Moto Wrestling: Ameryka kocha monster trucki

Gregory House, ten socjopatyczny serialowy lekarz geniusz, mawiał, że zawody monster trucków to jedyna warta zainteresowania dyscyplina sportu motorowego, a resztę można olać. Rzadko się mylił. Postanowiłem więc zgłębić fenomen tego zjawiska.

Ameryka jest specyficzna. Jankesi mają swój zestaw przyzwyczajeń, które dla Europejczyków, delikatnie mówiąc, są dziwne, a mówiąc wprost - idiotyczne. Ich wyścigi nie mają zakrętów. Amerykanie uważają, że jeżdżenie w kółko jest dużo ciekawsze. Rajdów przy tym nie uznają. My kochamy zakręty!

Również zapasy są według naszych największych sojuszników raczej widowiskiem niż prawdziwą walką. W takiej koszykówce za trzy punkty rzucają z siedmiu, a nie sześciu metrów, a mecz dzielą na kwarty (my także, ale od niedawna).

W hokeju uwielbiają się okładać, zamiast iść w tym celu na ring bokserski. Piłkę nożną, którą wielbi reszta świata, uważają za idiotyczną, ewentualnie dobrą dla przedszkolaków. Przedkładają nad nią baseball.

Dlatego mówiąc o monster truckach, przez cały czas musimy mieć w głowie tę amerykańską specyfikę. Oni zwyczajnie kochają ten sport (Europejczyk niekoniecznie użyłby tego określenia), będący w rzeczywistości miksem: popisowej pracy mechaników, możliwości finansowych sponsorów i - jednak - umiejętności kierowców.

A wszystko w sosie cyrkowej atmosfery, ku uciesze gawiedzi zajadającej się popcornem, czipsami i hotdogami (kolejność przypadkowa).

The story

Geneza monster trucków to również historia amerykańskiego podejścia do motoryzacji czy nawet szerzej - całej inżynierii związanej z przemieszczaniem się. Jankesi od zawsze traktowali maszyny użytkowo, ale od zawsze też znajdowali niebywałą przyjemność w przerabianiu ich, udoskonalaniu i (wątpliwym często) upiększaniu. Z jednej więc strony potrzeba, z drugiej zabawa.

Weźmy hot rody, czyli samochody własnej konstrukcji. Albo auta ścigające się na ćwierć mili. Także motocykle nie tyle szybkie, ile mające robić wrażenie (choppery). Czy wreszcie terenówki składane latami, ale zdolne poruszać się nawet po górach.

Amerykanie kochają wszystkie te wynalazki. Żeby zobaczyć, jak bardzo, wystarczy wyruszyć na pustynię w Arizonie, gdzie co weekend ścigają się piaskowe off-roadery, lub udać na pogranicze Nevady i Kalifornii, gdzie przerobione dżipy wjeżdżają w miejsca, do których trudno dojść na piechotę. Odlot!

Podobnie było kiedyś z monster truckami. W latach 60. zmodyfikowane trucki (u nas raczej mówimy o nich pikapy), czyli woły pociągowe do roboty, zaczęły być popularne w jeździe przez błoto (ang. mud bogging) oraz w track pullingu.

To były takie rozrywki amerykańskich rednecków (czyli wieśniaków). Tuż po obowiązkowej mszy w lokalnym kościele, już z grillem, piwem i muzyką country.

Właściciele trucków podnosili je, żeby móc konkurować w ?zabawach?. Szybko zaczęły się zawody na największego trucka na (polskiej) zasadzie: ?Ja nie dam rady??.

W prasie pojawiły się artykuły o dużych autach, na pokazy zjeżdżało coraz więcej widzów. Powstały pierwsze pieszczotliwe nazwy, pierwsi bohaterowie.

?Bigfoot? Boba Chandlera z 1975 r. był jednym z największych i najsłynniejszych, a jego konstruktor do dziś uznawany

jest za legendę. Potem pojawili się Fred Shafer i Jack William Senior z ?Bear Footem?, Jeff Dane z ?King Kongiem? i kolejni.

Auta i ich moc urosły, a widownia waliła drzwiami i oknami.

The game

To bardzo niedziennikarskie, ale mam prośbę. Czytając ten tekst (jeśli wolisz tuż potem), wpisz do YouTube'a hasło ?Monster Jam?. Odpal kilka filmików z tej imprezy. Dlaczego o to proszę? Mam wrażenie, że żadne słowa nie oddadzą tego, co tam się dzieje.

Zawody monster trucków trzeba po prostu zobaczyć. Gigantyczne auta ścigają się lub wykonują nieprawdopodobne ewolucje. Niszczą wraki, przeskakują nad nimi, kręcą kółka, stają w pionie. Jeden wielki cyrk, jedna wielka zabawa. Na stadionie wszystkie miejsca zajęte, przed telewizorami też parę milionów farmerów. Biznes się kręci.

No właśnie, Amerykanie (to już po amerykańsku, nie po polsku) błyskawicznie przeszli od zabawy do interesów. Wzorem chociażby Thomasa Edisona, który opatentował 1200 wynalazków, ale zaraz potem założył firmę, która miała na nich zarobić (dziś: General Electric).

Wokół pierwszych konstruktorów wielkich trucków (wówczas nie nazywały się jeszcze ?monster?, nazwa została im nadana przez Boba George'a) szybko zaczęli pojawiać się promotorzy, którzy zwietrzyli dużą forsę.

Był kwiecień 1981 r. Bob Chandler chciał sprawdzić kolejną generację swojego ?Bigfoota?. Ustawił więc na polu dwa samochody, które zmiażdżył. Test wypadł dobrze, a Chandler nagrał wszystko, aby użyć jako materiału promocyjnego.

Film zobaczył jeden z promotorów i namówił Chandlera na powtórkę, ale już przed widownią. Konstruktor się zgodził i wraz z nową wersją ?Bigfoota? (już z kołami 1,7 metra) wystąpił na stadionie Pontiac Silverdome (w stanie Michigan). Na trybunach zasiadło... 82 tys. widzów.

I zaczęło się. Przez pierwszą połowę lat 80. monster trucki towarzyszyły jeszcze innym imprezom, ale już w 1985 r. USHRA (United States Hot Rod Association) i firma TNT Motorsports zaczęły organizować regularne wyścigi tylko tych pojazdów. Pierwsze zawody ?The Battle of the Monster Trucks? odbyły się na stadionie Louisiana Superdome (dziś Mercedes-Benz Superdome) w Nowym Orleanie.

W 1988 r. zorganizowano pierwsze oficjalne mistrzostwa świata monster trucków (Amerykanie tak właśnie nazywają imprezy rozgrywane u siebie). W tym samym roku powstała także organizacja Monster Truck Racing Association (MTRA), ustalająca standardy bezpieczeństwa zawodów.

Kiedy po trzech latach, w 1991 r., USHRA wykupiła TNT, zawody organizacji zostały połączone i ujednolicone. Minęły kolejne dwa lata i obok wyścigów pojawił się freestyle monster trucków.

Zaczęło się od niezwykle popularnego wśród publiczności trucka ?Grave Digger?, którego kierowca Dennis Anderson odpadał co prawda w wyścigach, ale zawsze prosił o dodatkowy czas na pokaz. Te pokazy okazywały się tak widowiskowe, że USHRA postanowiła poszerzyć program zawodów o freestyle właśnie.

W 1993 r. USHRA zaczęła produkować program telewizyjny ?Monster Wars?, trochę na wzór amerykańskiego wrestlingu, ale z udziałem monstrualnych pojazdów. Niektóre z nich miały własne maskotki, które przed zawodami obrzucały się wyzwiskami, dokładnie jak w zapasach.

Promotorzy nagłaśniali wydarzenie jako ?Monster Jam?. Nazwa przyjęła się i oficjalnie od 1995 r. ?Monster Jam? to zawody monster trucków. Do dwóch konkurencji - wyścigu i freestyle'u - czasami dorzuca się zawody w wheelie  (popisy jeżdżenia w pionie) i kręceniu bączków (ang. donut).

?Monster Jam? przybrał formę touru, który kończy się finałami - od 2000 r. odbywają się one w Las Vegas.

Monster Jam Big Truck na Florydzie, 2014 r., fot. AP Photo/Alex MenendezMonster Jam Big Truck na Florydzie, 2014 r., fot. AP Photo/Alex Menendez

The monster

Czym jest sam monster truck? Początkowo był to pojazd postawiony na popularnym trucku, jak np. Ford F-150. Miał zmodyfikowane lub specjalnie zbudowane zawieszenie, z ogromnymi kołami.

Zawieszenie musi mieć 1,2 metra prześwitu. Kiedyś miało mniej, ale wówczas, jeszcze w latach 70., stosowano opony o średnicy 1,2 metra. Dziś standardem są opony 1,7×1,1×0,6 metra, używane przez

maszyny rolnicze. Pierwsze trucki z kołami 1,7 metra (?Bigfoot?, ?King Krunch?, ?Maddog?, ?Virginia Giant?) były budowane na seryjnych podwoziach, ale wzmocnionych. Ich waga była ogromna, dochodziła do 9 t. Wraz z pojawieniem się wyścigów zaszła konieczność obniżenia wagi i wzmocnienia aut. Pojazdy zmieniały się, np. budowano je  z włókna szklanego.

W 1989 r. Jack Willman Senior pokazał ?Taurusa?, który ważył już tylko 4,1 tony. W tym samym roku Chandler zaprezentował ?Bigfoota 7? z cylindrycznym podwoziem i zawieszeniem ze specjalnymi wspornikami. Od tej pory stało się to standardem w budowie monster trucków, chociaż kolejne generacje zawsze mają w sobie coś nowego (w 2013 r. został pokazany ?Bigfoot 21?).

Budową aut zajmuje się kilkadziesiąt firm, a każda z nich ma własną koncepcję. Łączy je jedno - to profesjonalne teamy (większość), które my w Europie znamy chociażby z Formuły 1 czy rajdów.

Teamy wspierają gigantycznymi pieniędzmi sponsorzy (np. firmę Bigfoot Chandlera: Microsoft, Firestone, DuPont). Startują w zawodach, ale także produkują monster trucki dla klientów. Cena auta to ok. 150-200 tys. dolarów.

Przed zakupem warto się jednak dwa razy zastanowić. Przeciętny monster truck potrzebuje 8 litrów paliwa (alkoholu), żeby przejechać... 100 metrów. Jedna opona kosztuje 2 tys. dolarów. Oj, nie jest to tania zabawa.

Quirkies

?Monster Jam? to największa na świecie impreza z monster truckami, ale konkuruje z nią kilkadziesiąt innych. Promotorzy dwoją się i troją, by przyciągnąć publiczność, zdobyć sponsorów, zorganizować

wyścigi. Wielu się to udaje i rocznie w samej Ameryce organizowanych jest kilkaset tego typu imprez. Jak to w USA, towarzyszy im cały przemysł: czapeczki, koszulki, buty, gadżety. To miliardy dolarów.

Kiedyś impreza trucków zawitała nawet do Polski. W potwory zainwestował Orlen, który w 2009 r. zorganizował zawody na Stadionie Śląskim. Była to oficjalna impreza z cyklu ?Monster Jam?, monster truck ?Verva? poradził sobie całkiem nieźle w starciu z amerykańskimi pojazdami.

Chociaż imprezy z monster truckami odbywają się na całym świecie, to jednak na ogół są to pokazy. Poza Stanami Zjednoczonymi wielkie ciężarówki nie zdobyły popularności dorównującej ich rozmiarom.

Monster truckowe rekordy:

W 1986 r. Bob Chandler zbudował ?Bigfoota 5?, który w momencie debiutu został okrzyknięty największym monster truckiem świata (Księga Rekordów Guinnessa uznała to w 2002 r.). Miał opony o średnicy 3 m, wysokość 4,7 m, długość 6,2 m, ważył 17,24 t.

11 września 1999 r. na lotnisku w Nashville Dan Runte osiągnął prędkość 111,5 km/h, prowadząc ?Bigfoota 14?. To największa zarejestrowana prędkość monster trucka.

Pierwszy zakończony sukcesem backflip wykonany przez monster trucka w czasie zawodów miał miejsce podczas Jacksonville Monster Jam w Jacksonville na Florydzie, 27 lutego 2010 r.

Najdłuższy skok monster trucka z rampy wynosi 63,58 m i został wykonany przez Joe Sylvestra w aucie ?Bad Habit? podczas zawodów Cornfield 500 w Columbus 5 września 2010 r.

Safety First (bezpieczeństwo najważniejsze):

Monster trucki wyposażone są w trzy wyłączniki (ang. kill switch) odcięcia zapłonu. Umieszczone są w różnych punktach, aby można było ich szybko użyć, np. w przypadku wywrotki.

Większość trucków ma siedzenie kierowcy na środku, aby polepszyć widoczność. Kierowcy muszą nosić niepalne kombinezony, linki zabezpieczające, kaski i urządzenie chroniące głowę i szyję.

Większość ruchomych części jest zakryta, a niektóre elementy są dodatkowo zabezpieczone.

Więcej o: