Testowane Matuszewskim: Pizza Hut pod lupą

Pizza Hut na serio - nasz tester recenzuje jedną z najpopularniejszych pizzerii w Polsce.

Kiedy ostatni raz zdarzyło wam się czekać na miejsce w pizzerii? Ja myślałem, że to już zamierzchła przeszłość. A tymczasem tak właśnie jest w weekendy w Pizza Hut na warszawskim Ursynowie. Taka rodzinna knajpka na obiad. Z dziećmi oczywiście. Czy takie tłumy pojawiły się tutaj za sprawą kampanii reklamowej nowej, mocno serowej pizzy, czy tak jest od zawsze? W przypadku Pizza Hut "od zawsze" oznacza około 20 lat. Tak, już 20. Pamiętam te początki. Warszawiacy, wychowani na koszmarkach w rodzaju pizza na gofrach w barze Kaczorek (ktoś to jeszcze pamięta?), rzucili się wręcz na amerykańską pizzę.

Że ciasto nie miało nic wspólnego z Włochami, że ser też nie zawsze widział się z oryginałem, nie miało znaczenia. Knajpki cieszyły się olbrzymią popularnością od samego początku. Fenomenem były też domowe dostawy. Dziś to wszystko już normalka. Pizzerie szukają nowych pomysłów na ciasto i nadzienią, nowych pomysłów na dodatki, nowych promocji i wszystkich innych pomysłów, które mogą przyciągnąć klientów. Nowych, starych, jakichkolwiek.

Spróbujmy więc tej nowej pizzy i w ogóle sprawdźmy, co dziś, po 20 latach w Polsce, ma do zaoferowania sieć Pizza Hut. Poza kolejkami oczywiście. Próbujemy więc kilku specjałów z karty. Nowej pizzy cheesy lava, specjalności zakładu oraz przekąsek. Te ostatnie to rollsy, zgrabne kawałki pociętej tortilli nadzianej na trzy sposoby. Pierwszy to klasyka dla dzieci: ser i szynka. To tzw. przekąska łatwa w smaku. Nam przecież wystarczy cokolwiek pod podpieczonym serem, żeby już smakowało.

Tu jest cokolwiek, czyli marna szynka. W wersji drugiej rollsy wypełnione są kawałkami kurczaka, kukurydzą i na szczęście - czerwoną cebulą. Plus ser rzecz jasna. Cebula sprawia, że to coś ma odrobinę charakteru, nieco smaku. Trzeci typ, wegetariański, jest niezły dzięki szpinakowi, ale marny przez ubogość przypraw. Całość wypada mizernie. Na ciepło, jeszcze przed pizzą, próbujemy lasagne, w fajnej, apetycznej postaci uwiniętych pasów makaronu na kształt ślimaków. Wygląd jest jedynym atutem tej potrawy. Smak użytego tu jakoby sosu bolońskiego zadziwił mnie: bo jeśli w ogóle było tu mięso, to dawno temu zostało wygotowane, tak by zredukować jego smak do zera. Udało się, więc sos jest obrzydliwie pozbawiony smaku. A ponieważ pomidorowego jest niewiele, sera także (chyba że ktoś zapomniał), lasagne to największa krzywda, jaką mogło mi wyrządzić Pizza Hut.

Po takich kluchach nie było łatwo zasiąść do pizzy. A były dwie: najpierw klasyczna, na cienkim cieście, z włoską szynką, pomidorkami i rukolą. Bez zarzutu. Nie jest to może pizza wybitna, głównie z tego powodu, że nie wszystkim receptura ciasta Pizzy Hut odpowiada, ale sos, dodatki, proporcje wstydu kucharzowi nie przynoszą. Ot, pizza jak pizza. Znacznie większe nadzieje towarzyszyły tej drugiej, z której niczym lawa miały się wylewać strumienie płynnego sera. W spotach telewizyjnych, w ulotkach i menu restauracji pizza ta wygląda niezwykle apetycznie. Od razu powiem, że popełniłem błąd: kupiłem pizzę na wynos. Śmiem twierdzić, że podana na miejscu, jedzona od razu, wygląda i smakuje lepiej. Bo po 20 minutach i przejażdżce do domu ani wygląd, ani smak nie kusiły.

OK, może nie kusiły, ale należy przyznać, że sprytny system dziur w rancie ciasta i urozmaicenie go smakiem sera to dobry pomysł. Nic wprawdzie wspólnego ten pomysł nie ma z pizzą, ale nowatorski przynajmniej jest. I pizza przez to smaczniejsza jest jakby. Ale czy dla takiego serowego brzegu, nawet jeśli zdecyduję się zjeść na miejscu, warto przyjść do Pizza Hut? Nawet jeśli dostanę stolik bez kolejki. Oj, nie wiem. Nabrałem poważnych wątpliwości. Może jeszcze za jakiś czas wrócę, licząc, że to moja chwilowa niedyspozycja, a nie trwała niedyspozycja knajpki. Chyba trzeba by wziąć pod lupę wszystkie sieciówki

Więcej o:
Komentarze (2)
Testowane Matuszewskim: Pizza Hut pod lupą
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • ma-gienia

    Oceniono 4 razy 4

    Ostatnio niestety totalnie pogorszyła się jakość barów sałatkowych. O ile jeszcze pół roku - rok temu były to wizytówki PH, to w tej chwili są to fermentujące resztki. W ramach oszczędności restauracje zamawiają warzywa już pokrojone i w lecie efekt nie będzie inny - sałatki w PH ssą.

  • klm747

    Oceniono 2 razy 0

    zjeść zimną pizze i narzekać?
    Matuszewski - kompromitujesz sie kolejny raz!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX