Kałasznikow: człowiek, który uzbroił świat

Na własne oczy widział, jak rodacy w czasie wojny atakują Niemców z drewnianymi atrapami broni. Wtedy postanowił stworzyć karabin. Zaprojektowała go ponoć jego żona, a wzoru mógł dostarczyć niemiecki jeniec. - Uwolniłem z butelki wrednego Dżina i nie mam nad nim kontroli - rzekł pod koniec życia.

ALTERNATYWNA KOSIARKA

Rzućmy nazwisko: Szpagin. Ilu z was spyta: kto to?! No to spróbujmy może: Diegtariow... To samo? A powiedzmy tylko: Kałasznikow, i już każdy powie "oczywiście, znam!".

Konstruktor najsłynniejszej broni na świecie zmarł tuż przed Wigilią 2013 r. A powiadają, że o zmarłych - albo dobrze, albo wcale... Wcale się nie da, gdyż mało który Rosjanin nosi tak rozpoznawalne na świecie nazwisko. A dobrze?

Sam Michaił Kałasznikow półtora roku przed swoją śmiercią napisał list do patriarchy Cyryla. Skarżył się, że dręczą go wyrzuty z powodu swego wynalazku i myśl o tym, że jego konstrukcja co roku zabija tysiące ludzi, nie daje mu spokoju. - Moje duchowe cierpienie jest nie do zniesienia - podkreślił. Wspominał o tym, że karabin zbudował, by ten bronił ojczyzny, tymczasem teraz używają go terroryści. List napisany został na maszynie, sparafowany drżącą ręką. Michaił Kałasznikow podpisał się jako "prawosławny wierny" oraz "sługa Boży i konstruktor", a całe życie był niewierzący i ochrzcił się dopiero w wieku 91 lat.

W 1994 r. w Rijadzie w Arabii Saudyjskiej usłyszał bowiem od Arabów słowa, które nim wstrząsnęły: - Jest pan odpowiedzialny za tyle ofiar na całym świecie, że nie może pan już błagać Jezusa o przebaczenie.

List opublikowała gazeta "Izwiestia", zastanawiając się przy tym nad jego autentycznością. Patriarcha Cyryl autentyczność potwierdził, po czym skomentował: - Nie wynalazek jest złem. Złe może być jego użycie.

Poza i dobra mina do złej gry - prychnęli jedni. Szczere wyrzuty sumienia człowieka, który całe życie żałował, że nie wymyślił kosiarki do trawy albo traktora - twierdzili inni.

O tej kosiarce Michaił Kałasznikow mówił w głośnym wywiadzie dla "Die Weltwoche", którego udzielił w 2010 r., pod koniec swego życia. - Wolałbym być wynalazcą czegoś, co pomaga ludziom np. w pracy na roli - stwierdził.

AMBICJA KONSTRUKTORA

Wymyślił karabin automatyczny, którego siłą była jego ogromna prostota - i w budowie, i w obsłudze. - Projektując broń, miałem świadomość, że żołnierze nie kończą uniwersytetów. Potrzebują czegoś prostego i tylko coś takiego pozwoli im przeżyć w chwili próby, stresu, w ogniu walki - powtarzał Michaił Kałasznikow pod wpływem traumy, jaką była niemiecka operacja "Barbarossa".

Niemieckie uderzenie spadło na ZSRR w czerwcu 1941 r. Nieprzygotowana i słaba Armia Czerwona cofała się w panice. Ginęły tysiące żołnierzy, setki tysięcy trafiały do niewoli - całkowita katastrofa, jak się wtedy zdawało.

Michaił Kałasznikow w 1941 r. front miał mieć dawno za sobą. Walczył już przecież dwa lata wcześniej. Był wtedy kierowcą i mechanikiem jednego z radzieckich czołgów BT, które 17 września 1939 r. przekroczyły granicę Polski i ruszyły na miasto Stryj. A że wszystko w czołgach BT się psuło, zaczął ulepszać. Przerobił np. pistolet TT konstrukcji Fiodora Tokariewa tak, by mógł strzelać przez otwory strzelnicze w wieży czołgu. Zbudował też licznik resursu silników czołgowych (dzięki niemu wiadomo, kiedy silnik nadaje się do wymiany). Gdy tylko Polska skapitulowała, zaciągnięto go do stołu kreślarskiego jako talent racjonalizatorski.

"Barbarossa" była jednak takim ciosem i zagrożeniem dla Rodiny, że znów musiał ruszyć do walki, jak każdy mężczyzna w wieku 21 lat, a tyle wtedy miał. Ta wojna była już inna. Dla Kałasznikowa - przerażająca. W październiku 1941 r. pod Briańskiem jako członek załogi czołgu T-34 trafił do wielkiego kotła, w którym znalazły się trzy radzieckie armie okrążone przez idący na Moskwę Wehr-macht. Widział, jak prości żołnierze atakują Niemców z drewnianymi makietami broni albo w ogóle z gołymi rękoma. Widział rzeź na skalę niewyobrażalną i klęskę, jakiej dotąd nie było. Gdy niemiecki pocisk trafił w jego czołg, z odłamkiem w ciele został cudem wyciągnięty z płonącego wraku i wyniesiony z pola walki przez kolegów na płachcie płótna. Cudem wydostał się z okrążenia. Cudem przeżył.

Trafił do Ałma-Aty, gdzie ewakuowano moskiewskie zakłady zbrojeniowe i instytuty, m.in. Akademię Artyleryjską im. Dzierżyńskiego. - W wielkiej szpitalnej sali leżeli razem ze mną czołgiści, artylerzyści, żołnierze piechoty, saperzy. Wszyscy uniknęli pewnej śmierci. Sporo dyskutowaliśmy o tym, co się stało i o radzieckiej broni; jaka powinna być, by takiej sytuacji jak pod Briańskiem uniknąć - wspominał ten półroczny urlop rehabilitacyjny w Kazachstanie.

Gdzieś w szpitalu i ośrodku rehabilitacji w kazachskiej Ałma-Acie dręczony koszmarami Kałasznikow musiał wymyślić swoje genialne dziecko, które do dzisiaj używane jest w 106 krajach świata i o którym powstały legendy. Dziecko, które miało wygrać wojnę w Wietnamie. Dziecko, które znalazło się w przeboju Gorana Bregovicia, na fladze Mozambiku, w godłach Zimbabwe, Burkina Faso czy Timoru Wschodniego, które ma pomnik na Synaju i na targu w Afryce kosztuje jedyne 30 dol.

Dziecko, które w Etiopii i innych krajach często noszą dzieci. Obsługa AK jest bowiem... dziecinnie prosta.

ALE KOZAK!

Co naprawdę martwiło Michaiła Kałasznikowa: świadomość powszechności jego broni (powodująca wyrzuty sumienia) czy raczej fakt, że jego nazwisko stało się tak rozpoznawalne, a jednak on sam niewiele z tego miał? - Gdybym wymyślił AK na Zachodzie, byłbym milionerem - powiedział konstruktor, zanim napisał list do Cyryla. Być może mówił to pod wpływem rozmów i sugestii swego przyjaciela Eugene'a Stonera, wynalazcy amerykańskiego karabinu automatycznego M16, który zbił na nim majątek. Ci, którzy znali Kałasznikowa, twierdzili jednak, że jeszcze w latach 70. na podobne uwagi Stonera odpowiadał: - My w Związku Radzieckim mamy inne wartości niż miliony dolarów.

Może przyczyna jego żalu tkwi w tym, że został tak zaszufladkowany i na kosiarkę do trawy nie miał już szans? - Moim ostatnim pomysłem jest pułapka na krety, które rozkopują mi ogród. Wymyśliłem ją. Zaproponowano mi nawet patent, ale przecież pułapka na krety nie może nosić nazwy "Kałasznikow" - żalił się 90--letni konstruktor w wywiadzie dla "Die Weltwoche".

Już za czasów pieriestrojki Gorbaczowa założył Kalashnikov Joint Stock Vodka Company i zaczął udostępniać swoje nazwisko jako markę do celów komercyjnych. Używano jej na parasolach, na butelkach, oczywiście także tych z wódką. Osobiście promował wódkę Kalashnikov w Stanach Zjednoczonych, a jego obecność na spotkaniach budziła spore zainteresowanie. Wielu producentów strzelanek komputerowych zmuszono do wycofania "kałasznikowów" ze swoich gier, po tym, jak zażądała tego Kalashnikov Corporation. - Trudno jest ocenić skalę strat, które ponosi nasz koncern z powodu pirackiego wykorzystania przedmiotów, do których to my posiadamy prawa - tłumaczyła firma w tekście opublikowanym w piśmie "Arużenijnik". - Skoro firma Kalashikov Corporation zarejestrowała znak towarowy, to co teraz należy zrobić z flagą Mozambiku czy godłem Burkina Faso, które zawierają wizerunek karabinu Kałasznikowa? - zastanawiał się ostatnio magazyn "Chip".

Kałasznikowa, a nie Kałasznika, chociaż to właśnie takie nazwisko nosili przodkowie wynalazcy AK-47. Byli Kozakami z Kubania, którzy w 1910 r. dostali od cara ziemię na Ałtaju, na granicy Kazachstanu z Mongolią. Michaił Timofiejewicz Kałasznikow, pradziad konstruktora, zrusyfikował się, zmienił kozackie nazwisko Kałasznik, dodał do niego na końcu rosyjskie "-ow". Tak zaczynała się legenda.

Michaił Kałasznikow junior miał dość okazji, by przekonać się, jak kruche jest życie w Rosji Radzieckiej. Z jego 18 rodzeństwa (sic!) głód i niedostatek przetrwało do dorosłości tylko sześcioro, ojciec zmarł krańcowo wyczerpany deportacją w ramach rozkułaczania, podczas której w 1930 r. Kałasznikowów deportowano pod Tomsk. Tysiące trupów radzieckich żołnierzy w kotle pod Briańskiem dopełniły sprawy.

AZALIŻ KOBIETA?

Po wyjściu ze szpitala w 1942 r. Kałasznikow zaprojektował doskonałe narzędzie śmierci, zdolne zabijać na masową skalę bez ryzyka zacięcia się pod wpływem śniegu, mrozu, brudu, kurzu czy pyłu. Doświaczenia pokazały, że nawet gdy zakopiemy AK-47 w piachu czy śniegu, to po wydobyciu karabin nadal strzela.

Pierwsza broń zaprojektowana przez Kałasznikowa jeszcze w 1942 r. w szpitalu w Ałma-Acie nigdy nie weszła do produkcji. Był to pistolet maszynowy z zamkiem swobodnym. Niestety, nie dorastał do pięt słynnej pepeszy (PPSz, skrót od radzieckiego Pistaliet Puliemiot Szpagina, która w grudniu 1940 r. wygrała konkurs na podstawową broń Armii Czerwonej). Michaił Kałasznikow dał sobie spokój z pistoletami maszynowymi i skupił się na karabinach automatycznych. Założył, że zbuduje jakiś z prostych części, wszystkich zrobionych ręcznie. Pracował dzięki protekcji generała Arkadija Anatoliewicza Błagonrawowa, znawcy broni z Akademii Dzierżyńskiego, który jako pierwszy ocenił jego projekty. Stwierdził, że są... do niczego, ale że konstruktor ma spory talent.

Po latach sam Kałasznikow przyznał, że charakterystyczny i rozpoznawalny do dzisiaj kształt broni zaprojektowała jego druga żona Jekaterina Wiktorowna z domu Mojsiejewa, która była utalentowaną projektantką w jego biurze. Narysowała mu, jak powinien wyglądać karabin, który nazwała Michtim (pod taką nazwą stanął potem do konkursu). - Ona wymyśliła AK, ja go tylko wykonałem - miał nawet mówić Kałasznikow, nieco żartem.

Znacznie poważniej wielu historyków wojskowości podchodzi do faktu, że w 1946 r. Michaił Kałasznikow spotkał się w Iżewsku, gdzie pracował nad konstrukcją broni, z hitlerowskim rusznikarzem Hugonem Schmeisserem. To od jego nazwiska najsłynniejsze niemieckie pistolety maszynowe nazywano potocznie "schmeisserami", choć nie wszystkie on skonstruował. Wzięty do niewoli w mieście Suhl przez Amerykanów, ostatecznie został przez nich przekazany w ręce radzieckie. A Rosjanie wywieźli go do Iżewska i zmusili do współpracy. Do dzisiaj trwają spory, na ile używany przez Niemców MP43 (StG44) konstrukcji Schmeissera był protoplastą AK-47. Obydwa karabiny wyglądają bardzo podobnie (MP43 też miał np. łukowato wygięty magazynek), ale na sylwetce podobieństwa się kończą. Budowa komory zamkowej i zamka jest już zupełnie inna, więc choć porównania narzucają się same, nie jest to jednoznaczne z zarzutem plagiatu. Niewiele wiadomo na temat tego, nad czym Schmeisser pracował w Iżewsku. Sam Kałasznikow jego broń porównywał do swojej, ale jej nie skopiował.

AUTOMAT KONKURSOWY

Armia Radziecka po zakończeniu wojny zamierzała wymienić swój arsenał broni strzeleckiej na nowe modele. W październiku 1946 r. projekt oznaczony jako Awtomat Kałasznikowa wz. 1946 nr 1 został zgłoszony do konkursu, który miał zostać rozstrzygnięty w czerwcu 1947 r. Nim to się stało, projekt został zmieniony (nie jest jasne, czy legalnie) i oznaczony jako AK-47. Cały sztab Kałasznikowa pracować miał wtedy w olbrzymim stresie i pod ogromną presją, a sam konstruktor pozostawanie po godzinach wymuszał ponoć... przystawianiem pistoletu do głowy. W styczniu 1948 r. wygrał konkurs i rozpoczęła się produkcja broni.

Przez kilkadziesiąt lat powstało ponad 100 milionów sztuk tego niezawodnego karabinu. Francuska gazeta "Liberation" nazwała konstrukcję Kałasznikowa najważniejszym wynalazkiem XX w. Znakomitego konstruktora radzieckiej broni strzeleckiej Wasilija Diektariowa (twórcę DP, popularnie zwanego "talerzówą" ze względu na charakterystyczny kształt magazynka) mało kto kojarzy, Georgija Szpagina (twórcę PPSz, czyli pepeszy) - pewnie jeszcze mniej osób. Michaiła Kałasznikowa znają wszyscy.

SZACUJE SIĘ, ŻE NA ŚWIECIE JEST 75 MILIONÓW KARABINÓW AK-47, PODCZAS GDY ŁĄCZNA LICZBA SZTUK BRONI PALNEJ TO OK. 500 MILIONÓW.

Komentarze (26)
Kałasznikow: człowiek, który uzbroił świat
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • ppgazeta

    Oceniono 41 razy 35

    >>> konstruktora radzieckiej broni strzeleckiej Wasilija Diektariowa [...] mało kto kojarzy

    Być może dlatego, że nazywał się Diegtiariow: Дегтярёв.

    Ale sam artykuł mi sie podobał. Tak trzymać!

  • tygrynio1966

    Oceniono 37 razy 25

    dwa lata nosiłem kałacha na plecach - kochałem go jak brata :)

  • aghrra

    Oceniono 23 razy 15

    Walczył już przecież dwa lata wcześniej Był kierowcą i mechanikiem jednego z radzieckich czołgów BT które 17 września 1939 przekroczyły granice Polski i ruszyły na miasto Stryj

    Ciekawe czy też rozjeżdżał gąsienicami polskich jeńców jak jego koledzy

  • panzerfaust39

    Oceniono 35 razy 13

    Ruscy zawsze kradli po czym przekonstruowali albo wręcz kopiowali i uznawali za swoje Niemiecki StG 44 Walther PP czy fiński Suomi to chyba najjaskrawsze przykłady nie wspomnę już o całym okresie zimnej wojny gdy szpiedzy z KGB i GRU wykradali zachodnią technologię

  • lukasz2711

    Oceniono 21 razy 11

    Bzdura Kałasznikow dokonał jedynie przekonstruowania broni StG44, którą Rosjanie zdobyli na III Rzeszy. On ją jedynie przekonstruował na cięższą amunicję poprawiając tym samym jej zasięg. Podobnie było z pepeszą która jest konstrukcją fińską zdobytą na armii fińskiej w okresie tzw Wojny Ziomowej. Reszta to jedynie propaganda.

  • karakalla

    Oceniono 10 razy 8

    Uwaga semantyczna: Kałasznikow, Stoner czy Schmeisser nie byli wynalazcami, ale konstruktorami. Trudno powiedzieć, żeby cokolwiek wynaleźli, karabiny automatyczne istniały na długo zanim zajęli się pracą nad swoimi konstrukcjami, korzystali z palety istniejących już rozwiązań w zakresie zasad działania, współpracy elementów mechanicznych, a ich wkład stanowiło złożenie ich w działającą całość, z oryginalnymi rozwiązaniami tylko pewnych elementów szczegółowych. W przypadku karabinka Kałasznikowa znaczącym źródłem inspiracji był karabin Garanda, którego ogólne rozwiązania (choć inaczej opracowane szczegółowo) zostały w nim powtórzone. Można jeszcze wspomnieć, że rzeczywiste autorstwo broni znanej jako AK jest dyskutowane - czy rzeczywiście odpowiadał za nią Kałasznikow, czy jednak inni konstruktorzy sowieccy, którzy jednak byli od młodego, wywodzącego się z Kozaków sierżanta-frontowca mniej słuszni politycznie, ponieważ mieli np. nie do końca właściwe pochodzenie i nie nadawali się tak dobrze jak on na fetowanych bohaterów robotniczo-chłopskiego państwa, coraz mocniej ewoluującego w kierunku oficjalnej dominacji rosyjskości.

  • sgd1981

    Oceniono 8 razy 4

    niezla legende mu zrobili a karabin ktos skonstruowal ruskie zerzneli

  • czyngischann

    Oceniono 9 razy 3

    "Najważniejszy wynalazek XX wieku ? " co za idiota stawia takie pytanie po polsku, w jazyku którym mówiła dwukrotna noblistka XX wieku , wynalazczyni promieniotworczości ? i to w dodatku o jeden z licznych karabinów. Wstyd.

  • j1200

    Oceniono 9 razy 3

    mialem okazje strzelac z roznych karabinow i musze przyznac ze AK po prostu najlepiej czulem. Wszystkie inne byly w jakims stopniu nienaturalne, a Kałach byl jakby stworzony dla mnie. Wiec chyba nie tylko prostota i niezawodnosc. Jeszcze to nieuchwytne cos.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX