Jak projektować emocje? Rozmawiamy z polskim współtwórcą Forda GT

09.11.2015 08:45
Adam Bazydło - studiował design w Ottawie i Detroit. W 2002 r. wrócił do Europy, aby pracować m.in. na Peugeota. Z Fordem jest związany od 2013 r. Nowy Ford GT zadebiutuje w 2016 r. Adam Bazydło był szefem zespołu, który projektował wnętrze tego sportowego cacka.

Adam Bazydło - studiował design w Ottawie i Detroit. W 2002 r. wrócił do Europy, aby pracować m.in. na Peugeota. Z Fordem jest związany od 2013 r. Nowy Ford GT zadebiutuje w 2016 r. Adam Bazydło był szefem zespołu, który projektował wnętrze tego sportowego cacka. (fot. Ford)

Pierwszy Ford GT był samochodem dla Steve'a McQueene'a. Dzisiaj, gdybyśmy mieli nowego Steve'a, on musiałby usiąść w nowym GT. Jestem pewny, że spodobałoby mu się - mówi Adam Bazydło, polak, który był jedną z głównych osób odpowiedzialnych za najnowsze sportowe cacko Forda.

Mówi, że do dziś nie wie, dlaczego został wybrany na szefa zespołu projektującego wnętrze. Ja podejrzewam: w czasie wywiadu sprawiał wrażenie faceta z pasją, ale równocześnie bardzo poukładanego. Niezłe połączenie.

PIOTR ZABŁOCKI: - Jak się czułeś, gdy usłyszałeś propozycję: "Słuchaj, jest nowy Ford GT do zaprojektowania"?

ADAM BAZYDŁO: - To była niesamowita rozmowa. Szef wszedł do mojego gabinetu. Zamknął drzwi i powiedział: "Musimy porozmawiać". Pomyślałem, że albo mam problem, albo jest dobrze.

Było dobrze.

- Nawet bardzo. (śmiech) Wtedy właśnie padła propozycja, żebym pracował nad Fordem GT.

Nową odsłoną kultowego auta. Prace były otoczone tajemnicą...

To był projekt "top secret"! Nawet tym członkom mojej ekipy, którzy nie pracowali nad tym projektem, nie mogłem powiedzieć, co robię. Ba, żonie nie mogłem powiedzieć! Wszystkie maile, wszystkie informacje były szyfrowane. Ja pracowałem w Stanach, a moja ekipa - w Londynie, w specjalnym sekretnym studiu pod ziemią! Spotkania i narady odbywały się po godz. 19, kiedy biurowiec pustoszał, żeby jak najmniej osób je widziało.

Pogratulować Fordowi, bo udało się do premiery utrzymać auto w tajemnicy, co w epoce WikiLeaks nie jest takie proste...

Możemy doradzić Pentagonowi, jak to zrobić. A poważnie, to muszę przyznać, że rzecz, nad którą pracowaliśmy, była tak ciekawa i pasjonująca, że utrzymywanie jej w tajemnicy było przyjemnością.

Pracowałeś nad Fordem GT na etapie advance...

Tak, to etap strategiczny: mieliśmy przed sobą białą kartkę i wymyślaliśmy samochód od początku.

Ale jednak samochód o nazwie Ford GT. Z jednej strony miało to być supernowoczesne auto na 2016 r., z drugiej - nazwa "GT" zobowiązuje, niesie za sobą cała historię modelu.

To prawda, dlatego w takim projekcie trzeba dobrze przeanalizować poprzednie auta. Znaleźć przyczyny ich sukcesów, ich mocne punkty i organizować, przedstawić je w nowy sposób, wykorzystując dzisiejsze podejście do wzornictwa i nowoczesne technologie.

Jeśli popatrzymy na oryginalnego Forda GT, to jest tam prosta deska rozdzielcza i wiele zegarów, które przekazują kierowcy ważne informacje, np. temperaturę oleju czy obroty silnika. Dziś zamiast zegarów mechanicznych używamy ekranów, wyświetlając na nich potrzebne informacje. Jeżeli kierowca nie musi cały czas widzieć informacji o temperaturze wody, to możemy ją zmniejszyć, a za to powiększamy tę o obrotach silnika. Nowa technologia, czyli ekran, pozwala na zrobienie tego samego, ale lepiej.

 

The all-new Ford GT was introduced to journalists from around the world at the North American International Auto Show, January 12, 2015.Fot. materiały prasowe Ford

 

Ale to są już detale, a mnie interesują nawiązania stylistyczne.

Wydaje mi się, że w poprzednim modelu były one wyraźniejsze, ale oczywiście są nadal. Musimy pamiętać, że osiągalność Forda GT jest dużo wyższa niż kiedyś, dlatego ważniejsze było zaprojektowanie go tak, by ułatwić koncentrację kierowcy. Ale moim zdaniem najważniejsze jest to, że to bardzo szczery dizajn.

Co masz na myśli?

Projektowaliśmy, żeby samochód miał pewne funkcje oraz żeby wywołać u kierowcy określone emocje. To nie jest stylizacja dla stylizacji. I oryginalne, i dzisiejsze GT - jeśli chodzi o emocje czerpane z jazdy - to ten sam samochód. Oryginalne GT było autem dla Steve'a McQueena. Dzisiaj, gdybyśmy mieli nowego Steve'a McQueena...

To on by w nim usiadł.

On musiałby nim jeździć.

Zostawmy na moment GT. Jak się projektuje samochody, żeby były nowoczesne, ale zachowały cechy swojej marki?

Ha, to jest ciekawe. Pracując przy GT, wyszliśmy z koncepcjami, które mają szanse być częścią przyszłych, innych projektów.

Również tych na poziomie normalnego użytkownika?

Tak, zdecydowanie. Stylizacja to jest rzeźba, ale ona musi mieć podłoże logiczne, filozoficzne. To nowe fordowskie podejście, ta filozofia ma trzy elementy: innowację, połączenie kierowcy z samochodem oraz czystość intencji. Już tłumaczę wszystko.

Innowacja - to jest dość jasne. Na przykład w GT mamy kierownicę z wieloma guzikami, bo to skraca czas reakcji kierowcy. Mamy wywietrzniki na drzwiach, które przy ich otwarciu odsuwają się, więc można łatwiej wejść i wyjść z auta.

Połączenie... czyli sposób, w jaki kierowca czuje auto. W GT robiliśmy to z kierownicą, badaliśmy ergonomię i wygodę.

I ostatni element, klarowność intencji. Chodzi o to, żebyś rozumiał, do czego służy obiekt, gdy na niego spojrzysz. Tu robisz głośniej, tu ciszej, tu się przesuwa, tym się kręci. Wszystko jest tak zaprojektowane, by od razu zrozumieć, po co to jest.

Najlepszy projekt to taki, którego po pewnym czasie nie zauważamy. Samochodem jeździmy, mamy satysfakcję, radość z prowadzenia, ale on nie może ingerować w życie. Szczególnie dotyczy to wnętrz. Zrobione są po to, by ich używać, ale kierowca ich nie widzi, bo patrzy na drogę.

Ładna pasażerka patrzy i podziwia.

(śmiech)

Na ile inżynierowie ograniczają wyobraźnię projektantów?

Trudno mi powiedzieć... to nie o to chodzi, nie o ograniczenia, tylko o szukanie rozwiązań. Dla chcącego nic trudnego. Inżynierowie to była równoległa ekipa, omawialiśmy wszystko, ale podlegali komuś innemu. Kluczowe są modele komputerowe. Na szkicu możemy zaprojektować statek kosmiczny, ale potem trzeba go zrobić. Dlatego najpierw tworzymy modele komputerowe, potem inżynierowie nanoszą uwagi... i tak krok po kroku. Robimy modele z gliny lub styropianu, po to, żeby wszystko przetestować i poczuć.

Poczuć?

Wnętrze GT jest niewielkie. Jedną z najtrudniejszych rzeczy w tym modelu jest odnaleźć się w kabinie, która jest minimalna. Kierowca siedzi, stykając się ramionami z pasażerem. Trudno to sobie wyobrazić, ale jeśli chodzi o szerokość, GT nie jest dużo szerszy od malucha. Im mniejsza kabina, tym bardziej opływowe auto, tym mniej waży. Ale ford GT jedzie dużo, dużo szybciej od malucha, to typowe auto sportowe. Kabina musi być wygodna, człowiek musi się czuć swobodnie, być przygotowany do szybkiej jazdy.

W jednym z wywiadów powiedziałeś, że etap advance będzie coraz ważniejszy w projektowaniu samochodów. Czemu?

Advance design, jeśli chodzi o samochody, jest pierwszą fazą pracy. Fazą podejścia kreatywnego - jeszcze wszystko jest możliwe, zaczynamy od pustej kartki. W ostatniej fazie fit & finish jest walka o milimetry. Tu myślimy o wielkich pomysłach. Nic nie jest ustalone, wszystko przed nami. Ale jest coś schrzanimy, to staniemy z projektem, dlatego to jest kluczowa faza. Coraz ważniejsza, bo rynek się komplikuje. Jakość się wyrównuje, wykończenie jest na wysokim poziomie. To, czym możesz podbić rynek, to pomysł, idea - którą tworzysz w fazie advance design.

On the all-new Ford GT supercar, every slope and shape is designed to minimize drag and optimize downforce, and each surface on the GT is functionally crafted to manage airflow.Fot. materiały prasowe Ford

W takim GT robisz, co chcesz, ale gdybyś miał zaprojektować Fiestę, to te wielkie pomysły musiałyby być skromniejsze...

Fiesty nie projektowałem, zajmowałem się konkurentem. (śmiech) Fiesta jest trudniejszym wyzwaniem. Bo dla niektórych to auto miejskie, dla niektórych studenckie, dla niektórych jedyne, dla niektórych pierwsze, wymarzone. Potencjalnych użytkowników jest mnóstwo, bardzo się od siebie różnią, a Fiesta ma do nich wszystkich trafić. Tymczasem użytkownik Forda GT to miłośnik sportowych samochodów

Łatwiej zdefiniować odbiorcę.

Dokładnie. Ford GT na poziomie technicznym jest trudniejszy, mniejsza deska rozdzielcza, bardziej zaawansowane technologie. Ale z punktu widzenia definicji klienta jest prostszy. No i budżet projektowania GT jest inny. Gdy dowiedziałem się, że będę pracował nad Fordem GT, to się ucieszyłem, bo mało kto ma okazje pracować nad autem z takimi osiągami, z wykorzystaniem supertechnologii, z wielką tradycją, z ogromnym budżetem.

Dowiedziałeś się, dlaczego ty?

Nie. Do dziś nie wiem. Pewnie spodobały im się moje projekty...

To chyba za mało.

Może dlatego, że miałem świeże podejście. W samym Fordzie jest wiele osób, które myślałyby o starym modelu. A tu chodziło o myślenie o kolejnym fordzie, o następnym GT. To miał być samochód przyszłościowy, a nie retro. Tradycję trzeba respektować, ale nie znaczy, że trzeba ją kopiować. Nikt mi nic nie narzucał. Było oczywiste, że robimy samochód sportowy, samochód do niesamowitej jazdy, który ma popchnąć historię modelu do przodu. Dlatego to było wyzwanie, bo nie było reguł i gotowych formułek. Gdy się jest pionierem, trzeba znaleźć nowe sposoby, żeby zrobić auto dla...

Steve'a McQueena.

Zaprojektować coś takiego, wiedząc, że to musi być nowe i fantastyczne, nie jest łatwym zadaniem. Ale myślę, że Steve'owi by się podobało.

Adam Bazydło

Adam Bazydło

Urodził się w 1974 r. w Świebodzicach, pierwsze 10 lat życia spędził we Wrocławiu. W 1984 r. z rodzicami wyemigrował do Kanady. Jako nastolatek zaczął budować modele i bawić się w projektowanie. W 1994 r. rozpoczął studia dizajnerskie na uniwersytecie Carleton w Ottawie, po dwóch latach zapisał się na wrocławską ASP. W 1997 r. rozpoczął studia w College for Creative Studies w Detroit, jednej z najważniejszych - jeśli chodzi o projektowanie samochodów - szkół na świecie.

W 2002 r. zaczął pracę we Francji, w Visteon Interior Systems (projektowanie wnętrz samochodów). W latach 2004-11 pracował dla Peugeota, gdzie projektował wnętrze modeli 208, 508, 2008 i koncepcyjnego modelu HX1.

W 2013 r. przeniósł się do Forda, gdzie pracuje jako menedżer globalnej strategii projektowania wnętrz. Jego pierwszy projekt na tym stanowisku to właśnie nowy Ford GT.

Nowy Ford GT zadebiutuje w 2016 r. Adam Bazydło był szefem zespołu, który projektował wnętrze tego sportowego cacka.

ZOBACZ WIDEO

Komentarze (6)
Jak projektować emocje? Rozmawiamy z polskim współtwórcą Forda GT
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • avatar

    maxthebrindle

    Oceniono 5 razy 5

    'Jestem pewny, że spodobałoby mu się - mówi Adam Bazydło, polak, który był jedną z głównych osób odpowiedzialnych za najnowsze sportowe cacko Forda.'

    'Polak', droga niedouczona gazetowa gimbazo, piszemy z wielkiej litery.

  • avatar

    klm747

    Oceniono 12 razy 4

    "...mówi Adam Bazydło, polak..."

    Zabłocki - twoja pisownia wskazuje, że ty to żyd pewnie jesteś...

  • avatar

    waldimekum

    Oceniono 2 razy 2

    Nauka nie poszła w las. Gratulacje, bo ten samochód to prawdziwy następca kultowego poprzednika.

  • avatar

    arvek9

    Oceniono 4 razy 0

    W kraju, bez koligacji, poparcia, kolesiostwa itd facet pracował by w jakimś biurze projektów za 2,5-4 tys zł. Ciekawe jak wielu rodaków rozwija skrzydła (dopiero za granicą), a u nas każdy nowy rząd (jak inna partia u władzy) zmienia bardzo wielu ludzi na kluczowych stanowiskach; co nie ma praktycznie nic wspólnego z ich pracą. Idioci, katole, pisiory, ciemnogród już komentuje, że pewno żyd itd, itp...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Polecamy