Przewodnik cykloturysty

Podróż na rowerze pozwoli ci zobaczyć znacznie więcej

Podróż na rowerze pozwoli ci zobaczyć znacznie więcej (fot. Przemysław Skrzydło)

Podróże rowerowe to potężna gałąź turystyki. Każdy znajdzie ofertę i trasę dla siebie - po Polsce, u sąsiadów z południca czy zachodu... Podpowiadamy, gdzie i jak jechać oraz z czym się należy liczyć.

Choć nie ma nic przyjemniejszego niż wielka wyprawa z przyjaciółmi - na dłuższych wycieczkach duża grupa się nie sprawdza. Wstawanie i zbieranie się do dalszej podroży wloką się w nieskończoność, potem co chwila ktoś chce się zatrzymać, a u zmęczonych globtroterów kłótnie mogą osiągnąć skalę huraganu. Do tego znalezienie noclegu dla 10 osób jest zawsze trudniejsze niż dwóch czy trzech.

To właśnie optymalny skład na długą wycieczkę rowerową - towarzysz zapewnia wsparcie w razie sytuacji awaryjnej, a jednocześnie miniekipa jest sprawna i mobilna. Partnera na wyprawę należy dobrać tak, by jego/jej wizja wyjazdu jak najbardziej pokrywała się z twoją. Tematy preferowanych tempa jazdy, godzin wstawania, miejsc i rodzaju noclegów warto ustalić wcześniej - oszczędzicie sobie nerwów na trasie.

Wciąż żywy jest mit, że turysta rowerowy to student walczący z błotem, śpiący w lesie pod namiotem i gotujący zupki w proszku. Tak też można, ale są inne możliwości - gdzieniegdzie w kraju, a jeszcze łatwiej za granicą znajdziesz trasy dla osób preferujących przyzwoite standardy agroturystyczne, a nawet wymagających wyższego komfortu: po przyzwoitych drogach, z noclegami w hotelach i posiłkami w restauracjach.

W Polskę czy za granicę

Mamy wiele regionów wymarzonych do jazdy rowerem: Mazury, Suwalszczyzna, Pomorze, Beskidy, Jura Krakowsko-Częstochowska... Jest tylko jedno „ale” - brak infrastruktury. Nie mamy tu na myśli miejsc noclegowych czy restauracji - bo tych jest dużo - lecz porządne szlaki, wiodące asfaltowymi drogami rowerowymi lub bocz-nymi drogami dla aut, na których nie utkniesz w błocie ani nie uszkodzisz sprzętu na wystających korzeniach. Dlatego coraz więcej osób rusza do Czech, Niemiec czy Austrii. Tamtejsze szlaki, często biegnące wzdłuż rzek, stały się produktami turystycznymi o znanej marce. Więcej szczegółów w ramce na następnej stronie.

Ile pieniędzy

Wyjazd rowerowy tym różni się od samochodowego, że po drodze widzisz więcej, a kupujesz mniej. Kilogramy pamiątek i innego badziewia cyklista musi zmieścić do sakw i wieźć przez kolejne kilometry - to skutecznie zniechęca do marnowania pieniędzy. Zwiedzanie też nie odbywa się w szalonym tempie 20 płatnych atrakcji na dobę. Naturalnie odpadają także koszty transportu. Dwutygodniowy wypad po Polsce ze stołowaniem się w knajpach i spaniem w gospodarstwach agroturystycznych spokojnie da się zrobić za 1200 zł. A rowerowe wakacje za granicą nie muszą być znacznie droższe! Wszystko zależy od standardów noclegowo-żywieniowych. 

Jak wystartować

Oczywiście można ruszyć spod domu i po prostu pedałować. Ale trasy wylotowe z naszych miast z reguły nie należą do najprzyjemniejszych, szkoda też marnować trzy dni na dojazd w upragnioną część kraju. O wyprawie za granicę nie wspominając. Dobrym pomysłem jest połączenie roweru z innym środkiem transportu. Najdroższe i najbardziej kłopotliwe są wyjazdy związane z koniecznością przelotu. Jeśli to możliwe, lepiej skorzystaj z usług kolei - to najwygodniejszy środek transportu dla cykloturysty. Większa grupa może też wynająć busa z przyczepą. Zdecydowanie odradzamy korzystanie z własnego auta. Podczas wyprawy staje się ono sporym ograniczeniem. Nie dość, że trzeba znaleźć parking na wiele dni, to przecież po samochód należy kiedyś wrócić...

Czy trzeba się przygotowywać

Czytałeś o konieczności trenowania i przygotowań do wyprawy rowerowej? To bzdura! O ile nie jedziesz z Polski do Chin ani nie lecisz do kraju o drastycznie innym klimacie. Każdy, kto jeździ rowerem raz na jakiś czas, da radę wyjechać na mazurski szlak i bez stresu zniesie pokonywane kilometry oraz kilogramy bagażu. Przez pierwszych kilka dni będzie pedałował nieco wolniej. Później organizm się przyzwyczaja i różnice między trenującymi a nowicjuszami znikają. Nie wahaj się, lipiec należy do ciebie i twojego roweru!

Trasy w Polsce

Trasa wzdłuż Bałtyku, rowery, szlaki roweroweTrasa wzdłuż Bałtyku

Wzdłuż Bałtyku (400 km/4-7 dni): Świnoujście, Dziwnów, Trzebiatów, Kołobrzeg, Mielno, Łazy, Darłowo, Ustka, Łeba, Władysławowo, Hel

Wyprawa wzdłuż polskiego wybrzeża, np. od Świnoujścia po Hel, to świetny pomysł dla początkujących. Oferta turystyczna (noclegi, gastronomia) jest bogata, ceny niskie, codziennie można opalać się na innej plaży. Nietrudno też zaplanować trasę bocznymi drogami, po części plażą.

Trasa przez Mazury i Suwalszczyznę, rowery, szlaki roweroweTrasa przez Mazury i Suwalszczyznę

Mazury i Suwalszczyzna (500 km/ 5-9 dni): Olsztyn, Pasym, Biskupiec, Reszel, Św. Lipka, Kętrzyn, Giżycko, Banie Mazurskie, Gołdap, Wiżajny, Suwałki, Raczki, Ełk, Bemowo Piskie, Orzysz, Pisz, Piecki, Szczytno, Nidzica

Mimo zanikających przydrożnych alei drzew i coraz większego ruchu aut regiony te wciąż są stworzone do turystyki rowerowej. Baza turystyczna bogata, a mnogość jezior i miasteczek pozwala zarówno zwiedzać, jak i odpoczywać nad wodą.

Szlakiem wschodniego pogranicza, rowery, szlaki roweroweSzlakiem wschodniego pogranicza

Polska egzotyczna (750 km/8-14 dni): Suwałki, Ogrodniki, Sokółka, Białowieża, Terespol, Chełm, Zamość, Zwierzyniec, Przemyśl

Trasa wzdłuż wschodniej granicy w przyszłości stanie się pierwszym polskim prawdziwym szlakiem rowerowym! Nie musisz jednak czekać aż to nastąpi. Boczne drogi, urokliwe zakola Bugu czy zabytkowe cerkiewki już czekają. Ceny niskie, a propozycje trasy wraz z wieloma informacjami znajdziesz na stronie www.exoticpoland.zm.org.pl.

Trasy europejskie

Niemiecki szlak wina, rowery, szlaki roweroweNiemiecki szlak wina

Niemiecki szlak wina (130 km/1-2 dni): Schweigen-Rechtenbach, Bockenheim

Nazwa wskazuje, jaką drogą prowadzi szlak i co jest jego główną atrakcją. W Palatynacie znajduje się jeden z największych winnych obszarów Niemiec. Dodatkowe zalety stanowią porządna infrastruktura rowerowa, zaplecze turystyczne i fakt, że w Niemczech cykliście nie grozi więzienie za wypicie lampki wina do obiadu. Trasa idealna na weekend.

