Polak, który stał się światową gwiazdą pokera [WYWIAD]

Choć nikt nie dawał mu na to szans, przebojem wdarł się na szczyt. W ciągu tygodnia zgarnął fortunę. Światowy poker ma nową gwiazdę - Dominika Pańkę.

Paradise Island na Bahamach. Luksusowy hotel Atlantis tonie w słońcu. Możesz wylegiwać się na bajkowych plażach, schronić w cieniu wysmukłych palm, pływać z delfinami, niespiesznie sączyć fantazyjne drinki.

Jest 14 stycznia 2014 r. Niewielu z hotelowych gości korzysta z tych atrakcji. Większość z nich kłębi się w hotelowym kasynie. Koncentrują się na centralnym stole do pokera. Jeszcze tydzień temu było tu ponad tysiąc graczy z 65 krajów. Teraz w PokerStars Caribbean Adventure, jednym z największych na świecie turniejów pokera Texas Hold'em, zostało ich tylko dwóch - utytułowany Kanadyjczyk Mike McDonald i nieznany nikomu Polak Dominik Pańka.

Dla Mike'a gra w finale to rutyna. Miał zaledwie 18 lat, gdy w 2008 r. wygrał European Poker Tour German Open i zgarnął ponad 1,3 mln dolarów. Od tego czasu zdążył rozegrać dziesiątki kolejnych turniejów, a jego konto urosło do ponad 10 mln dolarów.

Wydawało się, że na Bahamach do kolekcji wygranych bez problemu dołoży kolejne zwycięstwo. Bo kim jest jego przeciwnik? W świecie pokerzystów to człowiek znikąd. Obserwatorzy wiedzą tylko, że ma 22 lata i pochodzi z Polski. Wiedzą również, że do turnieju na Bahamach dostał się dzięki wygranej w imprezach satelitarnych, bo wpłata 10 tys. dolarów wpisowego na turniej główny była dla niego za wysoka. Widzą jednak, że w pokera gra na niesamowitym poziomie. Nie przez przypadek po drodze pokonał Kanadyjczyka Shyama Srinivasana, Estończyka Madisa Muura czy Amerykanina Isaaca Barona. Każdy z nich był wyżej notowany, każdemu dawano większe szanse. Polak za nic miał te papierowe zestawienia i właśnie jest o krok od wywołania sensacji.

McDonald przed każdym zagraniem długo wpatruje się w siedzącego obok Polaka. Próbuje dostrzec jakiś drobny gest, który zdradziłby mu, jaką siłą dysponuje jego przeciwnik. Na nic. Dominik jest nieruchomy jak skała. Porusza się nieznacznie tylko wtedy, gdy musi dołożyć żetony do puli.

Mike nie jest w stanie wyczytać również nic z jego spojrzenia - Polak skrył się za gigantycznymi przeciwsłonecznymi okularami. Kanadyjczyk wygląda na nieco wytrąconego z równowagi. Nigdy się do tego nie przyzna, ale już chyba pogodził się z porażką.

Ostatnie rozdanie. Pańka ma na ręce asa karo i dwójkę trefl. McDonald dostaje siódemkę i czwórkę. Obie karty w treflach. Krupier wykłada pierwsze trzy karty - dwójka i piątka pik, walet kier. Polak ma parę, ale na jego twarzy nie widać radości. Spada kolejna karta. Siódemka kier. Komputer pokazuje publiczności, że teraz to Mike ma 89 proc. szans na wygraną. Za chwilę będzie koniec - została ostatnia karta. Choć obydwaj pokerzyści starają się uśmiechać, widać, że czas przed jej wyłożeniem dłuży się im w nieskończoność. Wreszcie jest. As trefl. Pańka ma dwie pary. Wygrywa ponad 1,4 mln dolarów, największą wygraną, jaką kiedykolwiek zgarnął polski pokerzysta.

Dominik PańkaTexas Hold?em to najpopularniejsza obecnie odmiana pokera, w której każdy gracz otrzymuje na początku rozdania od krupiera dwie karty. Nie widzą ich pozostali grający. Następnie na stole pojawia się pięć kart, które są wspólne dla wszystkich pokerzystów. Te karty są odsłonięte. Analizując możliwe układy, którymi mogą dysponować przeciwnicy, gracz albo decyduje się na licytację, albo pasuje. Zadaniem każdego jest uzyskanie jak najwyższego układu z pięciu kart. Powstaje on z połączenia własnych kart (tych, które są zasłonięte) oraz z kart wyłożonych przez krupiera (kart wspólnych). Fot. Neil Stoddart

Paweł Wiejas: Zacznę w iście polskim stylu, czyli od zajrzenia do portfela bliźniego. W ciągu miesiąca, najpierw na Bahamach, a potem we Francji, wygrałeś około 5,5 miliona złotych. Przeciętnie zarabiający Polak musiałby na tę kwotę pracować 119 lat. Zestawienie rozpala wyobraźnię. Myślisz, że twój sukces sprawi, że kraj opanuje pokerowa gorączka?
Dominik Pańka: Według przecieków z PokerStars, największego światowego serwisu, w którym w Internecie można grać w pokera, wynika, że po mojej wygranej zarejestrowała się rekordowa liczba Polaków. Zeszli do podziemia, bo nawet jeśli wygrają, nie będą mogli zalegalizować tych pieniędzy. Możemy grać wyłącznie za granicą.
Chyba nie masz złudzeń, że w Polsce, szczególnie po tzw. aferze hazardowej, jakiś polityk zaangażuje się w legalizację pokera. A zresztą czy istotnie warto? Ilu będzie takich, którym uda się wygrać tak jak tobie, a ilu po prostu straci pieniądze?
Za chwilę powiesz, że poker jest winien wszystkich tragedii, jakie spotykają ludzi. Widzę to nieco inaczej. Równie dobrze można powiedzieć, że otworzenie własnej firmy w czasie kryzysu to hazard. Możesz mieć świetny biznesplan, ale możesz zbankrutować, bo wypadnie jakaś jego cegiełka. Życie można sobie zepsuć na wiele sposobów. Ja jestem zawodowym pokerzystą, ale przecież nie wyłącznie dlatego, że sprzyjało mi szczęście. Bo poker, choć ma w sobie elementy losowe, to w moim przekonaniu jest przede wszystkim grą umiejętności.
Kto według ciebie w ogóle nie powinien siadać do pokerowego stolika?
Jeśli przed rozpoczęciem gry zakładasz, że w ten sposób będziesz zarabiał na życie, to uciekaj natychmiast i nawet nie próbuj grać. A już na pewno nie marz nawet o tym, że będziesz zawodowym graczem z górnej półki.
W takim razie jakie cechy trzeba mieć na początek?
Musisz na pewno czerpać przyjemność z gry. Bez pasji, tak jak w każdej innej dziedzinie, nic z tego nie będzie. Poza tym musisz być gotowy na naukę, która w pokerze praktycznie nigdy się nie kończy. Dopiero po rozegraniu dziesiątek tysięcy rozdań będziesz mógł powiedzieć, że nie jesteś nowicjuszem. Dodatkowo wiele z tych rozegranych rozdań powinno być przez ciebie analizowane, najlepiej przy pomocy bardziej doświadczonego gracza. To dlatego, że praktycznie nie ma układu, który dwóch pokerzystów rozegrałoby w ten sam sposób. Warto słuchać uzasadnienia innych, dlaczego w konkretnej sytuacji popełniłeś według nich błąd.
Wielu czołowych pokerzystów ma w swoim życiorysie jakiś epizod związany z naukami ścisłymi. To niezbędny warunek, żeby być dobrym graczem?
Nie musisz być matematycznym geniuszem, żeby grać w pokera. W rzeczywistości potrzebna jest wiedza o rachunku prawdopodobieństwa na podstawowym poziomie. A to, że wielu dobrych graczy to umysły ścisłe, pokazuje jedynie, jak w pokerze ważne jest analityczne myślenie. Ja nie uważam się jeszcze za czołowego pokerzystę. Owszem, byłem uzdolniony matematycznie. Skończyłem gimnazjum i liceum akademickie w Toruniu, które skupiało uzdolnioną młodzież, ale już w SGH wybrałem najbardziej humanistyczny kierunek, czyli międzynarodowe stosunki gospodarcze.
Bycie świetnym analitykiem i posiadanie technicznych umiejętności rozegrania partii nie pomogą ci, jeśli nie masz odporności psychicznej i umiejętności zarządzania kapitałem.
Dlaczego podkreślasz akurat te dwa ostatnie aspekty gry? Wydaje się, że analiza i technika są najważniejsze.
Pokerzysta musi być przygotowany na przegrywanie przez wiele miesięcy. Rozgrywa wszystko poprawnie, a nie odnosi sukcesów. Porażka jest wpisana w pokera i trzeba to zaakceptować. Gracz nie może wtedy zacząć licytować nerwowo i zwątpić we własne siły. Jeśli tak zrobi, będzie coraz bardziej zestresowany i naprawdę zacznie popełniać błędy. Z kolei dobre zarządzanie kapitałem to sztuka, która sprawia że twoje zasoby finansowe nie znikną w trakcie jednego turnieju. Ja nigdy nie przeznaczam na grę więcej niż jedną setną tego, co mam. Z postrzeganiem pokerzystów w ogóle jest śmieszna historia. Za każdym razem ludzie przywołują do znudzenia "Wielkiego Szu" z doskonałą zresztą rolą Jana Nowickiego. Myślą, że jak przegrywam, to biegnę po jakieś zaskórniaki, potem zastawiam mieszkanie, samochód i wracam grać dalej. Nic bardziej błędnego. Do turnieju wpłaca się tyle a tyle wpisowego i koniec. Albo wygram żetony od innych, albo przegram te, które mam na starcie. Nic więcej i nic mniej.
Często blefujesz w czasie gry?
To trochę tak, jakby zapytać piłkarza, czy często kiwa. To najbardziej widowiskowy, ale nie jedyny element gry w pokera. Jeśli sytuacja temu sprzyja to owszem, można zablefować, ale turnieju oparając się na samych blefach się nie wygra. Oczywiście nawet wobec najbardziej doświadczonego gracza można stosować blef, ale raz, dwa, trzy, ale nie ciągle. Doświadczony zawodnik zauważy twoje agresywne tendencje i zemści się na wielbicielu blefu w odpowiednim momencie. Używam słowa zemsta, ale nie mam na myśli jakichś emocji. Bo to, że ktoś cię ograł i zmusił do spasowania lepszego układu, to normalne. Profesjonalista nie weźmie tego do siebie, nie zdenerwuje się, nie zirytuje nawet. Po prostu zauważy, że często grasz ze słabymi kartami, i nie uwierzy ci, gdy następnym razem będziesz próbował wygrać pulę.
Gdy włączyłem twój finał z McDonaldem początkowo myślałem, że zawiesił mi się komputer. Wyglądałeś jak figura woskowa, której ktoś założył wielkie przeciwsłoneczne okulary. Ani drgnąłeś. Chodziło o tę nieprzejrzystość?
Jedni gracze nastawiają się na pełny kamuflaż, inni uważają, że najlepszym maskowaniem emocji jest jego brak. Tak choćby postępuje jeden z najlepszych obecnie pokerzystów Daniel Negreanu, który podczas rozdań tryska humorem, dowcipkuje, pozornie w ogóle się nie kryje. Ja zdecydowałem się na pierwszą wersję. Z wielkością okularów może rzeczywiście przesadziłem, ale takie akurat miałem. Starałem się również maksymalnie ograniczyć ruchy przy stole i robić wszystko, żeby były identyczne zarówno wtedy gdy miałem mocne karty, jak i wtedy, gdy były słabe.
Chyba się opłaciło, bo Mike McDonald wyglądał na zdezorientowanego. Każdą swoją decyzję poprzedzał długą obserwacją twojego zachowania. Nic nie mógł wyczytać i chwilami wyglądał na naprawdę zirytowanego.
W porównaniu z Timexem [nick McDonalda - przyp. redakcji] niewiele razy występowałem w turniejach live. Nie mam też takiego doświadczenia jak on. Dlatego początkowo nie spodziewał się, że będę grał na wysokim poziomie, i miał prawo sądzić, że tego faceta z Polski w końcu pokona.
Ale w to, że mógł być zirytowany, nie wierzę. To profesjonalista w każdym calu. Jest na pewno lepszym graczem ode mnie. A patrzył na moje gesty, bo starał się cokolwiek wychwycić - przełknięcie śliny, jakiś ruch dłoni, odchylenie głowy, tik na twarzy. Wiele elementów może mówić o tym, jaką mocą dysponuje akurat przeciwnik.
Po przegranej przyznał, że on grał dobrze, ale Pańka był rewelacyjny. Śmiesznie w jego ustach zabrzmiało za to sformułowanie "ten chłopak", tak jakby on miał przynajmniej z pięćdziesiąt lat.
Ja mam 22 lata, on 25. "Chłopak" to rzeczywiście nie najlepsze określenie, ale rzeczywiście obecnie w pokerze Texas Hold?em dominuje pokolenie dwudziestokilkulatków.
Czyli nie miałbym z tobą żadnych szans?
Szanse oczywiście miałbyś. Gdybyśmy zagrali teraz ze sobą mały turniej jeden na jednego, to nie wykluczam, że pokonałbyś mnie. Ze względu na element losowy amator może wygrać z profesjonalistą, ale tylko kilka partii. Gdybyśmy się regularnie spotykali by grać, to raczej w końcu okazałoby się, że to ja wygrałem większość rozgrywek.
Natomiast faktycznie obecnie poker należy do młodych graczy. Ja sam zastanawiam się, jak długo będę w stanie grać. Oceniam, że jeszcze dziesięć lat temu, grając na swoim obecnym poziomie, byłbym w stanie wygrywać setki tysięcy dolarów, a obecnie jestem zaledwie jednym z wielu dobrych graczy. To dlatego, że poker ciągle się zmienia i trzeba być na bieżąco. Na Bahamach grałem bardzo dobrego pokera, chyba najlepszego w swoim życiu. To brzmi nieskromnie, ale to nie przechwałki. Wysokie oceny wystawili mi komentatorzy, którzy pokerem zajmują się od wielu lat. Owszem, niektórzy w czasie gry mówili, że inne rozegranie byłoby lepsze, ale generalnie nie mieli zastrzeżeń. Mogłem osiągnąć ten poziom wyłącznie dzięki ciągłej pracy. Bez niej nie mógłbym być profesjonalistą, tylko miłośnikiem pokera i traktowałbym go jako rozrywkę.
Na czym polega według ciebie różnica między profesjonalistą a hazardzistą?
Można by napisać o tym niejedną książkę. Ujmę to najkrócej, jak potrafię. Dla profesjonalisty każde rozdanie jest jednym z wielu, podchodzi do niego analitycznie i rozgrywa swoje karty najlepiej, jak umie. Nie liczy na szczęście: "że może teraz coś trafi". Zawodowiec wie, że nie ma się gdzie spieszyć. W każdej sytuacji będzie chłodno kalkulował, jakie ma szanse na wygraną w oparciu o analizę swojej ręki i prawdopodobnej siły ręki przeciwnika. Tymczasem hazardzista w pewnym momencie powie sobie: "Teraz albo nigdy", i jest po sprawie.
Duży turniej musi być wyczerpujący fizycznie. Czy przygotowujesz się do tego w jakiś specjalny sposób?
Grając na finałowym stole miałem za sobą już prawie tydzień gier po dziesięć godzin dziennie, jakieś sześćset czy siedemset rozdań, podczas których musiałem być stale skoncentrowany. To oczywiście nie jest praca fizyczna, ale długotrwała rozgrywka jest dość męcząca i przygotowanie kondycyjne jest istotne dla pokerzysty. Przyznam się, że dotychczas nie dbałem w wystarczający sposób o formę. Mam karnety na jakąś siłownie czy fitness, ale nie korzystałem z tego zbyt często. Najwyższy czas to zmienić.
Te wygrane wywróciły twoje życie do góry nogami?
Na pewno do głowy nie uderzy mi sodówka. Nie mam wygórowanych potrzeb. Przy stole siedzę i nie myślę "o kurcze, ile kasy jest do wygrania". Nie myślę też o forsie na co dzień. Oczywiście, że teraz kupię sobie samochód, mieszkanie w Warszawie, ale żadnych ekstrawagancji. Jestem normalnym facetem, który lubi wyskoczyć z kumplami na piwko, obejrzeć film, poczytać książkę, być ze swoją dziewczyną.
Moi rodzice są dobrze wykształceni i dla nich istotne było, bym skończył studia. Spełniłem ich oczekiwania połowicznie, ale nawet przed tymi sukcesami wiedzieli, że dobrze sobie radzę i że moje życie jest poukładane. Akceptowali mój wybór. Nieco czasu oczywiście zajęło, zanim zobaczyli, że znalazłem swoje miejsce i swoją pasję. Teraz, po tych wygranych, po prostu będzie mi łatwiej ją realizować. Choćby bardziej staranie będę mógł selekcjonować turnieje, w których zagram. A poza tym powoli widzę siebie w roli męża, ojca. Na pewno potrafię znaleźć balans pomiędzy tym, co robię zawodowo, a szczęściem prywatnie, czyli tym, co jest najważniejsze. Ostatecznie coś niecoś wiem o zarządzaniu kapitałem.

Paweł Wiejas: Zacznę w iście polskim stylu, czyli od zajrzenia do portfela bliźniego. W ciągu miesiąca, najpierw na Bahamach, a potem we Francji, wygrałeś około 5,5 miliona złotych. Przeciętnie zarabiający Polak musiałby na tę kwotę pracować 119 lat. Zestawienie rozpala wyobraźnię. Myślisz, że twój sukces sprawi, że kraj opanuje pokerowa gorączka?

DOMINIK PAŃKA: - Według przecieków z PokerStars, największego światowego serwisu, w którym w Internecie można grać w pokera, wynika, że po mojej wygranej zarejestrowała się rekordowa liczba Polaków. Zeszli do podziemia, bo nawet jeśli wygrają, nie będą mogli zalegalizować tych pieniędzy. Możemy grać wyłącznie za granicą.

Chyba nie masz złudzeń, że w Polsce, szczególnie po tzw. aferze hazardowej, jakiś polityk zaangażuje się w legalizację pokera. A zresztą czy istotnie warto? Ilu będzie takich, którym uda się wygrać tak jak tobie, a ilu po prostu straci pieniądze?

- Za chwilę powiesz, że poker jest winien wszystkich tragedii, jakie spotykają ludzi. Widzę to nieco inaczej. Równie dobrze można powiedzieć, że otworzenie własnej firmy w czasie kryzysu to hazard. Możesz mieć świetny biznesplan, ale możesz zbankrutować, bo wypadnie jakaś jego cegiełka. Życie można sobie zepsuć na wiele sposobów. Ja jestem zawodowym pokerzystą, ale przecież nie wyłącznie dlatego, że sprzyjało mi szczęście. Bo poker, choć ma w sobie elementy losowe, to w moim przekonaniu jest przede wszystkim grą umiejętności.

Kto według ciebie w ogóle nie powinien siadać do pokerowego stolika?

Jeśli przed rozpoczęciem gry zakładasz, że w ten sposób będziesz zarabiał na życie, to uciekaj natychmiast i nawet nie próbuj grać. A już na pewno nie marz nawet o tym, że będziesz zawodowym graczem z górnej półki.

W takim razie jakie cechy trzeba mieć na początek?

Musisz na pewno czerpać przyjemność z gry. Bez pasji, tak jak w każdej innej dziedzinie, nic z tego nie będzie. Poza tym musisz być gotowy na naukę, która w pokerze praktycznie nigdy się nie kończy. Dopiero po rozegraniu dziesiątek tysięcy rozdań będziesz mógł powiedzieć, że nie jesteś nowicjuszem. Dodatkowo wiele z tych rozegranych rozdań powinno być przez ciebie analizowane, najlepiej przy pomocy bardziej doświadczonego gracza. To dlatego, że praktycznie nie ma układu, który dwóch pokerzystów rozegrałoby w ten sam sposób. Warto słuchać uzasadnienia innych, dlaczego w konkretnej sytuacji popełniłeś według nich błąd.

Wielu czołowych pokerzystów ma w swoim życiorysie jakiś epizod związany z naukami ścisłymi. To niezbędny warunek, żeby być dobrym graczem?

Nie musisz być matematycznym geniuszem, żeby grać w pokera. W rzeczywistości potrzebna jest wiedza o rachunku prawdopodobieństwa na podstawowym poziomie. A to, że wielu dobrych graczy to umysły ścisłe, pokazuje jedynie, jak w pokerze ważne jest analityczne myślenie. Ja nie uważam się jeszcze za czołowego pokerzystę. Owszem, byłem uzdolniony matematycznie. Skończyłem gimnazjum i liceum akademickie w Toruniu, które skupiało uzdolnioną młodzież, ale już w SGH wybrałem najbardziej humanistyczny kierunek, czyli międzynarodowe stosunki gospodarcze.

Bycie świetnym analitykiem i posiadanie technicznych umiejętności rozegrania partii nie pomogą ci, jeśli nie masz odporności psychicznej i umiejętności zarządzania kapitałem.

Dlaczego podkreślasz akurat te dwa ostatnie aspekty gry? Wydaje się, że analiza i technika są najważniejsze.

Pokerzysta musi być przygotowany na przegrywanie przez wiele miesięcy. Rozgrywa wszystko poprawnie, a nie odnosi sukcesów. Porażka jest wpisana w pokera i trzeba to zaakceptować. Gracz nie może wtedy zacząć licytować nerwowo i zwątpić we własne siły. Jeśli tak zrobi, będzie coraz bardziej zestresowany i naprawdę zacznie popełniać błędy. Z kolei dobre zarządzanie kapitałem to sztuka, która sprawia że twoje zasoby finansowe nie znikną w trakcie jednego turnieju. Ja nigdy nie przeznaczam na grę więcej niż jedną setną tego, co mam. Z postrzeganiem pokerzystów w ogóle jest śmieszna historia. Za każdym razem ludzie przywołują do znudzenia "Wielkiego Szu" z doskonałą zresztą rolą Jana Nowickiego. Myślą, że jak przegrywam, to biegnę po jakieś zaskórniaki, potem zastawiam mieszkanie, samochód i wracam grać dalej. Nic bardziej błędnego. Do turnieju wpłaca się tyle a tyle wpisowego i koniec. Albo wygram żetony od innych, albo przegram te, które mam na starcie. Nic więcej i nic mniej.

Często blefujesz w czasie gry?

To trochę tak, jakby zapytać piłkarza, czy często kiwa. To najbardziej widowiskowy, ale nie jedyny element gry w pokera. Jeśli sytuacja temu sprzyja to owszem, można zablefować, ale turnieju oparając się na samych blefach się nie wygra. Oczywiście nawet wobec najbardziej doświadczonego gracza można stosować blef, ale raz, dwa, trzy, ale nie ciągle. Doświadczony zawodnik zauważy twoje agresywne tendencje i zemści się na wielbicielu blefu w odpowiednim momencie. Używam słowa zemsta, ale nie mam na myśli jakichś emocji. Bo to, że ktoś cię ograł i zmusił do spasowania lepszego układu, to normalne. Profesjonalista nie weźmie tego do siebie, nie zdenerwuje się, nie zirytuje nawet. Po prostu zauważy, że często grasz ze słabymi kartami, i nie uwierzy ci, gdy następnym razem będziesz próbował wygrać pulę.

Dominik PańkaDominik Pańka podchodzi do niewielkiej, ale wiernej grupki swoich kibiców, fot. Neil Stoddart

Gdy włączyłem twój finał z McDonaldem początkowo myślałem, że zawiesił mi się komputer. Wyglądałeś jak figura woskowa, której ktoś założył wielkie przeciwsłoneczne okulary. Ani drgnąłeś. Chodziło o tę nieprzejrzystość?

Jedni gracze nastawiają się na pełny kamuflaż, inni uważają, że najlepszym maskowaniem emocji jest jego brak. Tak choćby postępuje jeden z najlepszych obecnie pokerzystów Daniel Negreanu, który podczas rozdań tryska humorem, dowcipkuje, pozornie w ogóle się nie kryje. Ja zdecydowałem się na pierwszą wersję. Z wielkością okularów może rzeczywiście przesadziłem, ale takie akurat miałem. Starałem się również maksymalnie ograniczyć ruchy przy stole i robić wszystko, żeby były identyczne zarówno wtedy gdy miałem mocne karty, jak i wtedy, gdy były słabe.

Chyba się opłaciło, bo Mike McDonald wyglądał na zdezorientowanego. Każdą swoją decyzję poprzedzał długą obserwacją twojego zachowania. Nic nie mógł wyczytać i chwilami wyglądał na naprawdę zirytowanego.

W porównaniu z Timexem [nick McDonalda - przyp. redakcji] niewiele razy występowałem w turniejach live. Nie mam też takiego doświadczenia jak on. Dlatego początkowo nie spodziewał się, że będę grał na wysokim poziomie, i miał prawo sądzić, że tego faceta z Polski w końcu pokona.

Ale w to, że mógł być zirytowany, nie wierzę. To profesjonalista w każdym calu. Jest na pewno lepszym graczem ode mnie. A patrzył na moje gesty, bo starał się cokolwiek wychwycić - przełknięcie śliny, jakiś ruch dłoni, odchylenie głowy, tik na twarzy. Wiele elementów może mówić o tym, jaką mocą dysponuje akurat przeciwnik.

Po przegranej przyznał, że on grał dobrze, ale Pańka był rewelacyjny. Śmiesznie w jego ustach zabrzmiało za to sformułowanie "ten chłopak", tak jakby on miał przynajmniej z pięćdziesiąt lat.

Ja mam 22 lata, on 25. "Chłopak" to rzeczywiście nie najlepsze określenie, ale rzeczywiście obecnie w pokerze Texas Hold?em dominuje pokolenie dwudziestokilkulatków.

Czyli nie miałbym z tobą żadnych szans?

Szanse oczywiście miałbyś. Gdybyśmy zagrali teraz ze sobą mały turniej jeden na jednego, to nie wykluczam, że pokonałbyś mnie. Ze względu na element losowy amator może wygrać z profesjonalistą, ale tylko kilka partii. Gdybyśmy się regularnie spotykali by grać, to raczej w końcu okazałoby się, że to ja wygrałem większość rozgrywek.

Natomiast faktycznie obecnie poker należy do młodych graczy. Ja sam zastanawiam się, jak długo będę w stanie grać. Oceniam, że jeszcze dziesięć lat temu, grając na swoim obecnym poziomie, byłbym w stanie wygrywać setki tysięcy dolarów, a obecnie jestem zaledwie jednym z wielu dobrych graczy. To dlatego, że poker ciągle się zmienia i trzeba być na bieżąco. Na Bahamach grałem bardzo dobrego pokera, chyba najlepszego w swoim życiu. To brzmi nieskromnie, ale to nie przechwałki. Wysokie oceny wystawili mi komentatorzy, którzy pokerem zajmują się od wielu lat. Owszem, niektórzy w czasie gry mówili, że inne rozegranie byłoby lepsze, ale generalnie nie mieli zastrzeżeń. Mogłem osiągnąć ten poziom wyłącznie dzięki ciągłej pracy. Bez niej nie mógłbym być profesjonalistą, tylko miłośnikiem pokera i traktowałbym go jako rozrywkę.

Na czym polega według ciebie różnica między profesjonalistą a hazardzistą?

Można by napisać o tym niejedną książkę. Ujmę to najkrócej, jak potrafię. Dla profesjonalisty każde rozdanie jest jednym z wielu, podchodzi do niego analitycznie i rozgrywa swoje karty najlepiej, jak umie. Nie liczy na szczęście: "że może teraz coś trafi". Zawodowiec wie, że nie ma się gdzie spieszyć. W każdej sytuacji będzie chłodno kalkulował, jakie ma szanse na wygraną w oparciu o analizę swojej ręki i prawdopodobnej siły ręki przeciwnika. Tymczasem hazardzista w pewnym momencie powie sobie: "Teraz albo nigdy", i jest po sprawie.

Duży turniej musi być wyczerpujący fizycznie. Czy przygotowujesz się do tego w jakiś specjalny sposób?

Grając na finałowym stole miałem za sobą już prawie tydzień gier po dziesięć godzin dziennie, jakieś sześćset czy siedemset rozdań, podczas których musiałem być stale skoncentrowany. To oczywiście nie jest praca fizyczna, ale długotrwała rozgrywka jest dość męcząca i przygotowanie kondycyjne jest istotne dla pokerzysty. Przyznam się, że dotychczas nie dbałem w wystarczający sposób o formę. Mam karnety na jakąś siłownie czy fitness, ale nie korzyst

Komentarze (15)
Polak, który stał się światową gwiazdą pokera [WYWIAD]
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • kloceklego

    Oceniono 54 razy 54

    "Polak światową gwiazdą pokera. Zgarnął fortunę. Jak to zrobił?"

    hm, nie wiem, może wygrał?

  • 2-julita

    Oceniono 55 razy 45

    życzę mu wszystkiego najlepszego ale nich tu nie wraca bo go oskubią i nie ma do czego
    nich zamieszka w Monte Carlo

  • good-year

    Oceniono 27 razy 25

    podstawowa zasada: Graj tylko tymi pieniędzmi które możesz przegrać i będzie dobrze :)

  • mocten

    Oceniono 23 razy 17

    Należy mu się 25 lat i "ten pan już nigdy nikogo nie ogra". To mówiłem ja, Ziobro.

  • nrozsklov

    Oceniono 4 razy -4

    ogladal "wielki szu" od rana do wieczora zamiast chodzic na lekcje

  • Paweł Słowik

    Oceniono 23 razy -5

    A kiedy pan Tusek Chytrusek ze swoją bandą upomną się o podatek od wygranych?

  • scyzor75

    Oceniono 35 razy -5

    Rzecz dzieje sie w Stanach - kumpel gra na jednym z "runnerow" do wiekszych turniejow. Ma juz uzbierane 0.5M. Przychodzi finalne rozegranie i mozliwosc skonczenia z 1M. Kumpel dostaje zle rozdanie i zaczyna sie "meczyc". To co nastepnie zrobil kosztowalo go rozowd z zona (po roku malzenstwa) i rok spedzpony w "wariatkowie". Ot taka przestroga ze poker jest gra dla silnie nerwowo.

  • jego_eminencja

    Oceniono 22 razy -12

    zadna matematyka, tu trzeba sporo szczescia, i przeciwników którzy beda chcieli z nami grac i sprawdzac nasze przebitki, bo co z tego jezeli mamy AA a na stole lezy tez A skoro wszyscy odrzucaja karty?

    stres jest ogromny gdy uzbieramy sporo kasy/zetonów a gracze nas agresywnie atakuja jak rekiny lub hieny,

  • jego_eminencja

    Oceniono 20 razy -12

    zadna analiza za duzo nie pomoze, tutaj mamy ogromny czynnik losowy i emocjonalny,
    nie wiemy kiedy nasz przeciwnik sie wscieknie i zaatakuje, kiedy pójdzie na calosc bo moze nagle doszla mu karta do jego slabej parki, np. 333
    a my mamy pare asów, a on wchodzi ALLIN... blef?
    mam zaryzykowac wszystkie piniadze? np. mam AA+KK...
    czy zaryzykowalibyscie wlasne zycie?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX