Andrzej Saramonowicz: Filmejkersi

Każda kobieta na świecie ciut-ciut ładniejsza od pierogów marzy, by zostać aktorką! Dec de pojnt! - oznajmił Adaś Rembelski i strzelił palcami dla dodania sobie powagi.

Znów siedzieli na basenie. I znów Adaś z cierpliwością anioła tłumaczył inżynierowi Sebastianowi Rawie, dlaczego - chcąc wyrwać w końcu jakąś laskę - musi przestać informować, iż pracuje w miejskim przedsiębiorstwie utylizacji śmieci. I że powinien przedstawiać się jako artysta. Najlepiej reżyser filmowy. - Te, weź weryfikuj tamtą! - wyciągnął palec w stronę jacuzzi. Wynurzała się zeń dziewczyna o urodzie, która wskrzesiłaby samego Łazarza.

- Co za bicz cielęca! Tej to byś dopiero obtaśtał mortadelę, nie?

Inżynier Rawa powiódł smutnym wzrokiem w miejsce, które wskazał przyjaciel. Dziewczyna szła wolno, wdzięcznie kołysząc zbawieniem. - Nie wiem, czy by chciała - rzucił cicho. Zdziwiony Adaś łypnął na przyjaciela. - Czemuż nie chcieć by chciała?

- Ładna jakaś taka - wyszeptał inżynier. - Za ładna.

- Nie karz jej za to, okrutny! - wydął usta Adaś.

- Przecież wiesz, że ładne ze mną nigdy nie konweniowały.

Adaś wydął usta pobłażliwie. - Bo reżyserem nie byłeś filmowym!

- A ty byłeś?

- Ja jestem!

Sebastian Rawa wbił w przyjaciela zdumione spojrzenie. - Gdzie?

- W cyberpochwie!

- Gdzie? - zamrugał Rawa nierozumiejącymi oczami.

- W internecie, freszczu!

- Nie cenię komputerów! - skrzywił się inżynier. - Szkodzą podobnież!

- Chyba cię źrebi! - żachnął się Adaś. - To największe odkrycie ludzkości od cycków wynalezienia! Idziemy!

- Już? - zasmucił się Rawa. - Nawet się nie przekąpałem!

- I się nie przekąpiesz! Czas odgruzować piwnicę twojej niewiedzy!

Trzy kwadranse później siedzieli w kantorku warsztatu samochodowego Adasia. Inżynier Rawa z wyraźnym lękiem wgapiał się w komputer. Adaś po raz kolejny przetarł twarz i jął tłumaczyć: - To się fejsbuk nazywa, fachowo fejs. Tu se zrobisz profil.

- Z profilu, Adaś, to ja ponoć niekorzystnie - wyznał z kłopotliwym zawstydzeniem inżynier. - Ąfas. Ąfas bym preferował.

- Ogarnij downa, co? - Adaś łypnął na Rawę z niesmakiem. - Profil nie w sensie kierunek twarzoczaszki względem obiektywu, tylko lep wirtualny taki internetowy, miodem wdzięcznej nieprawdy wysmarowany.

Inżynier zamrugał bezradnie powiekami. - Rozumieć cię przestałem obecnie, Adaś.

- Nawet nie zacząłeś gdyż! - huknął Adaś. - Skup się! Tłumaczę łansmor: samice gatunku naszego łykną każdy bajer, byle opakowany w świecące coś.

- Coś - przytaknął szybko Rawa. - Aha - przytaknął ponownie, jakby chciał zapewnić, że skupienie to dla niego pryszcz. Jednak już w chwilę później owionął go ponownie podmuch zwątpienia. - A co?

- Byle co! - skrzywił się Adaś. - Wklepiesz w internecie jako swoich parę gibkich cytatów z Coelho Pedro... Czy Paulo, jeden chuj...

- A ów kimże?

- Pisarzem waginy nawilżającym o światowym zasięgu.

- Bez świadomości żyłem, że na literaturze się znasz, Adaś!

- Na dupach się znam, Sebuś, jak je optymalnie wyharabaścić! Przez wrażliwość własną! Znaczy cudzą, ale jako własną podaną!

- I to wystarczy?

- Dobrze mieć przy tym murzyńską kolbę!

Inżynier Rawa skurczył się w sobie. - Ja nie mam.

- Nikt nie ma! - pocieszył go Adaś. - Dlatego właśnie jesteśmy reżyserami! Bo reżyserzy nie muszą! Podobnież aktorzy. Ale ty na aktora zupełnie nie wyglądasz.

- Od dawna jesteś reżyserem?

- Od wielu orgazmów, Seba. Czego i tobie życzę.

- Ale na filmach czy ja się znam aby?! Nie otóż!

- A po co? - zachichotał Adaś. - One też nie przecież! Grunt, że masz cierpienie na twarzy wypisane jak Wajda. Ja, niestety, ryja mam tak obśrumpanego, że żadna nie uwierzy.

- Przecież, że jesteś reżyserem, mówiłeś!

- Ale od castingu! A ty możesz odpierdalać pierwszego! Czyli defakto boga!

- Kto to jest reżyser od castingu? - zainteresował się Rawa.

- To taki lopez, co przy obsadzie pomaga! Z moją urodą to maks, ale też działa! Kupiłem se kamerkę w saturnie, przez fejsa ściągam lachony z całego kraju, od kumpla klucze do magazynu biorę, trochę odkurzę, kawka-srawka, powiedz coś o sobie, o, pięknie!, zagraj strach, o, pięknie! zagraj żar zmysłów, o, jeszcze piękniej!, nie za gorąco ci w rajstopach?, o, jak, kurwa!, pięknie!, mam kumpla w teatrze, chcą zastąpić Jandę, przestała się sprawdzać, łoł, co za śliczne piersi, dużo za nie dałaś?, mam kumpla w TVN-ie, szukają nowej Kożuchowskiej, uwolnisz mi orkę, skarbie?... No, i tak to właśnie działa, stary!

- Nie wierzę - wybąkał inżynier, co nie było łatwe z rozdziawioną gębą.

- Nie czas na ateizm! - machnął Adaś. - Dziś laski są tak wyczulone na kamerę, że powinno się je wozić w bagażniku jako antyradar! I przyczołgają się do każdego filmu, nawet jak go nakręcisz komórą!

- Ale ja nie mam komóry - Sebastian Rawa poruszył się nerwowo na stołeczku. - Komóry są rakotwórcze!

- Żal.pl! Czemu ja się przyjaźnię z sierpem?! - ryknął Adaś, po czym widząc przerażoną minę przyjaciela, dodał znacznie łagodniej: - Sebuś, zrób, o co proszę i załóż ten pieprzony profil, a zobaczysz, że już wkrótce Bóg zaśpiewa ci przebój!...

Więcej o:
Komentarze (4)
Andrzej Saramonowicz: Filmejkersi
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • masskotka12

    Oceniono 9 razy 9

    Ja nie wiem, w jakim towarzystwie obraca się Pan Samsonowicz, ale jeśli postacie są wzorowane na jego towarzyszach, to... współczuję.
    BTW, kiedyś, w szkole podstawowej później, tez zapragnęłam zostać pisarką. Gdy teraz czytam swoje wypociny, to stwierdzam, że poziom inteligencji dialogów postaci w moich książkach jest podobny do prezentowanego wyżej. Tylko ja się cieszę, ze moje nie ujrzały światła dziennego jednak, bo wstyd...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX