Rafał Madajczak: To na pewno będzie mój rok!

Kuba Dobroszek
19.04.2017 16:24
A A A
Rafał Madajczak: - Lubię humor popisujący się, gdzie ktoś czasami przegnie. To jest efektowne, fajne. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że Polacy mają lepsze poczucie humoru niż reszta świata

Rafał Madajczak: - Lubię humor popisujący się, gdzie ktoś czasami przegnie. To jest efektowne, fajne. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że Polacy mają lepsze poczucie humoru niż reszta świata (Fot. Bartosz Bobkowski/Agencja Gazeta)

Kiedy wiele lat temu debiutował pierwszymi zmyślonymi newsami, z miejsca zawładnął umysłami Polaków. Jego kolejne dokonania podbijały listy medialnych przebojów, a rozentuzjazmowani fani lajkowali facebookowe posty. Dziś Rafał Madajczyk - twórca ASZdziennika - jest innym człowiekiem niż u progu kariery, a w ekskluzywnej rozmowie z "LOGO" zdradza swoją receptę na sukces.

Kuba Dobroszek: - Podczas sesji ilustrującej wywiad prosiłeś, żeby nie fotografować twojej lewej dłoni, bo paznokieć na kciuku nie wygląda najlepiej... Opowiesz mi, co się stało?

Rafał Madajczak: - To bardzo trudny dla mnie temat. Bolesny. Traumatyczny. Ale dobrze, po raz pierwszy opowiem o tym w wywiadzie.

Jeśli będziesz potrzebował zrobić sobie przerwę - wystarczy słowo.

- To był normalny dzień. Wszystko układało się w porządku, do momentu, gdy próbowałem zapiąć sprzączkę w kurtce. Nagle poczułem ból w palcu: straszny, przeszywający. Najgorszemu wrogowi nie życzyłbym takiego uczucia... Początkowo zbagatelizowałem sprawę, bo przecież człowiek jest zabiegany i nie ma czasu na odpoczynek. A to był błąd, bo gdy zeszła adrenalina związana z pracą, zobaczyłem, że ten paznokieć się rusza...

Bardzo bolało?

- Tak, bo cała struktura paznokcia została zaburzona. Mój lekarz powiedział, że gdyby nie jego w miarę szybka interwencja, to nawet mogłem stracić paznokieć i musiałby wyrosnąć mi nowy.

Żałujesz, że nie zareagowałeś wcześniej? Że nie przerwałeś tego pędu za sukcesem, by zając się palcem?

- Trochę oczywiście tak, ale pocieszeniem jak zwykle okazała się moja żona, która lubi przedmioty z wadą. Zaśniedziała lampa, stary skrzeczący fotel, mężczyzna ze zdeformowanym paznokciem - to jej klimaty. Dziękuję jej, że była przy mnie w najtrudniejszych chwilach i kocha mnie takiego, jakim jestem.

Czyli rodzina cię wspierała w tej tragedii?

- Oczywiście. Wreszcie - po wielu latach zawirowań - odnalazłem szczęście dzięki najbliższym. To jest wspaniałe, cudowne, piękne, jedyne w swoim rodzaju!

A znajomi jak zareagowali, gdy zobaczyli ten paznokieć?

- Muszę powiedzieć, że mnie nie odtrącili. Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. Jedni mi pomagali, a inni - co przyznaję ze smutkiem - z zażenowaniem odwracali wzrok, gdy widzieli mój gojący się paznokieć...

Poważnie?!

- Przykre, prawda? Mało tego - w rozmowach unikali tego tematu, skakali po różnych wątkach. To nie było fajne, dlatego tym bardziej cieszę się, że grupa osób, na którą najbardziej liczyłem, została ze mną na dobre i na złe.

Często zdarzają ci się takie dramaty?

- Ten wypadek wiele zmienił w moim życiu. Stałem się ostrożniejszy, zacząłem inaczej patrzeć na życie. Budzę się z przeświadczeniem, że każdy dzień jest darem od losu.

Pewnie wiosna cię też jakoś pozytywniej nastroiła do życia?

- Wiosna jest super! Smog się już skończył, więc wreszcie mogę mu bardzo podziękować. Miniona jesień nie należała do najłatwiejszych: nie chciało mi się pracować, wstawać, ciągle byłem zmęczony. Myślałem, że jestem stary, ale okazało się, że sprawiała to jakość powietrza. Jest jednak inna strona medalu - obecnie smog jest chyba jakby mniejszy, więc wszelkie niedomagania trzeba będzie zwalać na wiek.

Jesteś typowym Polakiem! Na jesień smętny, na wiosnę - odżywasz.

- Moja praca wymaga tego, żebym ciągle był pobudzony. Coś musi mnie śmieszyć, a coś wkurzać. Prawdą jest, że w tych ciemniejszych miesiącach - kiedy dłużej nie widać słońca - bywam przede wszystkim wkurzony. Mnie to nie przeszkadza, bo mogę o tym pisać. Ale gdybym pracował w serwisie parentingowym, to zaowocowałoby serią artykułów o niechęci do własnych dzieci. "7 sposobów na to, by twoje dziecko wreszcie się od ciebie odczepiło" - widzę to! Te wszystkie teksty o polityce są dlatego, bo troszczę się o Polskę!

O, jak Prezes!

- Jarosław Kaczyński byłby świetnym pracownikiem w takim serwisie jak ASZdziennik. Bardzo chciałbym mieć na stażu właśnie prezesa PiS.

Dlaczego?

- To facet, który ma spaczone, ale bardzo fajne poczucie humoru. Niedawno widziałem archiwalny filmik, na którym Kaczyński przygotowuje się do nagrania dla TVN24. Dźwiękowiec prosi polityka, by powiedział coś do mikrofonu, bo musi sprawdzić dźwięk. Zwykle mówi się coś w stylu "raz dwa, raz dwa", a prezes PiS stwierdził: "Ktoś powiedział, że Donald Tusk jest zakompleksionym prowincjuszem". I zaczął chichotać.

Z kiedy był ten materiał?

- To nie ma znaczenia, bo w dzisiejszych czasach nagłówki rozchodzą się bez względu na datę. Dobry nagłówek np. o Donaldzie Trumpie powinien być tak skonstruowany, żeby zrozumiała go nawet osoba nie wiedząca zbyt wiele o nowym prezydencie USA. Żarty niszowe są spoko, ASZdziennik również je robi, ale raczej w formie odskoczni.

Którego polityka jeszcze chętnie przyjąłbyś na staż?

- Muszę się zastanowić, czy w ogóle chciałbym kogoś poza Jarosławem Kaczyńskim... Nie! Może jestem już mentalnym pisowcem, ale chcę tylko Prezesa! No bo kogo innego? Błaszczaka? Petru? No dobra, ten drugi może i by się sprawdził - wystarczyłoby podstawić mu kamerę i kazać mówić. Chciałem też kiedyś współpracować z Małgorzatą Rozenek, ale się nie udało.

Z Rozenek to się akurat chyba łatwo żartuje?

- To nie jest takie zero-jedynkowe. Osoby publiczne muszą co chwilę, że tak powiem, wymyślać się na nowo. Taki Macierewicz nie jest Coca Colą, żeby przez pięćdziesiąt lat mógł być w ten sam sposób atrakcyjny. On wciąż musi dostarczać czegoś nowego, żeby w ogóle dało się z niego żartować.

Co szef MON dostarczył ostatnio?

- Oczywiście Misiewicza, którego broni jak swojego ulubionego pupila. W szkołach była taka kategoria uczniów "dzieci nauczycieli", pewnie kojarzysz z podstawówki.

Czy kojarzę? Sam jestem synem nauczycielki...

- No to doskonale wiesz, jak to jest (śmiech). Taka matka-nauczycielka zwykle wszędzie próbuje wepchać swojego dzieciaka. Mało tego, jednego z moich kumpli matka-nauczycielka nawet karmiła na lekcji - on jadł zupę, a reszta omawiała linię brzegową Polski.

Boję się zapytać, jak skończył ten kolega.

- A jak myślisz? Nie miałem potem z nim kontaktu, ale życzę mu, że gdzieś tam sobie jest i prowadzi życie normalnego człowieka. Że przepracował ten DRAMAT (śmiech).

Czemu się śmiejesz?

- Bo DRAMAT w ASZdzienniku zawsze żre. To taki evergreen. News z "dramatem" jest dwa razy fajniejszy niż bez "dramatu".

Skąd się to bierze?

- Myślę, że Polacy uwielbiają to słowo. Trafia w sam środek naszej duszy.

To znaczy?

- Teksty zaczynające się od słowa "sukces" klikają się znacznie gorzej. Zła wiadomość - z punktu widzenia mediów - zawsze jest fajniejsza. Zresztą nasz czytelnik dobrze wie, że nie śmiejemy się z ludzkich tragedii tylko ze sposobu, w jaki media opisują trudne sprawy. Ten kij w naszym tyłku jest po prostu ironiczny.

Ironiczny?

- To słowo fajnie opisuje sposób pisania sporej części internautów. Wyobraź sobie: o ile byłoby fajniej, gdyby Andrzej Duda stwierdził, że on ironicznie podpisuje te ustawy! Albo że Misiewicz pił w dyskotece ironicznie. Kijowski brał faktury ironicznie. Mógłbym tak w kółko...

Tylko jaki w tym sens?

- W działalności internetowej musisz szybko orientować się, które pojęcia stają się paździerzami. Wtedy trzeba przestawiać się na nowe słowa. Jeśli zostaniesz z określeniem, dajmy na to, "ironicznie", a moda będzie już na np. "mocno", to będzie straszny obciach. To tak, jakby dzisiaj na imprezie ktoś próbował cię zabawiać dowcipami o blondynkach.

Jakiś konkretny przykład z ASZdziennika?

- Ciekawa sytuacja była ze smogiem. Do tego sezonu grzewczego ze smogu można było się śmiać w najprostszy możliwy sposób: "ha ha, Kraków zniknął, bo utonął w smogu". Albo: "sukces krakowskich budowlańców - postawili blok cały ze smogu". Jakiś czas temu wszystko się zmieniło, bo Warszawa przekonała się na własnych płucach, czym jest smog. Nagle wszystkie stołeczne redakcje się przejęły i zaczęły rozwodzić się nad szkodliwością zjawiska, bo warszawskie dziecko kaszlnęło podczas spaceru po parku. Dlatego teraz o smogu trzeba żartować bardziej empatycznie.

To znaczy?

- Celować dowcipami w ludzi, którzy nas zatruwają, a nie - w zatruwanych. Trzeba być naprawdę bardzo czujnym. Dlatego też na przykład rzadko śmiejemy się z tzw. "cebulactwa" czy "zwykłego Polaka". Czasami coś w tym stylu się oczywiście pojawia w naszym serwisie, ale na ogół jest tego bardzo mało w porównaniu do konkurencji. Dużo fajniejsze jest walenie we własne środowisko, własne otoczenie.

Stąd tyle na ASZdzienniku hipsterów?

- Dokładnie! Sam się hipsterem nie czuję, ale tylko dlatego, że nie rośnie mi broda. Ale bywam czasami w modnych knajpach, wiem, co to "vege-śniadanie na Powiślu". Każdy ma poczucie humoru, dopóki żarty nie zaczną latać w jego stronę. Wtedy zaczyna się usztywnienie... Dlatego tak bardzo lubię pracować z ludźmi, którzy chętnie śmieją się z samych siebie. To jest zdrowe.

No właśnie, Polacy podobno nie czują ironii, a zwłaszcza tej pod swoim adresem.

- Nie zgodzę się. W rozmowach ludzie bardzo często wzdychają do angielskiego poczucia humoru, amer...

...czeskiego...

.ykań... Akurat czeski humor mnie nie przekonuje. Jest fajny, ale tylko na niedzielny obiad - rzucasz żartem, wszyscy się śmieją, ale o dowcipie szybko się zapomina, bo wjeżdżają kotlety albo zrazy. Wolę humor popisujący się, gdzie ktoś czasami przegnie. To jest efektowne, to jest fajne. Zaryzykowałbym wręcz stwierdzenie, że Polacy mają lepsze poczucie humoru niż reszta świata. Niestety jednak nasz język jest dosyć trudny, więc wywalczenie supremacji trochę nam jeszcze zajmie.

Podaj jakiś przykład typowo polskiego dowcipu.

- Prosta rzecz: galerie memów. Memy są zawsze: po meczach, posiedzeniach sejmu, wydarzeniach kulturalnych. Zwykle tylko jeden na dwadzieścia jest śmieszny, ale JEST! Szukałem kiedyś memów amerykańskich o Trumpie i nie potrafiłem znaleźć. Jesteśmy co najmniej siedem poziomów wyżej od nich. W dodatku my Polacy mamy trudniej, bo u nas przekleństwa nie są do końca akceptowalne. Są memy w stylu "Smoleńsk, kurwa", ale tego na razie nie opublikują ci żadne porządne tytuły. Tymczasem wczoraj oglądałem program Johna Olivera, który w wezwaniu do republikanów, by ci zajęli się reformą zdrowia, użył słowa: "motherfuckers". Wyobrażasz sobie u nas podobną sytuację? "Ej, PiS, skurwysyny - teraz wasza kolej!" Musimy bardziej kombinować.

To chyba dobrze?

- Chyba tak. Dość samobiczowania i rozdrapywania ran! Jeśli chodzi o poczucie humoru, to naprawdę jesteśmy super! I nie mówię tu oczywiście tylko o ASZdzienniku...

Pół godziny zleciało, a ja ani razu nie spojrzałem na twój paznokieć.

- Teraz jeszcze idzie wiosna, może będzie jakaś nowa fryzura, więc już - mam nadzieję - wszyscy na dobre o nim zapomną.

Znowu się sprzedasz? Po raz który już?

- To prawda, ASZdziennik sprzedał się już milion razy, ale wciąż jest wiele do kupienia, do czego zachęcam! Oprócz nowej fryzury szykujemy też fajny projekt video, o którym nie mogę jeszcze zbyt wiele opowiadać. Powiem tylko tyle, że chcemy zrobić serial.

Fabularny?

- Tak, pracujemy już nad pilotem. Chcemy spróbować nowych rzeczy, skopać wiele kolejnych tyłków, zarobić mnóstwo kasy... Chociaż nie, ta sprawa z paznokciem nauczyła mnie, że pieniądze nie są w życiu najważniejsze. Tak więc na pewno będziemy się realizować, ale nic za wszelką cenę. To będzie mój rok!

Zobacz więcej na temat:

Zobacz także
  • Arek Jakubik: aktor? Muzyk? Reżyser? Arek Jakubik: Kim jestem? Dobre pytanie.
  • - W gastronomii jestem tylko sługą, który ma umilić ci czas Mateusz Gessler: Gotujmy po polsku!
  • - Zawsze byłem człowiekiem od zadań specjalnych. Michał Pazdan: Wiedziałem, że na Euro będzie grubo

ZOBACZ WIDEO

Skomentuj:
Zaloguj się lub komentuj jako gość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Polecamy