Guns N'Roses w Polsce. Porażka organizatora

03.07.2017 11:42
Gdański koncert zespołu Guns N' Roses

Gdański koncert zespołu Guns N' Roses (Fot. Renata Dąbrowska / Agencja Gazeta)

Mijają dwa tygodnie od fantastycznego koncertu, jaki grupa Guns N'Roses dała na Stadionie Energa Gdańsk. Choć Axl Rose i Slash potwierdzili, że wciąż mają mnóstwo finezji, którą zachwycili świat jeszcze w latach 90., po widowisku pozostał spory niesmak. Wszystko za sprawą fatalnej organizacji agencji Live Nation...

Byłem na tym koncercie i sam doświadczyłem logistycznego absurdu, który stał się udziałem wielu tysięcy fanów przybyłych do Gdańska. Rozmiary sektorów Golden Circle oraz Płyta GA znacząco różniły się od tego, który był prezentowany na oficjalnej mapie widowni udostępnionej wcześniej przez organizatora, agencję eventową Live Nation. Ponadto okazało się, że były również problemy z sektorami umiejscowionymi na trybunach - bilety numerowane okazywały się nienumerowane, a spora część ludzi spędziła koncert w... przejściach. Jak zaalarmowali nas czytelnicy, miało również dojść do rękoczynów.

Sektor Golden Circle - sporo droższy od zwykłej Płyty - w zamierzeniu ma gwarantować słuchaczom bliższy kontakt z zespołem. Rozciągnięcie go na 2/3 płyty stadionu takich wrażeń w żadnym wypadku nie gwarantowało.

Poniżej oficjalny rozkład miejsc udostępniony na stronie Stadionu Energa Gdańsk:

Fot. materiały organizatora

O kontakt z polskim odziałem Live Nation niezwykle trudno. Agencja nie odpowiedziała na mojego maila, ani na kontakt na Facebooku. Kiedy udało mi się wreszcie dodzwonić do firmy, usłyszałem jedynie, że organizator na razie nie zamierza zabierać głosu w tej sprawie. Na moją uwagę, że wyjaśnienia należą się uczestnikom chociaż na facebookowym profilu Live Nation, który wciąż zalewany jest krytyką ze strony fanów, usłyszałem jedynie, że wkrótce pojawi się stosowne oświadczenie. Kiedy? Tego już przedstawiciel agencji nie chciał zdradzić.

Na całym zamieszaniu wizerunkowo cierpi nie tylko Live Nation, ale również Stadion Energa Gdańsk , na którym odbył się koncert. - Podkreślam, Stadion Energa Gdańsk nie był organizatorem imprezy. Za ochronę, sprzedaż biletów i kontakt z wykonawcami odpowiadała agencja eventowa Live Nation - mówi Karolina Janik, rzecznik prasowy obiektu. - Cierpimy wizerunkowo, choć całe zamieszanie w żadnym stopniu nie wynika z naszych zaniedbań. Już w trakcie występu otrzymywałam informacje, że są problemy. Na bieżąco przekazywałam je naszym służbom bezpieczeństwa i na tyle, na ile mogliśmy interweniować - robiliśmy to. Nie mieliśmy jednak prawa, żeby pouczać niepracujących dla nas ludzi. W trakcie imprezy nie możemy interweniować, chyba, że działoby się coś, co bardzo zagrażałoby bezpieczeństwu wszystkich uczestników - dodaje.

Granica w tym wypadku jest bardzo cienka. Bo co konkretnie musiałoby się stać, żeby pracownicy Stadionu Energa Gdańsk stanowczo wkroczyli do akcji? - Proszę mi wierzyć, że centrum zarządzania bezpieczeństwem na Stadionie współpracuje nie tylko z ochroną organizatora, więc nie tylko te służby pilnują bezpieczeństwa - informuje Karolina Janik. Czy rzecznik prasowa miała na myśli nieumundurowanych funkcjonariuszy policji? - Tego nie mogę zdradzić - ucina reprezentantka gdańskiego obiektu.

Fani Guns N'Roses zapowiadają na facebookowym profilu Live Nation pozwy pod adresem organizatora. - Reklamację należy składać u organizatora imprezy. To, czy ją rozpatrzy zależy już tylko od niego, ciężko mi prorokować, jakie są na to szanse. Gdy reklamacja zostanie odrzucona, można oczywiście liczyć na pomoc rzecznika konsumentów. Wydaje mi się, że w kontaktach z organizatorem należy się powoływać na fakt, że organizator wprowadził uczestników koncertu w błąd - tłumaczy Agnieszka Majchrzak z Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Pozostaje więc czekać na rozwój wydarzeń i na długo oczekiwany komentarz Live Nation Polska. Szkoda jedynie, że tak wspaniały koncert będziemy wspominać nie tylko ze względu na walory artystyczne...

ZOBACZ WIDEO

Komentarze (2)
Guns N'Roses w Polsce. Porażka organizatora
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Paweł Szpechar

    0

    Na impact festiwal w krakowie bylo podobnie że golden zajmował ok połowę płyty. pomijam fakt że live nation kosi za bilety o dużo za dużo

  • avatar

    petrczech1

    0

    Buta i arogancja live Nation od lat nie zna granic. Ale tak to już jest, gdy jedna firma zmonopolizuje rynek koncertowy. Klient (widz) jest tylko małym dodatkiem do ich "wspaniałego biznesu". Nie polecam.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Polecamy