Nissan Navara. Że co, że ja nie przejadę?!

- Myślisz, że tu przejadę? - spytałem wujka, gdy dojechaliśmy do błotnistej, leśnej ścieżki. - Nie sądzę... - odpowiedział z pełną powagą. Nasza Navara była jednak innego zdania, bo grząski teren pokonaliśmy bez większych problemów.

Mój rodzinny Pogwizdów, wbrew dosyć egzotycznej nazwie, nie jest największą dziurą świata. Wręcz przeciwnie - mamy wszystko, czego potrzebuje niewielka społeczność, by szczęśliwie egzystować. Choć na co dzień mieszkam w Warszawie, lubię wracać w rodzinne strony, wciąż przywołujące ducha czasów, kiedy największe zażenowanie budziła nieznajomość całego składu Manchesteru United czy Realu Madryt, a idolem wszystkich był Adam Małysz. Długo nie zastanawiałem się, gdzie spędzę weekend z Nissanem Navarą. Bo jeśli jeździć pickupem, to tylko po wsi.

Nissan NavaraFot. Redakcja

Kiedy kończą się zatłoczone miejskie uliczki, komfort, jaki daje tak potężny samochód jest nieoceniony. Siedząc za kierownicą Navary czujesz się trochę jak w Transformersach. Sam w zasadzie jesteś niczym Optimus Prime, bo nieważne czy zjeżdżasz w żwirową alejkę czy pędzisz polnym terenem, gdzie alejki już dawno się skończyły, nie ma na ciebie mocnych. Stromy podjazd? Proszę bardzo. Błotko? Żaden problem. Jeśli myślisz, że największą frajdę daje rozpędzenie na torze wyścigowym sportowego superauta, to pickup w terenie niezabudowanym skutecznie skoryguje twój światopogląd.

Nissan NavaraFot. Redakcja

Bo choć Navara to po prostu fajny samochód, komfortowy, jego prawdziwego charakteru nie dostrzeżesz na drodze. By wydobyć ukryte piękno pickupa musisz, jak to się ładnie ostatnio mówi, uciec ze strefy komfortu. Wyobraź sobie te wszystkie powątpiewające spojrzenia, kiedy oznajmiasz, że ruszasz za miasto w trudne czeluście. Nie ma nic piękniejszego niż stwierdzenie z pewnością siebie: "że co, że ja nie przejadę?!".

Nissan NavaraFot. Redakcja

Z Navarą przejedziesz. Wszędzie. Nieważne czy to Warszawa (choć tu w godzinach szczytu może być akurat różnie...) czy Pogwizdów. Na Optimusa Prime'a nie ma przecież mocnych, prawda?

Więcej o: