Grubson: Ludziom brakowało wk****** Grubsona

27.11.2017 12:59
Grubson

Grubson (Fot. materiały prasowe)

- Niektóre rzeczy po prostu zaczęły mi przeszkadzać. Obserwuję świat, Polskę i nie podoba mi się to, co się dzieje - mówi raper Grubson w rozmowie z Kubą Dobroszkiem.

Kuba Dobroszek: Jak będzie po śląsku "pierdolnięcie"?

Grubson: Hmmm... Tąpnięcie chyba (śmiech). Albo nie - dupnięcie!

Pytam, bo powiedziałeś kiedyś, że w muzyce najważniejsze jest właśnie pierdolnięcie. A raczej - dupnięcie.

- Na mojej nowej płycie trochę tego dupnięcia jest, zarówno jeśli chodzi o przekaz jak i muzykę. Wydaje mi się, że to najpoważniejszy i najspójniejszy album w mojej karierze. Najcięższy.

Fakt, rapujesz m.in. o depresji i problemach społecznych.

- Niektóre rzeczy po prostu zaczęły mi przeszkadzać. Obserwuję świat, Polskę i nie podoba mi się to, co się dzieje.

To znaczy?

- Chociażby obnażanie się na portalach społecznościowych. Zgubiliśmy emocje, przestaliśmy ze sobą rozmawiać. Prościej jest wylać żale w Internecie. Przez to wszystko brakuje takiej aury tajemniczości. Mówię też o artystach, bo fajnie, że dany muzyk ma kontakt ze swoimi fanami, ale przecież ci fani nie muszą wiedzieć, co on je na śniadanie.

Poza ekshibicjonizmem co cię jeszcze boli? Na marsze w obronie demokracji chodzisz?

- Na pewno to całe napięcie społeczne odcisnęło jakieś piętno na mojej nowej płycie. Wszyscy w polityce bez przerwy się kłócą, zamiast znaleźć wspólny język i zrobić coś konkretnego. Ale nie chcę wchodzić w tematy stricte polityczne, staram się ten problem ugryźć od innej strony.

Dlaczego nie chcesz?

- Bo wiem, jaki to jest syf. Łatwo można napisać utwór, który inny człowiek inaczej zinterpretuje i się obrazi. Nie chcę się w to bawić, wolę opisywać ludzkie zachowania. Wiesz co jest smutne? Że mamy ogromny dostęp do informacji, a nie chce nam się ich filtrować. Po prostu nam się, kurwa, nie chce.

Młodzi ludzie chcą słuchać o tych problemach? Patrz, kto w ostatnich latach zdobył ogromną popularność - Taco Hemingway. On nie rapuje o górnolotnych sprawach - nawija, że laska go zdradziła, więc pije do rana.

- Taco jest oryginalny, ale ostatnia płyta obnażyła jego słabości...

Co masz na myśli?

- Jeśli ktoś chce śpiewać, to musi się tego nauczyć. Fajnie, że chce się rozwijać, ale podczas koncertów może być rozczarowanie. Ja też mógłbym wydać album z milionem efektów, ale co z tego, skoro nie powtórzę ich podczas występu na żywo? Ponadto uważam, że dawniej polski hip hop miał głębsze teksty.

Dawniej?

- Wiesz, było więcej artystów, którzy naprawdę mieli coś do powiedzenia. Dlatego to piękne, że wciąż są tacy muzycy jak Łona, Ten Typ Mes czy Bisz, nad których tekstami trzeba się trochę pozastanawiać. Zauważ, że wszystko, co ambitne, gorzej się sprzedaje. Stąd to zatrzęsienie durnych tekstów o imprezach i panienkach. Moim zdaniem wszystko zaczyna się w szkołach podstawowych.

Aż tak?

- Chodzi o edukację muzyczną. Jeśli kobieta przez trzy lata przynosi na "muzykę" tamburyn czy jakiś bębenek, to sorry, ale nie nauczy dzieciaków wrażliwości. Kiedyś, żeby zostać nauczycielem, musiałeś umieć grać na co najmniej jednym instrumencie. A teraz? I nie mówię tu tylko o muzyce, ale ogólnie o szeroko rozumianej kulturze. Bez poszerzania horyzontów dajemy sobą zbyt łatwo manipulować.

To może wy - artyści powinniście wejść w buty nauczycieli.

- Tak, zdecydowanie! Dlatego ja staram się z fanami tak często rozmawiać, dyskutować. Mnie od małego próbowano nauczyć słuchać Chopina. Kompletnie tego nie kumałem, ale przynajmniej miałem świadomość, że jest coś takiego jak muzyka klasyczna. Do której - notabene - później się przekonałem. Skoro świat się rozwija, to edukacja również powinna.

A co z polecaniem innym wartościowej muzyki? Pewnie nie raz ludzie proszą cię o wskazanie jakiś fajnych artystów. Pytanie tylko, czy podpowiedzenie danej osobie czegoś ciekawego spowoduje, że jego gust muzyczny się poprawi.

- Samo polecenie niczego nie zmieni. Ale już rozmowa na ten temat - jak najbardziej. Ja staram się podpowiadać pewne utwory i przy tym pytać: jak ci się podobało, co ci się nie podobało, dlaczego wolałbyś coś innego. Gust muzyczny trudno zdefiniować. Powiem ci na swoim przykładzie: codziennie poszukuję nowej muzyki. Im więcej odkrywasz, tym bardziej rozwija ci się muzyczna wrażliwość.

Myślisz, że fani są gotowi na odkrycie twoich nowych kawałków? Nigdy nie kryłeś się z tym, że muzyka ma przede wszystkim dawać radość. A na "Gatunku L" ty zaczynasz trochę moralizować...

- Po prostu poczułem chęć wyrzucenia z siebie pewnych myśli. Myślę, że słuchaczom się to spodoba, bo na płycie są przecież również imprezowe numery. Nie dzieje się aż tak źle, żeby cały album musiał być utrzymanym w poważnym nastroju. Nadzieja musi się pojawiać, bez niej byśmy zwariowali. Dostrzegam wady, ale staram się z nimi walczyć.

Masz już jakiś feedback od fanów?

- Reakcje są bardzo pozytywne! Szczerze mówiąc nie spodziewałem się, że będzie aż takie dupnięcie (śmiech). Nawet fani, którzy są ze mną od początku twierdzą, że to jedna z najlepszych moich płyt. Wiadomo, że wszyscy darzą sporym sentymentem pierwsze dokonania, ale na szczęście nie spuściłem z tonu jak niektórzy raperzy. Bardzo mi się podobało jak jedna osoba napisała, że brakowało jej takiego wkurwionego Grubsona.

Ty też uważasz, że to jedna z twoich najlepszych płyt?

- Na pewno jest lepsza od "Holizmu". Jest spójna i przebija poprzedniczkę liryką oraz aranżacjami. Z perspektywy czasu stwierdzam, że "Holizm" był nieco za bardzo różnorodny. No i przecież ja się niesamowicie zmieniłem od czasu jej wydania. Przy okazji zdradzę ci ciekawostkę: wiesz, że "Gatunek L" jest najkrótszą i jednocześnie najszybciej nagraną płytą w mojej karierze? Mimo, że jest na niej aż szesnaście numerów.

To ile trwa?

- Ok. godziny. Nie robiłem sobie wolnego - wszedłem do studia i nagrałem to, co miałem nagrać. Cieszę się zwłaszcza z faktu, że z nagraniem wokali poszło bardzo sprawnie - połowę płyty zrobiłem praktycznie w dwa tygodnie. Myślę, że m.in. dlatego ten album jest tak spójny. Wyobraź sobie, że na "Holizm" jeden kawałek nagrywaliśmy przez dwa lata.

Jest spójnie muzycznie, pomimo że zaprosiłeś do współpracy wielu producentów.

- Spasowaliśmy sobie klimatem. No i teraz oczywiście, w związku z premierę płyty, ruszyliśmy w trasę koncertową. Chcemy umożliwić fanom fajną muzyczną podróż: ze światłem i efektami. Będzie oczywiście kilka niespodzianek - podczas niektórych koncertów pojawią się specjalni goście, nie tylko ci z płyty. Ponadto marzę o tym, żeby w przyszłym roku zagrać w Rybniku koncert z orkiestrą symfoniczną. Tak na podsumowanie trasy.

ZOBACZ WIDEO

Skomentuj:
Grubson: Ludziom brakowało wk****** Grubsona
Zaloguj się lub komentuj jako gość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Polecamy