Eugen Sandow: człowiek, który nauczył cię pakować

Eugen Sandow jako antyczny heros

Eugen Sandow jako antyczny heros (fot. Library of Congress)

Był bożyszczem tłumów oraz elit. Naukowcy nazywali go Apollem i Herkulesem. Wyniósł ćwiczenia do rangi sztuki, a jednocześnie był twórcą pierwszych siłowni. To on przekonał świat, że mężczyzna powinien być wysportowany.

Jego perfekcyjną sylwetkę studiowali naukowcy i artyści. Kiedy był u szczytu sławy setki tysięcy osób pisało do niego listy z prośbą o radę. Do jego zaleceń stosowali się wielcy politycy, m.in. prezydent Stanów Zjednoczonych Franklin Delano Roosevelt czy jeden z ojców polskiej niepodległości Ignacy Jan Paderewski.

Siła piękna

Eugen Sandow trafił do Wielkiej Brytanii w 1889 r., po kilku latach cyrkowych występów w Europie. Wystarczyło kilka wieczorów, by podbił londyńskie deski sal koncertowych. Gdy wchodził na scenę i zdejmował płaszcz, odsłaniając rzeźbę swojego ciała, zebrani na widowni jęczeli z zachwytu. Korespondenci prasy codziennej donosili o niezwykle silnym młodym człowieku, który właśnie pojawił się nad Tamizą.

Już podczas pierwszego wieczoru nikomu nieznany dziewiętnastolatek udowodnił, że nie ma sobie równych, gdy podczas rywalizacji siłaczy blisko 30-kilogramowe odważniki podnosił za pomocą jednego palca. Kilka miesięcy później ustanowił światowy rekord, podnosząc z przysiadu ponad 120 kg. „Od głowy po stopy nie znajdziesz nic złego w jego ciele” - pisała ówczesna gazeta. „Jego rysy twarzy są klasyczne, jego głowa jest zgrabna i wyważona, wznosi się nad białą i naprężoną szyją, jego ramiona są ogromnie rozległe, i na każdej kończynie - od rąk po łydkę - prężą się muskuły”.

Taka sensacja nie mogła ujść uwadze rodziny królewskiej. Na pokazach Sandowa bywał książę Walii (przyszły król Wielkiej Brytanii Edward VII). Widowiska, gdzie przenoszono bloki skalne, łamano łańcuchy i podnoszono ciężary, elektryzowały publiczność. I mniej tu chodziło o bicie rekordów, a bardziej o samego Sandowa. Widok niemal nagiego, przystojnego mężczyzny, przysłoniętego nieraz tylko liściem figowym, był czymś szczególnym w purytańskich czasach epoki wiktoriańskiej, gdy niektórych pisarzy publicznie karano za homoseksualizm trzyletnim wyrokiem ciężkich prac.

Poza tym jego ciało było swoistym remedium na dekadencję końca XIX w. „To smutna prawda o naszym fizycznym upadku, że piękno nie jest dłużej powiązane z siłą” - narzekał jeden z ówczesnych intelektualistów. Pokazy młodego siłacza przywracały wiarę w siłę człowieka. Dynamiczny rozwój przemysłu, modernizacja i urbanizacja wyniszczały człowieka, jego mięśnie wiotczały, umysł ogarniała apatia.

Ratunkiem przed upadkiem ludzkiego gatunku była przede wszystkim kultura fizyczna, tak przynajmniej sądził ojciec Sandowa, jubiler z pruskiego Królewca. Od najmłodszych lat mówił synowi, że mężczyzna energię do działania czerpie z siły fizycznej. Dobrze uformowane ciało czyni człowieka wolnym. Gdy piętnastoletni Eugen zobaczył podczas wakacji w Rzymie klasyczne rzeźby mężczyzn, zrozumiał, kim chce być - antycznym herosem, którego wygląd zapiera dech w piersiach.

Eugen Sandowfot. Library of Congress

Herkules w Ameryce

Po zdobyciu scen londyńskich przyszedł czas na deski Broadwayu. „Sandow jest cudowną kreaturą” - opisywał jego amerykański debiut „New York Times”. Po występie, zakończonym owacją na stojąco, w hotelowym pokoju czekał na kulturystę profesor Harvardu, który chciał osobiście zrozumieć jego fenomen.

„Pierwszą rzeczą - dzielił się naukowiec wynikami badań z zebranymi w hallu dziennikarzami - którą zauważyłem, gdy ujrzałem Sandowa, była wyjątkowa wielkość mięśni w stosunku do długości kończyn.” Swoją kilkunastominutową prezentację uczony zakończył słowami: „Biorąc wszystko to pod uwagę, muszę powiedzieć, że Sandow jest najdoskonalszym człowiekiem, z jakim kiedykolwiek się spotkałem. To typ Apolla, Herkulesa. Nie ma żadnej skazy”.

Wieści o człowieku bez skazy szybko obiegły Amerykę. Sandow został zaproszony na pokazy podczas światowej wystawy w Chicago. Plakaty zapowiadały występy „Perfekcyjnego mężczyzny”, „Największej sensacji wieku” czy po prostu „Najsilniejszego człowieka na Ziemi”. Bilety były wyprzedane z wyprzedzeniem. Na każdym pokazie gromadził się wielotysięczny tłum.

Przedsiębiorczy impresario organizował również spotkania w mniejszym gronie o charakterze czysto prywatnym, kiedy to było można osobiście dotknąć napiętych mięśni Sandowa. Ten rodzaj prezentacji cieszył się szczególnym zainteresowaniem zamożniejszej części społeczeństwa. Gdy prasa dowiedziała się, że w jednym z tych zgromadzeń brała udział żona senatora, ta odrzekła: „Mój mąż zgadza się ze mną, że nie ma nic złego w podziwianiu piękna”.

Tego samego zdania był Thomas Edison, który polecił uwiecznić doskonałe męskie ciało obiektywem wynalezionej przez siebie kamery. Kilkuminutowy film był prezentowany w tysiącach teatrów i kin. Idąc za ciosem, namówiony przez agenta, 26-letni siłacz wydaje swoją autobiografię. W końcu nie mając sobie równych wśród innych ludzi, wyzywa na pojedynek lwa. Przy wrzawie 20-tysięcznego tłumu Sandow dopadł dzikie zwierzę i zarzucił sobie je na ramiona niczym owieczkę. Najsilniejszy człowiek na Ziemi pokonał króla zwierząt i nie mogąc już więcej osiągnąć, postanowił założyć rodzinę.

Apollo pije herbatę

Wiadomość o ślubie perfekcyjnego mężczyzny złamała serce tysiącom kobiet. Nikt nie mógł zrozumieć, dlaczego współczesny Apollo skazuje się na monogamię. Tymczasem Sandow odnalazł nie tylko szczęście w ramionach żony, ale i oparcie w jej rodzinie. Pomogło mu ono stworzyć sportowo-finansowe imperium.

Jego pierwszy klub fitness powstał z myślą o arystokracji. Najsłynniejszy sportowiec końca XIX w. gwarantował efekty w trzy miesiące - zwiększenie obwodu bicepsów o kilka centymetrów. Wystarczyło przychodzić na zajęcia dwa razy w tygodniu i stosować się do diety. Obok klubu była nawet restauracja, gdzie serwowano dania według przepisów pruskiego siłacza.

„Przed nim nikt nie powtarzał danego ćwiczenia więcej niż dwa razy” - tłumaczy zasady treningu w pierwszej na świecie siłowni Arnold Schwarzenegger. „Sandow był pierwszym, który kazał ćwiczyć po 50 razy to samo. Zamiast ciężkich odważników, wprowadził lżejsze, by móc robić całe serie”. W oparciu o doświadczenie dziewiętnastowiecznego Herkulesa powstał cały osiemnastopunktowy system ćwiczeń.

Dla tych, których nie było stać na zajęcia w eksluzywnym klubie, Sandow otworzył filie w biedniejszych rejonach miasta. Zaczął wydawać magazyn poświęcony kulturze fizycznej, w którym nie tylko pisano o prężeniu muskułów, ale także zachęcano do jazdy na rowerze, gry w piłkę czy wspinaczki górskiej.

Korzystając z pomocy dwóch asystentek, odpowiadał na wszystkie listy czytelników, opracowując dla nich indywidualny schemat zajęć. Głośno propagował zdrowy styl życia, zachęcając do kąpieli w zimnej wodzie, przestrzegając przed kawą i alkoholem. Podkreślał, że zdrowiej jest jeść mniej, a częściej. Przypominał o zaletach odpowiednio długiego snu. Osobiście stronił nawet od czerwonego wina, pił słabą zieloną herbatę i spał co najmniej dziewięć godzin.

fot. Library of Congressfot. Library of Congress

Na ratunek koronie

W ciągu kilku lat zdanie cyrkowego akrobaty zaczęło się liczyć w publicznej debacie poświęconej kondycji współczesnego człowieka. Gdy w brytyjskiej kolonii w południowej Afryce wybuchła wojna, a mieszkający tam Burowie z początku wygrywali z armią królowej Wiktorii, Sandow twierdził, że przyczyną porażek jest brak fizycznej sprawności rekrutów. I rzeczywiście, blisko jedna trzecia ochotników z Wysp Brytyjskich nie spełniała oczekiwań komisji poborowych.

Najsilniejszy z mężczyzn zaproponował brytyjskiej koronie, że wyszkoleni przez niego instruktorzy będą nieodpłatnie prowadzić codziennie zajęcia z kultury fizycznej podczas kilkutygodniowego rejsu do Afryki. To sprowokowało jednego z dziennikarzy do zadania pytania, czy Sandow naprawdę może uczynić Wielką Brytanię silniejszą. Ten odpowiedział, że może jedynie uczynić silniejszym człowieka.

Powstają kolejne kluby. Po kilku latach jest ich już 120 i są rozsiane po całym świecie. Kulturysta wspiera organizację Igrzysk Olimpijskich w Londynie w 1908 r., finansuje ekspedycję, której celem zdobycie bieguna południowego.

Przedsiębiorstwo się rozwija, pod marką Sandowa powstaje firma produkująca gorsety i damską bieliznę, jest też kakao i czekolada z wizerunkiem perfekcyjnego mężczyzny.

Dalszy rozwój imperium przerywa wybuch I wojny światowej. Mimo przyjęcia kilka lat wcześniej brytyjskiego obywatelstwa prasa wypomina Sandowowi jego niemieckie pochodzenie, skazując mężczyznę bez skazy na towarzyską banicję. Sklepikarze odmawiają sprzedawania firmowanych przez niego produktów, a sale gimnastyczne świecą pustkami.

Kolejne firmy prowadzone przez Sandowa upadają. To jednak nie załamuje pruskiego Herkulesa, który dalej oddaje się codziennym treningom, nadal też osobiście ustawia programy treningowe odwiedzającym pierwszy klub fitness na świecie, a śniadania jada w snobistycznej restauracji hotelu Carlton.

Kilka lat po wojnie antyczny heros umiera, nie skończywszy 60 lat. Mimo niełaski, w jaką popadł w czasie wojny, w ostatniej drodze najbardziej męskiemu z mężczyzn towarzyszy ponad 10 tysięcy osób.

ZOBACZ WIDEO

Zobacz także
  • Freddie Laker Freddie Laker - to on dał nam tanie latanie
  • Thomas Cook Thomas Cook: człowiek, który wymyślił wakacje
  • Levi Strauss i Steve Jobs Levi Strauss: człowiek, który dał nam dżinsy
Komentarze (13)
Eugen Sandow: człowiek, który nauczył cię pakować
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • avatar

    do_dupy_z_taka_gazeta

    Oceniono 145 razy 141

    >>„Sandow jest cudowną kreaturą” - opisywał jego amerykański debiut „New York Times”.<<

    Trzeba być idiotą, żeby słowo "creature" przetłumaczyć jako "kreatura". Do szkoły marsz; dziś temat "false friends".

  • avatar

    oloros

    Oceniono 90 razy 82

    koniecznie trzeba dodać ze nie byl to mięśniak - to nie była dzisiejsza kulturystyka - on rzeczywiscie byl silny ni tylko wyglądał na silnego ale był silny
    dlaczego?
    bo jako pierwszy zauważył ze siła - to nie jest cecha - a Umiejętność
    wszyscy którzy poważnie zajmują sie sportami siłowymi/ niewielu ludzi/ wiedza - ze to właśnie te dziadek to zauważył i stosował

  • avatar

    an_konta

    Oceniono 46 razy 44

    Tak naprawdę to Sandow zmarł wskutek wypadku samochodowego... wpadł samochodem do rowu, po czym samochód zeń wypchnął i dopiero umarł... Źródłem powyższego jest książka o takich jak on: "Z silnych najsilniejsi"

  • avatar

    wojcikpawel

    Oceniono 50 razy 40

    To był prawdziwy siłacz i kulturysta, nie koksował jak dzisiejsze półgłówki, tylko szpryca i bujanie sie cwaniacko. Koksuja ci co maja małe ptaszki.

  • avatar

    syngefco

    Oceniono 33 razy 23

    Dziadku, tak bardzo mi Ciebie brakuje :(((( ;)

  • avatar

    mlody2009

    Oceniono 9 razy 3

    ciekawe co on wpierdzielał, bo przecież nie odżywki proteinowe :)

  • avatar
  • avatar

    mlody2009

    Oceniono 2 razy 0

    a tu krótki filmik z jego prezentacją
    www.youtube.com/watch?v=HWM2ixqua3Y

  • avatar

    krakkrakusek1au

    Oceniono 30 razy -6

    A ja slyszalem, ze Sandow to wynalazca metody treningu hantlami.
    W mlodym wieku podobno zakochal sie bez wzajemnosci w dziewczynie. Kiedy sie oswiadczyl dziewczyna powiedziala mu, ze jego sylwetka i brak meskich miesni powoduja w niej odraze. Sandow studiowal podobno prace miesni i wplyw na na nia treningu hantlami. Po kilku latach treningu pojechal do Londynu sprobowac sil w cyrku. Zostal okrzykniety najsilniejszym mezczyzna Swiata…

    Ale co tam Sandow. Waldemar Baszanowski, przy wadze ciala 60 kg, wstawal z ciezarem duzo wiekszym od Sandowa. Nawet 120 centymentrowy Stanaszek nie mialby zadnego problem z pobiciem Sandowa…

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Polecamy