Test: nowe Porsche 911 Carrera 4S

Nowe Porsche 911 Carrera 4S łączy klasyczne piękno Sophii Loren, seksapil Jessiki Alby, charakter dzikiego kota i posłuszeństwo dobrze ułożonego labradora.

Stoi. Stoją. Bo są trzy. Takie same, a jednak inne. Inaczej umaszczone, jak trzy konie z wiersza Białoszewskiego. I nieco inaczej zbudowane, choć prawie identyczne. Ten ma nadwozie coupé, te dwa są kabrioletami, z miękkim i twardym dachem.

Przycupnęły pod potężną bryłą muzeum Porsche w Zuffenhausen. To dobre miejsce, żeby się im przyjrzeć. W budynku, w ramach ekspozycji na jednej ze ścian nałożono na siebie kontury wszystkich wersji Porsche 911. Linie są splątane, tu odchodzą lekko w lewo, tam w prawo, ówdzie przebiegają nieco niżej lub wyżej.

Ale w gruncie rzeczy odstępstwa są niewielkie, od siedmiu pokoleń to wciąż ta sama sylwetka. Przez tych kilkadziesiąt lat pewnie większym zmianom ulegała idealna kobieca figura. Wygląda na to, że Ferdynand ?Butzi? Porsche, wnuk Ferdynanda Wspaniałego, odkrył kamień filozoficzny, zaprojektował auto perfekcyjne, osiągnął motoryzacyjną doskonałość.

Przede mną stoi kolejne wcielenie ideału: napędzana na cztery koła carrera 4S. Wsiadam do tego szarego, do kabrioleta z twardym dachem. Przekręcam kluczyk z lewej strony kierownicy, umieszczony tu przed laty dla kierowców wyścigowych - chodziło o to, żeby wsiadając do auta, mogli wolną prawą ręką już wrzucić odpowiedni bieg. 400 koni w zaprzęgu za moimi plecami parska cicho. Na wyższych obrotach potrafią jednak zarżeć donośnie głęboką, nieco mroczną nutą, niczym wierzchowce Nazguli, co sprawdzimy później przy spuszczonym dachu.

Zanurzam się w skórze koloru piasku, którą pokryte jest wnętrze auta. Pod prawą ręką centralna konsola z większością przycisków - otwarcie dachu czy wysunięcie tylnego spoilera to tylko nieznaczny ruch dłonią od gałki zmiany biegów. Luksus luksusem, ale okrągły licznik obrotów silnika, największy na desce rozdzielczej, nie pozwala zapomnieć, jakie są korzenie tego auta. No to je sobie przypomnijmy.

Ruszamy. Przez przedmieścia Stuttgartu jadę równo z limitem. Dzisiejsze auta sprawiają, że jadąc 50 km/h, odczuwasz dyskomfort, jakbyś snuł się w gęstej galarecie.

Nie czujesz prędkości, podświadomie przyspieszasz. Carrera jest inna. Bardziej surowa. Wiesz, że jedziesz. Kiedy wyskoczymy na autostradę bez ograniczeń, a moja stopa nagle nabierze masy, wskazówka w mgnieniu oka podjedzie do 270. I wrażenie będzie dokładnie to samo, nie zmieni się nic.

Wreszcie zjeżdżamy z prostej jak tekst ?Ona tańczy dla mnie? autobany i trafiamy na kręte, mokre drogi wśród wzgórz Schwarzwaldu. Tu sprawdza się napęd Carrery 4S. Osie rozstawione są szerzej niż w poprzednich modelach, więc auto prowadzi się stabilniej. Jeśli dodamy do tego szerszy rozstaw samych kół i system Porsche Traction Management, okaże się, że ta bestia potrafi być bardzo potulna i bez szemrania wypełnia wszystkie twoje polecenia. Auto znakomicie trzyma się drogi, jest posłuszne i po prostu jedzie tam, gdzie sobie tego zażyczysz.

Fanatykom pewnie to się nie spodoba, bo dla nich Carrera musi mieć napęd na tylną oś. Ale ja wolę być fanem niż fanatykiem. A dla fana to fantastyczne auto.

 

Porsche Carrera 4S

dane techniczne:

Moc silnika: 400 KM (przy 7400 obr./min.)

od 0 do 100 km/h: 4,5 s

prędkość maksymalna: 299 km/h

średnie spalanie: 9,9 l/100 km

cena: od 137 tys. euro (coupé), od 148 tys. euro (cabrio)

Więcej o: