Mike Tyson: inna twarz Bestii

Bił się od dziecka, nie stronił od agresji i był wielokrotnie zatrzymywany przez policję. Na ringach budził strach jeszcze na długo zanim w 1997 r. ogryzł kawałek ucha Evanderovi Holyfieldowi. Dziś hodowca gołębi, aktor, wegetarianin. Co się stało ze starym Mikiem Tysonem? - pytają boksera Piotr Hykawy-Zabłocki i Mikołaj Kirschke.

Nazywany był Bestią i Żelaznym Mikiem. Swoje pierwsze 19 walk wygrał przez nokaut, w wieku 20 lat został najmłodszym mistrzem świata wagi ciężkiej. Pierwsze wrażenie, kiedy się spotkaliśmy: - Hej, on nie jest taki wielki!

Ale to tylko pozory. Mike Tyson wcale nie jest niski, sprawia takie wrażenie, bo jest lekko przygarbiony. Dłoń ma ogromną. Przypomina nam się scena z ?Kace Vegas?, kiedy jeden z bohaterów pada znokautowany przez Mike'a, a jego koledzy mówią, że bokser ?wciąż ma ten cios?.

- Czyj to był pomysł z rolą w ?Kac Vegas??

- Nie mój - śmieje się Tyson. - Ale jestem za to bardzo wdzięczny. Bo dzięki temu filmowi wróciłem. Wiecie, 10-latki nie miały pojęcia, kim jest Mike Tyson. Hej, nawet 15-latki nie wiedziały. A teraz wiedzą - dodaje.

Dziecko ze slumsu

Aż trudno w to uwierzyć, że ktoś mógłby nie słyszeć o Żelaznym Mike'u. Ale faktycznie, tytuł mistrza świata zdobył przecież aż 27 lat temu. Stracił cztery lata później. Potem były nieudane próby powrotu, więzienie, kompromitująca walka, w czasie której odgryzł Evanderowi Holyfieldowi ucho.

- Kiedy zdobywałem mistrzostwo świata, byłem dzieciakiem. Pojawiła się kasa, sława, rozrywki i ?przyjaciele?. Bądźmy poważni, nikt nie może mieć tylu przyjaciół, chodziło o pieniądze. Przeszedłem przez to, żyję i nikogo nie zabiłem. Teraz już uporządkowałem życie, wszystko działa.

Urodzony w 1966 r. Tyson wychował się w fatalnej dzielnicy Brooklynu, Brownsville - w tej samej, w której dorastał inny mistrz świata, Riddick Bowe (chodzili z Tysonem do jednej szkoły). Mike sam nie był aniołkiem. Do 13. roku życia był kilkadziesiąt razy zatrzymywany przez policję.

- Lubiłem się bić. Byłem agresywny, dogonić kogoś, dać mu w twarz... przez to miałem duże problemy, duże - opowiada cicho.

Choć akurat jego pierwsza bójka była usprawiedliwiona. Starszy chłopak zabrał i zabił jego gołębia. Tyson dogonił go i rozpoczęła się walka.

- Wygrałeś wtedy? - pytamy.

- Pewnie!

Dorastał bez ojca, gdy miał 16 lat umarła jego matka. Trafił do poprawczaka. Stamtąd wyciągnął go trener Cus D'Amato, który zresztą go później adoptował.

- Wiecie, gdyby nie boks, nie byłoby mnie tu - opowiada Tyson. - Dał mi życie, którego nigdy bym nie miał. Boks dał mi więcej, niż kiedykolwiek będę w stanie spłacić - i załamuje mu się głos.

- A skąd gołębie? To zaskakująca pasja w życiu Mike'a Tysona.

- To po prostu styl życia, nowojorska kultura. Gdybyście odwiedzili to miasto, zobaczylibyście całe stada ptaków. Nawet nie wiem, co w nich lubię, po prostu to robimy. Czy to moje największe hobby? Chyba tak, robię to całe życie - mówi.

Bestia trafia na ring

Mike Tyson zadebiutował w marcu 1985 r., a już półtora roku później został najmłodszym w historii mistrzem świata wagi ciężkiej. Tytuł stracił w 1990 r. Do tego doszły problemy w życiu prywatnym: rozwód z pierwszą żoną (Robin Givens) oraz wyrok za gwałt (w więzieniu przeszedł na islam). Kilkukrotnie próbował wrócić na szczyt.

- Byłeś najlepszym bokserem w historii? - pytamy Żelaznego Mike'a.

- Nie, nigdy w życiu. Było wielu lepszych, chociażby moi idole: Jack Dempsey, Henry Armstrong czy Joe Louis. Tylu świetnych bokserów. Uczyłem się na ich walkach. Nawet jeśli przegrywali, to zawsze wracali. O to chodzi i w boksie, i w życiu, tego się nauczyłem. Nie można dać się zastraszyć, nie można się poddać. Jeden zły dzień w biurze nie oznacza, że masz zamknąć biuro. To tylko jeden dzień, trzeba wracać, żeby w końcu wygrać - Tyson gestykuluje z pasją.

- To co ciebie odróżniało od innych, że stałeś się taki sławny?

- Miałem charyzmę. Bałem się, bo jeśli jesteś normalny, to zawsze się boisz przed walką, ale nie dawałem tego po sobie poznać. Nie poddawałem się, nie dałem się zastraszyć. To ty musisz zastraszyć przeciwnika w ringu,. Ja byłem w tym dobry.

- Współcześni mistrzowie mieliby z tobą szansę?

- Nie... Nikt już nie chce wygrywać, nikomu nie chce się tak trenować. Boks to musi być twoja życiowa szansa, jedyna, musisz się poświęcić. Pewnie dlatego karierę robią goście z dawnego bloku komunistycznego, dla nich boks jest gigantyczną szansą. A do tego MMA odbiera boksowi zawodników.

- Czemu?

- Walczysz każdą częścią ciała, a nie tańczysz w ringu. To naturalniejsze. Przecież gdybym miał się tu bić - Tyson pokazuje na salę, w której rozmawiamy - to bym uderzył, rzucił przeciwnika na ziemię i dobił, a nie tańczył za gardą. Zresztą statystyki pokazują, że w boksie jest więcej kontuzji.

- Jaki był twój najlepszy moment w karierze?

- Zdobycie mistrzostwa świata w wieku 20 lat.

- A najgorszy?

- Gdy je utraciłem.

O życiu i aktorstwie

- Jak to się stało, że straszny Mike stał się miłym Mikiem? - dopytujemy Tysona.

- Dostałem w życiu w tyłek, a chciałem wygrać. Wygrać w życiu, a nie w boksie. ?Kac Vegas? na pewno mi w tym pomogło.

Rola Tysona w ?Kac Vegas? okazała się wielkim sukcesem. Tak dużym, że Mike zajął się aktorstwem na poważnie. Na Broadwayu występuje w monodramie, gra samego siebie.

- Za pierwszym razem byłem zdenerwowany, rozdałem trochę biletów znajomym - wspomina. W sztuce Tyson opowiada o swoim życiu, rozmawia z publicznością. ?Mike Tyson: The Undisputed Truth? (?Mike Tyson: Niekwestionowana prawda?) zbiera przeciętne recenzje, budzi też kontrowersje, ponieważ były mistrz świata zaprzecza w niej m.in. zarzutom o gwałt, mocno krytykuje swoją byłą żonę.

Pojawiły się też groźby pozbawienia życia, ale... - Nawet jeśli jestem koszmarnym aktorem, nie wiem tego, uwielbiam to robić - podkreśla. Ma plany: chcą z żoną przygotować telewizyjny show o ich małżeństwie. Sceniczne obycie i dystans do siebie widać było na konferencji prasowej (Mike Tyson przyleciał do Polski kręcić reklamówkę napoju ?Black?, którego jest ambasadorem).

- A co z innymi dyscyplinami? Lubisz piłkę nożną?

- Trochę lubię - odpowiada bokser. - Kojarzę tego piłkarza z ligi angielskiej, który ugryzł przeciwnika w czasie meczu [Luis Suarez - red.]. Wiem, że takie rzeczy mogą się zdarzyć, gdy jesteś w ogniu walki - na co sala pełna dziennikarzy odpowiedziała gromkim śmiechem.

- Spotkałeś w życiu ludzi, którzy mieli na ciebie zły wpływ, np. Don King czy Robin Givens [pierwsza żona - red.], i dobry, np. Cus D'Amato i obecna żona. Kto miał większy?

- A jak sądzisz? - zapytuje Tyson.

- Wydaje się, że ci lepsi.

- Chyba masz rację. Zrobiłem w życiu wiele złych rzeczy, ale w końcu stanąłem na nogi. Mam żonę, na którą nie zasłużyłem, dzieci... - Tysonowi łamie się głos.

- A gdybyś mógł, co byś wymazał ze swojego życia?

- Nic. Gdybym nie musiał walczyć z przeciwnościami, to nie spotkałbym na swojej drodze aniołów.

- Boisz się jeszcze czegoś w życiu?

- Boga.

"Nie jestem już w formie"

W rozmowie Mike Tyson podkreśla, że boks to już przeszłość. Ale skoro wywiad odbywał się w Polsce, nie mogliśmy nie zadać pytania o Andrzeja Gołotę.

- Mike, gdybyście z Andrzejem byli w szczytowej formie....

- Panowie, od lat już nie jesteśmy.

- Ale gdybyście byli, jakie szanse miałby Andrzej Gołota.

- Żadnych. Bardzo lubię Andrzeja, ale miałby kłopoty.

Więcej o: