Bolid na 100-lecie Astona Martina

Aston Martin to jedna z nielicznych ikon brytyjskiej motoryzacji, które przetrwały 100-lecie wojen, kryzysów i zmiennych zachcianek najbogatszej klienteli. Z okazji urodzin pręży muskuły modelem CC100. Powstały tylko 2 egzemplarze tego auta, które długo nie musiały czekać na nabywców.

Ojcami Astona Martina byli Lionel Martin i Robert Bamford, którzy od 1913 r. pod wspólnym szyldem sprzedawali auta marki Singer. Bamford był też zaangażowany w górskie wyścigi samochodowe na Aston Hill w pobliżu Londynu i właśnie od tego wzgórza pochodzi pierwszy człon nazwy marki. Obaj panowie szybko stwierdzili, że mają ochotę budować własne wyścigówki, które będą szybsze i bardziej wyrafinowane od konkurencji.

Bolid na 100-lecie Astona Martina, Aston Martin CC100, samochodyfot. Aston Martin

Od czasów międzywojennych, aż do dziś Aston Martin często zmieniał właścicieli. Wyznaczał nowe standardy i tworzył kultowe modele, a cały świat zna go przede wszystkim jako producenta aut agenta 007. Po kryzysie paliwowym w latach 70-tych XX w. firma zawisła jednak na krawędzi bankructwa, przed którym ją uchroniło jedynie czasowe przejęcie przez Forda. To właśnie pod amerykańskimi skrzydłami kultowa marka zdołała odświeżyć paletę modeli i przenieść swą technologię w XXI w. Obecnie jej nowe modele sprzedają się lepiej, niż którykolwiek z poprzedników w historii.

Bolid na 100-lecie Astona Martina, Aston Martin CC100, samochodyfot. Aston Martin

Oczkiem w głowie właścicieli Astona Martina pozostają jednak limitowane serie superdrogich samochodów, do których należy właśnie jubileuszowy model CC 100. Auto nawiązuje swoją wysmukłą sylwetka do słynnego, wyścigowego modelu DBR1, który w 1959 r. zdystansował rywali w 24-godzinnym wyścigu Le Mans.

Nowy, przepiękny bolid miał swoją premierę nie byle gdzie, bo przy okazji 24-godzinnego wyścigu Nürburgring w Szwajcarii, a za jego kierownicą zasiadł sir Stirling Moss - ten sam, który 54 lata wcześniej sięgnął dla Astona Martina po złoty medal Le Mans.

Bolid na 100-lecie Astona Martina, Aston Martin CC100, samochodyfot. Aston Martin

Jak przystało na brytyjską wyścigówkę w stylu retro, CC 100 nie ma przedniej szyby i został pomalowany szlachetnym, ciemnozielonym lakierem. W środku z ultranowoczesnymi materiałami sąsiadują m.in. klasycznymi skórzanymi pasami, służącymi do otwierania drzwi. Fotele kierowcy i pasażera są od siebie oddzielone listwą karoserii, a umieszczone za zagłówkami, aerodynamiczne płetwy przywodzą na myśl dawny model pojazdu Batmana.

Pod jego maską szaleje 6-litrowy silnik V12 o mocy ponad 500 KM. Z przykrością dla sir Mossa i kolejnych szczęśliwców, którym będzie dane w przyszłości przejechać się tym unikalnym autem, jego maksymalną prędkość ograniczono elektronicznie do 290 km/h.

Bolid na 100-lecie Astona Martina, Aston Martin CC100, samochodyfot. Aston Martin

Aston Martin CC100 powstał jedynie w 2 egzemplarzach, które krótko po prezentacji wyprzedały się na pniu. Nie jest znana dokładna cena, którą zapłacili za niego kolekcjonerzy. Przez brytyjskie media przewinęły się różne sumy, od 500 tys. funtów wzwyż.  Znając jednak stawkę za wyprodukowanego w aż 77 egzemplarzach Astona Martina ONE-77 - 1,1 mln funtów (ok. 5,5 mln zł, nie licząc podatku!) - można podejrzewać, że cena wywoławcza za model CC 100 także była całkiem spora.

Więcej o: