Make Life Harder: poradnik na Open'era

Make Life Harder: poradnik na Open'era

Make Life Harder: poradnik na Open'era (fot. Make Life Harder)

Mówi się, że mieszkanie w Trójmieście przypomina mieszkanie w Londynie, z tą różnicą, że nie ma tylu klubów, metra i ciepłej wody. Nie ma też ładnych budynków, dobrych szkół, parków i lekarstw i ogólnie niczego. I w sumie jak się nad tym zastanowić, to nie wiadomo, dlaczego ludzie tak mówią, bo Trójmiasto przez dziesięć miesięcy w roku przypomina raczej mołdawski melodramat, w którym cały czas pada deszcz, wieje wiatr, a główni bohaterowie wąchają klej na klatkach schodowych i opracowują plan porwania promu do Szwecji.

Ale latem, kiedy starszyzna plemienna na kilka tygodni opuszcza gród w poszukiwaniu mięsa, przypraw i nowych narzędzi, w Trójmieście dzieją się rzeczy niesamowite. Mówimy o nich tzw. przebłyski Warszawy. Wówczas młodzi ludzie wychodzą ze swoich ziemianek, kobiety plotą wianki z mleczu, dzieci kroją obcokrajowców i generalnie wszyscy jesteśmy obsrani pierogami ze szczęścia. I takim właśnie wydarzeniem są zawsze trójmiejskie festiwale.

Festiwali latem w Trójmieście jest tyle, że regularnie zdarzają się kwasy, bo ktoś, kto powinien być na Top Trendach, przychodzi przypadkiem na Open'era i robi aferę, bo nie widzi w programie Trubadurów ani Bajmu, a do tego wszyscy śpiewają po angielsku i skąd on ma kurwa wiedzieć, o czym są te piosenki, i gdyby wiedział, że tak to będzie wyglądać, to zostałby w Elblągu i dalej pasł krowy na rynku. O festiwalu Top Trendy nie ma sensu pisać i to nie dlatego, że już się odbył, ale przede wszystkim dlatego, że Top Trendy śmierdzą cebulą, wobec czego w dzisiejszej lekcji stylu zajmiemy się tylko Open'erem.

Make Life Harder: poradnik na Openera, make life harder

Jak wiemy, Open'er to takie otwarte dni Nowego Jorku pod Gdynią, gdzie mamy gwiazdy z zagranicy, zawsze świeci słońce, a ludzie pocą się lacostem. Tyle że po ostatniej edycji dostaliśmy mnóstwo listów z płaczem, bo okazało się, że jednak nie wszyscy się odnajdują. Dlatego kilka uwag.

Na początku od razu taka informacja ogólna. Po akcji z zeszłego roku, kiedy na zakończenie imprezy mieszkańcy Konina na tydzień zabarykadowali się w tojtojach i krzyczeli, że chcą azylu i że prędzej umrą niż wrócą do Konina, po czym rzeczywiście umarli - organizatorzy ogłosili, że mieszkańcy Konina i innych niepoważnych miast mają zakaz wstępu. Tutaj też przypomnienie, że Wałbrzych ma już jedno ostrzeżenie za obrzucanie bananami ludzi z Podlasia. Nieważne jak zabawne to było - organizatorzy nie pozwalają.

Ale do rzeczy. Pierwsza sprawa, i z tym najwidoczniej nikt sobie w ubiegłym roku nie poradził, jest taka, że nigdy nie zadajemy pytań z cyklu "Co to za zespół?", "Co oni grają?" albo "Co to znaczy indie folk?", bo wtedy równie dobrze możesz sobie od razu napisać na czole "Jestem z Ostródy, słucham Happysad", a potem faktycznie przeprowadzić się do Ostródy, ożenić z kozą i przyłączyć do cyrku.

Druga sprawa: jak się ubrać. Należy pamiętać, że Open'er to nie jest wesele rosyjskiego oligarchy ani Festiwal w Sopocie, dlatego unikamy złota, srebra, cekinów, skór, lateksu i futer. Już tradycyjnie największy problem mają z tym mieszkańcy Białegostoku i okolic, dlatego jeśli już musicie zakładać te swoje futra, to chociaż odpuśćcie buławy hetmańskie, korony i berła, bo już nawet w PKP wszyscy się z was śmieją. A tak serio, to jeśli dwa dni przed Open'erem jeszcze nie wiesz, co na siebie włożyć, to może od razu daj sobie siana, zostań w domu i posłuchaj z rodzicami Trójki.

Na koniec należy pamiętać, że unikamy ekspresji i okrzyków, bo to nie jest Woodstock, tylko impreza dla ludzi na poziomie i jeśli chcesz pokrzyczeć, to idź na pole za stodołę i tam sobie zrób Woodstock z kartoflami. I tu przy okazji dziękujemy organizatorom za politykę braku tolerancji dla narkotyków i alkoholu, bo dzięki temu jest bezpiecznie jak u mamy w łonie, a przecież tego się oczekuje od festiwalu muzycznego - poczucia bezpieczeństwa i bliskości z matką. Tak więc teraz 4 dni zabawy w Amerykę, a potem zobaczymy, co z tym promem do Szwecji, bo wiemy, że już teraz są chętni. Był też pomysł z kajakami i faktycznie kajak chyba łatwiej porwać niż prom, ale Lucjan z kolei boi się pstrągów, więc jeszcze nic nie wiadomo.

 

Zobacz też na Logo24:

Make Life Harder: jak sobie radzić z upałami

Make Life Harder: jak sobie radzić z upałami, make life harder

Make Life Harder: urlop w korporacji

Make Life Harder: urlop w korporacji, make life harder

Make Life Harder: Warszawa to ciągle wieś

Make Life Harder: Warszawa to ciągle wieś, make life harder

Komentarze (39)
Make Life Harder: poradnik na Open'era
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • avatar

    Gość: Koninzone

    Oceniono 26 razy 24

    Pstrąg to ryba słodkowodna. Także nie wiem jaki prom chcecie porywać. Chyba do Kartuz.

  • avatar

    Gość: Mabu

    Oceniono 48 razy 24

    Musze się przyznać, że mam bzika na waszym punkcie. Czy można sobie was wypożyczać, jak ma się kiepski humor?

  • avatar

    Gość: kp

    Oceniono 40 razy 20

    muj borze jak śmiesznie

  • avatar

    Gość: Gość

    Oceniono 21 razy 13

    wspaniałe, ktoś to w końcu trafnie podsumował.

    no i dorobiliście się hejterów, gratuluję, to znaczy, że przekroczyliście kolejny level fejmu :)

  • avatar

    misti8

    Oceniono 26 razy 8

    Pełen polotu humor... skrzące się ironią dowcipy... delikatna nutka satyry... swobodny rubaszny styl... rewelacja... objawienie... nuda...

  • avatar

    arabstrap

    Oceniono 34 razy 8

    "mieszkańcy Konina i innych niepoważnych miast mają zakaz wstępu"

    konwencja powoli się wyczerpuje ale wciąż zdarzają się perełki...

  • avatar

    Gość: Henio

    Oceniono 19 razy 7

    Poprawiacie humor z rana. Jeden z lepszych. Moja milość do was jest niezachwiana :))

  • avatar

    corepl

    Oceniono 29 razy 7

    ja pierdykam jakie to slabe - czytajac caly czas sie ludzilem ze moze w nastepnym akapicie bedzie ok, ale nie bylo...

  • avatar

    zap1957

    Oceniono 28 razy 6

    ..."zostań w domu i posłuchaj z rodzicami Trójki."
    Tyle tylko że Trójka jest patronem medialnym od (chyba) wielu lat. Tam można dowiedzieć się wielu ciekawych informacji o tym festiwalu. Więc maciej, lucjan zostań w domu.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Polecamy