O czym marzy mistrzyni świata w kitesurfingu? [WYWIAD]

04.08.2014 12:59
PRZYGOTOWAŁAM KILKA NOWYCH TRIKÓW, WIĘC MAM ASA W RĘKAWIE. ALE MOJE KONKURENTKI PEWNIE TEŻ MAJĄ ASY. ZOBACZYMY. ALE NA RAZIE JA JESTEM GÓRĄ.

PRZYGOTOWAŁAM KILKA NOWYCH TRIKÓW, WIĘC MAM ASA W RĘKAWIE. ALE MOJE KONKURENTKI PEWNIE TEŻ MAJĄ ASY. ZOBACZYMY. ALE NA RAZIE JA JESTEM GÓRĄ. (for. Łukasz Nazdraczew/Eureka)

Karolina Winkowska - dziewczyna z latawcem. Wiatr we włosach i żar tropikalnego słońca niektórych rozleniwia. Jej właśnie wtedy skacze adrenalina. Tak jak testosteron facetom na widok Karoliny. Niestety, panowie, mistrzyni świata jest już zajęta.

Piotr Hykawy-Zabłocki: O czym marzy mistrzyni świata w tym roku?

KAROLINA WINKOWSKA: - Cel numer jeden: nie mieć kontuzji.

Tylko tyle?!

- Tak, naprawdę. W ubiegłym roku miałam dwie, to wystarczy. Nie mogłam się dobrze przygotować do startów, to było okropne. Dlatego w tym roku dużo ćwiczę, wzmacniam się. Nie zamierzam tracić czasu na rehabilitację.

A sportowo?

- Hmm, żeby mi dobrze szło na zawodach.

Jak Adam Małysz, on marzył o dwóch równych skokach...

- Uwierz mi, ja się cieszę, gdy dobrze płynę. Potrafię skakać ze szczęścia. Radość ze zwycięstw przychodzi później. Gdy ostatnio wygrałam we Francji, znajomi dziwili się: "Karolina, czemu się nie cieszysz, wygrałaś!". A do mnie to po prostu nie docierało.

Zwyciężanie jest fajne. Ale to wisienka na torcie. Gdy wygrywam, wszystko wydaje się łatwe. Gdy przegrywam, gryzę się, analizuję, co poszło nie tak. Nawet przez tydzień lub dwa.

Czyli mam życzyć udanych trików, nie zwycięstw?

- Wiesz, mistrzostwo świata jest super. W tym roku chciałabym je znowu zdobyć. Możesz więc mi go życzyć. (śmiech)

A jak to jest być mistrzynią świata?

- Super. Ale też... dziwnie. Gdy zdobyłam mistrzostwo, zaczęłam myśleć: i co teraz? Trzeba znaleźć znowu motywację. Może to dobrze, że ubiegły sezon miałam stracony przez kontuzję, bo teraz chcę znowu pokazać, że jestem najlepsza.

Kitesurfing to twoja praca?

- Tak.

Chyba najlepsza na świecie?

- Zdecydowanie. Lubię takie "ręczne" prace. W kajcie muszę wszystko sama zrobić. Sama wymyślam triki, sama ćwiczę, wszystko zależy ode mnie.

Nie mogłabym pracować dla kogoś przed komputerem. W kajcie to nie jest tak, że klikam i wygrywam. Za każdym trikiem są setki godzin pływania i treningów.

Nie przesadzaj... Plaża, trochę pływania, wieczorem znajomi. To nie jest najcięższa praca świata.

- Tak to może wygląda, gdy się nie startuje w zawodach. Nie chcę narzekać, bo kitesurfing to najcudowniejsza rzecz, jaka mi się w życiu przytrafiła. Ale teraz ten sport się stał tak profesjonalny, że nie ma mowy o imprezach.

Życie każdego zawodnika ze światowego topu to harówka: ćwiczenia, ćwiczenia, ćwiczenia. Nie ma przypadku. Nie ma mowy, żeby ktoś całą noc przebalował, obudził się rano, poszedł na zawody i wygrał. To już nie przejdzie i nikt już tak nie robi.

Na filmach surferzy głównie imprezują...

- Na filmach! Ja po zwycięstwie też idę się pobawić. Gdy jestem w Warszawie, spotykam się ze znajomymi. Ale jednak kajt to moje życie i praca. Kiedy nie ma sezonu, dużo ćwiczę. Wzmacniam ciało, trenuję na sucho. W sezonie przygotowuję się do zawodów. Żeby to wszystko wykonać, trzeba się wyspać. Alkohol przeszkadza. Lubię pływać na kajcie, więc zrobię wszystko, by pływać dobrze.

Jestem zresztą typem pracusia. Przyjemność z nauczenia się nowego triku jest tak wielka, że wolę przespać całą noc.

Czyli klasztor?

- Wiem, kiedy mogę się zabawić. Ale wiesz, sport daje szczęście. Alkohol daje szczęście wieczorem, następnego dnia człowiek jest już mniej szczęśliwy. Wybór jest prosty. Zresztą treningi w kajcie są ciekawe. To nie żmudne pływanie w basenie.

Połowa czasu na zawodach to czekanie na wiatr i na swój start. Jak zabijasz czas?

- Uczę się.

Nie, Karolina, błagam, nikt w to nie uwierzy!

- Poważnie. Kończę studia, więc wtedy mam czas, żeby się uczyć.

Fenomenalna uczelnia, wykłady na plaży, każdy by tak chciał.

- (śmiech) Studiuję on-line, języki nowożytne, angielski plus francuski. Mam na płytach wykłady, mogę ich posłuchać, mogę poczytać książki. To jest - nie śmiej się! - forma relaksu przed startem. Oczywiście nie piszę wtedy prac, za bardzo jestem skoncentrowana na starcie, ale przerabianie materiału idzie mi dobrze.

Wróćmy do kajta. Skąd się biorą triki, które wykonujesz?

- Kitesurfing wywodzi się z wakeboardingu. Nasze triki, w większości, były kiedyś zrobione właśnie na wake'u. Tylko że one trochę inaczej wyglądają, bo tam płyniesz za motorówką, my - za latawcem.

Musiałam więc sama wymyślać, jak je zrobić. Podpatrywałam facetów, bo gdy zaczynałam, było bardzo mało kobiet na kajcie. Musiałam kombinować, bo oni robili je siłowo, a ja jestem słabsza. Wymyślałam, jak mogę to ominąć.

A można opracować trik, którego nikt jeszcze nie widział?

- Trudno. Choć mój kolega tej zimy taki wymyślił. Niestety, złapał kontuzję, więc nie pokazał go jeszcze na zawodach. Ja w tym roku też opracowałam nowy trik i wygrałam zawody we Francji.

O, jaki trik?

- Nazywa się KGB. Backroll, czyli obrót w tył, ale do połowy, i powrót tym samym torem.

Za nowy trik są dodatkowe punkty na zawodach?

- Tak, żadna dziewczyna wcześniej tego nie zrobiła, więc dostałam mnóstwo punktów. W zimie przygotowałam jeszcze kilka nowych trików, więc mam asa w rękawie. Ale moje konkurentki pewnie też mają asy. Zobaczymy.

U dziewczyn jest mnóstwo trików, których jeszcze żadna nie zrobiła, więc jest pole do popisu.

Kto ustala, które triki są trudniejsze, a które łatwiejsze?

- To jest w kajcie najfajniejsze - zawodnicy! Nie mamy związku, który mówi "robicie to i to". Dyskutujemy z organizatorami, sędziami, podpowiadamy. Niektóre zmiany są dla mnie korzystne, inne nie. Ale najważniejsze, że sami ustalamy reguły.

Niekorzystne?

- Na przykład zawodnicy przegłosowali, że nie ma dodatkowych punktów, gdy zrobi się trik przez drugą rękę. A ja się nauczyłam robić triki przez obie, więc dla mnie to strata. Ale z drugiej strony były też zmiany bardzo dla mnie dobre.

Na przykład?

- Kiedyś przez siedem minut można było robić tyle trików, ile się chciało. Ja traciłam, bo robiłam takie duże, skomplikowane triki. Robiłam więc ich mniej. A dziewczyny, które robiły takie "hopki", mogły ich zrobić więcej.

Teraz jest 12 podejść, a do punktacji liczy się pięć najlepszych prób. To wcale nie jest takie proste, bo każdy trik musi być z innej kategorii, na przykład obrót musi być w innej osi.

Długo pracujesz nad nowym trikiem?

- To zależy. Ale był taki jeden, nad którym pracowałam cały rok. I wtedy mój chłopak...

O, masz chłopaka, czytelnicy "Logo" posmutnieli w tym momencie.

- Muszą mi wybaczyć. (śmiech) Mam chłopaka. Też pływa na kajcie, startuje w zawodach i pomaga mi w treningach. Wróćmy jednak do trików...

Skoro musimy...

- Był taki jeden trik, którego przez rok nie mogłam się nauczyć. Wystarczyła jedna prosta rada ("zwolnij") i już go umiem.

Elita to kilka dziewczyn. Jesteście koleżankami?

- Hmm, znamy się. Ale czy jesteśmy koleżankami? Kiedy byłam młodsza, było lepiej. Gdy zaczęłam wygrywać, stosunki się trochę ochłodziły. (śmiech) Wiesz, dziewczyny są jak walczące kocice. Chcą wygrać za wszelką cenę.

Ty też?

- Ja chyba nie, mam dystans.

Zawody odbywają się w egzotycznych miejscach. Masz czas na zwiedzanie?

- Czasami jest tak, że oprócz plaży i morza nie ma nic ciekawego do zobaczenia. Ze zwiedzaniem jest więc krucho. Poza tym ja lubię kajta, więc jeśli mam do wyboru wycieczkę i pływanie, zawsze wybiorę pływanie. Ale poznałam nieźle Australię, bo stamtąd jest mój chłopak.

W tym roku po raz szósty lądowałam w Barcelonie i powiedziałam sobie, że wreszcie muszę ją zobaczyć. Jak na złość było święto i były gigantyczne kolejki. Ale się uparłam, następnego dnia wstałam wcześniej i zwiedziłam.

Wcześniej, czyli o której?

- O ósmej.

O ósmej? To już nikt ci nie uwierzy w ciężkie życie kitesurferki!

ZOBACZ WIDEO

Komentarze (2)
O czym marzy mistrzyni świata w kitesurfingu? [WYWIAD]
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • avatar

    popijajac_piwo

    Oceniono 3 razy 3

    Kitesurfing jest super.

    Mam nadzieję, że Karolinie nie odwali tak jak Jagnie, za którą kiedyś trzymałem kciuki...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Polecamy