GUINNESS: KONKURS PEŁEN PASJI

Pasja, perfekcja i wyobraźnia to wartości, które przez ponad 250 lat przyświecały browarom Guinness. Jeśli Ty również je podzielasz, weź udział w niezwykłym konkursie i wygraj cenne nagrody. Hasztagi konkursu to: #passion, #perfection i #imagination.

WEŹ UDZIAŁ W KONKURSIE GUINNESS!

Odkryj to, co niezwykłe i wygraj 10 000 zł! Nakręć inspirujący film o tym, jak odkrywasz wyjątkowe rzeczy i jak celebrujesz je w gronie przyjaciół. Pamiętaj, by twój spot związany był z naszymi głównymi wartościami: #passion, #perfection, #imagination. Do dzieła!

Konkurs trwa do 15 listopada. Filmiki będzie oceniało profesjonalne filmowe jury, w składzie: Olga Frycz, Katarzyna Rosłaniec, Bodo Kox. Wręczenie nagród odbędzie się 25 listopada o 20.30 w kinie Atlantic w Warszawie.

WEŹ UDZIAŁ W KONKURSIE:

Guinness

Filmy, które mogą Cię zainspirować:

 

 

Niezwykła historia Guinnessa

Browar Guinness powstał w 1759 r. Od tego czasu ciemna "essence" to dla Irlandczyków najważniejsza kategoria napojów zbliżających sobie ludzi. Dwie pozostałe to "lager" i "cider". Przez ponad dwa i pół wieku Guinnuss towarzyszył najważniejszym wydarzeniom w życiu Irlandczyków, którzy przez ten czas chcieli się identyfikować z jego niezmiennymi zasadami: pasją, perfekcją i wyobraźnią. Pierwszy Browar Irlandii jest dziś też wielką atrakcją turystyczną stolicy Celtyckiego Tygrysa.

Założyciel najsłynniejszego browaru na świecie browaru, czyli Arthur Guinness musiał rzeczywiście popisać się niezwykłą pasją, perfekcją i wyobraźnią, ponieważ to, czego w trudnych warunkach przyszło mu dokonać, przyćmiewa najbardziej brawurowe historie o dzisiejszych start-upach i młodych milionerach.

Na rozruch firmy starczyło mu 100 funtów, które dostał od ojca. Które za nie kupił budynek podupadającego browaru na zachodnim przedmieściu Dublina przy St. James Gate (dzisiejszej Jame's Street). Od początku miał zamiar ważyć już w owym czasie kochanego przez Irlandczyków ciemnego portera, wcześniej importowanego do miejscowych pubów aż z dalekiego Londynu.

Browar Guinness na przełomie XVIII i XX w.Browar Guinness na przełomie XVIII i XX w.

Arthur Guinness, jako świetny organizator i syn bardzo doświadczonego, przykościelnego piwowara wiedział, że przy odpowiedniej dozie inwencji, pracowitości i odwagi biedna Irlandia może rzucić rękawicę browarom z "centrali" nielubianego imperium. Po co przywozić beczki statkami, skoro lepiej naważyć lepsze piwo na miejscu? Był zdeterminowany. Już po 10 latach działalności firmy sam wyeksportował do Londynu pierwsze baryłki swojego trunku. A pod koniec XVIII w. browar Guinnessa w Dublinie był już największym producentem ciemnego portera na świecie.

Arthur Guinness zmarł w 1803 r. Na szczęście starannie wcześniej przygotował do przejęcia firmy swoje dzieci. Gdy browarem kierował Arthur Guinness II, jego firma stała się największym producentem piwa w ówczesnym Imperium Brytyjskim. Złapał dodatkowy wiatr w żagle m.in. w czasie wojen napoleońskich, gdy był głównym dostawcom piwa dla wojsk zwycięskiej koalicji. Za jego rządów browar Guinness wyprodukował też zupełnie nowy rodzaj piwa o nazwie stout.

Spośród wszystkich maskotek, które reklamowały piwo Guinness, największą sławę i sympatię zyskały tukany, które można dziś zobaczyć nawet na dublińskich muralachSpośród wszystkich maskotek, które reklamowały piwo Guinness, największą sławę i sympatię zyskały tukany, które można dziś zobaczyć nawet na dublińskich muralach

W drugiej połowie XIX w. firma wciąż robiła zawrotna karierę. Jej kolejny prezes Benjamin Lee Guinness eksportował wtedy dublińskiego stouta nawet do tak odległych miejsc jak Nowa Zelandia. Właśnie jemu zawdzięczamy również znane do dziś ze wszystkich puszek i butelek logo Guinnessa: złotej irlandzkiej harfy i podpisu Arthura Guinnessa.

Już za czasów Benjamina Lee Guinnessa dubliński browar stał się największym producentem piwa na świecie. Ale to był dopiero początek ekspansji. Zgodnie z zasadą "sky is a limit", Guinness w pełni rozwinął skrzydła na globalnym rynku po odzyskaniu przez Irlandię niepodległości w 1919 r. oraz po II wojnie światowej. Wtedy właśnie browary z całego świata zaczęły się bić o licencje na produkcję słynnej, irlandzkiej esencji. Dublińska spółka budowała za morzami też własne warzelnie, m.in. w Nigerii. Co ciekawe, ten najludniejszy afrykański kraj to dziś drugi, po Wielkiej Brytanii, rynek sprzedaży Guinnessa na świecie.

W browarze i muzeum Guinnessa w Dublinie, fot. guinness-storehouse.comW browarze i muzeum Guinnessa w Dublinie, fot. guinness-storehouse.com

Wnoszący się do dziś wokół St. James's Gate, ceglany browar Guinnessa jest dziś najchętniej odwiedzaną atrakcją Republiki Irlandii. Tutejsze interaktywne muzeum browarnictwa i bogatej historii Zielonej Wyspy ma aż 7 pięter. Na parterze wita gości największy kufel piwa na świecie. Na najwyższym poziomie czeka na nich najlepszy w kraju skybar, z którego rozpościera się niezapomniany widok na zabytkowe centrum irlandzkiej stolicy.

W browarze i muzeum Guinnessa w Dublinie, fot. guinness-storehouse.comW browarze i muzeum Guinnessa w Dublinie, fot. guinness-storehouse.com

W browarze przy James's Street - w czasach Arthura Guinnessa leżącej na przedmieściu, a w kolejnych wiekach wchłoniętej przez centrum Dublina - do dziś produkuje się też piwo. Świeży Guinness rozwożony jest stąd codziennie do miejscowych pubów wielką lśniącą cysterną. Widząc ją, np. koło południa, mieszkańcy irlandzkiej stolicy - w tym tysiące miejscowych Polaków - często odruchowo spoglądają na zegarki, zastanawiając się "czy już pora na Guinnessa?... Nie. Jeszcze raptem parę godzin". Z taką perspektywą praca w tej milionowej aglomeracji idzie znacznie szybciej i weselej.

W browarze i muzeum Guinnessa w Dublinie, fot. guinness-storehouse.comW browarze i muzeum Guinnessa w Dublinie, fot. guinness-storehouse.com