Świat wg Marty Żmudy Trzebiatowskiej

W cyklu "Bez montażu" Marta Żmuda Trzebiatowska zdradza, którym superbohaterem chciałaby zostać oraz z kim chciałaby zjeść kolację.

Stopklatka.pl: Mój pierwszy raz na scenie był...

Marta Żmuda Trzebiatowska: - To była premiera spektaklu dyplomowego - "Tańce w Ballybeg". Byłam studentką czwartego roku warszawskiej akademii teatralnej. To wydarzenie tak mocno "wryło mi się" w pamięć po pierwsze dlatego, że była to moja pierwsza premiera z prawdziwego zdarzenia, na prawdziwej scenie teatralnej, a na widowni siedziała moja mama, która oglądała mnie po raz pierwszy. Po drugie ponieważ tamtego wieczoru pierwszy raz udało mi się zapanować nad tremą, która do tej pory zawsze mnie paraliżowała i nie pozwalała być "tu i teraz", tylko sprawiała, że działałam odtwórczo.

Superbohater, którym chciałabym być to...

- Żeńska wersja Bonda: jeździć piekielnie szybkimi, pięknymi samochodami, pić "martini z wódką wstrząśnięte, nie mieszane", być nieśmiertelna i mieć świat u stóp, choć na jeden dzień. Lubię te bajeczki z agentem 007, to rozrywka na najwyższym poziomie.

Ulubiony bohater, ale taki z prawdziwego życia...

- To zmienia się wraz z wiekiem, moimi doświadczeniami, ale i potrzebami. Czasami miesiącami, dawniej nawet latami, imponuje mi czyjaś postawa, poglądy. Chwilę później - pewnie związane jest to z tym, co dzieje się w moim życiu, pracy - przestaje być dla mnie drogowskazem i przychodzi inna fascynacja. Jednak najbardziej słucham zawsze swojego wewnętrznego głosu, zwanego intuicją.

Z kim na pewno nie chciałabyś wybrać się do kina?

- Nie poszłabym do kina z Kubą Wojewódzkim, bo na pewno zagadałby mnie na śmierć (śmiech).

Trzy znane osoby, które zaprosiłabyś na kolację?

- Chętnie zjadłabym kolację z profesorem Miodkiem. Zapytałabym go o kilka zagadnień związanych z nowomową. Na pewno chciałabym też spędzić wieczór z panią Anną Dymną, aby porozmawiać o jej wybitnych rolach. Pogratulowałabym też nagrody Orła za świetną drugoplanową rolę w filmie "Ekscentrycy". A jeśli chodzi o świat, to wybór padłby na Woody'ego Allena. Uwielbiam jego filmy i pod skórą czuję, że to nie byłby banalny wieczór... Może nawet zakończyłby się minikoncertem na klarnecie...

Seans w klubie dyskusyjnym czy film na DVD z grupką przyjaciół?

- Zdecydowanie kanapa, DVD i przyjaciele! Co nie wyklucza też długich dyskusji po seansie, do rana.

U kobiet/mężczyzn lubię najbardziej... i właśnie dlatego mój ulubiony aktor/aktorka to...

- Nie do końca to, co lubię u mężczyzn definiuje to, co lubię u aktorów. Gdybym jednak miała dosłownie odpowiedzieć na to pytanie, to musiałoby to brzmieć mniej więcej tak: u mężczyzn lubię m.in. poczucie humoru i dlatego moim ulubionym aktorem jest Kamil Kula (śmiech) [mąż Marty - przyp. red.]. Ostatnio imponuje mi Matthew McConaughey. Podoba mi się jego odwaga: porzucił wizerunek słodkiego chłopca i stał się intrygujący.

Na jakim filmie płakałaś?

- Dosyć często się wzruszam... Płakałam np. na animacji, która zgarnęła Oscara w kategorii najlepszy długometrażowy film animowany - "W głowie się nie mieści". Piękna opowieść o dorastaniu, która dzieci rozśmieszy, a dorosłych wzruszy. Poruszyła mnie również postać wykreowana przez Eddiego Redmayne'a w "Teorii wszystkiego". Płakałam też na "Birdmanie", i to w momentach, kiedy całe kino się śmiało. Ten film bardzo dokładnie pokazuje kulisy naszego zawodu, a właściwie jego ciemną, gorzką stronę.

A jaki film nakręcił cię, dał ci kopa?

- Takim megapozytywnym filmem, do którego ciągle wracam, jest francuski obraz "Nietykalni".

Ulubiony cytat filmowy?

- Niestety chyba z racji zawodu nie mam pamięci do cytatów. Sama wypowiadam dziennie tyle różnych kwestii, gdy gram, że brakuje już miejsca w pamięci na nowe.

Gdybyś musiała wymyślić fobię, byłby to strach przed...

- Bungee. Byłam w Nowej Zelandii, gdzie wymyślono ten ekstremalny sport. Byłam nawet na najsłynniejszym moście, z którego codziennie skaczą kolejni śmiałkowie. Kiedy spojrzałam w dół, nogi zatrzęsły mi się jak galareta. Z własnej woli w życiu bym tego lęku nie pokonała.

Skoro już coś oglądam, to najlepszy trunek przy tej okazji...

- Banalnie - lampka wina.

Dawno już nie widziałam takiej szmiry jak...

- Mogę zdradzić, że ostatnio zasnęłam w kinie na "Avengersach"...

Gdybym miała zapłacić za Netflixa, bo mają jeden świetny serial, to byłby to:

- Co to jest Netflix? (śmiech)

"House of Cards" czy "Gra o tron"?

- "Gra o tron"! Zawsze zdecydowanie kostium.

Spotykasz przybysza z obcej planety. Jaki film mu pokazujesz?

- "Sami swoi" - ulubioną komedię całej mojej rodziny.

Wysłuchała: Paulina Grabska, redaktor naczelna portalu Stopklatka.pl

Zdjęcie Film: Wkręceni Zdjęcie Film: Wkręceni 2 Zdjęcie Hitachi 65HZT66
Film: Wkręceni Film: Wkręceni 2 Hitachi 65HZT66
źródło: Okazje.info
Więcej o: