Polacy, którzy przygotowują się na Armagedon. "Nie wiem, czy do niego dojdzie, ale nieliczenie się z nim byłoby szaleństwem"

Gdy pojawi się zagrożenie, będą gotowi na ucieczkę w kilkanaście minut. Zabiorą tylko sprzęt niezbędny do przeżycia. - Choć jak znam swoje dziewczyny, to żona przemyci kosmetyki, a córka misia dla braciszka - śmieje się Pitbear, pierwszy polski preppers i lider Polish Preppers Network.

"Pitbear", czyli Piotr Czuryłło, i jego najbliżsi znikną w lesie, który w założeniach nawet przez kilkadziesiąt dni będzie ich schronieniem. Do jednej z kryjówek, które już zbudowali, pójdą znanymi tylko sobie ścieżkami. W pobliżu będą mieli źródło z czystą wodą i w bród dzikiej zwierzyny, która będzie podstawą ich wyżywienia.

- Każde z miejsc wybrałem w ten sposób, żebyśmy sami pozostawali niewidoczni, a równocześnie żebyśmy w porę dostrzegli każdego, kto będzie chciał do nas podejść - mówi Piotr. - Musimy się liczyć z tym, że bardzo długo będziemy zdani tylko na siebie. Wierzę, że nigdy do tego nie dojdzie, ale gdyby jednak doszło do takiej sytuacji, ja będę przygotowany do zapewnienia bezpieczeństwa najbliższym. Robię też wszystko, by sami potrafili się obronić.

Nie znasz dnia ani godziny

Siedzimy pod wiatą domu stojącego na leśnej polanie. Dookoła kilka bliźniaczych willi. Słychać śpiew ptaków. Brzęczą owady. W pobliskim stawie skrzeczą żaby. To miejsce to mały raj. Jakie niebezpieczeństwa mogłyby zmusić Czuryłłę do opuszczenia go i szukania schronienia w lesie? Według niego lista jest długa i co rusz pojawiają się na niej nowe punkty. Do tak oczywistych, jak wojna, dochodzą wszelkiego rodzaju pandemie, skażenia, masowe zamieszki społeczne, katastrofy naturalne. Każde z zagrożeń preppersi dokładnie analizują na forach.

- Rok temu wydawałoby się, że ze wschodu absolutnie nic nam nie zagraża. Gdybym wtedy powiedział, że nic nie jest przesądzone raz na zawsze, to pewnie usłyszałbym, że jestem szalony. A teraz Ukraina przypomina kocioł, z którego wojna może rozlać się na zachód Europy. Kto mi zagwarantuje, że do tego nie dojdzie? - pyta.

Oczywiście można uznać, że "Pitbear" odjechał, ale jeśli przyjrzeć się uważniej, to okaże się, że to facet twardo stąpający po ziemi. Ponieważ od kilkunastu lat zajmuje się organizacją targów, show i koncertów muzycznych, nie miał wątpliwości, że musi zamieszkać w pobliżu w miarę dużego ośrodka, a równocześnie w takiej odległości od niego, żeby pozostać na uboczu w razie przemarszu jakichś obcych wojsk. Obejrzał kilkadziesiąt parceli, zanim uznał, że trafił na miejsce idealne. Do Olsztyna kilkanaście minut jazdy samochodem. Dookoła leśne ostępy, kilka ujęć wody głębinowej, strumienie, źródła, jeziora. Jeśli ktoś nie wie, jak się poruszać po tym terenie, to szybko zagubi się wśród bagien.

- Każda katastrofa spycha nas na łono przyrody. Dlatego przydatnych rzeczy nie chcę się uczyć po fakcie, ale teraz, gdy mogę je sobie spokojnie przyswoić - mówi Piotr. - W pierwszej kolejności muszę liczyć na siebie, następnie na przyjaciół i sąsiadów. W ostatniej kolejności na państwo, które nawet gdyby było najlepiej zorganizowane, to w początkowym okresie jakiegoś nieszczęścia zawsze będzie bezwładne.

Pięciu spośród dziewięciu sąsiadów Czuryłły to preppersi. Robią wszystko, żeby czuć się tu bezpiecznie i pozostać samowystarczalnymi (skutkiem ubocznym jest to, że żyją wygodnie, oszczędnie i ekologicznie).

Choć na pierwszy rzut oka wydaje się, że do zabudowań można podejść z każdej strony, to jedynie pozory. Ten, kto próbowałby się tu zakraść niepostrzeżenie, szybko zaplątałby się w tworzące niewidoczne zasieki krzaki jeżyn i malin lub połamał sobie nogi w niewielkich dołkach. W praktyce pozostaje dojście wąską, żwirową drogą. Goście są śledzeni przez kamery monitoringu, a niekiedy przez kamerki zamontowane na dronach. Preppersi chcą być również niezależni od zasilania zewnętrznego, dlatego na dachach domów zamontowane są panele fotowoltaiczne, a w każdym garażu obowiązkowo znajduje się generator prądu. Kominek to też standard, tak samo jak okna przystosowane do błyskawicznego zabezpieczenia ich drewnianymi panelami. Przy domkach są niewielkie ogródki.

Wśród mieszkańców leśnego osiedla są spece od survivalu, łączności, botaniki, pierwszej pomocy, broni palnej i łucznictwa.

- Każdy wzbogaca naszą społeczność o jakąś cenną umiejętnością, która przyda się w sytuacji zagrożenia - zaznacza "Pitbear".

Sposób bycia Piotra - chłopa wielkiego jak góra i przekonanego o swoich racjach - prowokuje do pytania: - Ty nimi rządzisz?

- Chyba dojrzałem do tego, żeby tak było. W chwilach gdy trzeba będzie podejmować szybkie decyzje, każda forma demokracji byłaby destrukcyjna. Na wojnie musi być wódz plemienia - ucina Piotr. - Nie będziemy przecież deliberować, czy trzeba robić to, tamto czy owamto, gdy będzie trzeba działać tu i teraz.

Przygotowania to superzabawa

Żeberka z młodego dzika, przyprawione czymś, czego nazwy nie jestem w stanie ustalić, rozpływają się w gębie. Nic dziwnego, że wiosłujemy tak szybko, że kopiasta micha parującej dziczyzny znika w okamgnieniu.

W tej sytuacji pytanie "smakuje?", które zadał Piotr, wydaje się krygowaniem z jego strony. Sam dziczka ustrzelił, sam przyrządził.

- OK, myślistwo jest moja pasją, ale w sytuacji jakiegoś kataklizmu to właśnie mięso, które przyniosę z polowania, pozwoli przetrwać mojej rodzinie - mówi gospodarz. - Jestem więcej niż pewny, że gdy głód zacznie zaglądać ludziom w oczy, to żywność ze sklepików GS-oswskich zostanie błyskawicznie rozszabrowana. Nie mam zamiaru brać w tym udziału. Tak samo jak nie mam zamiaru gromadzić w domu całych ton żywności. Jedzenie na dwa, góra trzy miesiące, to i owszem, ale na dłuższy okres raczej nie. Brakujące zapasy uzupełnimy w lesie.

Dlatego u Czuryłłów z broni palnej lub łuku nie strzela jeszcze tylko Piotr junior - brzdąc zajada się jeszcze kaszkami. Ale Claudia, żona Piotra, i pani Wanda, jego teściowa, z bronią palną są więcej obyte. Na podwórku stoją podziurawione jak sito tarcze łucznicze - to efekt działań Natashy, 9-letniej córki Piotra i Claudii.

- Dziewczyny muszą umieć sobie radzić - zaznacza z przekonaniem "Pitbear". - Nie chodzi od razu o jakąś samoobronę, ale polowanie.

Piotr przyznaje, że o ile Natasha uwielbia las, to największy problemem z przekonaniem do bycia preppersem miał z Claudią. Jego piękna małżonka, z pochodzenia autentyczna indonezyjska księżniczka, a równocześnie rodowita poznanianka, długo nie mogła zaakceptować przeprowadzki do miejsca położonego z dala od wielkomiejskiego gwaru.

- Namówienie Claudii było dużym wyzwaniem. Na początku strzeliła focha, tupnęła nogą, trzasnęła drzwiami i oświadczyła zza nich, że lepiej szybko zginąć, niż walczyć o przetrwanie. Poradziłem jej, żeby zaczęła pisać bloga, na przykład o tym, skąd weźmie puder w sytuacji kryzysowej - śmieje się Piotr. - Przestała sarkać, gdy zobaczyła, że dostępne są już np. maski przeciwgazowe w kwiatki.

Teraz Claudia na równi z innymi karnie (no, może prawie karnie) bierze udział w próbnych alarmach, które od czasu do czasu zarządza Piotr.

- Ogłaszam sytuację kryzysową i wspólnie z innymi rodzinami spotykamy się w oporządzeniu ucieczkowym w wyznaczonym miejscu - opisuje "Pitbear". - Staramy się postępować inaczej w zależności od tego, czy ćwiczymy ucieczkę w sytuacji skażenia, pandemii czy konfliktu militarnego. Analizujemy, czy wszystkie nasze ruchy są zasadne i wyłapujemy elementy, które można by jeszcze poprawić.

Ponieważ zagrożenie nie wybiera dnia ani godziny, ćwiczą niezależnie od pogody oraz pory dnia i roku. Były już nawet symulacje w temperaturze minus dwadzieścia stopni i wyciągania z zimnej wody preppersów, pod którymi załamał się lód na jeziorze. Z tych najtrudniejszych prób zwolnione są tylko dzieci. Dla nich zarezerwowane są wyprawy, które mają być superzabawą w lesie, a nie walką o przetrwanie.

Piotr 'Pitbear' Czuryłłofot. Albert Zawada


Szukaj wiatru w lesie

Nie każdy polski preppers jest uzbrojony po zęby, bo nie każdy ma przecież pozwolenie na broń. Ale arsenał "Pitbeara" jest pokaźny. Znajdziesz w nim m.in. dubeltówkę IŻ, pistolet Sig Sauer, sztucer Sako Hunter czy karabinek AR15. Do tego łuki proste (dla Piotra o naciągu 55 funtów, dla Claudii - 25 i dla Natashy - 15 funtów) oraz bloczkowe. Nożami, którymi dysponuje Czuryłło, można by obdzielić małą armię. To całe żelastwo Piotr i jego rodzina zabiorą ze sobą do lasu. Tak uzbrojony facet ("Pitbear" ma za sobą szkolenie snajperskie na 800 m), dodatkowo znający teren jak własną kieszeń, będzie dla niedużych grup agresorów wyjątkowo trudny do ruszenia.

Sprzęt ucieczkowy stoi cały czas spakowany w garażu. Choć będą się starali jak najdłużej zostać w swoim domu, to - jeśli sytuacja będzie tego wymagała - wystarczy, że zarzucą plecaki i już ich nie będzie. Po prostu szukaj wiatru w polu (choć precyzyjniej w tym przypadku byłoby powiedzieć "w lesie").

Idziemy przez gęsty zagajnik do najbliższego punktu, w którym zbierają się preppersi kierowani przez Piotra. To stąd wyruszą później do właściwej kryjówki (tej nam nie pokazuje). Miejsce położone jest jakieś dwa kilometry od najbliższych zabudowań. Na górce pomiędzy dwoma głębokimi jarami Czuryłło zbudował szałas. Może nie jest najsolidniejszy, ale na krótki czas da schronienie. Jest tak dobrze zamaskowany, że widać go dopiero z kilku metrów. W dole szemrze strumień. Żeby podejść niepostrzeżenie, trzeba być chyba duchem. Tak jak mówił Piotr, zwierzyny jest tu zatrzęsienie - po drodze co rusz uciekają przed nami spłoszone sarny i koziołki. Słychać fukające gdzieś w zaroślach dziki.

- Nie wiem, czy kiedykolwiek będziemy musieli znaleźć się w tym miejscu w sytuacji realnego zagrożenia, ale zawsze muszę to brać pod uwagę. Uważam, że nieliczenie się z tym, że do tego dojdzie, zakrawałoby na szaleństwo - mówi z przekonaniem pierwszy polski preppers.

. . .

Piotr "Pitbear" Czuryłło - przygodę z prepperingiem rozpoczął 18 lat temu jako myśliwy i pasjonat survivalu. Jest twórcą pierwszego i dotychczas najważniejszego portalu dla preppersów: Preppersi.pl. American Preppers Network uznał go za najbardziej kreatywnego i kompetentnego w Europie. "Pitbear" od początku działania ruchu Polish Preppers Network jest jego liderem i przywódcą.

Kim jest preppers?

To człowiek przygotowany na Armagedon (niezależnie jaką formę miałby on przybrać), który sprawi, że świat czasowo lub na zawsze nie będzie już taki sam jak obecnie. Poradzi sobie z brakiem żywności, wszechobecną przemocą i chaosem. Preppersi będą jak karaluchy - możesz próbować je zniszczyć, ale one i tak przetrwają. Tam, gdzie inni stają się bezradni, preppers mówi: "Muszę przeżyć, przeżyję, wiem, jak to zrobić". A jeśli najgorsze nigdy nie nadejdzie? Preppersi i tak będą wygrani. Wszak z survivalu, w którym szkolą się przez cały czas, a który jest nieodłączną częścią preppingu, czerpią masę frajdy. O preppersach zrobiło się głośno, gdy w 2012 r. National Geographic wyemitowała serial "Doomsday preppers", w którym pokazano Amerykanów przygotowanych na Armagedon. Według różnych szacunków amerykańskich preppersów jest 4-5 mln. W listopadzie telewizja Fokus TV ma wyemitować serial o polskich preppersach (jest ich już kilkadziesiąt tysięcy). Główną postacią będzie właśnie "Pitbear".

Zestaw ucieczkowy "Pitbeara"

W zestawie ucieczkowym (bug out bag - BOB) obok broni i noży znajduje się sprzęt, który ułatwi przeżycie w terenie przez minimum 72 godziny. Wszystko spakowane jest w plecak typu military o pojemności 120 l: prosty hamak z plecionki; liny o różnej długości (w tym stalówki z karabińczykami); chusta bawełniana; śpiwór; kilka źródeł światła (plus zapas baterii i obowiązkowo latarka z ładowarką ręczną); gogle; systemy mocujące; małe radio z pełnym zakresem fal; hełm i ochraniacze (nałokietniki, nakolanniki); lornetka; bukłak; kompas; gwizdek; plastikowe paski do wiązania; skondensowane racje żywnościowe; system do podgrzewania żywności; pastylki do odkażania wody: krzesiwo magnezowe; apteczka; karty do gry; ołówek; sztyfty mentolowe (działają uspakajająco); flara; taśmy; nożyce do cięcia metalu; system do pozyskiwania soków z drzew; pałatka; maska przeciwgazowa; zapasowe buty; dysk (ze zdjęciami najbliższych i najważniejszymi informacjami).

Czego obawiają się preppersi?

Jeśli usłyszysz, że ktoś szykuje się na odparcie ataku zombie (chyba że wyjaśni, że pod tym sformułowaniem rozumie - jestem gotowy na zombie, jestem gotowy na wszystko) lub istot pozaziemskich, przytakuj mu, a potem oddal się w popłochu. Prawdziwy preppers, w którym tkwi wola przetrwania, obawia się realnych zagrożeń, które zdezorganizują świat. Takie zagrożenia to m.in. (w zależności od miejsca zamieszkania): trzęsienia ziemi, wybuchy wulkanów, powodzie, tornada, huragany, śnieżyce, susze; upadki meteorytów; wojny (również te z użyciem broni jądrowej), masowe zamieszki społeczne, pandemie, skażenia biologiczne, chemiczne lub radioaktywne, załamania gospodarcze.

Komentarze (249)
Polacy, którzy przygotowują się na Armagedon. "Nie wiem, czy do niego dojdzie, ale nieliczenie się z nim byłoby szaleństwem"
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • rutylowy

    Oceniono 246 razy 216

    Buty tej pani to do lasu się nadają i te szorty? Może szanowna małżonka z takim lookiem idzie misie wyrywać?

  • podstawko

    Oceniono 233 razy 203

    Lista zabaw polskiej klasy średniej:

    * quady? - było
    * motolotnia? - była
    * paintball? - był
    * preppersi? - kochanie, te prepersy to żeśmy już robili? Weź no wyguglaj co to za czort.

  • revolver83

    Oceniono 192 razy 170

    Też powinniśmy przygotować się na armageddon nazywania dzieci Natasha, Nicolas, Brajan i Kevinek.

  • matyldas1234

    Oceniono 151 razy 139

    Czy ten artykuł ma jakieś związek ze zbliżającymi się wyborami?

  • cezar85

    Oceniono 138 razy 128

    mięso z piotra wystarczyłoby średniej rodzinie na oswojenie się z kanibalizmem

    nic dziwnego, że kopie dołki przed kryjówką

  • wicehrabia.julian

    Oceniono 172 razy 126

    Gdyby ktoś chciał ich napaść z pewnością powstrzymałyby go jeżyny i dołki w których można połamać nogi, dalej już nie czytałem, bo ta bzdura mnie powaliła...

  • kamil-t

    Oceniono 125 razy 119

    Hm. Ja spotkałem ludzi, którzy są przygotowani na to, jak odnaleźć się w sytuacji, gdy meteor nie spadnie a banki ciągle będą działały. Bardzo zaimponowały mi ich umiejętności.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX