Kolekcjonerzy aut: dziś zbieraniem znaczków już nie zaimponujesz

05.06.2015 18:05
Concorso d'Eleganza

Concorso d'Eleganza (fot. BMW)

Nie oszukujmy się. W naszych czasach nikomu nie zaimponujesz zbieraniem znaczków. - zobacz mój klaser - te słowa będą uprawnione tylko wtedy, gdy klaserem będzie garaż wypełniony po brzegi autami z klasą. I to właśnie samochody możesz kolekcjonować. Z miłości do nich czy dla chęci zysku? Motywacje nie są ważne. Musisz tylko mieć nieco więcej niż "trochę" gotówki i stalowe nerwy podczas licytacji.

Od lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku miejscem zakupu największej liczby drogocennych klasycznych modeli są właśnie licytacje, organizowane przez znane domy aukcyjne. Nie brakuje tam rekordów cenowych, od których może ci się zakręcić w głowie.

Kto rozdaje karty?

Coroczny kalendarz aukcji ma co najmniej kilka obowiązkowych pozycji dla liczących się inwestorów i fanów ikon motoryzacji. Mają one miejsce przy okazji konkursów elegancji (np. w Villa d'Este) czy wyjątkowych imprez, jak lutowe targi Retromobil w Paryżu. Większość licytacji organizowana jest przez sześć najważniejszych na rynku domów aukcyjnych. Należy do nich m.in. założony w 1976 r. kanadyjski RM Auctions. Właśnie ta firma pobiła kilka rekordów sprzedaży unikatowych modeli Ferrari, Lamborghini czy Porsche. A jej zyski oscylują od kilku lat w granicach 500 milionów dolarów rocznie. Inni ważni aukcyjni gracze to np. brytyjski Bonhams, czy amerykański Gooding & Company. Każda z tych firm może pochwalić się sprzedażą dziesiątek aut o wartości przekraczającej miliony dolarów.

Marką, która na licytacjach osiąga zdecydowanie najwyższe ceny, jest włoskie Ferrari. Istne dzieła sztuki na kołach, które przed produkcją akceptował sam założyciel marki Enzo Ferrari, w wersjach, których produkcję ograniczano do kilkudziesięciu sztuk, stanowią czołówkę każdego rekordowego zestawienia. Najdroższy egzemplarz Ferrari 250 GTO (rocznik 1962) w zeszłym roku sprzedano w ciągu zaledwie 10 minut za ponad 38 mln dolarów, czyli prawie 119 milionów złotych!

Dlaczego to tyle kosztuje?

Kolekcjonowanie "białych kruków" świata motoryzacji to nie najtańsze hobby. Powodów wysokich i wciąż rosnących cen sprzedawanych na aukcjach aut jest wiele. Część z nich, jak np. sprzedany za ponad 20 milionów dolarów przez dom aukcyjny Bonhams mercedes W196R, to nieliczne dostępne na wolnym rynku zabytkowe samochody z wyścigową historią. Wartość wielu innych aut znacząco zwiększa choćby historia ich byłych właścicieli. Tak stało się np. z ferrari 275 GTB/4 (sprzedane za ponad 10 mln dolarów), które kiedyś należało do Steve'a McQueena, a obecnie znajduje się w rękach byłego kierowcy F1, Vernona Schuppana. Jeżeli kiedykolwiek pojawi się znowu na aukcji, na pewno jego cena poszybuje jeszcze w górę.

Mercedes-Benz W196Rfot. Bonhams

Windowanie cen zdarza się również w momencie sprzedawania dwóch podobnych samochodów podczas tej samej licytacji. Ten zabieg stosowany jest przez domy aukcyjne coraz częściej. Jeżeli jedno z aut występuje w bardzo poszukiwanej wersji, a drugie jest częściej spotykanym modelem, to wysoka cena osiągnięta przez to pierwsze... podnosi też wartość tego tańszego, i to nawet o setki tysięcy dolarów. Wiele modeli zyskuje na wartości, także dzięki sporemu popytowi na droższe lub mniej dostępne modele, z którymi są tylko spokrewnione. Właśnie tak stało się ostatnio z Ferrari 250 LM. Najdroższe obecnie auto z Maranello, model 250 GTO, dla wielu kolekcjonerów jest po prostu za drogie, więc 250 LM pełni rolę jego bardzo wartościowego substytutu. Podczas styczniowej aukcji w Arizonie jeden z egzemplarzy został sprzedany za blisko 10 milionów dolarów. To jednak niemal czterokrotnie mniej, niż trzeba obecnie zapłacić za kultowe GTO.

Nie trzeba być milionerem

Wielkich gwiazd każdej aukcji jest tylko kilka, a lista eksponatów wystawianych na sprzedaż obejmuje często kilkudziesiąt egzemplarzy, których ceny są znacznie niższe. Jeśli chciałbyś wybrać się na taką imprezę w roli kupującego, masz prawo o tym myśleć dopiero wtedy, gdy na twoim koncie znajduje się przynajmniej 100 tys. zł. Jeśli zaś stan twojego portfela jest nieco skromniejszy, możesz przeżyć podobne emocje, tyle tylko że związane z licytacjami unikalnych motoryzacyjnych gadżetów, jak choćby obrazów czy prospektów. Wtedy nawet kilkaset złotych może wystarczyć na zakup czegoś bardzo wyjątkowego. A od tego ta cała zabawa się zazwyczaj zaczyna...

Ferrari 250 GTOfot. Bonhams

Oto najdroższy samochód sprzedany na aukcji. Ferrari 250 GTO za ponad 38 mln dolarów.

Ferrari 250 GTO jest bardzo pożądanym samochodem wśród kolekcjonerów. Produkowane było w latach 1962-1964. Powstało tylko 39 takich aut. Napędzane jest trzylitrowym, 12-cylindrowym silnikiem o mocy 302 KM. A sprzedane w lipcu 2012 r. 250 GTO było jeszcze droższe niż model z aukcji. Był to bowiem samochód byłego brytyjskiego kierowcy Formuły 1 Stirlinga Mossa, za który zapłacono 35 mln euro. Nie była to jednak aukcja tylko prywatna transakcja.

ZOBACZ WIDEO

Komentarze (1)
Kolekcjonerzy aut: dziś zbieraniem znaczków już nie zaimponujesz
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • avatar

    tergukjbvcfsyrt8y9joikl

    Oceniono 3 razy 3

    Marnowanie pieniędzy.

    Tak, wiem, jestem zazdrosnym biedakiem i pewnie gejem na dodatek.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Polecamy