Mazda MX5: transformers legendy

2015 Mazda MX-5

2015 Mazda MX-5 (fot. Mazda)

Potężne samochody zostawmy na chwilę facetom z dużymi kompleksikami. Bo skoro u ciebie jest wszystko na miejscu, to jeżdżąc nową Mazdą MX-5 będziesz mógł się skupić tylko i wyłącznie na tym, do czego została stworzona. Czyli dawaniu ci przyjemności. Ale uważaj! Nowy japoński roadster uzależnia. To, że nie będziesz chciał z niego wysiąść, to pewnik. Ja zacząłem się zastanawiać, czy nie powiększyć o niego rodziny, a potem nawet przyszło mi do głowy, że mógłbym z nim... Zamieszkać. Sam. W garażu.

Milion. Prawie milion sprzedanych egzemplarzy na całym świecie. Ta liczba przemawia do wyobraźni, tym bardziej że nie mówimy przecież o aucie, na które każdy może sobie pozwolić, które pasuje do każdego i - nie oszukujmy się - nie każdy też ze swoim temperamentem nadąży za nim. Mazda MX-5 to nie tylko żywa i zrywna legenda, to najlepiej sprzedający się roadster w historii motoryzacji. W czym tkwi jej tajemnica?

Przyznaję bez bicia - do niedawna nie znałem odpowiedzi na to pytanie. Ba, byłem wręcz dumny ze swej męskiej ignorancji. - Kurczę, marzy mi się ta mazda z rozkładanym dachem - wyznała mi kiedyś partnerka. - Co ty możesz wiedzieć - odburknąłem zauroczony SUV-ami. - Przecież tym się jeździ jak tyłkiem po ziemi - zgasiłem ją. Właściwie tak mi się tylko wydawało. Bo teraz w żaden sposób nie mogę w sobie zgasić tej chęci pośmigania nową MX-5 choćby przez godzinkę. Co ja mówię - oddam królestwo za 15 minut!

A wszystko zaczęło się w Hiszpanii. To tam zakochałem się w jej zgrabnej sylwetce. Ale nie myśl, że jestem płytki i małostkowy. Jej wnętrze też miało dla mnie znaczenie, szczególnie po nieco trudnych początkach, gdy gramoliłem się niezdarnie, a ona przyjęła mnie w siebie. Już po kilkunastu minutach badania się, poznawania i gry wstępnej miałem wrażenie, jakbyśmy stanowili jedno ciało. Wszystko płynnie, jakbyśmy znali się wiele lat, wszystko na miejscu, dokładnie tam, gdzie lubię. Poczułem się niemalże jak transformers, który za chwilę jedynie siłą własnej woli sprawi, że ta maszyneria przemieni się w humanoidalny byt, obok którego nikt nie przejdzie obojętnie.

 

Selfie w mazdzie, czyli plus 1000 do fejmu na Insta. A tak serio: MX5 to pierwszy samochód, z którego nie miałem ochoty wysiąść nawet po kilku godzinach za kółkiem. Stopień uzależnienia? Naprawdę wysoki.Selfie w mazdzie, czyli plus 1000 do fejmu na Insta. A tak serio: MX5 to pierwszy samochód, z którego nie miałem ochoty wysiąść nawet po kilku godzinach za kółkiem. Stopień uzależnienia? Naprawdę wysoki. Fot: archiwum autora

 

Okazało się jednak, że aby zwrócić na siebie uwagę nie były mi wcale potrzebne środki rodem z filmów SF. Ze snu na jawie wyrwała mnie trzepocząca przed oczami dłoń. Ładna i zgrabna, opalona. Po chwili dotarło do mnie, że nie jadę już urokliwymi katalońskimi dróżkami, ale po autostradzie, a dłoń należy do dziewczyny z porsche, którym właśnie wyprzedziła mnie lewą stroną. Czwórka, piątka, jeszcze chwila i szóstka. Silnik 2.0 wydał miły dla ucha pomruk. Tu nie ma downsizingu. Odmachałem jej radośnie. Oddalając się szybko, we wstecznym lusterku zdążyłem jeszcze zobaczyć, że się uśmiecha.

Mnie też uśmiech nie zniknął z twarzy nawet wtedy, gdy zorientowałem się, że przegapiłem zjazd na przerwę kawową, gdzie miałem wymienić się wrażeniami z jazdy ze znajomymi dziennikarzami. - Pal licho, nie chcę tracić ani chwili, skoro mogę ją spędzić z MX-5 - pomyślałem i podkręciłem radio na full. Przyspieszenie wbiło mnie w sportowy fotel recaro (tak, tak - robią też te, na których siedzisz w samolotach), a endorfiny uderzyły do głowy stymulowane jeszcze przez dźwięki wydobywające się m.in. z głośników w zagłówkach.

Gdy jazdy testowe dobiegły końca, organizatorzy niemalże siłą musieli mnie wyciągać z auta. - Jinba ittai - pokiwał głową ze zrozumieniem jeden z Japończyków. Już po powrocie do Polski sprawdziłem, co to znaczy. "Jeździec i koń jako jedno ciało". Kolejnej kwestii jednak nie musiałem już sprawdzać: mam nowe, oryginalne hobby. - Oryginalne? - pytasz ironicznie, pamiętając milion sprzedanych mazd. Ano oryginalne. Z MX-5 nie musisz się martwić, że raz za razem będziesz mijał te cuda na drodze, tak jak najpopularniejsze modele aut średniej klasy. W zeszłym roku starszych modeli sprzedano bowiem w Polsce 40, w tym coś koło 8. A teraz na rynek wchodzi ta nówka. Prestiż i niepowtarzalność masz więc gwarantowane. Poza tym nie ma się co oszukiwać. Są auta do przewożenia towarów, są auta do pracy, są też te rodzinne. A Mazda MX-5 jest po prostu dla przyjemności.

Choć jest jedno, co nie do końca mi się w niej spodobało. Bo oprócz dziewczyny na przejażdżkę, z braku miejsca, nie załapie się już mój buldog...

Yyy... no dobra... Fedor, zostajesz! Dziś pilnujesz garażu.

Nowa Mazda MX-5

Silniki: 1,5 (131 KM) I 2,0 (160 KM)

Średnie zużycie paliwa: od 4,9 (cykl pozamiejski) do 9,3 l/100 km (cykl miejski)

Przyśpieszenie do 100 km/h: od 8,3 do 7,3

Prędkość maksymalna: od 204 do 214 km/h

Pojemność bagażnika: 130 l cena: od 89 900 zł

ZOBACZ WIDEO

Zobacz także
  • Mercedes AMG GT S Jazda Mercedesem AMG GT S: agresja, moc, groźba
  • New Beetle Po MINI też Syrena, Warszawa i Polonez! Powrót motoryzacyjnych legend
  • !0 najgorszych samochodów dla faceta - kolaż 10 najgorszych samochodów dla faceta
Skomentuj:
Mazda MX5: transformers legendy
Zaloguj się lub komentuj jako gość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Polecamy