Szlak nad Dunajem, rowery, szlaki roweroweSzlak nad Dunajem

Dunajska droga rowerowa (300 km/3-6 dni): Wiedeń, Bratysława, Samorin, Komárno, Ostrzyhom, Budapeszt

Jedna z najbardziej znanych tras w Europie. Większa część wiedzie po wytyczonej na wale rzeki asfaltowej drodze rowerowej. Wycieczka stosunkowo płaska, niedługa - idealna dla początkujących cyklistów na tydzień, a dla bardziej zaawansowanych np. na długi weekend. Z Wiedniem i Budapesztem mamy niezłe połączenia kolejowe.

Na granicy Czech, Polski i Niemiec, rowery, szlaki roweroweNa granicy Czech, Polski i Niemiec

Szlak Nysy i Odry (600 km/6-12 dni): Jablonec nad Nysą, Görlitz, Guben, Frankfurt nad Odrą, Schwedt, Ueckermünde, Ahlbeck, Świnoujście

Choć tę trasę można przejechać także po polskiej stronie granicy, zdecydowanie polecamy niemiecką - różnica w jakości infrastruktury rowerowej jest powalająca! Chętni mogą wycieczkę urozmaicić, co jakiś czas zmieniając stronę rzeki.

Sprzęt

Rower gotowy na wyprawę, rowery, sprzęt rowerowyRower gotowy na wyprawę

1. Przyczepka - jednokołowa, poręczna, lekka, a jednocześnie znacznie zwiększająca ładowność. Nieodzowna przy dłuższych wyprawach. I do rowerów, na których nie da się zamontować bagażnika na sakwy. (Extrawheel Solo + bagażnik, cena: 697 + 59 zł, www.extrawheelshop.com)
2. Sakwy - rowerowy odpowiednik bagażnika samochodowego, pozwalają nie obciążać pleców plecakiem. (Duża za siodełkiem: Ortlieb Back Roller Classic, cena: 420 zł, www.extrawheelshop.com; mniejsza na przyczepkę: Crosso Dry, cena: 190/230 zł, www.go-market.pl)
3. Bagażnik lub bagażniki; nieodzowny element roweru turystycznego, do niego zaczepiamy sakwy. Im bardziej solidny, tym lepszy!
4. Siodełko - wygodne, umożliwiające długą jazdę bez dyskomfortu.
5. Bidon - odwodnienie to śmiertelny wróg cyklisty, a sklepy nie zawsze są otwarte i dostępne. Taki bidon-termos utrzymuje temperaturę płynu przez kilka godzin. (ELITE Deboyo, cena: 100 zł, www.barsop.pl)
6. Przerzutki - im więcej biegów, tym lepiej. Przydają się na podjazdach, pod które z bagażem wjeżdża się trudniej niż „na pusto”.
7. Opony z wkładką antyprzebiciową - na trasie z dala od ludzi lepiej nie łapać gum.
8. Obręcze kół - czym mocniejsze, tym lepsze, zwłaszcza z tyłu. W końcu poza samym sobą wieziesz też bagaż.
9. Oświetlenie jest konieczne, bo nie zawsze udaje się dojechać do miejsca noclegu przed zmrokiem.
10. Torba na kierownicę pozwala trzymać pod ręką aparat, dokumenty i inne ważne rzeczy. Można doczepić do niej mapnik, dzięki któremu nawigacja stanie się wygodniejsza. (TOPEAK TourGuide Handlebar Bag, cena: 200 zł)

Przyda się też nawigacja i odpowiednie okulary, rowery, sprzęt rowerowy, GPS do roweruPrzyda się też nawigacja i odpowiednie okulary

11. Okulary rowerowe to nie szpan, tylko ochrona oczu - przed szkodliwym promieniowaniem UV, owadami i kamieniami wylatującymi spod kół. (SHIMANO S60R-PH, cena: 265-289 zł www.cyklotur.com)
12. Nawigacja GPS - jedni gubią się z mapą, inni błądzenie po szlaku przenieśli w XXI w. Nawigacja pozwoli ci nie tylko znaleźć trasę, ale i zapisać ją dla potomności. (Garmin Edge 810, cena: 2250 zł) 

O czym warto pamiętać

Wszystkie rzeczy do sakw warto pakować w worki na śmieci. To trik rowerzystów z czasów, gdy sakwy nie były wodoszczelne. Nie ma nic gorszego niż spanie w mokrym śpiworze lub brak suchych ubrań na zmianę!

Zapasowa dętka jest lepsza niż łatki do dętek i klej. W deszczu, w pyle albo w środku nocy łatanie dętek jest kłopotliwe, jeżeli nie niemożliwe. Wymiana natomiast możliwa jest zawsze i zawsze jest równie prosta i szybka.

Deszcz? Nie ma się czego obawiać! Sposobów na taką pogodę jest kilka. Warto mieć dobre wodoszczelne sakwy i pałatkę przeciwdeszczową. Podczas deszczu odpuszczasz kluczenie i oglądanie wszystkich atrakcji. Możesz też więcej czasu posiedzieć w barach, gdzie rozgrzejesz się ciepłym posiłkiem lub herbatą. Gdy pogoda jest szczególnie zła, można po prostu zrobić sobie dzień wolny. Zwiedzanie miasta, w którym akurat jesteś, albo zrobienie prania (jeśli jest gdzie wysuszyć) to lepszy pomysł niż moknięcie na drodze. Jeśli gonią cię rezerwacje w kolejnych miejscach, podjedź kawałek koleją.

Bądź MacGyverem. Taśma klejąca, sznurek i drut potrafią zdziałać cuda. Możliwości ich zastosowania w różnych sytuacjach są niemal nieograniczone, dlatego warto poświęcić na nie nieco miejsca w sakwie. Przydadzą się w najmniej spodziewanym momencie.
Kup rower trekkingowy bądź crossowy. Z dużymi 28-calowymi kołami, bogato wyposażony (bagażnik, lampki, błotniki), pozwalający na szybką jazdę po zróżnicowanym terenie w pozycji prawie wyprostowanej.

 

Zdjęcia: Przemysław Skrzydło; Paweł Kiszkiel; Ekler/shutterstock.com

Grafika: Mateusz Jankowski

Komentarze (24)
Przewodnik cykloturysty
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • avatar

    jestemzmiasta222

    Oceniono 55 razy 45

    Autor tego artykułu jest prawdopodobnie 30-letnim ścigantem. Jednak czytelnikom, a zwłaszcza czytelniczkom 40+ radziłabym rozważyć:
    - jazda bez treningu - tak, ale tylko jeżeli rzeczywiście używasz roweru na codzień. Przy tym obładowanym rowerem jeździ się inaczej niż lekkim; nie tylko problem ciężaru, ale i stabilności. Trzeba to poćwiczyć.
    - 70-100 i więcej km dziennie? Ze zwiedzaniem? Po bocznych drogach? Jeśli chcesz się cieszyć wyprawą licz średnią 30 km/dzień. Z odrobiną treningu oczywiście zrobisz i 80, ale codziennie to przesada.
    - plecak jako alternatywa dla sakw: nawet nie myśl o jeżdżeniu z czymkolwiek na plecach! Już mały plecaczek po kilkunastu kilometrach okazuje się nieznośny.
    - przyczepka: chyba że bardzo dobra i sprawdzona. Wniesienie, postawienie, zrobienie czegokolwiek z rowerem z przyczepką to dla osoby niezbyt silnej duży problem. Lepiej ograniczyć ilość maneli tak, żeby zmieściły się na bagażniku.
    - proponowane tu trasy na znacznych odcinkach korzystają z dróg krajowych i wojewódzkich. Jako boczne o "niewielkim natężeniu ruchu" traktowane są te obsługujące do 1000 samochodów na dobę, czyli (zakładając że w środku nocy nie jeżdżą i rozkłada się to na 15 godzin) około 1 samochodu na minutę. To nie jest mało! Lepiej wymyśl jakąś własną trasę. Chyba że na codzień w mieście jeździsz po ulicach i Ci to nie przeszkadza.
    - "im więcej przerzutek tym lepiej"??? Tym więcej okazji zacięcia się łańcucha i tym bardziej skomplikowana obsługa. Na polskich, nizinnych trasach 5 biegów to świat i ludzie. Ważniejsza niż ich ilość jest rozpiętość możliwości, tzn. stosunek najlżejszego do najszybszego.
    - w deszczu oczywiście można jechać, ale nie czarujmy się że to nic takiego. Nawet pod pałatką nogi będą mokre. Stabilność na mokrej nawierzchni jest mniejsza, a kaptur zdecydowanie ogranicza widoczność. Na szosie ze sporym ruchem samochodowym robi się i nieprzyjemnie, i niebezpiecznie.

    Morał: mniej maneli, mniej gadżetów, krótsze odcinki i mniejsze drogi - i jazda!

  • avatar

    jacek.boczkowski

    Oceniono 15 razy 15

    Nie wszędzie są ścieżki rowerowe a nawet na bocznych drogach jest duży ruch. Kiedyś to się jeździło ! W latach 70-tych ubiegłego wieku jechałem z Poznania do Gdańska takimi drogami a samochód pojawiał się co godzinę. Teraz jadąc poboczem wieloma polskimi drogami trzeba niestety obawiać się o życie. Co piąty kierowca wyprzedza rowerzystów "na styk" i nieszczęście gotowe.

  • avatar

    Gość: .

    Oceniono 10 razy 10

    Autorowi - miłośnikowi przyczepek gratuluję miejsca zamieszkania - idealnego, by rozpocząć każdą wyprawę. W prawdziwym świecie wygląda to jednak zazwyczaj inaczej - delikwent wybiera się rowerem z punku A do punktu B i zazwyczaj by do nich dotrzeć wybiera pociąg (no bo jaką ma alternatywę? samochód - tylko w przypadku pętli, samolot? Autokar?). Kto próbował wsiąść do polskiego pociągu z rowerem i sakwami wie, o czym mówię. Czasem trzeba rower po prostu wziąć pod pachę i wnieść do pociągu bez rozczłonkowywania, bo np. czasu jest za mało, a zdejmowaniem sakw zająć się później. To samo z wysiadaniem - na mniejszych stacjach w 1 osobę jest niemal niemożliwe wynoszenie dobytku na raty. Dlatego dużo lepszym (i zapewniającym większą stabilność) rozwiązaniem są sakwy na przód roweru. Poza tym nie wiem, ile trzeba brać gratów, żeby nie zmieścić się do sakw i musieć ciągnąć przyczepkę - to tylko w przypadku wypraw powyżej miesiąca i z dala od cywilizacji, gdy trzeba mieć ze sobą zapasy jedzenia. Na 2 tygodnie pod namiot wystarczą sakwy na tył + wór transportowy/sakwy przednie + torba. Z zapasem.

  • avatar

    Gość: Dorotka

    Oceniono 7 razy 7

    Kiedyś należałam do klubu turystyki rowerowej PTTK. To były najpiękniejsze moje lata! Co roku jeździliśmy na zloty,obozy rowerowe, rajdy... Jeździłam przez 10 lat, przejechaliśmy kilkanaście tysięcy km po Polsce. To było cudowne! A potem ślub, macierzyństwo a teraz rower tylko rekreacyjnie i do pracy :-)...

  • avatar

    r0b0l

    Oceniono 6 razy 4

    dobry tekst choć napisany przez wyczynowca ;)).
    Osobiście od ćwierć wieku jeździmy rodzinnie, im mniej maneli tym lepiej ( ale namiot, śpiworyi samopompujące materace to podstawa ), rowery na kołach 26 sprawdzaja sie na piachu i w lesie, przy wyprawie uniwersalnej na trasie ponad 500 km lepiej mieć porządnego treka 28.
    Sakwy tylne plus fotograficzna na kierownicę, nikomu nie polecam przednich, przyczepka to pomyłka. Plecak, choćby pusty to porażka
    Powtarzalny przez 14 dni dystans to max 80 km, jest czas na zwiedzanie wszystkiego po drodze i szukanie odpowiedniego noclegu, my z wyboru znajdujemy miejsca dzikie, na kempingi czy kwatery trafiamy raz na kilka dni. Jak trzeba to i 150 km sie zrobi, pytanie tylko po co uprawiać masochizm
    Kwestia higieny: miska silikonowa i kilka kartuszy z butanem więcej na potrzeby mycia.
    Ze zdobyczy cywilizacji od kilku lat zabieram netbuka 10 cali z dobrą baterią wystarczającą na min 6 godzin i modemem 3G, waga 1,4 kg czyli ujdzie.
    GPS przy poruszaniu się z prędkością przelotową 20 km/h nie jest potrzebny, natomiast mapy, zdjęcia satelitarne i kopalnia wiedzy w postaci netu jak najbardziej sie przydają.
    Wystarczy zboczyc z zaplanowanej trasy i już sie czyta wieczorem w namiocie co w okolicy można znaleźć, w ostateczności jak np leje mozna obejrzeć jakiś film.

    Co do przemieszczania się po Polsce: 2 lata temu zarzuciliśmy pociągi, w pewnym momencie ma sie zwyczajnie dosyć użerania z konduktorami i całym pekape. Taniej wychodzi bagażnik dachowy na aucie, a zaplanowanie przemieszczenia się na trasie zbliżonej do pętli, lub też powrót jednej osoby po samochód da sie wytrzymać.
    Wyjątkiem są przejazdy na trasach dłuższych niż 500 km, wtedy warto jednak przemęczyć się pociągiem

    Z dodatków sprzętowych: zamiast markowych okularów za 2 stówy lepiej kupić ochronne strzeleckie za 10 zeta lub jakiekolwiek inne techniczne .
    Dokładnie te same materiały.
    Natomiast warto zainwestować w dobre kremy UV i szmaty antypotne. Kamizelki odblaskowe i oświetlenie jak na choince wskazane, także w dni pochmurne

  • avatar

    3alfa.alfa

    Oceniono 3 razy 3

    Wymienione trasy są wytyczone chyba palcem po mapie. Chcąc coś zwiedzić jak np. porty czy zabytki śmiało do podanych liczb możemy doliczyć ze 30% więcej. A wiem co mówię bo jedną z tych tras zaliczyłem niedawno (Świnoujście - niemiecki Uznam - Hel i dalej statkiem do Gdyni z metą w Olsztynie). Licznik wystukał mi ponad 1000 km

  • avatar

    Gość: mucha

    Oceniono 3 razy 3

    Rower to piękna rzecz! ale ja zamiast przyczepki wybrałbym chyba przedni bagażnik na widelec...
    Rower jak najbardziej trekkingowy (sam mam ponadczasowego SCOTT'a Atacama TR-3) ewentualnie cross ale trzeba go doposażyć, plus dobre opony o szerokości 38-40) ja używam schwalbe marathon mondial evo i dają radę! plus oswietlenie-nie warto oszczedzać-silny diodowy tył np coś cat eye(pilnoiwać zeby swieciło w poziomie i osi roweru!) ana przod cos silnego akumulatorkowego np convoy m2 i dodatkowa bateria w sakwie.
    pozdrawiam i zycze tyle samo bezpiecznych wyjazdow co powrotow :)

  • avatar

    strass1

    Oceniono 2 razy 2

    Nie wiem dlaczego autor jako Dunajską trasę Rowerową wybrał Wiedeń-Budapeszt ? Europejskim klasykiem rowerowym wzdłuż Dunaju jest trasa Pasau - Wiedeń.Jest lepiej zagospodarowana,prowadzona na wyasfaltowanych wałach ,po obu brzegach Dunaju.Trasa całkowicie pozbawiona ruchu innego niż rowerowy.Liczne przeprawy wodne umożliwiają zmiany brzegu.
    Inne znane trasy rowerowe w Austrii również przebiegają wzdłuż głownych rzek tego kraju : wzdłuż INN-u,MUR-u,DRAWY.

  • Łukasz Porębski

    Oceniono 1 raz 1

    Właśnie wróciłem z żoną z podobnej wyprawy rowerowej, właśnie trasą R-10 "Wzdłuż Bałtyku" ze Świnoujścia do Helu, po drodze odwiedzając 13 z 15 polskich latarni morskich. Też ugrzęźliśmy w bagnach za Klukami:) Zapraszam na obszerną relację z naszej perspektywy wraz ze zdjęciami na zyczpasja.pl wyprawa-rowerowa-swinoujscie-hel

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Polecamy