie coś prostego, a rzekę <span style="color: #000000;">Kaligandaki. Moja raftingowa inicjacja odbyła...

  • Na ramię broń!

    To prawdziwa męska przygoda. Mimo, że umiera się na niby, to i tak adrenalina krąży w żyłach przez cały czas. Czy masz lepszy pomysł na wolne popołudnie, niż iść do lasu w łaciatym moro i z karabinem w garści?

  • Kamera, akcja!

    Zamarzyła mi się kariera filmowa. Czerwone dywany, złote statuetki i hordy paparazzi jeszcze daleko, ale debiut mam już za sobą. Nie było trudno, raczej odrobinę nudno.

  • Zapasy z dziećmi bogów

    Dwa i pół tysiąca lat temu pojedynki sumo toczyli ze sobą japońscy bogowie. Ja całkiem niedawno postanowiłem przekonać się, jak to jest, kiedy człowiek zderza się czołowo z drugim człowiekiem.

  • Hokej według Red Bulla

    Nazwa Crashed Ice od razu skojarzyła mi się z czymś groźnym i bardzo bolesnym. Nie pomyliłem się. Walcząc z Czechem i dwoma Niemcami, ruszyłem na łyżwach w dół stromej, lodowej rynny. Na metę wjechałem jak worek z ziemniakami.

  • Między szczytami

    Czasem skrzydło niesie ciebie, czasem ty je musisz ponieść. Uczestnicy Red Bull X-Alps przedostają się z Salzburga do Monako między ośnieżonymi szczytami gór. To wielodniowy trójbój paralotniczo-trekkingowo-wspinaczkowy.

  • 110 km marszu za kręgiem polarnym

    Trasa wyścigu Fjällräven Classic, organizowanego przez produkującą sprzęt turystyczny szwedzką firmę Fjällräven, wiedzie przez Laponię. Kilkaset kilometrów za kręgiem polarnym uczestnicy wędrują przez tundrę, tajgę, górskie przełęcze i rwące potoki....

  • Na ostrym kole

    Zabijesz się - mówi znajomy reporter telewizyjny. Stoimy przy minidromie Red Bulla wzniesionym niepodal Pałacu Kultury. Mam się zabić, żeby wejść w świat ostrego koła.

  • Oktoberfest - eins, zwei, g´suffa!

    My mówimy Oktoberfest, monachijczycy - Wies'n. Tę pierwszą nazwę zna cały świat dzięki Amerykanom, tę drugą znają tylko miejscowi. Ale chodzi dokładnie o to samo: wielkie jesienne święto piwa w Monachium.

  • Sztuka prosto spod igły - tatuaże

    Jeśli kusi cię tatuaż, to pewnie chcesz wiedzieć, co cię czeka w studiu tortur - spokojnie, tak źle nie będzie. Ale na relaks się nie nastawiaj.

  • Testowane na własnej skórze - tatuaż

    Jak przebiega zabieg tatuowania?<br />Sprawdziliśmy to na skórze Wojtka Adamczyka z działu reklamy naszego wydawnictwa.

  • Jak zaklinałem konie

    Startowałem w pierwszych w Polsce i Europie mistrzostwach zaklinaczy koni. W ciągu trzech dni trzeba było obłaskawić zwierzę, na którym nikt wcześniej nie siedział.

  • Biegnący z bykami

    Postanowiłem wziąć udział w encierro - słynnej gonitwie z bykami w hiszpańskiej Pampelunie. Znajomi patrzą na mnie z mieszanką podziwu, zazdrości i zaciekawienia. Moja ukochana się boi. Moja matka uważa, że jestem idiotą. Jak zwykle, to mama ma...

  • ASP World Tour - surfing profesjonalistów

    <span style="font-size: 11pt; line-height: 115%;">Oglądanie mistrzów surfingu to rozrywka dla tych, którzy znają się na rzeczy.</span>

  • AVN Awards, czyli Porno Oskary

    Branża porno też ma swoje statuetki. AVN&#8200;Awards przyznano na&#8200;początku roku w rozpustnym Las Vegas.

  • Wio, pieski!

    Słońce, upał, jakiś pojazd z potężnym silnikiem? Zapomnijcie, to nuda. Prawdziwa męska przygoda wymaga mrozu, wiatru i natury.

  • Rosyjski taniec - Sambo

    W Rosji to sport popularnością ustępujący chyba tylko piłce nożnej. Sambo trenuje Władimir Putin, a narodowym gierojem jest mistrz tej sztuki Fiodor Jemieljanienko.

  • Desant z niańką

    Siedzę na progu i majtam nogami.<br /> Zwykle to relaksujące zajęcie, ale tym razem moje nogi majtają na wysokości czterech tysięcy metrów nad ziemią.<br />

  • Vierdaagse,czyli 4x50 bez zakąski

    <p>Uczestniczyliśmy w największej na świecie imprezie marszowej.</p> <p>W czasie czterech dni każdy z nas zrobił ponad 250 tys. kroków, zrzucił 3,5 kg i stracił trzy paznokcie. Ale bardzo nam się podobało. Za rok startujemy w Dodentocht -...

  • Umierałem za rosyjskiego cara

    <p>Żeby to jeszcze była bohaterska śmierć.</p> <p>Ale nie, udusiłem się oparami chloru w okopach pod Bolimowem.</p> <p>Okrutna agonia spodobała się publiczności. Razem z towarzyszami broni zebraliśmy huczne brawa.</p> <p>A ja kombinuję, kiedy...