Samcik o pieniądzach: "Procenty uwodzą, ale..."

Procenty uwodzą, ale nie o miłość, a o zysk tu chodzi! Trzymasz ciężko/lekko * (niepotrzebne skreślić) zarobioną kasę na lokacie lub koncie oszczędnościowym? Prawdopodobnie musisz mieć żelazne nerwy i lekką skłonność do masochizmu.

Open Finance podaje, że średnie oprocentowanie rocznych depozytów wynosi 2,6 proc. Nieźle, ale (zawsze jest jakieś ale)... 60 proc. z 550 mld zł zaskórniaków powierzamy kilku największym bankom, a te płacą poniżej średniej. Dlatego bliższe prawdy jest to, że z lokaty będziesz miał 1,5-2 proc. To frustrujące i banki o tym wiedzą. A ponieważ na wojnie, miłości i w... bankach wszystkie chwyty są dozwolone, marketingowcy stosują różne sztuczki, które (pozornie) mają dać ci większy zysk. Jak nie wpaść w pułapkę i zarobić więcej?

Tego powinieneś unikać:

1. Dobry procent na krótki termin. Proponują ci np. 5 proc. w skali roku, a małym druczkiem piszą, że to tylko przez... miesiąc.

2. Lokata z "wkładką". Dostajesz dobrze oprocentowaną lokatę za cenę założenia np. karty kredytowej. Z wysokiego procentu skorzystasz przez kilka miesięcy, a za kartę będziesz musiał płacić.

3. Lokata z funduszem. Połowę pieniędzy wkładasz np. na 6-procentową lokatę na pół roku, a drugą musisz przeznaczyć na zakup funduszy inwestycyjnych, a te mogą, ale nie muszą zarobić.

4. Progresywna manipulacja. Z każdym miesiącem rośnie oprocentowanie (nawet do 6 proc.), ale średnia wyniesie "aż" 2 proc.

Takie postępowanie powinieneś rozważyć (sam stosuję):

1. Po lokatę idź do małego banku, bo im bank mniejszy, tym agresywniej musi rywalizować o klientów, więc tym lepiej płaci za lokaty. Choćby BizBank, Meritum Bank, niektóre banki spółdzielcze - pod te adresy warto się zgłosić. Dziś lokatę można założyć przez internet, a pod względem bezpieczeństwa depozytów wszystkie banki są sobie równe, każdy ma identyczną gwarancję rządową.

2. Sprawdź ofertę mobilną. Ostatnio banki promują wśród klientów aplikacje bankowości mobilnej, czyli bankowanie przez smartfona. I to oferty lokat, które można założyć wyłącznie za pośrednictwem smartfona, są ostatnio jednymi z najlepszych - nawet 4 proc. w skali roku.

3. Skacz pomiędzy bankami. Najlepsze efekty w oszczędzaniu osiągają nie ci, którzy trzymają się jednego banku - nawet jeśli jest to bank w danym momencie mający najlepszą ofertę - lecz ci, którzy przenoszą oszczędności co kilka miesięcy. Powód? Większość promocyjnych lokat ma wpisane ograniczenie "tylko dla nowych środków". Ergo: jeśli jesteś stałym klientem, dostaniesz standardowe oprocentowanie, a jeśli nowym - lepsze. Warto więc być co jakiś czas nowym klientem. A w większości banków "nowość" zaczyna się od półrocznej nieobecności klienta lub jego pieniędzy.

4. Wypróbuj fundusz pieniężny. W ostatnim roku wyższy zysk niż średnia lokata bankowa dały fundusze pieniężne. To rodzaj funduszu inwestycyjnego, który inwestuje w krótkoterminowe obligacje (np. te, którym do końca "życia" zostało kilka tygodni). Ryzyko niewypłacalności emitenta jest wtedy prawie żadne, a oprocentowanie takich obligacji zwykle jest wyższe niż zwykłej lokaty. W ostatnim roku średni zysk z funduszu pieniężnego wynosił 3,7 proc., gdy dochód z przeciętnej lokaty to 2,6 proc.

I jeszcze o pieniądzach:

Hiszpańska inkwizycja. BZ WBK, trzeci największy bank w Polsce, planuje pożegnać się ze swoim zielonym logo. A także z nazwą, która co prawda jest jedną z najbardziej niedorzecznych, jakie można sobie wymyślić (rozwija się jako "Bank Zachodni Wielkopolski Bank Kredytowy"), ale też i jedną z najbardziej rozpoznawalnych. W przyszłym roku bank zacznie nazywać się Santander i będzie czerwony, jak flaga Związku Radzieckiego. Czy przypadkiem zmiana nie podziała na klientów jak czerwona płachta na byka?

Policjant walczy z PKO BP o milion. Pan Roman w 2012 r. wygrał konkurs PKO BP na nazwę lokaty, w którym nagrodą był milion złotych. Wygrał, ale... bank nagrodę mu zabrał, oskarżając o plagiat. Pan Roman nazwał lokatę "Cumulus Maximus", składając ją z nazw dwóch produktów finansowych występujących kiedyś w ofertach banków. Podobno istnieje też lampa o tej nazwie. Pan Roman uważa jednak, że nie zżynał, więc zarejestrował w urzędzie patentowym znak towarowy "Cumulus Maximus" i teraz żąda od banku miliona. Bank płacić nie zamierza, więc sprawa idzie co sądu.

Więcej finansowych trików znajdziesz w blogu "Subiektywnie o finansach" (www.samcik.blox.pl) oraz w każdy czwartek w "Gazecie Wyborczej" na stronach "Pieniądze Ekstra".

Jak inwestować i pomnażać oszczędności? Przeczytaj w książkach Macieja Samcika >>