PlayStation VR - dinozaury w Warszawie

PlayStation VR - nowy wymiar rozrywki!

PlayStation VR - nowy wymiar rozrywki! (Fot. materiały prasowe)

Miałem przyjemność testowania systemu wirtualnej rzeczywistości od Sony. Jak wypada w praktyce obcowanie z równoległym światem?

Piątkowy poranek. Ulica Grzybowska, ścisłe centrum Warszawy. Mężczyzna w garniturze rzutem na taśmę dobiega do odjeżdżającego autobusu. Nastolatka w spodniach moro robi sobie zdjęcie na tle okazałych wieżowców. Brodaty hipster pyta, czy mam pożyczyć zapalniczkę. Co chwila słychać klaksony i przejeżdżające samochody. Gwar.

Piątkowy poranek. Ulica Grzybowska, kilkanaście metrów dalej. Nieogolony mięśniak rzuca na moje kolana karabin maszynowy. Zmutowana świnia próbuje poderżnąć mi gardło. Latający robot przeprowadza przez las pełen dinozaurów. Słychać ryk i świst kul. Gwar? Wolne żarty! Kosmos!

***

Wirtualna rzeczywistość szturmem podbija rynek gier video. To, co jeszcze do niedawna było w zasięgu wyłącznie filmowych bohaterów, powoli wkracza do naszych mieszkań. PlayStation VR to nowy system wirtualnej rzeczywistości dla PlayStation4. Jego premierę zapowiedziano na 13 października, a cena nie przekroczy 2000 złotych.

European VR CongressAgora Grafika

Buńczuczne zapowiedzi Sony o kolejnej rewolucji w grach video mogłem skonfrontować z (wirtualną) rzeczywistością w specjalnie zaaranżowanym apartamencie PlayStation VR. - Pierwsi goście byli pod wrażeniem. Ale tego nie sposób opisać. To trzeba poczuć! - zachwalała Monika Paplińska, przedstawicielka Sony.

No i klops. Poczuć poczułem, ale teraz muszę opisać. A podobno się nie da. Bo mogę ci godzinami tłumaczyć, że uczestniczyłem w wielkiej strzelaninie czołgów i jechałem przerażającym tunelem śmierci (cudem przeżyłem!), ale zapewne jedynie wzruszysz ramionami i westchniesz: "eee, co on tam wie". Z tym jest jednak tak samo jak z nadbałtyckimi kurortami po sezonie - dopóki nie pojedziesz, nie dowiesz się, jakie są urokliwe.

Testujemy PlayStation VR. Przed chwilą byliśmy wśród dinozaurów, teraz coś na rozluźnienie ;-) #playstation #gry #piateczek

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Logo Magazyn (@magazynlogo)

To, co ma być największą zaletą PlayStation VR to szeroki wybór gier. Choć w warszawskim apartamencie zaprezentowano mi zaledwie kilka tytułów, ich różnorodność rzeczywiście budziła podziw. To nie były proste strzelanki, gdzie twoim zadaniem było eliminowanie kolejnych potworów. Zetknąłem się z ciekawymi historiami, gdzie oprócz konkretnych zadań obcowałem również z interesującą fabułą. Gdyby nie mój marny błędnik, zapewne wciągnąłbym się na cały dzień.

Jakiś przykład? Ot chociażby "Robinson: The Journey". Zaserwowano mi wyłącznie wersję demonstracyjną, ale wystarczyło, bym z wypiekami na twarzy już teraz wyczekiwał ostatecznego produktu. Wcielamy się tu w chłopca, którego statek kosmiczny rozbił się na tajemniczej wyspie pełnej dinozaurów. Kipiąca od logicznych zagadek rozgrywka i zapierające dech w piersiach widoki z pewnością przypadną do gustu fanom starych, klasycznych przygodówek.

Mnie jednak najbardziej spodobała się "The Playroom VR" - prosta kooperacyjna gra, która będzie do ściągnięcia... za darmo! W rozgrywce mogą brać udział maksymalnie cztery osoby: jedna w systemie VR, pozostałe - na padach. W zależności od tego, czy gramy w wirtualnej rzeczywistości czy klasycznie, zmienia się perspektywa i zadania do wykonania. I tak raz będziemy wodnym potworem demolującym miasto, by później stać się myszką uciekającą przed głodnym kotem. Zabawa przednia! Już wyobrażam sobie te wszystkie imprezy, gdzie klasyczne tabu czy kalambury zostaną zastąpione przez najnowszy produkt od Sony!

To i tak wyłącznie zalążek, bo jak informuje mnie Monika Paplińska, największą zaletą gier dostępnych w systemie PlayStation VR będzie ich różnorodność. I nie będą to produkcje projektowane tylko i wyłącznie z myślą o wirtualnej rzeczywistości, bo będziemy mogli zagrać również w choćby nadchodzącą odsłonę kultowej serii Resident Evil.

Ciężko mi pisać o szczegółowych specyfikacjach. Szczerze mówiąc nie bardzo znam się na technologicznych nowościach - moje manualne umiejętności ograniczają się wyłącznie do wysłania snapa i podłączenia nieskomplikowanego telewizora. Mogę wypowiedzieć się jedynie jako zwykły gracz, który pamięta jeszcze czasy Crasha Bandicoota czy Crocka (dzięki mamo, że zamiast wysyłać mnie na niepotrzebne zajęcia dodatkowe, kupiłaś mi konsolę - w dużej mierze dzięki temu mogę robić teraz to, co lubię i nie muszę biegać pod krawatem po kolejnych piętrach najwyższych wieżowców!). Bo chyba o frajdę dla zwykłego gracza tutaj chodzi.

A zabawa jest, na razie musicie mi uwierzyć na słowo, fantastyczna! Na dowód udanego piątkowego poranka - zdjęcie. Wyglądam może głupio, ale w tamtym momencie bardziej niż pozowanie, interesowali mnie bandyci, chcący zestrzelić mojego kierowcę!

ZOBACZ WIDEO

Zobacz także
  • Resident Evil 7 Świetny zwiastun Resident Evil 7!
  • Labirynth Gry planszowe inspirowane komputerowymi
  • Pokemon Go w telefonie Pokemon GO traci użytkowników. Koniec fenomenu?

Polecamy