Stanisław Lem: człowiek, który dał nam inne światy

17.07.2014 15:49
ŁĄCZNY NAKŁAD KSIĄŻEK LEMA W PONAD 40 TŁUMACZENIACH PRZEKROCZYŁ 30 MILIONÓW EGZEMPLARZY. AMERYKAŃSKI PISARZ S-F PHILIP K. DICK BYŁ PRZEKONANY, ŻE LEM NIE ISTNIEJE. NIE WIERZY, ŻE JEDEN CZŁOWIEK MOŻE TAK DUŻO I TAK DOBRZE PISAĆ. PROSIŁ FBI, BY ZBADAŁO LEMA, BO JEGO ZDANIEM TO KRYPTONIM MARKSISTOWSKIEJ SZAJKI W USA.

ŁĄCZNY NAKŁAD KSIĄŻEK LEMA W PONAD 40 TŁUMACZENIACH PRZEKROCZYŁ 30 MILIONÓW EGZEMPLARZY. AMERYKAŃSKI PISARZ S-F PHILIP K. DICK BYŁ PRZEKONANY, ŻE LEM NIE ISTNIEJE. NIE WIERZY, ŻE JEDEN CZŁOWIEK MOŻE TAK DUŻO I TAK DOBRZE PISAĆ. PROSIŁ FBI, BY ZBADAŁO LEMA, BO JEGO ZDANIEM TO... (FOT. ADAM GOLEC)

GDY SPAŁ, ŚNIŁO MU SIĘ, ŻE ROZMAWIA ZE STALINEM, CHURCHILLEM, PUTINEM I BUSHEM, KTÓREGO PORÓWNYWAŁ DO KUBUSIA PUCHATKA. GDY SIĘ BUDZIŁ WĘDROWAŁ PO ODLEGŁYCH GALAKTYKACH. NAPISAŁ PONAD 50 KSIĄŻEK, KTÓRE PRZECZYTAŁO PONAD 40 MILIONÓW ZIEMIAN.

Niektórzy mówią o Lemie jako o pisarzu obdarzonym największą wyobraźnią, inni podkreślają wybitny umysł, oceniany na IQ 180, co czyniło go podobno najinteligentniejszym uczniem w całej przedwojennej południowej Polsce. Jako dziecko tworzy rozległe królestwa. Spędza całe popołudnia na drukowaniu dokumentów urzędowych nieistniejących państw. W szkolnych zeszytach projektuje rowery pozbawione pedałów i maszyny do obierania kukurydzy. A pierwszymi lekturami są atlasy anatomiczne wykradane z biblioteki ojca laryngologa. Potem już czyta wszystko, co wpada mu w ręce.

Pisać zaczyna dla pieniędzy. Chce pomóc rodzicom. Jest 1946 rok, tuż po wojnie. Doskwiera im tak wielka bieda, że gdy raz kupuje sobie kilogram jabłek, dręczą go wyrzuty sumienia. Początkowo myślał, że więcej zarobi jako spawacz, ale ojciec wybił mu z głowy pomysł zostania robotnikiem. Pierwsze publikacje to wiersze, utwory wojenne i opowiadania fantastyczne. Lem studiuje medycynę, praktykuje jako ginekolog, jednak przerażony widokiem krwi, ostatecznie postanawia zostać pisarzem. Przez kilkadziesiąt lat wstaje o 3 nad ranem i siada przy maszynie do pisania. Kończy pracę, gdy reszta domowników siada do śniadania. Jeszcze w latach 50. Lem szybko wyrasta na czołowego autora fantastyki nie tylko w Polsce, ale i w całym wschodnim bloku. Pierwsze powieści mają charakter przygodowy, wychwalają socjalizm. Na szczęście dla światowej literatury twórczość Lema szybko zmienia swój charakter, ewoluuje w kierunku fantastyki naukowej, prześcigając najwybitniejsze wzorce.

Najsłynniejszą książkę wydaje w 1961 r., w wieku 40 lat. Ziemianin, psycholog Kris Kelvin, trafia na stację kosmiczną krążącą wokół planety Solaris. Tę pokrywa ocean, który okazuje się rozwiniętą formą sztucznej inteligencji. Niezbadany ocean daje Kelvinowi szansę na ponowne spotkanie ukochanej, którą przed laty doprowadził do samobójstwa. Na kanwie niespełnionej miłości Lem stawia pytania o granice poznania ludzkiego umysłu. Tworzy niepowtarzalny klimat, którego nie udało się odtworzyć w żadnej z dwóch filmowych ekranizacji. W 1971 r. poległ na niej nagradzany w Cannes rosyjski twórca Andriej Tarkowski, a w 2002 r. - zdobywca Oscara Steven Soderbergh. Ale Lem lubi kino. Bardzo sobie ceni serię z Jamesem Bondem i twórczość Luisa Bunuela.

POSTĘP LUDZKIEGO ZŁA

Za swoją najlepszą książkę uważał wydaną kilka lat później "Cyberiadę", serię opowiadań, w których Lem szuka Najwyższej Formy Rozwoju - idealnej społeczności.

W połowie lat 60. pisze "Summa Technologiae", krytyczną rozprawę na temat przyszłości ludzkości. Całe życie pozostaje sceptyczny wobec postępu technologicznego, na kilka lat przed śmiercią mówi: "Zło siedzi w naszej naturze. Wszystkie technologiczne wynalazki i innowacje są tylko przedłużeniem naszych przyrodzonych właściwości".

W swoich książkach, wyprzedzając postęp naukowy, pisze o klonowaniu, nanotechnologii, pamięci przenośnej, body arcie, rzeczywistości wirtualnej. Przede wszystkim jednak pisze o człowieku. Zabiera nas w odległe galaktyki, ale tak naprawdę czytamy o naszej planecie. Jest zatroskany. Nie rozumie, dlaczego człowiek nie potrafi zbudować szczęścia na ziemi. To nie kosmiczne stwory i światy są największym zagrożeniem dla człowieka, ale on sam. "Jesteśmy w sytuacji człowieka, który wyskoczył z dachu 50-piętrowego wieżowca i w tej chwili znajduje się na wysokości 30. piętra. Ktoś się wychyla i pyta: >Jak tam?<, a spadający mówi: >Na razie wszystko w porządku<. Nie zdajemy sobie sprawy, jak ogromna prędkość nami zawładnęła. Mając coraz silniejsze technologie, coraz słabiej kontrolujemy kierunek, w jakim one zmierzają".

FBI KONTRA LEM

Ostrzega przed totalitaryzmem, ale i piętnuje liberalizm. Przedstawia się jako filozof przyszłości. "Mnie zawsze interesowały problemy Ziemi, bo to, co pisałem, było tak czy owak obrazem w krzywym zwierciadle, w którym odbijały się sprawy ziemskie". Z ludzkiej bezradności uczynił motyw przewodni swojej twórczości.

Wielokrotnie podkreśla, że tworzy z niczego: "Jeśli chodzi o to, jak rodzą się moje pomysły, wiem równie mało jak inni". Przy maszynie do pisania wczuwa się w rolę czytelnika, sam jest ciekaw co będzie dalej, dokąd zaprowadzi go opowieść. Czerpie z notatek, fiszek, fikcyjnych leksykonów, które wymyśla przez całe życie, byle tylko wyobraźnia miała ciągle pole do popisu. Nieustannie tworzy "traktaty historiozoficzne, encyklopedie cywilizacji pozaziemskich i ich strategie wojskowe".

Jego dorobek jest tak duży, że autobiografię wydaje już w wieku 45 lat. Amerykański pisarz, autor powieści zaliczanych do kanonu lektur fantastyki, Philip K. Dick jest przekonany, że Lem nie istnieje. Nie wierzy, że jeden człowiek może tak dużo i tak dobrze pisać. Dick w skrupulatnie pisanych donosach prosi FBI, by dokładnie zbadało osobę Lema z Krakowa, bo jego zdaniem to kryptonim marksistowskiej szajki wywiadowczej aktywnie działającej w Stanach Zjednoczonych.

Powieści Lema robią wrażenie pod względem realizmu, wciągają klimatem, zasypują czytelnika gradem pytań. Autor chętnie wdaje się w dyskusje z naukowcami, którzy są ciekawi jego teorii. Chcą wiedzieć, na czym opierał konstrukcje swoich światów. Na spotkaniach autorskich czytelnicy pytają go, czy był na Marsie, bo opisy są tak realistyczne. "Być może, być może ", odpowiada.

 

RYSUNKI DO RYSUNKI DO "DZIENNIKÓW GWIAZDOWYCH" LEM WYKONAŁ, KIEDY BYŁ CHORY I NIE MÓGŁ PISAĆ NA MASZYNIE.

 

KSIĄŻKI, KTÓRE POWINNY BYĆ

Twórczość autora "Cyberiady", "Edenu", "Solaris" to odrębny świat. By go właściwie opisać, pisarz tworzy ponad dwa tysiące neologizmów. Ale i tak wciąż jest jedynym, który go rozumie. Jego umysł pracuje w sposób niezwykły. Raz idzie do opery, ale szybko się nudzi. Woli pisać recenzje książek i wstępy do utworów, które "już dawno powinny zostać napisane, ale jakoś ich nie ma". Wymyślone dla siostrzeńca dyktanda nie mogą być zwyczajne: "W kałuży krwi leżał trup świeży, lecz sztywny, z wyrazem zasmucenia na twarzy, której niewiele zresztą mu zostało. Kula niezwykłego kalibru uczyniła poważne spustoszenia w jego zębach trzonowych...".

Mawia, że całe jego życie jest przypadkiem, że o życiu i śmierci decydują drobiazgi, że w czasie okupacji o przeżyciu decydowało to, czy odwiedziłeś przyjaciela o godzinie 13, czy dwadzieścia minut później i jaką ulicą szedłeś. "Weźmy chociażby Hitlera i Stalina. Dzięki tym dwóm panom, którzy tak dziarsko z sobą współpracowali, poznałem moją żonę, która musiała uciekać przed okupantami". Barbara jest kimś więcej niż tylko żoną. Syn Lemów wspomina, że pełniła rolę łącznika pisarza ze światem zewnętrznym.

Ma cechy dziecka, jest nieskrępowany i nieustannie ciekawy świata. Otacza się zabawkami, w gabinecie stoi maszyna elektrostatyczna, którą wszyscy znamy z lekcji fizyki. Podczas podróży do Berlina kupuje zestaw kolejki elektrycznej. Z kilkuletnim synem puszcza latawce, a z przyjaciółmi strzela z wiatrówki do portretu Stalina. Uwielbia słodycze, zajada się chałwą i marcepanem. Raz przyszłej żonie wręcza tort jako wyraz najwyższych uczuć. Jest też wielkim fanem motoryzacji. Raz przejeżdża na czerwonym świetle przez skrzyżowanie. Upomniany przez Barbarę, odpowiada chytrze: - Ale czy było aż tak bardzo czerwone? Żona wielokrotnie przywołuje niedbającego o etykietę męża do porządku, zamykając się z nim w łazience i wygłaszając moralitety.

MISTRZ KONWERSACJI NIEOBECNEJ

Jest otwarty na ludzi, ale przez większość czasu jest zagłębiony we własnych myślach. Syn będzie potem wspominał: nieźle opanował sztukę kamuflażu i w ramach podtrzymania konwersacji od czasu do czasu zadawał mniej lub bardziej sensowne pytania - co?, kiedy?, czyżby?

Kiedy pewnego dnia do Lema dzwoni Richard Gere, zainteresowany nabyciem praw do ekranizacji "Solaris", pisarz trzeźwo pyta: - A kim pan jest, panie Gere? Ten odpowiada, że aktorem. - Nie będę zatem z panem rozmawiał - kończy rozmowę pisarz. Jest jednak skromny i pełen pokory. Dwukrotnie ambasada USA namawia go do rocznej podróży do Ameryki połączonej ze spotkaniami autorskimi i odczytami. Bezskutecznie. Woli zostać w domu, niż czerpać ze sławy. Na domowej furtce wisi po prostu tabliczka z imieniem i nazwiskiem. Przed nikim się nie kryje. Raz, na Boże Narodzenie, przyjeżdża do Polski niezapowiedziana anonimowa wielbicielka z Australii. Zostaje w domu Lemów na dwa tygodnie.

Poprosił, żeby na jego płycie nagrobnej wyryć antyczną sentencję: "Feci, quod potui, faciant meliora potentes" - "zrobiłem, co należało, inni niech zrobią lepiej". Chciał dożyć transmisji z lądowania na Marsie. Jednak Ziemianie nie zdążyli sprostać jego marzeniu.

STANISŁAW LEM NAD STERTĄ KSIĄŻEK - ZDJĘCIE Z 1970 R. Z JEGO PRYWATNEGO ARCHIWUMSTANISŁAW LEM NAD STERTĄ KSIĄŻEK - ZDJĘCIE Z 1970 R. Z JEGO PRYWATNEGO ARCHIWUM

ZOBACZ WIDEO

Komentarze (90)
Stanisław Lem: człowiek, który dał nam inne światy
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • avatar

    dr.kwasenbrau

    Oceniono 274 razy 224

    Lem jest jedynym prawdziwym Wieszczem w literaturze i kulturze Polski.
    Mickievicius, tzw "Mickiewicz" to agent mający zatruć ( z powodzeniem) racjonalizm Polaków. Słowacki to szaleniec, a Krasiński to po prostu mizantropiczny i schorowany arystokrata. Twórczośc żadnego z nich nie może równać się z siłą przepowiedni Lema.
    Lem już w latach 60-tych określił kształt rzeczy, które nadejdą. Internet, cyberprzestrzeń, wirtualne wojny, opresja kultu technologii, alienacja technospołeczeństw, przyszłość kościoła i wiary, nanotechnologia, sztuczna inteligencja, bezsensowność życia opartego na białku - to przepowiednie Lema wybiegające daleko w naszą przyszłość.
    Jeżeli ktokolwiek chce wiedzieć, jak będą wyglądały losy ludzkości, musi czytać właśnie tego Wieszcza

  • avatar

    sibeliuss

    Oceniono 128 razy 126

    Oczywiście pisał fantastykę, ale szkoda że często pomijana jest jego wspaniała gawęda o dzieciństwie spędzonym we Lwowie nosząca tytuł "Wysoki Zamek". To jest dopiero majstersztyk. Polecam.

  • avatar

    zibiiza

    Oceniono 89 razy 89

    mnie osobiście najbardziej utkwił w pamięci Powrót z gwiazd . a przeczytałem chyba wszystko

  • avatar

    czarny-doktor

    Oceniono 87 razy 87

    Kiedys w antykwariacie kupilem za 5zl ksiazke, w ktorej byly "Solaris" oraz "Niezwyciezony". Tak naprawde mnie do Lema zniechecila szkola podstawowa bo "PIlota Pirxa" czytalismy chyba w 5tej klasie i mniej wiecej tyle zrozumialem ile moze zrozumiec 11latek wiec ksiazke w wieku pozniejszym kupilem nieco w ciemno.
    "Niezwyciezony" mnie rzucil na kolana a "Solaris" wgniotl w glebe...
    Pozniej zaczalem nalogowo czytac Lema i musze przyznac, ze nie zawsze jest rownym pisarzem. Obok fenomenow jak wymienione wczesniej sa ksiazki calkiem beznadziejne, ktorych nie moglem skonczyc. Na szescie wiekszosc jest naprawde dobra.

  • avatar

    eol7

    Oceniono 75 razy 71

    Gdyby tak patentował swoje pomysły, tak jak teraz to patentują swoje wizje wielkie koncerny, bez gotowego produktu. Sam pomysł. To byłby najbogatszym człowiekiem na Ziemi.

  • avatar

    agad1011

    Oceniono 49 razy 47

    A nikogo nie zainteresowało ,,Fiasko" - ostatnia powieść s-f Lema ?

  • avatar

    rudi_0

    Oceniono 47 razy 45

    Najwybitniejszy Umysl w dwudziestowiecznej historii Polski.
    Moze nam wychowanym na Nim I innych gigantach SF bedzie jeszcze dane dozyc ucielesnienia sie chocby czesci ze skarbnicy tego o czym On i tamci nam mowili...
    Moze !

  • avatar

    czarny-doktor

    Oceniono 42 razy 40

    Czy to prawda, ze P.K. Dick cierpial na schizofrenie? Jesli tak to nie byloby dziwne, ze pisal donosy chocby i na swoja lodowke. Zreszta dlaczego FBI mialoby sie zajmowac tozsamoscia jakiegos pisarza? FBI to sluzba wewnetrzna, jesli ktos mialby sprawdzac Lema to CIA.

  • avatar

    egzogamia

    Oceniono 40 razy 36

    Autor powyższego tekstu nie czytał "Solaris"... Być może obejrzał film... właśnie obejrzał film... Gdyby czytał wiedziałby, to i owo o świecie oryginalnej "Solaris", a nie pisał bzdury wyciągnięte ze streszczenia filmu...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Polecamy