Strzelałem z legendarnym snajperem Navy SEALs

Navy SEALs to elita amerykańskiej armii. Chris Kyle to elita tej elity. Nie było w historii USA skuteczniejszego od niego snajpera. Kiedy przyjechał do Polski promować swoją książkę "Cel snajpera" zaprosiłem go więc na strzelnicę. No bo niby gdzie rozmawiać z takim facetem?

- Wybierz coś dla mnie i pokaz mi się jak się strzela z karabinu. Strzelałem tylko z krótkiej - poprosiłem. Chris z szelmowskim uśmiechem pokazał na broń z odrzutem jak armata - austriacki sztucer Strasser RS05. Andrzej Martyniak z Akademii Umiejętności Strzeleckich, który zorganizował dla nas to strzelanie wziął mnie na bok: - To nie jest najlepszy pomysł na początek...

No dobra, zaczęliśmy od beryla i kałacha.

Pierwsza różnica: Chris kazał mi stać inaczej, niż uczono mnie na polskich strzelnicach. - Przodem do celu, lekki wykrok, pochyl się i ugnij kolana - pokazywał mi po kolei. Czemu nie bokiem, jak mnie uczono? - Łatwiej się obracać. Poza tym stoisz przodem do wrogów, a z przodu masz kamizelkę kuloodporną. A jak dostaniesz postrzał w bok to kaplica - tłumaczył Chris.

Chris Kyle pokazuje mi postawę strzelecką Navy SEALs. W Polsce uczono mnie stać bokiem, a nie przodem do celu. Obie postawy mają swoje wady i zalety, Strzelałem z legendarnym snajperem Navy SEALs, broń, mój pierwszy raz

No dobra. Karabin w rękach, kolba na ramieniu, muszka, szczerbinka... pach, pach, pach!

- Dobrze, ale trochę się wyluzuj - uśmiechnął się były SEALs. - Reszta to kwestia praktyki i treningu - dodał.

Poczułem dumę. Zapytałem więc od razu polskich instruktorów, jak tam z trafianiem (strzelaliśmy z 50 metrów). - Raz w ziemię, raz w drewnianą osłonę nad torem strzeleckim, reszta mniej więcej w tarczę - usłyszałem. Duma uszła ze mnie, jak z pękniętego balonika...

?Nigdy nie pasjonowało mnie mierzenie, na jaką odległość strzelam. Dystans naprawdę zależy od sytuacji. (...) Ktoś zapytał mnie kiedyś, czy mam swoją ulubioną odległość. Odpowiedź jest prosta: im bliżej, tym lepiej?

?Jeśli ktoś popatrywał na fale w czasie, gdy leżała w nich grupa z BUD/S, i widział, że garstka chłopaków zbija się w gromadkę, to właśnie dlatego, że któryś z nich akurat sikał i wszyscy korzystali z tej rzadkiej okazji, by się zagrzać?

(fragmenty książki Chrisa Kyle'a "Cel snajpera". Znak, 2012)

Chris Kyle, Cel snajpera. Wydawnictwo ZNAK, Strzelałem z legendarnym snajperem Navy SEALs, broń, mój pierwszy raz

"Cel snajpera": Opowieść Chrisa Kyle'a o morderczym treningu w Navy SEALs i wojnie. Oraz o tym, co przeżywa rodzina żołnierza. Wyjątkowo szczera, miejscami dla cywila nawet szokująca. Chris pisze też o współpracy z operatorami GROM-u, których bardzo chwali. W książce są też fragmenty napisane przez żonę Chrisa, Tayę. Pokazuje ona, jak wygląda wojna i życie żołnierza z perspektywy rodziny. Polecamy!

 

Za pomoc przy realizacji materiału dziękujemy panu Andrzejowi Martyniakowi z Akademii Umiejętności Strzeleckich (www.naukastrzelania.pl)

 

Więcej o strzelaniu z Chrisem Kyle'm, służbie w Navy SEALs i wojnie, ale również o piciu żubrówki, we wrześniowym numerze Logo. W kioskach już 31 sierpnia!

 

 

Zobacz też na Logo24:

Mój pierwszy raz: jeden strzał w Akademii Duchów

mój pierwszy raz, broń, Mój pierwszy raz: jeden strzał w Akademii Duchów

Ćwiczenie: w niewoli Talibów

survival, mój pierwszy raz, Ćwiczenie: w niewoli Talibów

Mój pierwszy raz: twardziele z "Patrolu"

Mój pierwszy raz: twardziele z

Więcej o: