Slackline: zostałem linoskoczkiem

- Stary! Nie da się zrobić, żeby to nie latało na boki? - Pawłowi nie udaje się utrzymać równowagi na taśmie rozwieszonej między dwoma drzewami. Spada na ziemię.

Spokojnie. Spadł, a właściwie zeskoczył z metra. Slackline, zabawa w linoskoczków, to bezpieczna rozrywka. W sam raz, żeby rozruszać towarzystwo na letnim pikniku.

Slackline: zostań linoskoczkiemfot. Krzysztof Dołęgowski

Paweł ma na koncie triatlon na dystansie Ironmana, ale na taśmie wygląda jak zrozpaczone dziecko. Próbuje zrobić choć dwa stabilne kroki. Na nic mu się zdaje rozbudowana klata i uda jak dębowe pnie, bo trzęsie się jak galareta. Po chwili stoi obok zrezygnowany i patrzy, jak Magda spokojnie krok za kroczkiem pokonuje kolejne metry, dociera do końca liny, po czym zaczyna wracać po taśmie tyłem. - Ale jatka - mówi trochę zrezygnowany.

Niepotrzebnie. To była jego pierwsza sesja ze slackline'em. Na drugiej pewnie przejdzie już kilka metrów. Na kolejnej może uda mu się pokonać całą długość taśmy rozwieszonej między drzewami. Tego po prostu trzeba spróbować, nie da się wytłumaczyć, jak należy utrzymać równowagę na taśmie. Tak jak nie można nauczyć się jazdy na rowerze z książek. Naukowcy takie umiejętności zwą wiedzą milczącą.

Paweł ma na koncie triatlon na dystansie Ironmana, ale na taśmie wygląda jak zrozpaczone dziecko. Próbuje zrobić choć dwa stabilne kroki. Na nic mu się zdaje rozbudowana klata i uda jak dębowe pnie, bo trzęsie się jak galareta. Po chwili stoi obok zrezygnowany i patrzy, jak Magda spokojnie krok za kroczkiem pokonuje kolejne metry, dociera do końca liny, po czym zaczyna wracać po taśmie tyłem.

- Ale jatka - mówi trochę zrezygnowany. Niepotrzebnie. To była jego pierwsza sesja ze slackline'em. Na drugiej pewnie przejdzie już kilka metrów. Na kolejnej może uda mu się pokonać całą długość taśmy rozwieszonej między drzewami. Tego po prostu trzeba spróbować, nie da się wytłumaczyć, jak należy utrzymać równowagę na taśmie. Tak jak nie można nauczyć się jazdy na rowerze z książek. Naukowcy takie umiejętności zwą wiedzą milczącą.

Slackline: zostań linoskoczkiemfot. Krzysztof Dołęgowski

Chodzenie po taśmie może być świetną zabawą w towarzystwie. Zaprosiłem więc znajomych na piknik na Polu Mokotowskim. Jest koc, coś do przegryzienia, coś do wypicia, a na drzewach taśma. Moglibyśmy spotkać się w knajpie pod parasolami, ale tutaj złapiemy dwie sroki za ogon. Spędzimy spokojnie dwie godziny i będziemy mogli pogadać, a do tego czegoś się nauczymy i lekko zmachamy.

Borys pali się, by wejść na taśmę. Tłumaczę mu podstawy, ale na początku zupełnie nie łapie, o co chodzi - robi dwa kroki, spada i musi się ponownie wdrapywać. Potem jest lepiej. Stoi już bez chwiania. Jeśli przysiądę na linie dwa metry przed nim i ją nieco ustabilizuję - robi pół długości taśmy. Uczy się szybko, w końcu na studiach był znany z tego, że potrafił łazić po zaśnieżonych Alpach z rękami w kieszeniach i zupełnie nie obawiał się, że może zjechać ze stoku.

Raz łażę ja, raz on, potem jedna czy druga żona. Zrobiliśmy z tego sielankę. I taki zwykle jest slackline. Nie męczy, jest demokratyczny - pozwala się bawić też dziewczynom, niezależnie od ich siły, a nawet dzieciom (one zajmą się taśmą, dorośli teoretycznie mają czas na pogawędki, ale pewnie sami będą chcieli spróbować).

Po taśmie można chodzić na bosaka, można też w butach. Najlepiej w takich z płaską cienką podeszwą, która pozwoli czuć, jak układa się lina. Dobrze, żeby nie miały "agresywnego" bieżnika, który zahacza o krawędzie i zakłóca ruch.

Sam ćwiczę od kilku miesięcy, ale nie traktuję slackline'u jako poważnego sportu. Czasami rozwieszam taśmę na parkingu pod blokiem albo w parku. Zimą zdarzało się, że zawisła na siłowni między filarami. Obsługa nie protestowała. Nawet trenerzy przyszli się pobawić. I oczywiście zlatywali ze slacka jak śliwki z potrząśniętej gałęzi.

To sport, który pozwala świetnie rozwijać czucie głębokie - połączenia nerwowe odpowiadające za kontrolę ustawienia ciała w przestrzeni i jego koordynację. Wzmacnia mięśnie stabilizujące stawy skokowe, kolana i biodra. Jeśli masz problem z kostkami - możesz to potraktować jako formę rehabilitacji.

Fizjoterapeuci często proponują stanie na niestabilnych poduszkach, ale w ten sposób można umrzeć z nudów, ewentualnie postać przed telewizorem, oglądając film. Slackline natomiast daje niezłą frajdę, i to nie na jedną sesję.

Gdy opanujesz podstawy - otwiera się morze tricków. Początek to chodzenie tyłem, przysiady, obroty. Można też zacząć się bujać. Siadać i wstawać dynamicznie na taśmie. Maniacy potrafią podskakiwać jak na trampolinie, a nawet robić salta.

Slackline: zostań linoskoczkiem
fot. Krzysztof Dołęgowski

Slackline narodził się - jakżeby inaczej - w Stanach Zjednoczonych. Wspinacze z zachodniego wybrzeża zaczęli łazić po łańcuchach na parkingach. Później wykorzystali taśmy używane jako akcesoria we wspinaczce. Rozciągali je najpierw nad ziemią, ale później, wraz ze wzrostem umiejętności, zaczęli ćwiczyć także na dużych wysokościach. W ten sposób narodził się highline, bardzo widowiskowa odmiana slackline.

Chodzi o to, by znaleźć jak najwyższe miejsce do rozpięcia taśmy. Łączy się dwie górskie turnie, pomiędzy którymi starczy powietrza, by zmieścić kilka wieżowców. Człowiek jest przy tym jak mróweczka chodząca po źdźble trawy. Błędnik szaleje.

Oczywiście można stosować asekurację, ale nawet będąc podpiętym na uprzęży, nie jesteś w stanie zapanować nad wyobraźnią, która podsuwa różne wizje tego, co stanie się, gdy wlecisz w wierzchołki świerków pół kilometra niżej.

Inni slacklinerzy starają się o to, by ich zabawa została zatwierdzona jako osobna dyscyplina sportu. Zbudowali tabele tricków wraz z wycenami, niczym w łyżwiarstwie figurowym, i spotykają się na oficjalnych zawodach, gdzie ich wyczyny oceniają sędziowie. Jeszcze bez profesjonalnego zadęcia i częściej z piwkiem w ręku niż z krawatem na szyi, ale rodzi się nowy sport.

Rady dla początkujących

1. Zacznij blisko punktu mocowania - tam najmniej buja.
2. Rozłóż szeroko ręce, najlepiej z dłońmi skierowanymi do góry.
3. Stań na początku na jednej nodze i poczuj taśmę.
4. Rozluźnij się. Spraw, żeby ręce chodziły miękko. Jak u dyrygenta.
5. Rusz do przodu. Nie zrażaj się upadkami.

Jak to działa?

Ten zestaw pochodzi ze sklepu Slackline.pl i jest jednym z najtańszych. Wygląda na to, że chłopaki, którzy go uszyli, zrobili to sami. Użyli podzespołów wykorzystywanych do stabilizowania ładunków na ciężarówkach - stalowej szekli, napinacza z niewielką wajchą, taśmy o wytrzymałości 2000 kg i szerokości 2,5 cm. Ponieważ wszystko odbywa się tuż przy ziemi, niepotrzebne są specjalne alpinistyczne certyfikaty. Wystarczy, że taki sam sprzęt jest stosowany, by utrzymać auto na lawecie.

Slackline: zostań linoskoczkiemfot. Krzysztof Dołęgowski

Wydając 100 zł, masz w ręku pełnowartościowy sprzęt - może nieszczególnie wysublimowany, ale na początek w sam raz. Rozwieszenie go na drzewie zajmuje wprawnej ekipie trzy minuty. Napięcie nie wymaga szczególnej siły. A żeby zluzować taśmę, wystarczy podnieść i odchylić do tyłu dźwignię napinacza.

Do kupienia są też taśmy specjalnie przystosowane do slackline'u. Pokrycie warstwą gumy pozwala uzyskać lepszą przyczepność. Czasem barwi się też brzegi w kontrastowym kolorze, by lepiej lokalizować taśmę w przestrzeni. Wreszcie, w zależności od przeznaczenia, taśmy mogą mieć różną szerokość i rozciągliwość. Im bardziej rozciągliwa, tym większa dynamika i możliwość rozbujania, ale dla początkujących więcej problemów ze zrobieniem pierwszych kroków.

Profesjonalne zestawy są wyposażone dodatkowo w filcowe osłonki mające na celu ochronę pnia drzewa, a te najbardziej zaawansowane i najdłuższe mają specjalne systemy bloczków do naciągu, zastępujące zwykły napinacz.

Komentarze (1)
Slackline: zostałem linoskoczkiem
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: WhiteMAX

    0

    Ta ekipa na zdjęciach zachowuje się bardzo nieprofesjonalnie. Linka niezabezpieczona żadnym podkładem uszkadza korę drzewa. I sama linka też się niszczy! Pamiętajcie o tym. Wystarczy gruba folia, czy jakiś materiał żeby zabezpieczyć drzewo.

    Rady dla początkujących?
    Wypij jedno piwo na rozluźnienie.
    Najpierw naucz się stać ;-)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX