Piękne auto i rybnicka bestia. W drogę!

Kiedy masz pod ręką wyjątkowy samochód - taki jak Mitsubishi ASX 2017 - i wolny weekend, nie możesz narzekać na brak możliwości. My postanowiliśmy spędzić sobotę w bardzo wyjątkowym miejscu...

- Apteczka? - pytam nieśmiało, stojąc naprzeciwko zniszczonych drzwi z napisem "MURDER".

- Trzymamy na wszelki wypadek. Gotowi? - uśmiecha się zawadiacko młody chłopak wpuszczający nas do środka. Wchodzimy jeden za drugim, rękę trzymając na ramieniu osoby idącej przed nami. Powodzenia!

Escape Room

***

Typowy styczniowy weekend. Pogoda nie zachęca do robienia czegokolwiek innego poza przeglądaniem Netflixa - na zewnątrz może nie jest najzimniej, ale chlapa taka, że buty od razu brudne. I po co to komu?

No dobra, weekend nie był jednak taki typowy, bo przed moim domem prężył się okazały Mitsubishi ASX 2017, którego osiągi - dzięki uprzejmości koncernu - mogłem bez ograniczeń sprawdzać przez ostatnich kilka dni. Zmarnować sobotę na oglądanie seriali, mając pod ręką efektowny i pojemny samochód?

Bez jaj. Zwłaszcza, że na drogach nie było przesadnie ślisko, a i robiąc te kilka kroków dzielących mój dom od auta, przecież nawet buty oszczędzę.

Zastanawiając się, jak wykorzystać wolny dzień, wspomniałem słowa znajomego, który opowiadał mi kiedyś o Domu Strachów. Zabrał w takie miejsce dziewczynę na pierwszą randkę i chyba nie było źle, bo wciąż są razem.

Dom strachów? Raczej wydawał mi się rozrywką dla nastalatków, ale na piwo przecież nie mogłem jechać, a w kinie pustki takie, że nawet "Smoleńsk" urastałby do rangi arcydzieła. Szybko więc znalazłem podobną atrakcję znajdującą się blisko mojego miejsca zamieszkania - wybór padł na rybnicki "Horror House".

Znajomi chętnie przystali na moją propozycję i już godzinę później byliśmy w drodze do Rybnika. W piątkę, ale komfortowo. Plecaki zmieściły się w bagażniku naszego Mitsubishi bez żadnego problemu.

***

- Ha ha ha ha! - Przemek niby radosny, ale w głosie słychać obawę.

- Nie śmiej się! - rzucam szybko, rozglądając się nerwowo wokół siebie. W oddali tylko niewielkie światełko, zewsząd niepokojące krzyki i trzaski.

- Ale ja jak się boję, to się śmiej...

BACH

- Święta Maryjo, Matko Boska... - gdzieś w pobliżu naszej piątki pojawia się tajemnicza postać szepcząca słowa modlitwy...

***

W Rybniku jesteśmy po niespełna godzinie jazdy - ASX 2017 to nie auto najmocniejsze, ale do rekreacyjnej jazdy w zupełności wystarcza. Wszak jego celem nie są zwycięstwa w Dakarze, ale sprawne dowożenie dzieci do szkoły, dojazd do centrum handlowego czy weekendowy wypad z grupką znajomych. W takich rolach sprawdza się znakomicie. W dodatku można na nim zawiesić oko i mówię to jako zdeklarowany fan samochodów typowo sportowych.

Zanim jednak lądujemy w "Horror Housie", dajemy się jeszcze zamknąć w pokoju zagadek "Set Me Free", zlokalizowanym zaledwie kilkadziesiąt metrów od punktu docelowego naszej wycieczki. Escape roomy to rozrywka coraz popularniejsza w naszym kraju. Trudno się dziwić: to atrakcja wymagająca myślenia i spajająca grupę, bo tylko współpracując, uda nam się wydostać z zamkniętego pomieszczenia. My trafiamy na pokój o wiele mówiącej nazwie "Egzorcyzmy", który - co pewnie nie będzie zaskoczeniem - jest prawdziwą gratką dla fanów klasycznych horrorów.

Pokój opuszczamy (dzięki drobnym podpowiedziom!) usatysfakcjonowani. Jak się później miało okazać, przy kolacji jeszcze długo będziemy analizować popełnione przez nas błędy.

***

Po wyjściu - a raczej po wyleceniu - z "Horror House" przywitał nas ten sam chłopak, który wpuszczał nas do środka.

- I jak? - zapytał.

- Jezu, myśleliśmy, że żartujesz, mówiąc, że to takie straszne! - krzyknęliśmy właściwie chórem.

Marek był tak spocony ze stresu, że od razu musiał ściągnąć koszulkę. Przemek poszedł na papierosa. Ja wziąłem łyk wody. "Jak się denerwuję, to piję", jak mawiał klasyk.

"Horror House" to zupełnie inny wymiar rozrywki. Zapomnij o rozlatujących się tunelach strachu w podrzędnych wakacyjnych wesołych miasteczkach. Odłóż na bok horrory oglądane hurtem w samotnie spędzane noce. Jeśli naprawdę chcesz się bać - droga do realnego strachu wiedzie właśnie przez drzwi z napisem "MURDER". Z tego typu atrakcjami jest jak z wirtualną rzeczywistością - mógłbym ci o niej opowiadać godzinami, ale dopiero, gdy sam spróbujesz, przekonasz się, w jak fascynujący świat możesz wkroczyć. Oczywiście nie zamierzam odbierać ci frajdy - no dobra, "frajdy" - więc nie napiszę, z czym będziesz musiał się zmierzyć w "Horror House" w Rybniku. O tym musisz przekonać się już sam...

***

Mitsubishi ASX 2017 ponownie staje pod moim domem dopiero wieczorem. Choć, eufemistycznie mówiąc, nie słynę z najlżejszej nogi, samochód spalił na trasie zaskakująco mało. Zostały dodatkowe fundusze na kolejne godziny.

Bo o rybnickim "Horror House" dyskutowaliśmy przy whisky do białego rana. Podobno.

I pomyśleć, że mogłem kończyć w tym czasie pierwszy sezon "The Crown"...

Za pomoc w realizacji materiału dziękujemy "Horror House" i "Set Me Free" w Rybniku:

Dom Strachu Horror House
ul. Powstańców Śl. 6, Rybnik
FB: https://web.facebook.com/horrorhouserybnik/
tel. 603 690 409
www.horrorhouse.com.pl

Escape Room Set Me Free
ul. Powstańców Śl. 8, Rybnik
FB: https://web.facebook.com/setmefreeescaperoom/
tel. 883 046 516
www.setmefree.com.pl

Więcej o: