Seksuolog: Żona mojego pacjenta codziennie budziła go seksem oralnym. Skończyło się po porodzie

Projekt dziecko

Projekt dziecko (Fot. Shutterstock)

Ponoć kobiety w ciąży mają wzmożony popęd seksualny, spotęgowane doznania i szybciej osiągają orgazm; natomiast po urodzeniu dziecka przez pół roku ten temat dla nich w ogóle nie istnieje. Czy tak jest? Pytamy seksuologa Andrzeja Gryżewskiego.

Przemysław Pilarski: Czy jest coś takiego, jak właściwy moment na dziecko?

Andrzej Gryżewski: Bardzo często obserwuję teraz projektowe podejście do tej kwestii.

To znaczy?

- Najpierw projekt kariera, potem projekt wspólne zamieszkanie połączone z projektem brania kredytu, projekt remont, projekt kot/pies, wreszcie po jakimś czasie, raczej dłuższym niż krótszym, projekt dziecko. Nie mówię, że to źle, bo starsi rodzice to często dojrzalsi, bardziej świadomi i empatyczni rodzice.

I to jest ten właściwy moment, tuż po remoncie?

- Jeśli to wynika z autentycznej potrzeby obojga, a nie na przykład z chęci zaspokojenia oczekiwań rodziców albo z potrzeby ratowania związku, to tak.

Ludzie decydują się na dziecko, żeby ratować związek?

- Niestety, często obserwuję to w moim gabinecie. "Będziemy mieć powód, żeby się nie rozstawać". Nic podobnego! Te pary i tak się w większości przypadków rozpadają albo od razu po urodzeniu dziecka, albo po paru latach.

Mówisz o "projekcie", a to znaczy, że spontaniczność tu raczej nie jest wskazana?

- Pary, które przychodzą do mnie na terapię związkową z oseskami na rękach, bardzo często zdecydowały się na dziecko w trakcie kilku pierwszych miesięcy relacji, kiedy wskutek produkowanej przez mózg fenyloetyloaminy jest się na czymś w rodzaju haju.

Czy ta fenyloetyloamina to jakiś nasz naturalny narkotyk?

- Tak, skład chemiczny ma podobny do amfetaminy. Wydzielana jest na początkowym etapie relacji i zaburza nam krytyczne myślenie na temat partnera czy partnerki. Wydaje ci się, że to twoja druga połowa, z którą spędzisz resztę życia. Dopiero gdy chemia przestaje kąpać mózg, wraca trzeźwy ogląd rzeczywistości. Oczywiście, nie zawsze prowadzi to do zupełnego rozczarowania; dociera do nas po prostu pełniejszy obraz tej osoby. Każdy z nas ma przecież ciemne i jasne strony; wady i zalety.

Stwierdzasz, że "to nie to", ale macie już dziecko, więc nie tak łatwo się rozstać.

- Dlatego nie należy podejmować decyzji o potomstwie zaraz po wejściu w związek. Ekstaza w łóżku nie oznacza, że tak będzie wyglądało całe życie z tą osobą. Zresztą i seks po jakimś czasie robi się bardziej przewidywalny. To zupełnie naturalne.

No właśnie. Seks. Jak to jest, że niektórzy muszą długo starać się o dziecko, a u innych pojawia się ono zupełnie przez przypadek?

- Kluczem jest to, co powiedziałeś. "Staranie się o dziecko" może wpłynąć na brak zapłodnienia.

Jak to?

- Te "starające się" pary, które przychodzą do mnie na terapię, żyją w nieustannym stresie! "Już? Nie, tym razem nie wyszło... Może to była zła pozycja? A może ze mną jest coś nie tak?". Stres to jeden z najsilniejszych środków antykoncepcyjnych. Proponuję, żeby po podjęciu wspólnej decyzji o tym, że chcemy mieć potomstwo, jak najszybciej o niej "zapomnieć". Czerpać radość z seksu, z bycia razem, a nie katować się nieustannym myśleniem, czy tym razem może w  końcu dojdzie do zapłodnienia.

No dobrze, ale są takie pary... ja nie chcę nikogo piętnować, ale mówię przecież o faktach... są rodziny dotknięte np. problemem alkoholowym, w których z pewnością wszyscy żyją w niemałym stresie, a jednak mają nieraz i po kilkanaścioro dzieci.

- Bo oni się o te dzieci nie starają! Seks często bywa w takich relacjach formą odreagowania napięcia, więc akurat w łóżku stres nie staje na przeszkodzie.

Niektórzy się stresują, bo tyka zegar biologiczny. Dotyczy to chyba zwłaszcza kobiet. "Zaraz czterdziestka!". A z drugiej strony "tyka" matka lub teściowa, która wreszcie chciałaby mieć wnuczka.

- Mam klientki, które mają 34, 37, 40 lat, próbują zajść w ciążę, nie wychodzi - a blokuje je nie wiek, tylko presja. Jak ją zmniejszają na psychoterapii, to nagle dochodzi do zapłodnienia. Owszem, z upływem lat zwiększa się prawdopodobieństwo wad płodu, ale widzę coraz więcej kobiet po czterdziestce, które rodzą zupełnie zdrowe dzieci, więc bez przesady z tą presją, zwłaszcza kiedy nie ma z kim mieć tego dziecka, bo kobieta jest singielką. Dochodzi do absurdalnych sytuacji, kiedy ona wybiera pierwszego lepszego kolegę z pracy, który okazuje jej zainteresowanie. Wchodzą w związek, uprawiają seks i nic z tego. Bo przecież ona czuje podświadomie, że to nie jest "ten" facet, jej ciało też to czuje, w związku z czym blokuje zapłodnienie.

A czy wielu mężczyzn musi zostać ojcami przed czterdziestką?

- Z moich obserwacji wynika, że u mężczyzn ta presja jest mniejsza, co nie znaczy, że nie ma czegoś takiego jak andropauza. Sporo mężczyzn ma ją w okolicach pięćdziesiątki. Nie wszyscy, ale jednak. I spośród tych, którzy jej doświadczają, nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę.

Jak rozpoznać u siebie andropauzę?

- Warto wypełnić kwestionariusz ADAM.

Co to za kwestionariusz?

- Dziesięć pytań, które pomogą w udzieleniu odpowiedzi na pytanie, czy ma się andropauzę. Łatwo znajdziesz je w internecie. Jednym z objawów może być np. to, że nagle zaczynasz mieć problemy ze snem, ponieważ twój organizm produkuje mniej melatoniny. Wybudzasz się w nocy, przez co musisz w ciągu dnia robić sobie drzemki. A tak jak pisaliśmy w "Sztuce obsługi penisa", sen ma podstawowe znaczenie dla seksualności. To w trakcie snu produkuje się testosteron.

Brak snu - brak testosteronu - brak możliwości zapłodnienia.

- A nawet brak możliwości współżycia. Nie tylko żywotność plemników obniża się wraz z wiekiem, ale też nasza sprawność seksualna. Pojawiają się zaburzenia erekcji, zaburzenia orgazmu i tak dalej.

Dobrze więc postarać się o dziecko wcześniej niż później.

- Ale nie ma się co spieszyć, jeśli nie czuje się, że jest się w relacji z odpowiednią kobietą. Znam mężczyzn, którzy zostają ojcami w okolicach czterdziestki - i są naprawdę bardzo dobrymi ojcami, tworząc przy okazji świetne relacje. Ale to są ich drugie, trzecie związki. A na dzieci z poprzednich związków płacą alimenty.

Jakiś czas temu ojcem został 67-letni Marek Kondrat. A moja koleżanka, trochę po trzydziestce, spodziewa się właśnie dziecka z sześćdziesięciolatkiem. Można? Można.

- Późne ojcostwa to nie reguła, ale też nie takie rzadkie wyjątki. Jeszcze raz powtórzę, bo to ważne: wiele zależy od stylu życia.

Redukcja stresu i co jeszcze?

- Wiele czynników ma wpływ na płodność. Więc nie tylko wspomniany już stres, ale też styl odżywiania się, używki, brak snu, brak ruchu. Jądra, które przez wiele godzin dziennie są ściśnięte z powodu siedzenia przy biurku albo - co gorsza - nagrzewane trzymanym na kolanach laptopem, nie będą produkować pełnowartościowych plemników!

Nieźle można się zestresować tym ciągłym myśleniem o konieczności bycia w formie...

- A żebyś wiedział! Miałem klientkę, która konieczność dbania o siebie, chodzenia na siłownię itp. wpisała na listę obowiązków. A to nie może być dodatkowy obowiązek, to musi być nasza naturalna potrzeba. Łatwo powiedzieć, wiem, ale trzeba mieć na uwadze, że w stresującej sytuacji jako jedną z pierwszych rzeczy nasz organizm blokuje możliwość prokreacji.

Dlaczego?

- Żeby nie wydatkować zbyt dużo energii w tym trudnym momencie.

Więc zmieniamy styl życia, nie dokładając sobie, ale się odciążając.

- Dokładnie tak.

Można zmienić styl życia, ale jak zmienić nastawienie partnera czy partnerki w sytuacji, kiedy ja chcę mieć dziecko, a on lub ona nie?

- Na pewno odradzam zgadzanie się na potomstwo dla świętego spokoju. Dziecko to nie telewizor, który możesz sprzedać, jak ci się znudzi. Mam w terapii parę. On mówi do niej: "To jest twój syn". Ona: "Nie, to przecież nasze wspólne dziecko". On: "Ale to ty go chciałaś, namawiałaś mnie, to teraz masz - sama się nim opiekuj, ja mam swoje sprawy". Taka postawa jest nie do zaakceptowania. Odpowiedzialność zawsze jest po dwóch stronach. Dlatego decyzja musi być w pełni świadoma. Tego dziecka musicie po prostu oboje chcieć, nie ma innej możliwości.

A co w sytuacji, kiedy dziecko pojawia się niespodziewanie?

- Uprawianie seksu to decyzja. Tak samo decyzją jest stosowanie, bądź nie, antykoncepcji. I jeśli ktoś decyduje się na drugie rozwiązanie, musi liczyć się z tym, że skończy się ono ciążą. "Myślałem, że ona się zabezpiecza". "Powiedziała mi, że nie ma teraz dni płodnych". OK, ale mówimy teraz tylko o jej połowie odpowiedzialności.

A pozycje w seksie? Czy one też zwiększają lub zmniejszają możliwość zapłodnienia?

- Są różne głosy na ten temat. Niektórzy twierdzą, że po wytrysku kobieta powinna poleżeć przez kilka, kilkanaście minut w pozycji, która umożliwi spłynięcie spermy do pochwy, czyli np. z nogami w górze, opartymi o ścianę oraz z poduszką pod pupą. Jeśli wziąć pod uwagę prawa grawitacji, coś w tym jest. Natomiast jeśli chodzi o sam seks, to - również powołując się na prawa grawitacji - można założyć, że pozycja misjonarska bardziej będzie sprzyjać zapłodnieniu niż na jeźdźca albo na stojąco.

Projekt dziecko
Fot. Shutterstock

Wielu kobietom spada ochota na seks po urodzeniu dziecka. Dlaczego tak się dzieje?

- To złożony proces, a skoro o tym mówimy, warto też wziąć pod uwagę to, że w czasie ciąży niektóre kobiety wykazują większą aktywność seksualną. Seksuolodzy ewolucyjni widzą to w ten sposób: kiedy kobieta zachodzi w ciążę, naturalne jest, że zmieniają się kształty jej ciała. W oczach partnerów mogą stać się mniej atrakcyjne. Matka natura rozwiązała problem w ten sposób, że podkręciła im libido. Kobiety w ciąży często są bardziej otwarte np. na eksperymenty w łóżku.

Wszystko, żeby zatrzymać przy sobie partnera?

- Takie jest ewolucyjne wytłumaczenie tego zjawiska.

No a po ciąży? Partner jest potrzebny do pomocy, a nie dostaje nic w zamian. W takiej sytuacji też mógłby sobie odejść.

- To mi przypomina historię pacjenta, którego żona, kiedy była w ciąży, codziennie budziła go seksem oralnym. No i skończyło się to po urodzinach dziecka, a on nie rozumie, dlaczego.

Ja też nie rozumiem.

- Odpowiedzi znów dostarcza nam matka natura. Kiedy dziecko ssie pierś matki, wytwarza się oksytocyna, nazywana przez niektórych "hormonem miłości". Wpływa ona więziotwórczo na relację matki z dzieckiem, zaspokaja jej potrzebę bliskości...

A facet idzie w odstawkę.

- Niektórzy moi klienci dopatrują się w tym perfidii kobiet. "Kiedy potrzebowała mojej opieki w czasie ciąży, to wręcz ciągnęła mnie do łóżka. A teraz, jak już urodziła, ma mnie gdzieś". Tymczasem nie ma w tym żadnego podstępu, to działa zupełnie poza kontrolą. Po rozwiązaniu ciąży dziecko jest dla matki najważniejsze. Pretensje proszę kierować do Natury.

Pretensje można sobie kierować, ale przede wszystkim chce się seksu. I co teraz? Można jakoś szturmować tę twierdzę złożoną z partnerki i noworodka? Pamiętajmy także o tym, że seks pełni więziotwórczą rolę.

- Tutaj dochodzimy do bardzo ważnej kwestii. To, że kobieta wykazuje mniejsze zapotrzebowanie na seks po urodzeniu dziecka, nie oznacza, że nie będzie odczuwała z niego przyjemności. W ogóle, niezależnie od ciąży, seksualność w relacji w pewnym momencie opada wskutek spadku poziomu fenyloetyloaminy. Znika czarodziejska różdżka, pewne rzeczy przestają dziać się automatycznie. Zaczyna się praca.

Najtrudniej zacząć.

- A żeby próbować zacząć, trzeba zrozumieć, że tylko w wyjątkowych momentach w związku seksualność działa automatycznie. Seks to nie wiosna, na którą wystarczy poczekać, a pąki na drzewach same zakwitną. Do seksu w stałych związkach trzeba się mobilizować. A wtedy wiosna może trwać przez cały rok.

ZOBACZ WIDEO

Zobacz także
  • Panowie coraz częściej poddają się operacjom plastycznym Operacje plastyczne. Co poprawiają mężczyźni?
  • Nowa praca - czas na zmiany? Jak przygotować się do zmiany pracy?
  • Ślub poza urzędem Ślub poza urzędem. O czym należy pamiętać?
Komentarze (25)
Seksuolog: Żona mojego pacjenta codziennie budziła go seksem oralnym. Skończyło się po porodzie
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • avatar

    rozal1971

    Oceniono 71 razy 39

    Po ciąży natomiast mąż się zrewanżował i budził codziennie żonę seksem analnym.

  • avatar
  • avatar

    Gość: XXL

    Oceniono 31 razy 19

    Słowem, dzieci niszczą związki. Co było do udowodnienia :)

  • avatar

    boo-boo

    Oceniono 19 razy 17

    Nie ma to jak pół roku po porodzie być kwitnąca, mieć czas i ochotę na wszystko z ryczącym prawie 24/7 dzieciakiem w tle.

  • avatar

    Gość: Turbopenis

    Oceniono 11 razy 9

    Człowiek idzie do seksuologa celebryty ze swoimi problemami intymnymi i ma gwarancję, że ten będzie biegał następnie po mediach brylując anegdotkami.

  • avatar

    Gość: OB

    Oceniono 3 razy 3

    "Wchodzą w związek, uprawiają seks i nic z tego. Bo przecież ona czuje podświadomie, że to nie jest "ten" facet, jej ciało też to czuje, w związku z czym blokuje zapłodnienie"
    "blokuje zapłodnienie" ??? SERIO?? I to lekarz sie wypowiada?

  • avatar

    Gość: Aaaa

    Oceniono 2 razy 2

    No to facet wreszcie sie wyspi ;-)

  • avatar

    Gość: zw1

    Oceniono 1 raz 1

    Siadała mu na twarzy?!

  • avatar

    racionalist

    Oceniono 1 raz 1

    Czego to dowodzi? facet ma pecha i tyle.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Polecamy