Kinga Baranowska

Filigranowa, kiedy dociera do bazy, niewiele osób wierzy, że ma zamiar wejść na szczyt. Wielokrotnie słyszała pytanie: co to dziecko tu robi? Teraz, gdy jak burza zdobyła pięć ośmiotysięczników, zagraniczne ekspedycje dopytują się: "A gdzie ta śliczna blondynka z Polski?".

Kinga Baranowska, Kaszubka, która wie, czego chce.

 

 

Kobietą... 

jestem. Lubię założyć sukienkę, buty na obcasie, pójść do teatru czy na koncert. Mam potrzebę robienia wszystkiego, co tam, w górach, wydaje się zupełnie niepotrzebne.

 

 

Cenię...

kobiety spełnione, które doskonale wiedzą, czego chcą od życia, ale ciągle nad sobą pracują i mają w dodatku mnóstwo energii i uśmiechu. Są dla mnie wzorem do naśladowania.

 

 

Boję się...

wielu rzeczy. Strach w górach jest dobry, jeśli jest konstruktywny, bo powoduje, że uważamy i nie popadamy w rutynę.

 

 

Mężczyzna...

fajnie jeśli ma jakąś pasję i wcale nie muszą to być góry (uśmiech). No i pozytywne nastawienie do życia.

Bez tego nie można nic zdziałać.

 

 

 Jestem... 

zodiakalnym Skorpionem.

To dość zdecydowany i wyrazisty znak, ale właśnie z takimi osobami najlepiej się dogaduję. Można na nich polegać i znają znaczenie prawdziwej przyjaźni.

 

 

Potrafię...

być dość konkretna. Czasami w górach trzeba stanąć przed kimś i powiedzieć: "A czego się tu spodziewałeś?!".

 

 

Gdybym się nie wspinała... 

zostałabym chirurgiem. Albo reporterem. Moim mistrzem jest Ryszard Kapuściński. Teraz w wolnym czasie prowadzę wykłady dla firm i to też jest fascynujące pokazywać, że każdy może mieć swój Everest.

 

 

Najtrudniejsza chwila w moim życiu...

gdy brakuje mi 100 metrów do szczytu Dhaulagiri, a podczas wielodniowego zejścia do bazy mnie i mojego partnera przysypuje lawina.

 

Najwięksi przyjaciele w górach...

iPod z muzyką jazzową m.in. Ani Marii Jopek i Marka Napiórkowskiego oraz Leszka Możdżera i Pata Metheny'ego. Plus aparat fotograficzny i książki.

 

 

W górach... 

wszystko jest czarno-białe. Dostajesz tak mocno w kość, że nie masz siły niczego udawać.

 

 

Urodziła się w 1975 r. w Wejherowie. Geografka, ekonomistka.

Ma na koncie pięć ośmiotysięczników: Czo Oju (8201 m n.p.m., 2003 r.), Broad Peak (8047 m n.p.m., 2006 r.), Nanga Parbat (8125 m n.p.m., 2007 r.), Dhaulagiri (8167 m n.p.m., 2008 r.), Manaslu (8156 m n.p.m., 2008 r.). dwa ostatnie zdobyła jako pierwsza polka.

 

 

Czytaj też na Logo24:

 

  
 
Sienna Miller
  Na złamanie karku z Mają Włoszczowską 
orla perć  Tylko dla orłów 
  Naomi Watts  

  

 

Opracowanie: MONIKA BIELKIEWICZ-KIRSCHKE,

Zdjęcia: MICHAŁ MUTOR,

Makijaż: ROBERT BIELSKI/MARY KAY

Makijaż zrobiono kosmetykami MARY KAY: mineralny podkład pudrowy Ivory 1, puder mineralny Ivory 2, mineralny puder brązujący Canyon Gold, korektor Beige, flamaster rozświetlający 01, cienie do powiek: Precious Pink, Silky Caramel, Vintage Gold, mascara Ultimate Black, mineralny róż na policzki Strawberry Cream, kredka do ust Coral, szminka Garnet Frost, błyszczyk Caramel Kiss. Kinga ubrana jest w koszulę i sukienkę Zara

Więcej o: