Enoturystyka, czyli z kieliszkiem w plecaku

Jak zamierzasz spędzić wrześniowy urlop?

Leżąc i łapiąc resztki słońca przy hotelowym basenie na Krecie? Wędrując po Alpach z plecakiem i namiotem?

Jeśli nie jesteś aż tak leniwy (opcja jeden) ani nadmiernie aktywny (opcja dwa), jeśli doceniasz dobrą kuchnię i dobre wino - polecamy modną ostatnio enoturystykę.

 

 

Pochodzące z greki eno oznacza wino, a więc enoturystyka jest turystyką winiarską, wędrówką po regionie, w którym wino powstaje. To urlop, podczas którego wino jest motywem przewodnim.

Tak się składa, że winorośl jest zwykle uprawiana w miejscach interesujących i geograficznie, i kulturowo. Najlepsze winnice są położone na stokach zapewniających dobre nasłonecznienie i skuteczne odprowadzanie nadmiaru wilgoci. Często niedaleko znajduje się jezioro, rzeka, morze, stabilizujące klimat i odbijające promienie słoneczne w kierunku winnicy.

Ponieważ wino to także ważna część historii i kultury, w okolicach starych winnic znajdziemy także zabytkowe miasta i doskonałą, bo zgraną z miejscowymi trunkami, kuchnię.

 

 

Punkt pierwszy: przygotowanie

 

Improwizacja sprawdza się w jazzie, w przypadku turystyki winiarskiej wskazane będzie przygotowanie wyjazdu. W niemal każdym europejskim regionie winiarskim są setki producentów. Większość, niestety, robi wina anonimowe, przeciętne, czasem wręcz słabe. Za to każdy chce te wina sprzedać. I choć może się teoretycznie zdarzyć, że strzałka przy głównej ulicy burgundzkiego miasteczka doprowadzi nas do dobrego wytwórcy, to jednak wtajemniczeni trafiają do tych wybitnych bez żadnych strzałek.

Najlepiej, gdy szczegółowy plan wizyt u producentów przygotujemy przed wyjazdem, w domu. Pomogą nam przewodniki po winach z danego kraju, wydawane z reguły co roku i dostępne również w księgarniach internetowych. W przewodnikach są informacje o najlepszych winach, adresy pocztowe i internetowe producentów, a także ich numery telefonów.

 

 


A Traveller's WineGuide to Italy   Traveller's Wine Guide to France  

Przewodniki Enoturystyczne

The Wine and Food Lover's Guide to Portugal






Stephen Hobley

A Traveller's WineGuide to Italy,

Interlink Books


Christopher Fielden

Traveller's Wine Guide to France,

Chastletone Travel


Charles Metcalfe,

Kathryn McWhirter

The Wine and Food Lover's Guide to Portugal,

Inn House Publishing.


 

 

Pomocą w planowaniu podróży mogą też służyć importerzy win producentów, których chcielibyśmy odwiedzić. Dzięki nim czasami udaje się zorganizować wizytę u kogoś, kto gości "z ulicy" zwykle nie przyjmuje. Jeśli nie zdążyliśmy się przygotować przed wyjazdem, również na miejscu znajdziemy wskazówki, niekoniecznie w biurach informacji turystycznej (choć i tam bywają ciekawe mapy szlaków winiarskich), ale przede wszystkim w sklepach i winebarach zaopatrzonych w lokalne butelki. Ich personel jest przeważnie nieźle zorientowany, do kogo warto zastukać.

 

 


Wina Europy   Les Meilleurs Vins de France  

Przewodniki Winiarskie

Le Grand Guide des Vins de France






Marek Bieńczyk,

Wojciech Bońkowski

Wina Europy,

Wiedza i Życie, Warszawa


 

 

Les Meilleurs Vins de France,

wyd. La Revue du Vins de France


Michel Bettane,

 

Thierry Desseauve

Le Grand Guide des Vins de France


 

Nie polecam zresztą metody stukania z ulicy, choć czasem i to się mi zdarzało. Najlepiej zadzwonić dzień lub dwa wcześniej, by się umówić. W rodzinnej winiarni często wszystkie ręce są potrzebne do pracy i gdy przyjedziemy bez zapowiedzi, może nie być nikogo, kto miałby czas się nami zająć. Pamiętajmy też, by uprzedzić, jeśli się spóźnimy lub z jakiegoś powodu musimy zrezygnować z odwiedzin.

Producenta odwiedzamy nie tylko po to, by spróbować jego win, ale przede wszystkim, aby o nich porozmawiać. Młodsi znają często kilka języków, jednak np. we Francji, jeśli rozmawiamy z wytwórcą, a nie z pracownikiem marketingu, język francuski może być jedyną opcją. Włosi, Hiszpanie, Portugalczycy zwykle mówią po francusku i trochę po angielsku, w Niemczech też dogadamy się po angielsku. Na Węgrzech łatwiej będzie po niemiecku, choć młodsi angielski zwykle już znają.

 

 

Punkt drugi: winnica i winiarnia

 

Wizyta u producenta w najpełniejszej wersji składa się zwykle z trzech części, odzwierciedlających proces powstawania wina.

Zaczynamy w winnicy. Oglądamy krzewy, oceniamy glebę, sposób uprawy, pytamy o nawożenie, pogodę, problemy z wodą, choroby roślin i pasożyty. Może się to wydać mało ciekawe, ale ma olbrzymie znaczenie dla jakości wina, a przekazane przez praktyka jest bardziej fascynujące niż powieść szpiegowska. Tutaj usłyszymy opowieść o terroir, ulubionym pojęciu europejskich producentów wina, tłumaczonym na język polski jako "siedlisko", czyli zespół czynników glebowych, klimatycznych i geograficznych mających wpływ na jakość wina.

 

Zaczynamy w winnicy

 

Najciekawsze bywają odwiedziny u winiarzy biodynamicznych, stosujących w winnicy oryginalne metody uprawy wymyślone na początku XX w. przez mistyka i filozofa Rudolfa Steinera. Wykonywanie pewnych prac podczas właściwej fazy księżyca jest jednym z elementów praktyk biodynamicznych, o inne najlepiej zapytać na miejscu.

Kolejnym etapem jest wizyta w winiarni. Zobaczymy prasy, kadzie fermentacyjne, beczki dębowe, linię do butelkowania - te ostatnie same w sobie nie są specjalnie interesujące, ale pokazując taką linię, producent przekazuje nam istotną wiadomość: o jakość dba do końca i nie pozwoli nikomu majstrować przy swym winie.

 

 

Punkt trzeci: degustacja

 

To najważniejsza część wizyty. Czasem trzeba za nią zapłacić, czasem kilka próbek dostaniemy za darmo (wtedy w dobrym tonie będzie kupienie co najmniej butelki wina). Zwykle płacimy za degustację u dużego producenta, przyjmującego wielu gości i zatrudniającego personel do ich obsługi. U mniejszych, nie tak często odwiedzanych (ci są zwykle najciekawsi!), możemy spodziewać się nie tylko darmowej degustacji, ale i skromnego poczęstunku.

Degustuje się zwykle wina już zabutelkowane, ale będąc w winiarni, możemy i powinniśmy poprosić o spróbowanie win dojrzewających w kadziach bądź baryłkach. Warto poznać wino również na tym etapie jego życia, jest zupełnie inne niż starsze, "zakończone". Ciekawe też jest próbowanie fermentującego moszczu, możliwe, oczywiście, tylko do kilkunastu dni po zbiorach. W tym pracowitym okresie wielu małych producentów niechętnie przyjmuje gości, ale u większych personel zajmujący się marketingiem i sprzedażą pracuje zwykle bez zmian.

 

degustacja

 

Pamiętajmy, że wino jest napojem alkoholowym i że nawet niewielkie porcje degustacyjne mogą złożyć się w całkiem pokaźną ilość promili we krwi, zwłaszcza jeśli zaplanujemy kilka wizyt dziennie. Wypluwanie wina jest powszechnie przyjętą praktyką podczas degustacji, nie oznacza dezaprobaty dla trunku i pokazuje gospodarzowi, że nie przyjechaliśmy do niego, by za darmo lub za niewielkie pieniądze napić się wina, lecz aby poważnie i z pełną świadomością je próbować i poznawać. Wypluwanie jest szczególnie ważne, jeśli przyjechaliśmy samochodem - sprawdźmy w przewodniku, jaka jest dozwolona zawartość alkoholu we krwi w danym państwie (w niektórych krajach winiarskich, na przykład na Węgrzech, wynosi ona zero, tak, zero promili!).

Wino wypluwamy bądź do specjalnie w tym celu przygotowanych naczyń, bądź też, jeśli znajdujemy się w piwnicy, do specjalnych kanałów ściekowych w posadzce. Jeśli ich nie ma, dopuszczalne jest plucie na żwirową glebę, na której umieszczone są beczki, w tym jednak przypadku wypada spytać gospodarza. Technikę wypluwania przećwiczmy przed wyjazdem w domu, trudno o bardziej kłopotliwą sytuację podczas wizyty niż oplucie komuś jasnych spodni czerwonym winem.

 

 

Punkt czwarty: zakupy

 

Anglicy mawiają: "Some wines do not travel well" (niektóre wina źle znoszą podróż). Nie chodzi im o to, że podróż psuje wino (chociaż gdy butelka spoczywa zbyt długo w rozgrzanym bagażniku, nie bardzo jej to służy), mają raczej na myśli to, że wino nigdzie nie będzie nam smakować tak dobrze, jak w towarzystwie entuzjastycznego producenta, który je stworzył, w jego starej, nastrojowej piwnicy. Pamiętajmy o tym, gdy będziemy podejmowali decyzje zakupowe.

Pamiętajmy też o tym, że nie zawsze cena u producenta będzie szczególnie okazyjna, może się bowiem okazać, że w lokalnym sklepie specjalistycznym za taką samą butelkę zapłacimy euro czy dwa mniej. Nie można się dziwić, sklep jest zwykle ważnym odbiorcą win i ich producent nie może ryzykować konfliktu i utraty klienta.

Osobny problem to wino w bagażu. Podróżując samolotem, niewiele przewieziemy ze sobą. Pamiętajmy, aby nie pakować butelek do bagażu podręcznego - nie wejdziemy z nimi na pokład.

  wino
Dużo lepiej jest jeździć samochodem, unijne regulacje pozwalają nam niemal bez ograniczeń przewozić przez granice wino przeznaczone na własny użytek, przy czym zalecenie Komisji Europejskiej uściśla, że określenie "na własny użytek" oznacza nie więcej niż 90 litrów na osobę. Pamiętajmy jednak, że nie jest legalne przewożenie wina dla innych osób - nie dotyczy to tylko Polski, również inne kraje europejskie wprowadziły podobne ograniczenia

 

 

Punkt piąty: wrażenia z podróży

 

Gdy już wrócimy z winnej trasy, nie chowajmy przywiezionych butelek dla siebie. Zaprośmy przyjaciół, opowiedzmy o wrażeniach, pokażmy zdjęcia, przyrządźmy coś regionalnego do jedzenia i poczęstujmy ich winem. Może za rok pójdą (a właściwie pojadą) w nasze ślady?

 

 

wino

 

 

WŁOCHY - Chianti i Toskania

 

Chianti to przede wszystkim rozciągający się między Florencją i Sieną klasyczny region Chianti Classico, siedem apelacji "satelitarnych" z Chianti Rufina i Chianti Colli Senesi na czele oraz szeroka apelacja Chianti. Sercem jest Chianti Classico i tą apelacją się tu zajmiemy. Można ją zwiedzać na dwa sposoby. Albo poruszamy się autostradą łączącą Florencję i Sienę, zjeżdżając zjazdami najbliższymi naszych celów (tej metody jednak nie polecamy), albo jedziemy dawną główną szosą, Via Chiantigiana, skąd więcej widać i wszędzie jest blisko.

Miejsca, gdzie warto się zatrzymać: Greve, Panzano, San Donato, Castellina, Fonterutoli, Radda, Gaiole, Castelnuovo Berardenga.

Jeśli mamy więcej czasu, koniecznie odwiedźmy San Gimignano (z jego białą vernaccią), Montalcino (ze słynnym brunello) i Montepulciano (z vino nobile).

  WŁOCHY

 

 

FRANCJA

 

Polecamy Langwedocję i Roussillon. Na krótszy pobyt trójkąt Narbonne-Carcassone-Perpignan, na długi trasę Montpellier-Perpignan. W pierwszym przypadku odwiedźmy Minerve (apelacja Minervois), Carcassone i Limoux (to ponoć prawdziwa ojczyzna win musujących). Kolejne postoje to Maury (wina wzmacniane), Rivesaltes (muszkaty), Fitou (wina czerwone) i Durban-Corbieres (apelacja Corbieres). Startując z Montpellier, jedziemy w okolice góry Pic St Loup, testując jedne z najlepszych win Langwedocji (Picpoul-de-Pinet jest świetne do ryb!). Stąd udajemy się do Faugeres i St Chinian, by później dołączyć do krótszej wersji trasy. W okolicach Perpignan zwiedzamy jedne z najpiękniej w świecie położonych, nadmorskich winnic w okolicach Collioure i Banyuls.

  FRANCJA

 

 

AUSTRIA

 

Okolice Neusiedler See (centrum historycznej Panonii) polecamy rowerzystom: startując z Illmitz, odwiedźmy Apetlon, potem Frauenkirchen i Halbturn z pięknym zamkiem. Z Halbturn skręcamy do Gols (czerwone wina panońskie; polecamy winiarzy z grupy Pannobile), potem, minąwszy jezioro, podjeżdżamy pod grzbiet Leithagebirge, gdzie znajdują się jedne z najlepszych winnic w całej wschodniej Austrii. Wracamy nad jezioro do Rust, gdzie powstają ausbruchy, od kilkuset lat rywalizujące z najlepszymi tokajami. Z Rust wracamy do Illmitz, zamykając pętlę wokół jeziora.

  AUSTRIA

 

 

WĘGRY

 

Polecamy trasę złożoną z dwóch części. W regionie tokajskim można zacząć od Mád, przez Tarcal udać się do miasteczka Tokaj, potem zaplanować postoje w Bodrogkeresztur, Tolscvie i Sárospatak, gdzie w zamkowych piwnicach za uczciwe pieniądze spróbujemy legendarnej tokajskiej eszencii. Drugi etap to okolice Egeru. Najlepsi egerscy producenci mają siedziby w samym Egerze, w Egerszalók i Egerszólát oraz koło Noszvaj i Ostoros.

  WĘGRY

 

 

PORTUGALIA

 

W dolinie rzeki Duero (port. Douro) od stuleci powstaje porto, a od kilkunastu lat jedne z najlepszych wytrawnych win kraju. Podróż można zacząć w składach win na przedmieściu Porto Vila Nova de Gaia, najciekawszy jest jednak właściwy region między Peso da Régua na zachodzie a Pocinho i Vila Nova de Foz Coa na wschodzie. Ciekawa trasa prowadzi południowym brzegiem rzeki z Peso da Régua. Przed Pinho wjeżdżamy na grzbiet górski, który prowadzi do Sao Joao da Pesqueira. Stąd kierujemy się do Vila Nova de Foz Cea lub przeprawiamy się tamą Valeria i przez Tua, Alijó, Favaios dojeżdżamy do Pinho - centrum regionu.

  PORTUGALIA

Malowniczą trasą przez Galafurę i Vilarinho dos Freires wracamy do Peso da Régua. Po drodze roi się od świetnych, choć mniej znanych, producentów wina. Tych wielkich szukamy przede wszystkim w wąskich uliczkach Vila Nova de Gaia.

 

 

wino

 

 

Festiwale

Dobrą okazją poznania win z jakiegoś regionu są festiwale winiarskie. Nie będziemy tu podawać ich listy, byłaby za długa, zresztą wystarczy w okienko internetowej wyszukiwarki wpisać "wine festival" i nazwę interesującego nas regionu. Pamiętajmy jednak, że najciekawszych producentów możemy na nich nie spotkać, potraktujmy więc festiwal jako punkt wyjścia, nie ograniczajmy się do win, które tam znajdziemy.

 

winnica

 

 

Wyjazdy winiarskie

O rosnącej popularności enoturystyki może świadczyć fakt, że zwiększa się liczba firm zajmujących się organizacją specjalistycznych wyjazdów do regionów winiarskich (pierwszą było krakowskie Collegium Vini). Również importerzy organizują wyjazdy dla swych stałych klientów, a i firmy zajmujące się obsługą turystyki dostrzegły tę jej formę - na przykład ubezpieczyciel Elvia wprowadził do swej oferty pakiet Elvia Degustator, oferujący m.in. ubezpieczenie przewożonych w bagażu win.

 

 

 

 

Tekst: Andrzej Daszkiewicz, dziennikarz "Magazynu Wino"

 

 

 

Infografika: Wawrzyniec Święcicki

Zdjęcia: Shutterstock, materiały promocyjne

 

Zobacz także:

 

Malt Whisky Trail - rajd po szkockich gorzelniach

 

Winnym szlakiem... na rowerach!

 

Czerwone wino z Peloponezu

 

 

Więcej o: