Bieganie przez Nowy Jork

The ING New York City Marathon

The ING New York City Marathon (fot. Martineric/Wikipedia)

W 1970 r. było ich zaledwie 127. W tym roku będzie ponad 40 tys. 3 listopada rano staną gotowi do startu na Staten Island. Stąd przez cztery pozostałe dzielnice Nowego Jorku, w tym polski Greenpoint na Brooklynie, ruszą do Central Parku. Maratończycy. Jeszcze zdążysz ich zobaczyć.

37 lat temu zorganizowany w pierwszą niedzielę listopada Maraton Nowojorski nie wzbudził większego zainteresowania. Ustępował rozmachem i prestiżem innym tego typu imprezom, przede wszystkim odbywającemu się od 1897 r. maratonowi w Bostonie. Nowy Jork nie przyciągnął największych biegaczy, a turyści woleli inne atrakcje. Dość powiedzieć, że ze 127 uczestników, którzy zmagali się z dystansem 42 km i 195 m, do mety dotarło jedynie 55. Tylko setka widzów oklaskiwała Gary'ego Muhrcke'a, który jako pierwszy zerwał taśmę na mecie w Parku Centralnym na Manhattanie.

Od tego czasu zmieniło się niemal wszystko. Do Wielkiego Jabłka przyjeżdżają najwspanialsi długodystansowcy zdolni bić rekordy. Zjeżdżają też amatorzy, entuzjaści biegania z całego świata, wśród nich również niepełnosprawni, którzy ścigają się na wózkach. Nowojorski maraton przyciąga też ogromną liczbę kibiców. W tym roku na trasie będzie ich około dwóch milionów. 315 mln zasiądzie przed telewizorami, by obejrzeć tę imprezę, transmitowaną na żywo przez telewizję NBC.

Na to, by pobiec w maratonie, jest już za późno. Zgłoszenia od chętnych były rozpatrywane w czerwcu. Było ich tak wiele, że organizatorzy musieli przeprowadzić losowanie. Prawo do startu z ok. 90 tys. zainteresowanych otrzymało 38 tys. Wystartować więc już się nie uda. Można jednak jeszcze stać się świadkiem spektaklu. Wystarczy tylko wpaść do Nowego Jorku na początku listopada.

Zobaczyć maraton i Nowy Jork

Co sprawia, że tak wielu ludzi chce w tego samego dnia biec przez ponad 42 km? Chęć sprawdzenia swoich możliwości - na pewno. Zmierzenia się z innymi - także to. A może pieniądze? W tym roku naprawdę duże. Do podziału jest aż 700 tys. dol. Dla zawodowców są one z pewnością ważne. Jest też jednak coś innego, co przyciąga tłumy, coś, co niekoniecznie wiąże się z samym maratonem. Co to takiego? To proste. Wabi ich Nowy Jork.

Któż nie chciałby zobaczyć pakistańskiego taksówkarza w turbanie pędzącego yellow cab przez Times Square. Kto nie chciałby spojrzeć na panoramę drapaczy chmur z brzegu East River, pospacerować po chińskiej dzielnicy albo zjeść lunchu tam, gdzie jadł go Michael Corleone? Któż nie chciałby wmieszać się w tłum wylewających się z metra biznesmenów pędzących do biur na Wall Street i w pośpiechu wiążących krawaty? Kto nie chciałby przez kilka dni pooddychać nowojorskim powietrzem, zjeść precla z ulicznej budki lub spróbować kawy z wszechobecnych deli (sklepów spożywczych)?

Część z tych atrakcji będzie łatwo dostępna na trasie nowojorskiego maratonu. Biegnie ona bowiem przez pięć dzielnic miasta, zahaczając o kilka miejsc naprawdę wartych odwiedzenia. Profesjonaliści, którzy ruszą spod Verrazano Bridge ok. godz. 10, zameldują się na mecie mniej więcej po dwóch godzinach, najsłabsi biegacze - kilka godzin później. Kibice nie muszą się więc spieszyć. Do piątej po południu da się spokojnym spacerkiem pokonać trasę.

bieganie, podróże, Bieganie przez Nowy Jork, The ING New York City Marathonfot. Google Earth

Na sam start jechać nie warto. Będą tam wpuszczani tylko uczestnicy biegu i media. Biegaczom organizatorzy radzą, by przybyć na miejsce już o 5 rano. Kibice też powinni wcześnie wstać, by zająć dobre miejsce do obserwacji. Jeśli chcemy zobaczyć biegaczy na moście łączącym Staten Island z Brooklynem (1), najlepiej będzie dojechać metrem linii R np. do stacji Bay Ridge przy 95. Ulicy. Stamtąd już tylko parę kroków 4. Aleją do John Paul Jones Park i mamy świetny widok na majestatyczny Verrazano, który jest najdłuższym podwieszanym mostem w USA.

Potem, podążając za biegaczami przez następne 12 mil, będziemy mogli zwiedzać Brooklyn z Sunset Park (2), gdzie hiszpańskojęzyczni imigranci mieszają się Hindusami i Chińczykami, poprzez Williamsburg i Greenpoint (3). W tym ostatnim miejscu poczujemy się trochę jak w domu. Od lat zamieszkuje je polska społeczność, są polskie sklepy i restauracje, a na ulicach króluje język polski. Potem przemieścimy się na Queens (4)  - najbardziej zróżnicowaną etnicznie dzielnicę Nowego Jorku. Stąd trasa wiedzie już na Manhattan, przez pięknie usytuowany Queensboro Bridge (5), uważany za najtrudniejsze miejsce maratonu. Na most ten trzeba wbiegać pod górę, dlatego wielu uczestników maratonu właśnie tu przeżywa kryzys i odpada. Kibice zobaczą stąd zapierającą dech w piersiach panoramę wieżowców Manhattanu. Po prawej stronie widać też kolejkę linową łączącą Wyspę Roosevelta z Manhattanem. Jej pasażerów ratował filmowy Spider-Man.

Dalej trasa wiedzie przez 1. Aleję na Bronx (6), gdzie nocą lepiej się nie zapuszczać. Za dnia jednak nic nam raczej nie grozi. Potem znów Manhattan, gdzie przez czarny Harlem? (7) ciągniemy w dół miasta Piątą Aleją wprost do Parku Centralnego (8). Tam właśnie gromadzi się najwięcej kibiców, by na ostatnich kilometrach biegu dopingować biegaczy. Meta jak zwykle usytuowana jest naprzeciw znanej restauracji Tavern on the Green.

Zwycięzca dostanie 130 tys. dol. Drugi na mecie 65 tys. a trzeci - 40 tys. dol. Dla kibiców pieniędzy nie przewidziano. Nagrodą będzie jednak sam Nowy Jork, który w listopadzie jest bardzo piękny. Jeśli dopisze pogoda, w Parku Centralnym będzie wspaniały jesienny nastrój i liście we wszystkich kolorach tęczy.

ZOBACZ WIDEO

Zobacz także
  • Życie pustyni: podróż do Jordanii Życie pustyni: podróż do Jordanii
  • Podróż z Pekinu do Lhasy (4064 km) trwa 47 godz. 28 min. Podróż pociągiem z Pekinu do Tybetu
  • Przynajmniej z parkowaniem na pustyni nie ma problemu Podróże: samochodem przez Dziki Zachód
Komentarze (4)
Bieganie przez Nowy Jork
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • avatar

    Gość: quosoo

    Oceniono 8 razy 8

    "W 1970 r. było ich zaledwie 127."

    "37 lat temu zorganizowany w pierwszą niedzielę listopada Maraton Nowojorski nie wzbudził większego zainteresowania. (...) Dość powiedzieć, że ze 127uczestników, którzy zmagali się z dystansem 42 km i 195 m, do mety dotarło jedynie 55. "

    1970 r. był 43 lata temu, więc albo artykuł ma 6 lat, albo sześć lat po pierwszym maratonie nadal brało udział jedynie 127 uczestników.

  • avatar

    ponury_swiniarz

    Oceniono 3 razy 1

    Najslynniejszy jest chyba raczej ten w Bostonie.

  • avatar

    Gość: fatalista

    0

    W 2017 chyba nie pobiegną.

  • avatar

    Gość: ny

    Oceniono 2 razy 0

    "Wystarczy tylko wpaść do Nowego Jorku na początku listopada."- ot tak wpaść... :-)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Polecamy