Jak projektować auta dla Europy? Rozmawiamy z szefem designerów Hyundaia

01.07.2015 13:03
Thomas Bürkle, szef designerów w Hyundai Motor Europe Technical Centre. Po lewej: Hyundai i-flow

Thomas Bürkle, szef designerów w Hyundai Motor Europe Technical Centre. Po lewej: Hyundai i-flow (fot. Hyundai)

- Wierzę, że stylistyka współczesnych aut powinna być czytelna, a jej elementy dostosowane od ich prawdziwej funkcji. Natomiast nie kłóci się to wcale z poszukiwaniem silnej tożsamości marki - mówi Thomas Bürkle, szef designerów europejskiego oddziału Hyundaia.

Maciej Kabsch: Jest pan szefem centrum designu Hyundaia na Europę. Wcześniej projektował pan dla BMW, ale też pracował w podobnym europejskim centrum Toyoty w Brukseli. Globalne koncerny motoryzacyjne muszą opracowywać specjalne modele dla Europy?

Thomas Bürkle*: - Rynek europejski dla wszystkich jest priorytetem. Nie tylko jest największy, ale i najbardziej wymagający. Dlatego, aby tu się dobrze sprzedawać, trzeba wymyślić swój produkt w zasadzie od początku. Kiedy przeniosłem się z BMW do Hyundaia 10 lat temu, moim zadaniem było stworzyć silny zespół designerów - obecnie liczący 50 osób - którego głównym celem było sprostać gustom europejskich klientów.

A jaki jest ten specyficzny gust Europejczyków? Czym nasi kierowcy się różnią np. od klientów z Azji czy Ameryki?

- Można powiedzieć, że Europejczycy przyzwyczajeni są do bardziej dynamicznej jazdy. Oczekują od samochodów odpowiednich osiągów i podkreślającego je, wizualnego charakteru. Z jednej strony więc życzą sobie aut bardziej dynamicznych, ale jednocześnie też bardziej kompaktowych. W Korei czy USA ludzie są przyzwyczajeni do wielkich limuzyn, a mieszkańcy europejskich miast zasadniczo preferują dobrze wykonane, sportowe kompakty. Najważniejsze są dla nich styl i jakość.

Europa to rodzimy rynek Volkswagena, BMW, Alfy Romeo... Czy łatwo jest wejść z nimi w równą rywalizację takiej marce jak Hyundai, jeszcze paręnaście lat temu kojarzącej się raczej z niską ceną?

- To już zdecydowanie przeszłość. Hyundai oferuje dużo jakości za rozsądną cenę, ale wcale nie należy dziś do najtańszych marek na rynku. Nasza sprzedaż w Europie obecnie dynamicznie rośnie z całkiem innych powodów.

Hyundai robi się bardziej ekskluzywny, aby bez kompleksów konkurować ze "starymi" markami na europejskim rynku?

- Kierunek w który idziemy pokazuje na przykład właśnie zaprezentowana, nowa generacja Hyundaia i20 z segmentu B. Wewnątrz jest znacznie więcej miejsca, dołożyliśmy więcej troski o detale, a dzięki wyrazistej stylistyce, sam samochód jest lepiej widoczny na ulicy. Nabywca, wracając do salonu po nowy model, chce otrzymać więcej, niż poprzednim razem i my - jako projektanci - musimy mu to zapewnić.

Kim są dziś klienci Hyundaia w Europie?

- Po nasze auta sięgają zarówno rodziny, jak i singlowie. To osoby w różnym wieku, ale ogólnie ze sportowym zacięciem. Z tego powodu w najbliższej przyszłości chcemy się skupić m.in. na uzupełnieniu palety modeli o kolejne sportowe coupe.

Puszczeniem oka w kierunku właśnie takiej klienteli ma być dwudrzwiowa wersja miejskiego i20?


- Tak. Ten model będzie dość mocno przestylizowany w stosunku do swojego 5-drzwiowego brata. Nie będzie to po prostu i20 bez dodatkowej pary drzwi, ale całkiem nowy samochód o indywidualnym, sportowym charakterze.

Dziś ludzie pragną samochodu, który odzwierciedli ich własną osobowość.

Ale co z rozpoznawalnymi cechami marki, takimi jak pamiętający przedwojenne czasy grill Mercedesa, czy podobnie stara, podwójna osłona chłodnicy BMW? W zbiorowej wyobraźni klientów, Hyundai jeszcze tego nie wypracował. Poszukuje pan czegoś takiego?

- Takie cechy Hyundaia już istnieją: nisko położony grill, optyczna szerokość całego przodu czy duże przednie lampy w stylu high-tech. To także wcięcie karoserii, ciągnące się wzdłuż linii drzwi, na wysokości klamek, które nadaje bryle auta optyczną lekkość.

Pierwszym celem, jaki sobie postawiłem zaraz po przejściu z BMW do obecnej firmy było wykreowanie "typowego" grilla Hyundaia. Zapoczątkował go prototyp Genus, który pokazaliśmy w 2006 r. na salonie samochodowym w Genewie. Ten sześciokątny grill jest od tamtego czasu wyróżnikiem europejskich modeli Hyundaia.

Staramy się zarazem, aby nasze auta z poszczególnych segmentów: i20, i30 czy i40 posiadały też cechy unikalne dla siebie. Nie uważam za dobry pomysł sytuacji, gdy np. mniejszy model jakiejś marki wygląda po prostu jak zmniejszony o kilkanaście centymetrów klon jej większej limuzyny. My chcemy, aby każdy model Hyundaia posiadał własną osobowość, widoczną w jego kolejnych generacjach.

A jak by pan porównał design samochodów Hyundai i KIA? Jesteście częścią tego samego koncernu, ale jakby staracie się rozwijać w całkiem innych kierunkach...

- Bardzo ważnym krokiem było to, aby odseparować od siebie obie marki. Gdy zaczynałem tu pracę, centra designu KIA i Hyundaia na Europę mieściły się w tym samym budynku. Dziś to już dwa niezależne od siebie ośrodki, rozwijające swoje własne filozofie. Obie marki zyskały dzięki temu indywidualną tożsamość.

Nie chciałbym wypowiadać się za kolegów z KIA, ale ogólnie nasze wzornictwo bardziej opiera się na łagodnych kształtach, grze światła i cienia czy proporcjach nadwozia. Stronimy dziś od przesadnej ekspresywności, co być może dało się odczuć w niektórych naszych projektach z przeszłości.

Takie samochodowe "less is more"?

- Nadal występuje w naszych autach dużo szczegółów, ale nasz design jest już mniej dekoracyjny. Zamiast mnożyć detale, skupiamy się na proporcjach, formie i ogólnej pozie samochodu. Nie szokujemy klientów dodatkowymi efektami.

Wierzę, że stylistyka współczesnych aut powinna być czytelna, a jej elementy dostosowane do ich prawdziwej funkcji. Natomiast nie kłóci się to wcale z poszukiwaniem silnej tożsamości designu marki.

Wiem, że nie lubi pan tego typu porównań, ale z drugiej strony ludzie oceniają rzeczy właśnie poprzez analogie. Czy można zaryzykować stwierdzenie, że KIA stała się bardziej włoska - ze swoją ornamentyką, muskulaturą i chyba chcącym przypominać Maserati modelem Optima, podczas gdy Hyundai zrobił się bardziej niemiecki - zimny i solidny?


- Cóż... [śmiech] nigdy na to sam nie wpadłem, ale być może powinienem kiedyś tę kwestię przegadać ze swoim zespołem. Odpowiem tylko, że wprawdzie ja sam jestem Niemcem, ale np. główny wpływ na wygląd nowego Hyundaia i20 miał Francuz, a moim bezpośrednim szefem jest Hiszpan...

. . .

*Thomas Bürkle - szef designerów europejskiego oddziału Hyundaia w Rüsselsheim w Niemczech. Jeszcze w czasie studiów w latach 1984-1990 praktykował w centrum stylistycznym Mercedesa. Następnie był związany z Toyota's European Design Centre w Brukseli, współpracował z Volkswagen Group, a w latach 2000-2005 kierował zespołem projektowym BMW, odpowiadając m.in. za projekty ówcześnie tworzonych modeli serii 3 i 6.

ZOBACZ WIDEO

Komentarze (19)
Jak projektować auta dla Europy? Rozmawiamy z szefem designerów Hyundaia
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • avatar

    grupalakatuz

    Oceniono 29 razy 23

    Najważniejsze to silnik 0.8 i 120KM tłin turbo super eko dabl czardżer w limuzynie. Kierowca tejże na pewno kupi za dwa lata kolejny jeszcze bardziej zdałnsajzowany model gdyż ten rozleci się po 60 tys. kilometrów a jeśli nie to superkomputer przypomni mu o kupnie nowego -oczywiście w super kredycie 6 x 75% - gdyż w przeciwnym wypadku zablokowane zostaną konsumentowi takiemu wszelkie konta i dystrybutory. No i co taki powie wtedy sąsiadom. A to wszystko w imię ekokomunizmu.

  • avatar

    sonix24

    Oceniono 18 razy 14

    "Po nasze auta sięgają zarówno rodziny, jak i singlowie"
    Singlowie?! To jakieś nowo odkryte plemię w Europie.Może prościej byłoby "single"

  • avatar

    liczbynieklamia

    Oceniono 30 razy 12

    Europejczycy są bardziej wymagający niż na przykład Amerykanie? No jasne, w Europie nie do pomyślenia jest to, co w USA. W Europie nikt nie kupiłby samochodu bez automatycznej skrzyni biegów, ze słabiutkim silnikiem, albo bez klimatyzacji, więc producenci nawet nie próbują tego robić. Weźmy na przykład takiego Mercedesa klasy S. W USA podstawowym silnikiem jest 4-cylindrowy diesel, u nas - benzynowe V8.

    No dobra, koniec tego sarkazmu. Od lat skutecznie wmawia się nam, że jesteśmy wymagający, bo wymagamy "plastiku dobrej jakości". Ale nie dziwi mnie to wcale - wystarczy pomyśleć, jaki jest koszt zmiany tworzywa na lepsze, a jaki jest produkcji koszt większego silnika, skrzyni automatycznej i elementów wyposażenia, takich jak skórzana tapicerka na przykład. Oczywiście wszystko to można mieć i w Europie, tylko że dopłata potrafi bez problemu przekroczyć cenę wersji podstawowej danego modelu.

  • avatar

    bonifacy_40

    Oceniono 26 razy 10

    nawet jak podoba mi się linia nadwozia niektórych modeli , to nie mogę zaakceptować wzornictwa deski/ konsoli wewnętrznej i jej tandetnego plastikowego wykonania
    gdy kupowałem samochód 2 lata temu to wycofałem sie z salonów Hundaya tylko z powodu tego okropnego wzornictwa deski , bo płacąc ponad 50 tyś zł za samochód uznałem że nie stać mnie na to aby codziennie rano przy wsiadaniu do samochodu być narażonym na ten okropny widok i stres związany z dyskomfortem

  • avatar

    galaktycznypulpet

    Oceniono 15 razy 9

    Niech ktoś powie temu Panu, że koła powinny być też większe w produkcyjnej wersji, a nie na obrazku. Bo potem wychodzą takie potworki jak i30 i ix35, które mają tonę blachy z boku i kółka jak w rowerku. Wygląda to kuriozalnie.

  • avatar

    2random

    Oceniono 8 razy 4

    Jeżeli pan projektant sądzi, że najważniejszy jest styl, to niech zmieni pracę. Jasne, nie kupie pokraki w stylu kaktusa czy multipla ale najważniejsze jest bezpieczeństwo, mnogość "wewnętrznych" rozwiązań ułatwiających jazdę. Klimatyzacja, ESP, ABS, radio z dotykowym wyświetlaczem, zestaw głośnomówiący, komputer pokładowy, radar z przodu i z tyłu, nagrywanie jazdy, kamera cofania, duże możliwości konfiguracji, dużo schowków, wiele poduszek powietrznych, wysokie oceny NCAP, niedrogie diesle. To powinien być standard (plus to co już jest standardem). Stylistyka na zewnątrz jest za tym wszystkim. Co śmieszniejsze, elektronika jest tu najtańsza, a często każą dopłacać spore sumy. Jeżeli chcą przyjąć standard europejski z dopłatami za wszystko, to nadal będą koreańczykiem, który prosi o wpuszczenie na rynek. Muszą wyraźnie przebić inne marki.

  • avatar

    predator-x

    Oceniono 2 razy 2

    Design akurat nie jest problemem Hyundaia, tylko jakość i problemy z respektowaniem napraw gwarancyjnych.

  • avatar

    aykro

    Oceniono 3 razy 1

    Nie da sie ukryć, że ich auta wyglądają świetnie, szczególnie i40. Szkoda, że tak szaleją z cenami np cena Santa Fe jest nie do przyjęcia. Inna rzecz, że oni czują sie mocni, bo np. na rynku amerykańskim, kanadyjskim, rosyjskim są już bardzo liczącym się graczem - Sonata, Solaris, Elantra, Accent są tam w ścisłej czołówce sprzedaży. Nie podbijają więc już Europy ceną, jak to było kiedyś. Hyundaie to naprawdę świetna propozycja dla szukających 4-8 letniego auta używanego - dużo tracą na wartości, więc są dużo tańsze od VAG w tej samej klasie, a są za to bezproblemowe i mają proste konstrukcje, silnik wolnossący jest do dzisiaj np w Elantrze. To juz ostatnie takie proste auta idealne dla drugiego czy trzeciego właściciela.

  • avatar

    aerofan

    Oceniono 17 razy 1

    No i co, i tak projektują, że cała deska jest podświetlona w kolorze wieś laser blue ?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Polecamy