Wino mszalne: ile kosztuje, jak to się pije

Kodeks prawa kanonicznego mówi: "Mszalne wino ma?być naturalne, z owocu winnego i nie zepsute".

Wielki Czwartek to święto obchodzone przez różne wyznania chrześcijańskie m.in. na pamiątkę ustanowienia przez Jezusa sakramentu Eucharystii. Z tej okazji zajmę się dzisiaj winem mszalnym, które staje się Krwią Chrystusa: opiszę, czym jest to wino w największej chrześcijańskiej wspólnocie - Kościele rzymskokatolickim.

Aby mogło znaleźć się na ołtarzu, musi spełniać wymogi Kodeksu prawa kanonicznego. Kodeks (kan. 924 § 3) powiada, że „wino powinno być naturalne, z owocu winnego i nie zepsute”. Co znaczy „nie zepsute” - wiadomo. Ale już słowo „naturalne” tłumaczy się inaczej niż w terminologii winiarskiej. Nie chodzi o to, żeby wino fermentowało na dzikich drożdżach, było bez siarki, niefiltrowane itp. Rzecz w tym, aby powstało w 100% z winnych gron (nie może to być np. wino w 90% gronowe, a w 10 jabłkowe), nie może być również wyprodukowane syntetycznie, nawet gdyby smakowało jak najlepsze bordeaux. Siarkowanie jest dozwolone.

W polskim Kościele na jakość wina mszalnego nie zawsze zwracano należytą uwagę. Dlatego w ubiegłym roku Komisja ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów Episkopatu Polski (KKBiDS) wydała instrukcję pt. „Wskazania w sprawie materii Eucharystii”.

Dokument zobowiązuje księży, aby przed zakupem trunku zażądali od sprzedawców okazania licencji (wydaje ją biskup miejsca, respektowana jest w całym kraju). Aby takową zdobyć, dystrybutor musi złożyć pisemne przyrzeczenie, że „będzie dostarczał tylko te wina, które będą pochodziły z wiadomych szczepów winnych, wiadomego miejsca produkcji, pochodzenia i tylko od producentów, którzy są zaprzysiężeni, że przy jego produkcji przestrzegają norm prawa winiarskiego swojego kraju i spełniają zasady podane przez Kongregację Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów” [dział Kurii Rzymskiej, zajmujący się tym samym, co nasza KKBiDS - przyp. aut.].

Z kolei dystrybutor musi odebrać przysięgę od winiarza, że ten przestrzega prawa winiarskiego swego kraju, a także wspomnianych przepisów kościelnych. Jak mi powiedział przewodniczący KKBiDS, ks. bp Adam Bałabuch, na stronie internetowej komisji ma powstać uzupełniana na bieżąco lista uprawnionych dystrybutorów: wówczas każdy kapłan będzie mógł łatwo i szybko sprawdzić swego kontrahenta.

Z lektury instrukcji KKBiDS oraz rozmowy z bp. Bałabuchem dowiedziałem się jeszcze kilku ciekawostek o winie mszalnym.

1) Kapłan, zgodnie z Kodeksem prawa kanonicznego (kan. 924 § 1), dolewa do wina trochę wody. Dlaczego? Ma to znaczenie symboliczne. Po pierwsze, Chrystus podczas Ostatniej Wieczerzy najpewniej - zgodnie z miejscowym zwyczajem - pił wino zmieszane z wodą. Po drugie, gdy wisiał na krzyżu i przekłuto mu bok, wypłynęły z niego krew i woda. Po trzecie, wino połączone z wodą oznacza dwojaką naturę Chrystusa (krew - boską, woda - ludzką), a także zjednoczenie człowieka z bogiem.

Ta ostatnia alegoria (woda jako lud boży) wzięła się z Apokalipsy św. Jana. Anioł pokazał Janowi Wielką Nierządnicę (czyli symbol Cesarstwa Rzymskiego prześladującego chrześcijan) siedzącą nad wielu wodami (Ap 17,1), by następnie wyjaśnić mu, iż wody to ludy, tłumy, narody i języki (Ap 17,15). Kapłan mówi o tym zjednoczeniu na początku liturgii eucharystycznej. Wlewając do kielicha wino i wodę, wypowiada słowa: „Przez to misterium wody i wina daj nam, Boże, udział w bóstwie Chrystusa, który przyjął nasze człowieczeństwo” - czyni to jednak po cichu, więc wierni go nie słyszą, tym bardziej że śpiewają wtedy pieśń.

2) Kapłani nie mogący pić wina z przyczyn zdrowotnych, mogą je zastąpić moszczem winnym (świeżym albo utrwalonym przez zamrożenie lub inne metody, które nie zmieniają jego natury). Gdy taki kapłan koncelebruje mszę, podczas której inni księża piją prawdziwe wino, krew Chrystusa spożywa per intinctionem, tj. przez zanurzenie hostii w kielichu z winem.

3) Kolor wina użytego do mszy nie ma znaczenia, jednak księża wolą białe, ponieważ mniej brudzi puryfikaterz, czyli ręczniczek do wycierania naczyń liturgicznych.

4) Wina mszalne sprzedawane w Polsce są przeważnie półsłodkie - upodobania naszych kapłanów nie odbiegają więc od upodobań ogółu.

5) Osoby chore na celiakię, którym szkodzi zawarty w hostii gluten, mogą przyjmować komunię św. pod postacią wina.

6) Biskupi i inni kościelni dostojnicy nie piją win droższych niż inni księża. Wszystkie te informacje mnie zafrapowały, a dwie ostatnie - zbudowały. Oznaczają bowiem, że przynajmniej czasami Kościół jest za równością i poszanowaniem odmienności. Czyli że nie jest z nim aż tak źle, jak mówią.

MSZALNE WINA - ZAGLĄDAMY DO BUTELEK:

Bodnár Tokaji Furmint 2009, wino mszalne Joannes białe półsłodkie (Joannes, 28 zł/0,75 l)Wino od niezłego producenta, aleutlenione, stare i śmierdzące. Mimo to jest bezczelnie sprzedawane (miejsce zakupu: sklep z dewocjonaliami Arkos, Kraków, pl.Mariacki 5). Zgrozą napawa, że czegoś takiego ktoś może użyć do sprawowania świętego misterium Eucharystii.

*

Ecclesia Moscatel (TiM, 16 zł/0,75 l)Dość daleki od wyrafinowania, acz całkiem poprawny aromat muszkatowy. Usta raczej słodkie, w miarę sensownie zbudowane. Nie odczuwałem dotkliwej przykrości podczas picia.

* * *

Camino de Compostella Vino Blanco Semi Dulce (TiM, 13 zł/0,75 l)Słabo wyczuwalny, słodkawy i niezbyt czysty kwiatowy bukiet z przewagą jaśminu. Usta mdłe i bezbarwne, słodkawe, bezstruktury. Gdybym był księdzem, nie chciałbym mieć nigdy do czynienia z takim winem.

* *

Pellegrino Vino Per La S. Messa Liquoroso Rosso (Centrum Wina, 47 zł/1 l)W nosie słabo: trochę moszczu winogronowego, a także zapachy lisie i rabarbarowe; ogólnie wrażenie utlenienia. O ustach da się powiedzieć tylko tyle, że są lekkie, mdłe i słodkie. Cena z kosmosu.

*  1/2

Pellegrino Vino Per La S. Messa Liquoroso Bianco (Centrum Wina, 47 zł/1 l)W nosie ślady owoców (maliny, suszone jagody leśne). Usta dość słodkie, jednak nie tak mdłe, jak w białej wersji. Wino od biedy do przyjęcia, jednak powinno kosztować 15, a nie 47 zł.

** 2/3

Skala ocen:

* trucizna! antidotum jest nieznane nauce

** oczko wyżej niż „Łza Komsomołki”

*** można się napić, gdy napić się trzeba

**** zrobili to zdolni i dobrzy ludzie

***** zdobycz cywilizacji na miarę koła

****** spożycie prowadzi do osiągnięcia satori

Bodnár Tokaji Furmint 2009,wino mszalne Joannes białe półsłodkie(Joannes,28 zł/0,75 l)Wino od niezłego producenta, ale utlenione, stare i śmierdzące.Mimo to jest bezczelnie sprzedawane(miejsce zakupu: sklep z dewocjonaliami Arkos, Kraków, pl. Mariacki 5).Zgrozą napawa,że czegoś takiego ktoś może użyć do sprawowania świętego misterium Eucharystii.*

. . .

Artykuł pochodzi z Magazynu Kuchnia

 

Magazyn Kuchnia

Więcej o:
Komentarze (6)
Wino mszalne: ile kosztuje, jak to się pije
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: gosciu

    0

    A gdzie najpopularniejszy Prinz Stefan?

  • Andre Soma

    0

    wino tokaji to nie markowe wino i nie ma nic wspolnego z prawdziwym winem wegierkim tokaj

  • Gość: Ksiądz

    Oceniono 2 razy 0

    Jako ksiądz
    Polecam sklep
    www.christendom-sklep.pl

    Posiadają takie wina jak Altaris, misa miro itp.
    Szybka obsługa

  • Gość: Malyns

    0

    Polecam! dekanter.pl jesli jesteśmy w temacie win

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX