Szczęsny: Nauczyłem się grać na fortepianie, żeby zaimponować Marinie

- Muza mojej żony podoba mi się i to nie tylko dlatego, że jest mojej żony. Jestem jednym z pierwszych krytyków, którzy oceniają jej piosenki. Sam zresztą napisałem tekst do jednej - "I Do" - mówi Wojciech Szczęsny, bramkarz reprezentacji Polski i Juventusu Turyn.

Sebastian Staszewski: Wojtek, nie obraź się, ale nie chcę z tobą rozmawiać o piłce.

Wojciech Szczęsny: Eee, to bez sensu. Płacimy rachunek i do domu. O czym ty byś ze mną chciał gadać?

O muzyce.

- Lubię. To wiem.

Po co zacząłeś uczyć się gry na fortepianie?

- Żeby zaimponować...

Komu?

- Jak to komu? Przyszłej żonie.

Udało się?

- Już od prawie dwóch lat jest moją żoną, wiec cokolwiek zrobiłem, powiodło się.

Doceniła zapewne zaangażowanie...

- Kiedy zaczynałem naukę w Londynie, potrzebowałem nauczyciela. A dziś sam bez kłopotu zagram kilka utworów. Chociaż ostatnio trochę to zaniedbałem. Fortepian został w Anglii, w Turynie mam tylko pianinko. Nie jestem jednak melomanem; nie mam fioła na punkcie nut, tak jak Marina nie ma na punkcie piłki nożnej. Ale wspieramy nasze pasje. Poza tym chciałem być świadomy pewnych rzeczy. Jeśli słucham jej nowych utworów i mówię, że coś mi się nie podoba, to wolę wiedzieć dlaczego. A że teraz muzyka non stop wypełnia nasz dom, to głupio, gdybym był muzycznym Januszem.

Podoba ci się nowa płyta Mariny "On My Way"? Ja się nie znam, ale kilku krytyków twierdzi, że to nowoczesny pop na wysokim poziomie.

- Muza mojej żony podoba mi się i to nie tylko dlatego, że jest mojej żony. Jestem jednym z pierwszych krytyków, którzy oceniają jej piosenki. Sam zresztą napisałem tekst do jednej - "I Do". A więc słucham i mówię szczerze, co myślę. Kiedy album pojawił się na rynku, nie musiałem biec do sklepu, bo wszystkie utwory dawno miałem osłuchane. I daję im "lajka".

Często tworzycie duet?

- Zdarza się, ale nie mam zamiaru tego publikować.

Dlaczego?

- Bo to moja żona śpiewa, a ja tylko próbuję nieudolnie jej dorównać. Znacznie lepiej wychodzi nam, kiedy daję akompaniament, a ona wokal. Tak możemy pograć nawet dla znajomych.

Nie bądź taki skromny. Zenek Martyniuk zdradził mi kiedyś, że masz całkiem niezły głos. A wie, bo śpiewał z tobą na wieczorze kawalerskim.

- Nie ma na to żadnych dowodów. I w sumie szkoda... Kawalerski zamierzałem zorganizować w trakcie zgrupowania reprezentacji w Juracie, ale trener Nawałka nie wyraził na to zgody. Poszedłem więc do szkoleniowca Romy Luciano Spallettiego. Wiedziałem, że mamy przerwę między meczami. "Trenerze, jest taka sprawa. Mam mieć wieczór kawalerski. Da trener dwa dni wolnego, bo mogą się przydać...". A Spalletti uśmiech, oczko i piątka. No to jedziemy! Nie miałem czasu, żeby ruszyć gdzieś daleko, wiec kumple przybyli do Rzymu. I zaczęli wymyślać mi wyzwania. Jednym z nich był telefon do jakiegoś artysty, z którym miałbym zaśpiewać. Pomyślałem o Zenku. To przecież luzak, fajny gość, a poza tym miałem jego numer, bo kiedyś prosiłem go o pozdrowienia. Zadzwoniłem: "Witam, tu Szczęsny, mam kawalerski, zaśpiewamy?". Zgodził się od razu, zero marudzenia. Zanuciliśmy ulubiony kawałek "Grosika": "Przez twe oczy zielone". Zadanie wykonane. Drugie było jeszcze lepsze.

Też muzyczne?

- Nie tylko miałem śpiewać, ale i grać. Koledzy w prezencie podarowali mi naprawdę piękną gitarę akustyczną. I wszystko byłoby elegancko, gdybym nie musiał iść z nią na plac Hiszpański i zarobić 15 euro. Siedziałem więc na murku i przez pół godziny grałem w kółko jeden utwór. Bo tylko jeden znałem. To były cztery chwyty "Wonderwall" Oasis. Kilku turystów coś tam wrzuciło, ale licznik zatrzymał się na 12 euro... A ja ciągle wyłem.

Udało się zebrać brakującą kasę?

- Tak, bo któryś z kolegów zlitował się i wrzucił te 3 euro. Dobra akcja, co? Bramkarz Romy przed chwilą wygrał mecz z Chievo Verona, a teraz siedzi na ulicy w Rzymie i gra dla paru euro. Ale to był naprawdę kapitalny kawalerski. Jak sam widzisz, jest co wspominać.

Swój wolny czas zawsze poświęcasz na przygrywanie turystom?

- Nieważne, jak go spędzam, ważne, żeby z dala od piłki. Futbolu oglądam mało, tylko fajne mecze LM. Staram się żyć najpierw jako człowiek, a później jako bramkarz. Oddzielam pracę i chwile, gdy muszę być totalnym profesjonalistą, od momentów, gdy mogę się odłączyć.

To tylko fragment obszernego wywiadu z Wojciechem Szczęsnym, jaki ukazał się w "LOGO". Chcesz wiedzieć, dlaczego Wojtek nie zapalił papierosa z Gigi Buffonem, skąd u niego zamiłowanie do golfa oraz czemu musi mieć najnowsze modele iPhone'a? Całą rozmowę przeczytasz TUTAJ.

Komentarze (4)
Szczęsny: Nauczyłem się grać na fortepianie, żeby zaimponować Marinie
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • tadeuszzex

    0

    uwielbiam nasza reprezentacje, a p wojtek, krycha, lewy to piekni faceci -bardzo sexi

  • curious2003

    0

    muzyk, który słucha zenka?

  • Gość: wtf?

    0

    To ten ukraiński lodojad śpiewa?

  • sotogrande

    0

    Fajny gosc z tego naszego Wojtka, tylko dlaczego Disco Polo ? ble ,,

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX