Neo-Nówka: Rzeczywistość przegoniła nasze skecze

Teraz coraz mniej śmiejemy się na scenie z polityki, bo posłowie stają się śmieszniejsi od nas, a my nie lubimy konkurencji - przyznają członkowie Neo-Nówki, jednego z najpopularniejszych polskich kabaretów.

Z Neo-Nówką spotykam się w bardzo modnym miejscu na warszawskim Powiślu. Są Luśka (Michał Gawliński) i Mietek (Roman Żurek) Paciaciakowie, ale brakuje Bogu (Radek Bielecki)... Panowie na obiad wybierają dania, których nazwy nawet nie potrafię powtórzyć. Zresztą - chyba sami nawet nie wiedzą, co zamawiają.

Michał Gawliński: - Nagrajmy to może przed jedzeniem, bo po jedzeniu człowiek robi się ospały...

Roman Żurek: - Ty jesteś z Lego, tak?

Kuba Dobroszek: - A wy z Neo-Nówki?

Roman: - Tak mówią.

A gdzie Bogu?

Michał: - Wszędzie.

Roman: - Albo i nigdzie, to zależy kogo pytasz.

Bogu jest tylko jeden.

Roman: - Nie możemy powiedzieć, gdzie jest nasz kolega kreujący w skeczach postać Boga. To ściśle tajne.

Aż tak wczoraj poimprezowaliście?

Roman: - Wręcz przeciwnie, realizuje się sportowo. Grywa w tenisa. Dobrze sobie radzi - Djokovic nawet do niego dzwonił. Radek już chciał pochwalić się na Twitterze, ale okazało się, że ten telefon to pomyłka.

Korzystacie z Twittera?

Roman: - Tak, ja się nim u nas zajmuję.

To pewnie wiesz, co najbardziej bawi teraz polską społeczność tego portalu?

Roman: (śmiech) Nie dam się sprowokować.

Programy informacyjne! Śledzicie je?

Michał: - Ja też nie dam się sprowokować, więc odpowiem krótko: tak.

Nie macie wrażenia, że rzeczywistość z waszych skeczów dogania tę z programów informacyjnych?

Michał: - T... A nie, miałem się nie dawać sprowokować...

Roman: - Już nawet przegoniła! Dlatego oglądamy je coraz rzadziej - bo już to gdzieś widzieliśmy.

Kiedy był ten moment przegonienia?

Roman: - W latach 2005-2007 wystawialiśmy "program moherowy", który opisywał to, co obecnie dzieje się w Polsce. Teraz coraz mniej śmiejemy się na scenie z polityki, bo posłowie stają się śmieszniejsi od nas, a my nie lubimy konkurencji. Szukamy więc tematów społecznych, problemów dotykających ludzi na co dzień.

Michał: - Obecna sytuacja w Polsce nas oczywiście niepokoi, ale nie chcemy opowiadać się po którejkolwiek ze stron. Najbardziej martwi nas ten narodowy podział, zbyt łatwo nas podzielono. Putin pewnie się cieszy, ja nie zamierzam mu robić przysługi, więc na tym skończę swoją wypowiedź.

Nie chcę nikogo dzielić. Mam po prostu w pamięci wypowiedź jednego z was, który przed wyborami prezydenckimi w 2010 roku stwierdził, że wygrana Bronisława Komorowskiego to bardzo nudna perspektywa dla naszego kraju.

Roman: - Rządy wyrazistych polityków są na pewno atrakcyjne dla satyryków - łatwiej je skomentować. Często zarzucano nam brak żartów z Platformy Obywatelskiej.

Czemu nie żartowaliście?

Roman: - Ci politycy byli po prosty tak miałcy, że ludzie się z tego nie śmiali. Natomiast obecna władza jest bardzo wyrazista, dzięki czemu satyra staje się silniejsza.

Michał: - Ja bym nawet unikał wyrażenia: "śmialiśmy się". My zauważamy pewne zjawiska, czy to dotyczące PiS-u czy PO.

Zauważacie? To dość bezpieczna odpowiedź.

Michał: - Wiesz, w Polsce wszystko traktujemy zbyt serio. Jesteśmy młodą demokracją, często brakuje nam dystansu.

Niby tak, ale - mam wrażenie - polityka jest takim kabaretowym "evergreenem".

Roman: - Czemu tak uważasz?

No obejrzyj skecze konkurencji. Wystarczy rzucić coś o Kaczyńskim czy Macierewiczu, a cała sala składa się ze śmiechu.

Roman: - Jeżeli ludzie się śmieją, to znaczy, że myślą podobnie. Jeśli stosujesz żart polityczny, który budzi reakcję - oznacza to, że coś jest na rzeczy. Neo-Nówka wywodzi się z kabaretu studenckiego, gdzie przez wiele lat humor polityczny był tak naprawdę w odwrocie, nie stosowano go. Kiedy zaczynaliśmy karierę, trochę ten humor przywróciliśmy. Wtedy widzom się to bardzo podobało, teraz mam wrażenie - w przeciwieństwie do ciebie - że ludzie mają tego trochę dosyć. Zauważamy, że...

Znowu TYLKO zauważacie...

Roman: - Nikogo nigdy nie wyśmialiśmy. Szanujemy ludzi. Jeśli coś nam się nie podoba i pokazujemy to w formie śmiesznej, zabawowej, to nie oznacza, że my kogoś atakujemy. Ukazując Bronisława Komorowskiego, który nie radził sobie w rozmowie z Obamą, nie śmialiśmy się z prezydenta, tylko kładliśmy nacisk na zjawisko braku umiejętności komunikacyjnych.

10.06.2011 OPOLE , KABARET NEONOWKA NA FESTIWALU , OPOLSKI FESTIWAL PIOSENKI POLSKIEJ OPOLE 2011 , KONCERT KABARETON . FOT. RAFAL MIELNIK / AGENCJA GAZETA   SLOWA KLUCZOWE: KONCERT /FR/Fot. Rafał Mielnik

Serio?

Roman: - Granica jest bardzo płynna. Często przychodzą do nas ludzie niepełnosprawni i pytają, dlaczego nie śmiejemy się właśnie z nich. Tłumaczą, że fakt, że ich omijamy jest trochę spychaniem ich na margines. Tak więc granica jest płynna, ale problem bywa z odbiorem, bo - co już zauważyliśmy - Polacy nie mają dystansu do siebie. Nie wszyscy kumają, o co chodzi w kabarecie.

Michał: - Samo wyrażenie "wyśmiać kogoś" jest nacechowane negatywnie. A my chcemy rozbawiać ludzi, nie obrażać.

Roman: - Ciężko jest na przykład tworzyć skecze o religii. Chyba nie jesteśmy też gotowi, by również ją ukazywać w krzywym zwierciadle. To temat, który bardzo mocno nam wdał się we znaki.

Masz na myśli pewnie słynny skecz o Niebie?

Roman: - Spotkaliśmy się z oburzeniem wielu ludzi, że śmiejemy się z wiary. W tych programach skupiamy się na pewnych postawach, zjawiskach, stereotypach, a nie na religii.

Michał: - Skutkiem tego jest fakt, że ja nie mogłem otrzymać ślubu kościelnego w rodzinnej parafii.

Przez skecz?!

Michał: - Przez "moherowy program". Moje dziecko nie zostało ochrzczone, "bo nie". Ekskomuniką mi wikary groził... Trzeba jednak podkreślić, że jest również druga strona: wielokrotnie graliśmy na festynach parafialnych czy w seminariach.

29.04.2011 OPOLE , DNI OPOLA , KABARET NEO-NOWKA NA RYNKU . FOT. RAFAL MIELNIK / AGENCJA GAZETA   SLOWA KLUCZOWE: KONCERT NEONOWKA /FR/Fot. Rafał Mielnik

Mówicie o stereotypach. Serio wciąż jest tak, że Polacy chleją, a Ruscy chleją jeszcze bardziej? Widzicie takie sceny na ulicach, w piątek w barze?

Roman: - Oczywiście, że większość skeczów jest inspirowanych prawdziwymi wydarzeniami. Zwykle pokazujemy najbardziej wyraziste cechy, bo ludzie chcą się śmiać z tego, co im bliskie. No więc jeśli Polacy - to alkohol.

Wciąż jest z tym problem? Czy idziecie na łatwiznę i czerpiecie z najbardziej utartych stereotypów?

Roman: - Jeśli zrobisz skecz o sztuce, operze, książkach - gwarantuję ci, że nie spotkasz się z żadną reakcją. Ludzie albo nie chcą o tym słyszeć, albo są to dla nich rejony całkowicie obce. W jakiś sposób powielamy pewne stereotypy. Ale taka jest rola kabaretu: spuszczanie powietrza z narodu.

Michał: - W sieci znajdziesz tzw. skecz "Niebo - wpadka". Jest tam moment, w którym Radek nie wytrzymał i wybuchnął śmiechem. Romek mówił o kredytach we frankach, to był moment, kiedy ich nie przyznawano. Dwa dni przed tym występem Radek nie dostał takiego kredytu. A w trakcie występu Diabeł pytał Boga: "Ej, a ty dostałeś kredyt we frankach?". No i Bogu nie wytrzymał.

Roman: - Znalazłem jego czuły punkt!

Dostaliście kiedyś po głowie za znajdywanie tych czułych punktów?

Roman: - Kiedyś na scenę weszła moherowa babcia i wręczyła nam jakieś medaliki. Powiedziała też, że nie możemy śmiać się z Prawa i Sprawiedliwości. Takie sytuacje mają miejsce, bo jesteśmy społeczeństwem bardzo wyrazistym, a przy tym - niezwykle podzielonym.

Michał: - Wbrew pozorom my, Polacy, lubimy kontrowersje. Zakazany owoc smakuje najlepiej. Nie pytaj nas tylko w tym momencie, z czego lubimy się śmiać jako naród, bo i tak nie znajdziemy dobrej odpowiedzi.

A was co bawi najbardziej?

Michał: - Nas to już w ogóle bardzo mało śmieszy. Ostatnio miałem depresję i chyba to mnie najbardziej bawiło.

Roman: - A mnie to, że on ma depresję.

Wydaliście niedawno "Schody do nieba". Pisanie książki was bawiło?

Roman: - Ten pomysł rodził się w bólach, bo byliśmy mocno przeciwni takiej publikacji.

Dlaczego?

Roman: - Większość celebrytów wydaje teraz książki, a my za celebrytów się nie uważamy. Zastanawialiśmy się, czy rzeczywiście mamy coś do powiedzenia. Czy książka nie jest takim megalomańskim podejściem do tematu. W końcu Krzysztof Pyzia - autor tego wywiadu-rzeki - przekonał nas, że to ma sens. Wyszło, wydaje mi się, fajnie. To książka o naszej historii, ale napisana z przymrużeniem oka.

Michał: - Jej powstawanie to długi proces. Nie sądziliśmy, że to będzie aż tak męczące.

Roman: - Współczuję teraz Mickiewiczowi... Ale myślę, że kolejny literacki Nobel będzie dla nas!

 

Schody do nieba - Kulisy powstania słynnego "Nieba" - czy to była jedna wielka improwizacja, czy wszystko zostało zaplanowane? Skąd wzięła się Wandzia i Paciaciaki? Neo-Nówka opowiada też o cenzurze w mediach, problemach z wybuchem śmiechu na scenie, widzach pod wpływem, sztamie z kibolami, polskich siatkarzach i skandalach. "Schody do nieba" to pierwszy wywiad-rzeka z jednym z najpopularniejszych polskich kabaretów!

Schody do nieba

Więcej o: