Piwo & grill - małżeństwo doskonałe

Mieliśmy już niejeden test piw i niejedną lekcję grillowania. Ale jakoś tak zawsze oddzielnie. A przecież piwo i grill to świetny związek. Wybraliśmy więc kilka oryginalnych zestawów i spotkaliśmy się w męskim gronie, aby je ocenić. Skład jury? Znani aktorzy - Redbad Klijnstra i Andrzej Zieliński, doskonały grafik Artur Matulaniec i niżej podpisany.

 

 

Wyruszyło nas do tej przygody sześciu, na miejsce dotarło czterech. W dodatku było zimno, deszczowo i wietrznie. Czy ktoś inny wpadłby na równie głupi pomysł, by w taką pogodę siedzieć pod (niemal) gołym niebem i pić zimne piwo? Nam to nie przeszkadzało, bo i towarzystwo doborowe, i otoczenie świetne. A jak już doszczętnie zmarzliśmy, zgodziliśmy się, żeby nasz kelner pan Jacek odpalił nam grzybka, czyli włączył gazowy ogrzewacz. Na nasz grillowo-piwny test wybraliśmy ogród restauracji Boathouse, uhonorowanej jako jedyna restauracja śródziemnomorska w Warszawie zaszczytną rekomendacją przewodnika Michelin - Main Cities of Europe 2009. Poza klasą kuchni Boathouse ma jeszcze jeden atut: wielki ogród ze stanowiskiem do grillowania.

 

 

Jeszcze przed spotkaniem ustaliliśmy z kucharzem Boathouse'u menu. Trzeba przyznać, że dość niezwykłe, bo każdy z nas podał swój ulubiony zestaw grillowo-piwny, który następnie został przygotowany przez kuchnię i zaserwowany w czasie uczty. Od nas pochodziło sześć zestawów, siódmy został zaproponowany przez szefa kuchni restauracji. Gdy w dniu testu się okazało, że dwóch kolegów nie może przybyć, postanowiliśmy się tym nie zrażać i po prostu na ich propozycjach nie pozostawić suchej nitki (ułatwił nam to zresztą padający deszcz). Szef kuchni  monsieur Luc Dernaucourt powitał nas przekąską - dostaliśmy grillowane cząstki sera halloumi, papryki i pikantnych kiełbasek chorizo. Początek godny był tego, co później nastąpiło. Andrzej, prawdopodobnie mocno głodny, od razu przypomniał sobie inną pyszną przegryzkę z tym narodowym serem Cypryjczyków - halloumi zawijany w prosciutto, czy łatwiej - szynkę parmeńską, następnie grillowany (choćby na patelni). Do tego schłodzony mus albo drobno krojone mango i listki mięty. Na początku usiedliśmy przy barze - ciepło od rozżarzonych węgli nastroiło nas pozytywnie.

 

 

 

 

Wjechał pierwszy zestaw, zaproponowany przez Redbada: warzywa i żywiec. Dlaczego warzywa, można zrozumieć, ale dlaczego żywiec? Redbad tłumaczy, że z dwóch powodów: żywiec to dla niego synonim polskiego piwa.

Że gdy przyjeżdżał do Polski z mamą (Polką, ojciec jest Holendrem) z tych wyjazdów pamięta właśnie żywiec. A po drugie etykietę eksportowego żywca zaprojektował w latach 60. ojciec jego narzeczonej. Wegetariański początek kolacji sprowokował nas do żartów z wegetariańskich doświadczeń. Roślinożernym odradzamy np. kuchnię czeską (bo niesmaczna) i węgierską (bo ze skwarkami). Tu było super: trochę cukinii i bakłażana, papryka, pomidory i szparagi. Ugrillowane wzorowo, podlane oliwą.
 I wszystko byłoby świetnie, gdyby nie... piwo. Żywiec nas mocno rozczarował. - Albo ten żywiec jest inny niż przed laty, albo nam się zmienił smak - zawyrokował Andrzej. Piwo poza szczypaniem w język nie oferowało niczego innego. A Redbad potem, po cichu, przyznał się, że najbardziej mu smakują - uwaga! - piwa belgijskie. To trochę tak, jakby mieszkańcom Kielc najbardziej smakowały radomskie.
 

Wybór grillowanych warzyw śródziemnomorskich.

 

 

 

 

Wjechała dorada, królowa środziemnomorskich kolacji. Ryba i ładna, i smaczna. Dorada nie potrzebuje za wiele trudu, by zachwycić podniebienia biesiadników. Tu szef kuchni przyprawił ją delikatnie tymiankiem, czosnkiem i czerwonym winem, i wzorowo ugrillował.

 

Doradę wybrał Artur i chwała mu za to. Ryba była bardzo smaczna, delikatna, upieczona w punkt. Tylko jak do ryby pić piwo? - Dlaczego heineken? - zapytaliśmy Artura. - No, bo skoro miał być z nami Holender, to chciałem mu zrobić uprzejmość i pokazać, jak przyjaźnie jesteśmy nastawieni do innych narodów - poprawnie odparł Artur. Dowcipów o stosunku Polaków do innych nacji pojawiło natychmiast kilkanaście, niestety w jedynym, który nadawałby się do publikacji, nie pada ani jedno słowo. Trzeba by namówić Andrzeja, żeby nagrał i wrzucił do YouTube'a.

 A heineken nam smakował. Do ryby może za bardzo nie pasował, ale jako piwo się bronił. Było i trochę piany, i goryczki i odświeżającego smaku. Całkiem, całkiem. Żywca pobił na głowę.
 

Świeża dorada w całości z cytryną, tymiankiem, czosnkiem i czerwonym winem.

 

 

 

 

Nieobecny W. wybrał także rybkę, choć znacznie nam bliższą - bo pstrąga, a do tego tyskie. Szef kuchni powiedział, że rzadko, bo rzadko, ale ludzie zamawiają piwo do ryby. Właśnie do pstrąga. Wyboru heinekena do ryby nie pochwalił, ale i nie odrzucił. Woli coronę i na pewno nie żywiec. Pstrąg okazał się ozdobą tej kolacji. Rybę podano w całości. Pan Dernaucourt przyprawił ją ziołami i czosnkiem, podał zaś z chilli, odrobiną octu i oliwy. Wyjął kręgosłup w taki sposób, że dwa pachnące płaty mięska zostały nienaruszone, a wszystkie ości usunięte.

 Ryba nas zachwyciła tak bardzo, że nawet nie zauważyliśmy, że mamy nowe piwo na stole. Ale przy tym pstrągu żadne piwo nie miałoby szans, choć tyskie na tle innych wypadło nieźle. W naszym nieoficjalnym rankingu zajęłoby pewnie miejsce trzecie.

 

Świeży pstrąg  w całości z ziołami, czosnkiem i chilli z dodatkiem rukoli.

 

 

 

 

Skończyliśmy pstrąga, więc na finał części rybnej dostaliśmy zestaw szefa kuchni: krewetki z - jakże by inaczej - coroną. Podajemy przepis na krewetki  - warto spróbować, bo robota banalna, a efekt fantastyczny. Krewetki zniknęły błyskawicznie. O dziwo, zupełnie jak piwo.

Corona podana była jak należy - bez szklanek, za to z wetkniętą w szyjkę butelki cząstką cytryny (w Meksyku częściej bywa z limonką). Redbad przypomniał, że nie chodzi tu o wzbogacenie smaku piwa, ale o cel całkiem banalny: ochronę zawartości przed muchami. Luc zna się na rzeczy: komplet krewetki + meksykańska cerveza był najlepiej dopasowany.

 

 

Przepis szefa kuchni  KREWETKI Z GRILLA:

 

 

10 krewetek Black Tiger, 1,5 limonki

 

Marynata: oliwa z oliwek, sok z połówki limonki, łyżeczka chilli, świeża pietruszka, wyciśnięty czosnek, odrobina białego wina, sól i pieprz.

 

Wszystkie składniki marynaty wymieszać, umieścić w niej krewetki i zamarynować przez noc w lodówce. Limonkę pokroić w ósemki i ponabijać razem z krewetkami na patyczki do szaszłyków (po 5 krewetek na jeden szaszłyk).

 

Grillować około 2 minut z każdej strony.

 

Luc Dernaucourt

 

 

Do mięs zasiedliśmy już przy restauracyjnym stole, w pawilonie chroniącym przed deszczem. Przybyła też (aż z Nowej Zelandii) jagnięcina w postaci kotlecików z kostką. Krucha, delikatna, pachnąca oregano, podana z garstką rukoli. Jagnięcinę wybrał Andrzej, a do tego warkę. No więc jedliśmy, żartowaliśmy i sączyliśmy piwo. Mięsko (a może bardziej piąte piwo) nas rozleniwiło. Kotleciki z warką to była dobrana para, dorównała jedynie propozycji Luca zawodowca.

 Delikatna słodycz mięsa przełamywana nienatrętnym, ale wyróżniającym się smakiem piwa przekonała nas wszystkich. Spośród krajowych piw obecnych w tym teście warka na pewno zrobiła najlepsze wrażenie.

 

Kotleciki z jagnięciny nowozelandzkiej, serwowane z rukolą i warzywami.

 

 

 

 

Przedostatni zestaw miał być najbliższy naszym polskim tradycjom: karkówka i nowy okocim. Czy to dlatego, że Boathouse zdobył wyróżnienie w kategorii restauracji śródziemnomorskich, a nie polskich, czy może z jakichś innych przyczyn, mięso odstawało poziomem od pozostałych potraw. Może to by-ła karkówka z Nowej Zelandii? Po takich hitach jak krewetki, pstrąg czy jagnięcina nasze podniebienia oczekiwały Bóg wie czego. Jak się za chwilę okaże, na szczęście się doczekały.

 Wspomnieć jeszcze tylko należy o piwie: byliśmy zgodni co do butelki okocimia - jest piękna. Ale smak nas poróżnił: mnie i Redbadowi smakowało, Andrzejowi i Arturowi mniej. Może do karkówki faktycznie jest nieco za lekki, ale piwo się broni. Wypiliśmy jednak w całości, może również za sprawą ożywionej dyskusji Artura i Andrzeja na temat gier komputerowych.

 

Stek karkowy wieprzowy z dodatkiem warzyw.

 

Bo co robi późnym wieczorem, wykończony po przedstawieniu aktor teatralny? A dyrektor artystyczny w dużym wydawnictwie mający pod sobą kilka dużych miesięczników? Dokładnie to samo: grają w "Medieval: Total War". 15 kolejnych minut upłynęło na wymianie doświadczeń.

 

 

 

 

Ostatni zestaw zamówiony przez nieobecnego C. był doskonałym zwieńczeniem wieczoru. Amerykański T-Bone steak, czyli rostbef i polędwica połączone charakterystyczną kością w kształcie litery T, to uczta dla mięsożernych. W tym wykonaniu były boskie. C. zadysponował do tego piwo zaskakujące, bo pszenicznego paulanera, przedstawiciela niemieckiej rasy Weissbier.
 Piwo świetne, ale kompletnie do wołowiny niepasujące. Więc zrobiliśmy tak: rzuciliśmy się na steki, skończyliśmy, rzuciliśmy się na piwo. Poszło wszystko. Piwo pszeniczne jest kwaskowate, orzeźwiające, dobre więc na upał, niezbyt mocne, choć może szybko pójść do głowy. Czy nam poszło? Trudno powiedzieć, może Redbad pamięta...
 

T-Bone steak z pieprzem, imbirem i czosnkiem plus ziemniaki z masłem prowansalskim

 

 

Piwo i grill to małżeństwo doskonałe, ale... wszystko ma tu znaczenie: jakość potraw, dobór piw i towarzystwo. My się przekonaliśmy, że także pogoda. Było zimno i mokro, a to nie jest pogoda na piwo. W dobrej zgrai wszystko smakuje lepiej, bo nawet jak coś nie wyjdzie, to można to obrócić w żart lub... zapić piwem. Więc do takich smacznych grillowo-piwnych spotkań w fajnym gronie serdecznie namawiamy.        

 

 

Tekst: Jarosław Matuszewski

Zdjęcia: Arkadiusz Ścichocki, Łukasz Falkowski, archiwum prywatne

 

 

Czytaj też na Logo24:

 

 
 

Chłopaki, jedziemy na piwo!

  

Hajda na urlop! W góry, nad morze, na jeziora, do lasu! I spróbujmy miejscowego piwa.

 

Wszystkie nasze piwa popularne  

 

Oceniamy 10 najchętniej spożywanych piw w Polsce. Pomożesz?

 

250 lat w czerni i bieli 

 

Od dwóch i pół stulecia guinness nie toleruje obojętności.

Jeśli nie rzucisz od razu, to pokochasz na zawsze!

 

Test w kratkę 

 

Oceniamy absolutną klasykę - podstawowe szkockie whiskies, tzw. mieszane.

pstrąg 

Na ryby

   

    Tym razem grillujemy wyłącznie ryby. 

    Więcej o: