Ford Tourneo: 4 busiki dla aktywnych

Fordy Tourneo w 4 odmianach

Fordy Tourneo w 4 odmianach (fot. Juliusz Szalek)

Ludzie oszaleli. Na punkcie aktywności. Każdy jest fit, stretch i eco. Każdy biega, uprawia sporty, najlepiej te ekstremalne i ze swoimi bliskimi. Narty i rower już nie wystarczają. Sprzęt nurkowy, kitesurfing, spadochron albo rolki trzeba gdzieś zapakować. Do dostawczaka?

W żadnym razie. Bo to nie pasuje do wizerunku. No chyba, że dostawczak też będzie w wersji dla aktywnych. A takich na rynku ostatnio nie brakuje. Ford przeprowadził najmocniejszy atak od lat. W ciągu roku zaatakował rynek trzema odmianami dobrze znanego Transita. Tak, tak tego samego, który do 1965 roku służył głownie do przewożenia cegieł, worków z cementem i paczek. Ale żeby nieco skomplikować nam życie dzisiaj nazwał całą rodzinę Transita Tourneo, które oznaczają osobowe wersje aut. I tak, mamy Forda Transita Tourneo Couriera, Transita Tourneo Connecta i Transita Torurneo Customa. Jak w tym wszystkim się nie pogubić?

Courier

Wszystko zależy, jakich gabarytów auta potrzebujemy. Najmniejszy jest Tourneo Courier. Wbrew pozorom to samochód nie tylko dla kurierów. Chociaż nazwa może nieco odstraszyć potencjalnych cywilnych nabywców. 

Auto zbudowane jest na płycie B-Maxa i ma być małym pakownym autem. W teorii wszystko się zgadza, ale w praktyce Courier nadaje się bardziej do miasta niż na długie wakacje. Wyjątkiem mogą być weekendowe wypadu i to w niewielkim gronie. No chyba, że ktoś przeżył wakacje Maluchem w Grecji. 

Bagażnik Couriera to przyzwoite 708 litrów. Do tego przesuwane na boki drzwi z obu stron mocno zwiększają funkcjonalność auta. Czy to wygodne rozwiązanie w tak małym aucie? Dla kuriera pewnie tak, dla cywilnego użytkownika nieco mniej. Przy wsiadaniu trzeba się inaczej powyginać, no i trzeba uważać na wystający kawał zawiasu. 

Za to jak już wsiądziemy do auta, ilość schowków nie ma końca. Kłopot w tym, że do auta osobowego trochę Courierowi brakuje. Ale tak to już bywa z autami, które swój rodowód mają w funkcjonalnych dostaw czakach. Zawieszenie jest przyjemne, ale je słychać, plastiki za twarde no i hałas, a dokładniej męczący na długiej trasie szmer. Ale już ustaliliśmy, że Courier idealnie nadaje się do miasta lub na bliskie wypady. Choć inżynierowie z Forda dwoili się i troili, żeby Couriera jak najbardziej zbliżyć do osobówki.

Pod maską znaleźć można tylko jeden silnik benzynowy. I to w dodatku trzycylindrowy 1.0 100 KM EcoBoost. Wśród Diesli jest większy wybór: 1.5 75 i 1.6 95 KM. Mało? Też tak myślę, tym bardziej do auta, które ma tyle miejsca do załadunku. Ale pamiętajcie to nie dostawczak! Mocy czasami brakuje, dlatego podczas jazdy trzeba się wyluzować, chyba, że ktoś zacznie wkręcać silnik w górne rejestry. Dynamika rośnie. Spalanie również. Cena? 57 000 tys. zł.

Connect

Większy od Couriera jest Ford Transit Tourneo Connect. To rasowa furgonetka, jeśli ktoś pamięta jeszcze to określenie. Auto jest większe, bo zbudowane na płycie Focusa. Tak tak, jeśli pomyśleliście, że w takim razie musi się dobrze prowadzić macie racje. Płyta Focusa obrosła już legendą gwarantując komfortowe zawieszenie przy dynamicznej jeździe. W Connecie jest podobnie, choć auto jest znacznie wyższe. Owszem podatne jest na boczne podmuchy wiatru, owszem można je bardziej wyciszyć (rezonuje jak karton), ale podczas jazdy można zapomnieć, że jedziemy tak dużym autem. 

Connect ma dużą konkurencję. Okazuje się, że to wygodne auto dla przedsiębiorców (głownie tych jednoosobowych) i rodzin z dziećmi. Dlatego producenci ostro walczą o klientów. Mamy więc Peugeota Partnera, Renault Kangoo, Fiata Doblo i Volkswagen Caddy. Connect plasuje się w ścisłej czołówce. Nie tyle za sprawą design, choć to kwestia gustu, ale przede wszystkim dzięki właściwościom jezdnym. No i przyjaznemu wnętrzu. Jest tutaj prawie jak w osobowym aucie. 
Auto jak na furgonetkę przystało może być w wersji krótkiej i długiej (+ 40 cm). To dużo. Gdybym miał wybierać, to oczywiście długi. Wtedy zapełnienie długiego bagażnika to nie lada wyzwanie. Torby, rower, rowerek dziecięcy, hulajnoga, deskorolka można wymieniać bez końca, a miejsca i tak zostanie. Po złożeniu siedzeń mamy 2410 litrów przestrzeni ładunkowej albo 2761 litrów w Grand Tourneo Connect. Warto dodać, że dwa tylne rzędy foteli w siedmioosobowym Grandzie po złożeniu tworzą płaską podłogę.

Utrudnić załadunek może jedynie nisko poprowadzona linia okien, a co za tym idzie nisko zamontowana półka. Jeśli lubisz porządek w bagażniku i mimo ładunku chcesz mieć półkę na swoim miejscu, uważaj i licz torby. 

Wersja Grand ma jeszcze jedną zaletę. Trzeci rząd siedzeń. Pewnie, że używane będą sporadycznie, ale a nóż widelec? I jeszcze kwestia drzwi. W większym Coneccie rozsuwane spisują się znacznie lepiej niż w mniejszym Courierze. Tutaj jest wygodnie.

Silniki? Do trzycylindrowego 1.0 100 KM dochodzi 1.6 150 KM EcoBoost. Diesle to praktycznie jeden silnik 1.6 o trzech mocach 75, 95 i 115 KM. Ceny? W wersji krótkiej wyjściowa cena jest niższa niż u konkurencji, ale w przypadku Granda nie jest już tak wesoło. 

Custom

To największy z rodziny Tourneo. Custom to taka fordowska Caravelle czyli Multivan, tylko nie aż tak osobowa. I właśnie z tym autem będzie musiał zmierzyć najcięższą walkę. No bo VW przez lata nie miał sobie równych. 

Custom ma wygodne dwa fotele (prawy dwuosobowy) w pierwszym rzędzie i dwie kanapy z tyłu. Razem 9 miejsc. I jeśli myślicie, że nadaje się tylko do przewozu robotników budowlanych jesteś w błędzie. Auto jest przestronne i nieźle wykończone. Bliżej mu do osobówki niż dostaw czaka. Drażnić może jedynie hałas. Duża przestrzeń wymaga mocnego wyciszenia. 

Nie ma też możliwości regulacji tylnych siedzeń, o odwróceniu ich tyłem do kierunku jazdy (przodem do pozostałych pasażerów) nie wspominając. Ale mam wrażenie, że wnętrze jest nieco większe niż w VW. Szczególnie na szerokość. Jadąc w długa trasę nie ma obaw, że pojedziemy w ścisku. 

Z punktu widzenia kierowcy aut prowadzi się przewidywalnie. Pozycja jest wygodna mimo wysoko umieszczonego fotela. Drażni jedynie zawieszenie. Zdradza pochodzenia auta. Bez załadunku tylna oś lubi podskakiwać. Za to układ kierowniczy jak na takie auto jest w miarę bezpośredni. 
Silniki? Duże auto potrzebuje większych mocy. Myliłby się jednak ten, który w Customie spodziewałby się benzyniaka. Ford postawił na Diesle. A dokładnie na jednego Diesla 2.2. Jedyny wybór to kwestia mocy. I tak można wybierać między wersją 100-konną, 125 i 155. W przypadku najmocniejszego zapewnienia producenta o spalaniu na poziomie 7,3 w trasie trzeba wsadzić między bajki. Dlatego optymalna wydaje się pośrednia wersja. To najlepszy wybór między osiągami a spalaniem.

ZOBACZ WIDEO

Zobacz także
  • BMW X4 TO JEDEN Z NAJBARDZIEJ KUSZĄCYCH SAMOCHODÓW TEJ KLASY. MOŻNA NIM ZASZALEĆ, ALE MOŻNA TEŻ SPOKOJNIE I KOMFORTOWO JEŹDZIĆ. 4 x frajda: testujemy BMW X4
  • Smart Fortwo i Forfour Nowy Smart dla 2 lub 4 osób. Ładniejszy od poprzednika?
  • Citroen C4 Cactus Citroën z zewnętrznymi poduszkami powietrznymi. Hit czy kit?

Polecamy