Rotkiel: Dla kobiet ślub to gwarancja stałości

Podczas świąt wszyscy wklejali na profilach swoje zdjęcia odgrzebane z rodzinnych albumów. W kreszowych dresach i z fryzurami ciętymi od garnka. Ale moja dziewczyna wysyłała mi foty swoich rodziców z dnia ślubu...

Podróż sentymentalna zmierzała nieuchronnie, niczym Titanic, w stronę katastrofy. A mianowicie do starcia z górą lodową w postaci mojego - nomen omen - oziębłego podejścia do tematu formalizowania związków. Nietrudno się domyślić, że reszta świąt została odwołana i nastał okres zimnej wojny (żeby utrzymać się w lodowatej nomenklaturze). Byłem chyba jedynym człowiekiem w rodzinnym mieście, który mógłby jeszcze przez następny tydzień siedzieć przy uginającym się od ciast i sałatek stole, odpowiadając na niewygodne pytania wścibskich ciotek. Bo wszystko to byłoby spacerem w porównaniu do ścieżki zdrowia, którą w naszym stołecznym gniazdku po powrocie miała zgotować mi moja partnerka.

Przyznasz, że powyższa historia Michała wywołuje odruchy współczucia i chęć poklepania go po plecach. Cóż, święta to czas, kiedy nasze wybranki spodziewają się gestów takich jak zaręczyny. No bo w jednym miejscu gromadzi się cała familia, w rodzinnym mieście jest czym pochwalić się koleżankom podczas odświeżania znajomości, a i facet miałby łatwiej z zapamiętaniem daty oświadczyn. Dlatego nie zdziw się, kiedy ona zaleje się łzami wzruszenia, gdy wychodząc od cioci ze świątecznego obiadu, klękniesz, by zawiązać but. Albo kiedy przyłapiesz ją, jak zamiast położyć obrus na stół, zawija się w niego niczym w suknię ślubną, a świąteczny stroik rzuca za siebie w stronę ustawionych maskotek...

Czemu my, faceci, boimy się zaręczyn czy ślubu i czemu im, kobietom, tak bardzo zależy na zmianie statusu nie tylko na Facebooku, ale i w urzędzie stanu cywilnego? Nasze wątpliwości rozwiewa ekspertka w tej dziedzinie - terapeutka par, psycholog Maria Rotkiel.

Paweł Jaśkowski: - Skąd u kobiet "ciśnienie" na ślub i w jakim okresie związku można się go spodziewać?

Maria Rotkiel: - Dla wielu kobiet ślub to gwarancja stałości relacji i miłości do końca życia. Warto jednak pamiętać, że nie formalności i zobowiązania, ale umiejętność dbania o relacje, to warunek konieczny trwałości związku i tego, że oboje partnerzy będą w nim spełnieni. Trzeba uważać, aby nie postrzegać ślubu jako "gwarancji" stałości relacji, która zwalnia nas z odpowiedzialności za związek. Kobiety lubią romantyczne historie i wierzą w deklaracje ze strony partnera, które są takim zabezpieczeniem na przyszłość. Ślub, tak jak wcześniej zaręczyny, to też ważny dla wielu osób etap relacji, kolejna faza związku, który jest coraz głębszy i intymniejszy. Warto zrozumieć potrzeby partnerki i jeśli jest to dla niej ważne, to uszanować to.

Jak reagować, gdy nie jest się jeszcze gotowym? No bo przecież jest wam dobrze, teoretycznie wiecie, że będziecie ze sobą na zawsze, ale facet nie chce nawet podpisać umowy kredytowej, dłuższego niż rok kontraktu z operatorem komórkowym, a pracę chciałby zmieniać co dwa lata. Jak z tego wybrnąć?

- Są osoby, które panicznie boją się zobowiązań. Kojarzą je z uzależnieniem, utratą wolności i niezależność. Tak naprawdę może to być lęk przed przywiązaniem i w konsekwencji stratą czegoś, lub kogoś, na kim im zależy. Taka osoba kieruje się przekonaniem, że "aby nie czuć trudnych emocji związanych ze stratą, lepiej się do niczego nie przywiązywać". To daje złudne poczucie wolności, ponieważ wolność to również odpowiedzialność i dojrzałość, czyli m.in. umiejętność przywiązania.

Czy narzeczeństwo traktujemy jako zło konieczne? Boimy się formalizować związki? Może chcemy mieć możliwość wyjścia z nich, jak z gry czy aplikacji w telefonie?

- Bojąc się przywiązania, większość relacji i ważnych spraw będziemy traktowali "tymczasowo", czyli powierzchownie. Narzeczeństwo może być ważnym etapem w relacji, i okazją do pięknej ceremonii. Jeśli traktujemy je jak "zło konieczne", to powinniśmy zastanowić się nad tym, czym jest dla nas związek, czego oczekujemy od relacji i co chcemy dać od siebie drugiej osobie. Takie podejście to skrajność, która sygnalizuje jakiś problem, tak samo jak skrajnością jest przekonanie, że "musimy się zaręczyć", a zaręczyny i ślub dadzą nam pewność bycia razem.

Może dla świętego spokoju lepiej kupić pierścionek, klęknąć, a zrywanie zaręczyn zaplanować od razu jako wyjście awaryjne?

- Bez sensu jest robić coś na siłę, wbrew sobie. Może należy się zastanowić nad swoimi emocjami i przekonaniami i zapytać siebie samego: "Co czuję?", "Czego się boję?". Zaręczyny to piękny moment dla obojga partnerów. To chwila, która może być symbolem ich uczucia, przeżyciem pełnym wzruszeń, ale trzeba to czuć i wiedzieć, że to tylko rytuał i nie jest gwarantem szczęścia, tak samo jak ślub.

A może mamy świadomość tego, że "za rogiem" może spotkać nas coś jeszcze lepszego, więc te zaręczyny zachowamy dla kogoś lepszego. Tylko czy możemy mieć pewność, że "każde zmiany są na lepsze" i po 15 szybkich związkach - w myśl tej zasady - 16. musi być idealny?

- Takie podejście sprawia, że wiecznie gonimy za czymś, nie potrafiąc docenić tego, co mamy. To bardzo smutne, gdy ludzie nie szanują i nie doceniają tego, co jest im w życiu dane. Jest to również dowód na przedmiotowe traktowanie drugiej osoby i - delikatnie mówiąc - posiadanie dość wygórowanego mniemania o sobie. Oczywiście inna jest sytuacja, gdy po prostu nie jesteśmy szczęśliwi w związku i nie chcemy dalej oszukiwać siebie i drugiej osoby. Wtedy czas na trudną, ale ważną decyzję i odwagę potrzebną do życiowej zmiany.

A może jest tak, że faceci nie są pewni siebie ze względu na swój status społeczny, materialny? Przecież ona "polubią" na Instagramie półnagich modeli, widoki rajskich wysp, celebrytów w ich prywatnych odrzutowcach i charyzmatycznego premiera Kanady.

- Zaniżona samoocena często jest przyczyną złych decyzji, lęku, który sprawia, że boimy się zaangażowania i odrzucenia. Zastanówmy się wtedy: jeśli ona woli kogoś innego, to dlaczego ze mną jest i chce się zaręczyć? Jeśli brak nam pewności siebie, możemy zobaczyć swoją wartość i wyjątkowość w oczach kogoś, komu na nas zależy.

Może mniej boimy się samotności, która i tak nie musi trwać zbyt długo, właśnie ze względu na "katalogi partnerów" w postaci Tindera, Instagrama i innych miejsc, gdzie możemy "poznać" wiele potencjalnych narzeczonych naraz?

- Lęk przed samotnością to instynkt, a taka łatwość nawiązywania relacji daje nam ułudę łatwego życia i łatwego budowania relacji. Zagłuszamy swoje lęki i kompleksy, kompulsywnie przechodząc z jednego związku w drugi, będąc w kilku powierzchownych relacjach naraz. To bardzo zła strategia i w konsekwencji konfrontuje nas z tym, przed czym uciekamy, czyli z poczuciem osamotnienia.

Może łatwiej jest nam wymieniać na nowe, niż łatać to co mamy?

- Jak się coś psuje, to trzeba to naprawić, a to zabiera naszą uwagę, czas, energię. Żeby się nie popsuło, trzeba o to dbać, a to też wymaga zaangażowania. Najłatwiej jest mieć nowe i wyrzucać stare. Takie przedmiotowe podej- ście do ludzi i relacji nas odczłowiecza i pozbawia tego, co ma największą wartość, czyli bliskości drugiego człowieka.

Jakie są różne wyjścia z sytuacji, gdy ona naciska, my nie chcemy jej zranić, ale jeszcze nie czujemy potrzeby oświadczania się?

- Powiedz prawdę. Powiedz, co czujesz, że ona jest dla ciebie ważna, że zależy ci na niej i na waszym związku, ale nie jesteś jeszcze gotowy, aby przejść do kolejnego etapu, albo nie przywiązujesz wagi do zaręczyn i do ślubu, bo są to dla ciebie tylko formalności. Zastanówcie się wspólnie, czego chcecie. Porozmawiajcie o was, waszym związku i o waszych potrzebach, bo twoje potrzeby są równie ważne.

A może faceci obawiają się nudy w łóżku i stąd ich opory przed ślubem?

- Niektórym ślub kojarzy się ze stagnacją, rutyną i nudą. To błędne skojarzenia, bo sam ślub nie ma tu znaczenia. Znaczenie ma to, czy oboje partnerzy się starają być nawzajem dla siebie atrakcyjni, czy dbają o siebie i o intymność w relacji. Udany seks to wypadkowa wzajemnego starania się, fantazji i odwagi, dbania o relację, energii i uważności na drugą osobę i jej potrzeby. Ślub nie ma tu znaczenia. Jak nam przestaje się chcieć dbać o relacje, to - czy mamy ślub czy nie - nuda w łóżku gwarantowana.

Więcej o:
Komentarze (72)
Rotkiel: Dla kobiet ślub to gwarancja stałości
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • gabon77

    0

    trzeba być niespełna rozumu by wydać kupę kasy na wesele bo partnerka chce się pokazać w białej sukience przed koleżankami i rodziną, znam ludzi którzy zaciągali na tą jedną noc kredyty by je spłacać przez kolejny rok czy dwa , po co ten ślub, po co te papierki, kochamy się to bądźmy ze sobą i koniec kropka i żadne rytuały do tego nie są potrzebne

  • dungala

    0

    Jak baba ci się oświadcza to popatrz na psa swojego najbliższego przyjaciela i nie bierz z niego przykładu tylko UCIEKAJ Chłopaku UCIEKAJ.

  • Gość: On

    Oceniono 4 razy 2

    szkoda ze nie przedstawiliscie meskiego punktu widzenia i meskiej racji w tym wszystkim. czesto nie jest "nie gotowy" tylko "nie gotowy z nia, w danej sytuacji" bo zwyczajnie partnerka nie spelnia jego wymagan, albo jest ryzyko ze po slubie przestanie sie starac je dalej spelniac. A rozwody mezczyzne kosztuja zwykle majatek w utrzymaniu ex partnerki. Na bycie zona to sie trzeba drogie panie ostro postarac, a potem dalej sie starac tak samo mocno ;) i tyle.

  • Filip Syrek

    Oceniono 4 razy -4

    Jesli ktos umawia sie z toba bez ochoty na zwiazek poprzez zaslubienie to UZYWA ciebie do rozrywki. I vice versa.

  • Gość: pieter

    Oceniono 5 razy 5

    jaka gwarancja. Chyba taka jaką poseł Pieta zafundował swoje żonie. CZy te baby dalej wierzą w te bzdury o slubie. Pies tylko jest wierny swojemu Panu.

  • jsd1952

    Oceniono 6 razy -2

    To raczej stabilizacja dla faceta!!! Latka leca, Kobieta jest jak wino, a facet ...

  • rikol

    Oceniono 6 razy 2

    Ślub to żadna gwarancja, czy ten pan widział statystyki rozwodów? Natomiast każdej kobiecie podobają się ładne suknie ślubne, fajnie przeżyć dzień, w którym można się poczuć wyjątkowo.

  • Gość: NieBadzCymbał

    Oceniono 14 razy 4

    Panowie! Jesli Wasza ukochana chce sie „zenic”, to znak, ze trzeba sp.i.errr.dalac najszybciej i najdalej jak sie da. Wiem to ja, gosc w kolejnym sformalizowanym zwiazku i w dodatku prawnik. Problem w tym, ze ofiara zawsze ma litosc i doprawdy nie wiem dlaczego tak uksztaltowala nas mężczyzn natura.

  • Gość: tita

    Oceniono 19 razy 1

    Dziewczyny nie wychodźcie za mąż, to głupota !! Ja jakbym mogła cofnąć czas, nigdy bym tego nie zrobiła.
    Gdybym się rozwiodła:
    - zaoszczędziłabym mnóstwo pieniędzy na jedzenie, piwo i papierosy oraz ciuchy (mój mąż musi kupować co najmniej raz na miesiąc t-fhirt, skarpetki itp - nie ważne, że w szafie się już nic nie mieści)
    - miałabym przynajmniej raz w tygodniu wolne od dzieci
    - miałabym seks bez proszenia się (Tinder)
    - nie musiałabym prasować tych cholernych koszul,
    - nie musiałabym wysłuchiwać narzekań.
    Pamiętajcie, że facecie chcą z wami zamieszkać, bo ich matki mają już ich dość i każą się usamodzielnić. Nie dajcie się wrobić !!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX