Savoir vivre - rozstanie, a prezenty

Rzuciłem dziewczynę. Czy powinienem oddać prezenty, które dostałem od niej w czasie trwania związku?  

Obdarowywanie się prezentami jest bardzo miłą częścią życia z drugą osobą. Wręczanie i otrzymywanie upominków sprawia dużą przyjemność - a przynajmniej powinno. Przecież wręczając prezent, raczej nie myślimy: oto książka dla ciebie, niech teraz sprawi ci przyjemność, ale jeśli się rozstaniemy, to zwróć mi ją w nienagannym stanie? Natomiast jeśli prezent był elementem cementującym, w sensie materialnym, związek (obrączka czy łańcuszek) lub bardzo wartościowym (np. samochód lub pralka), wówczas jest to kwestia umowna i trzeba rozstrzygnąć we własnym sumieniu, co powinno być zwrócone, a co nie. Trzeba do tego zaprząc własne maniery, idzie wszak o takt i wyczucie sytuacji.

Na pytania odpowiada Adam Jarczyński, dyrektor generalny Polskiej Akademii Protokołu i Etykiety

 

Rysunek: Jacek Gawłowski 

Zdjęcie: Albert Zawada

  

Zobacz też na Logo24 inne artykuły z serii Savoir vivre

Więcej o:
Komentarze (3)
Savoir vivre - rozstanie, a prezenty
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • pavn

    Oceniono 1 raz 1

    Pan dyr nie ma racji . Nie wiem jakim burakiem być trzeba , żeby oczekiwać zwrotu prezentu .Bez względu na jego wartość .Skoro coś komuś podarowaliśmy tzn , że już nie jest nasze a cała nasza radość to uśmiech obdarowanego. Niby jak obdarowany ma odzyskać wdzięczność jaką okazał darczyńcy podczas aktu obdarowania ? .

  • Gość: Eliza

    0

    Mój przypadek był taki, że zażądałam zwrotu prezentów i je otrzymałam z powrotem bez problemu, ponieważ mój ówczesny towarzysz życia oznajmił mi, iż jestem tylko dodatkiem do jego życia - mimo, iż trzy dni wcześniej planował ze mną wspólne życie. Zrobił ze mnie z dnia na dzień kochankę, co mnie bardzo uraziło i ze strachu,że nie utrzyma już żadnej ze swych "relacji", że złożę pozew wszystko mi przyniósł po angielsku z nadzieją, że otworzę mu drzwi, jednak pocałował klamkę. Moja miłość był pełna oddania, wręcz altruistyczna, kochałam absolutne zero i nie chciałam, by to zero miało w rękach cokolwiek mojego. Dobrze,że nie spieszyłam się ze ślubem z nim, bo nie zostawiłabym na nim suchej nitki za dwulicowość.

  • daghda.irish.pub

    0

    Mnie od małego uczyli, że prezentów się nie oddaje - bez względu, ile nas on kosztował.
    Co mi po pralce, którą komuś podarowałem - mam ją iść sprzedać? Pierścionek zaręczynowy to jeszcze rozumiem - tu od pokoleń się mówi, że trzeba go sprzedać bo nie wolno go dać innej wybrance.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX