Gazeta.pl > Logo24 >  Exclusive

Mercedes GLK, VOLVO XC60, Audi Q5

Zx LLL
15.12.2008 17:38
A A A Drukuj
VOLVO

VOLVO

"Było nas trzech, w każdym z nas inna krew, ale jeden przyświecał nam cel".

Nie bez powodu tym cytatem z piosenki Perfectu zaczynamy tekst o nowych, eleganckich terenówkach. Wszystkie mają błękitną krew (Mercedes, Audi i Volvo) i mierzą w ten sam segment rynku.

 

 

 

 

Mercedes GLK

 

Mercedes

 

Kanciasta aż do bólu sylwetka Mercedesa GLK jest nowoczesna i drapieżna. Szybko można się jednak przyzwyczaić do ostrych wytłoczeń, ciągnących się wzdłuż całej długości samochodu, mocno zaznaczonych błotników i niemal kwadratowych zderzaków. Jak wykazały badania przeprowadzone na grupie potencjalnych klientów nowego Mercedesa GLK, nie chcieli oni w nowym aucie żadnych krągłości. Samochód miał być taki jak stara poczciwa klasa G. Przynajmniej z wyglądu twardy i mocny. Z zewnątrz auto jest dosyć duże. Powstało na płycie podłogowej klasy C. Ma nieco ponad 4,5 m długości, 1,8 m szerokości i 1,6 m wysokości. Szeroko rozstawione koła mają poprawiać stabilność w terenie, a nisko poprowadzona linia okien dodaje nadwoziu nieco lekkości. Po rozczarowaniu, jakiego doznałem na prezentacji klasy C, aż bałem się wsiadać do nowego SUV-a spod znaku gwiazdy. Rzeczywistość okazała się całkiem miła. W środku co prawda znajdziemy przełączniki z klasy C, jednak większość elementów została zaprojektowana na nowo. Deska rozdzielcza jest większa, przyciski rozmieszczone ergonomicznie. Kierownica przesuwana w dwóch płaszczyznach ma spory zakres regulacji. Fotele są wygodne. Jedyny kłopot to brak miejsca. Nawet przy maksymalnym odsunięciu fotela z przodu jest ciasno. Tych wyższych może uwierać włącznik świateł, a raczej wybrzuszenie na desce, w której on się mieści. Nic dziwnego, że jazdę w trójkę uznaliśmy zatem za nie lada wyzwanie. Najmniejszego z nas od razu usadziliśmy z tyłu. Jednak nawet on po kilkunastu kilometrach nie wiedział, co robić z nogami, a przednich foteli nie dało się już bardziej przesunąć.

 

 

Prawdziwa terenówka

 

Mercedes  

 

Wszelkie niewygody odeszły w zapomnienie na odcinku terenowym. Tam Mercedes pokazał swoje prawdziwe oblicze. Napęd na cztery koła przekazywany za pośrednictwem sprzęgła wiskotycznego rozdziela moment napędowy na przednią i tylną oś w stosunku 45 do 55, współpracując z elektronicznym systemem stabilizującym jazdę ESP, systemem zapobiegającym poślizgowi kół napędowych ASR i elektronicznym systemem trakcji 4ETS. GLK bez trudu pokonywał rowy z wodą, metrowe muldy czy strome zjazdy. Oczywiście SUV-y wyposażone były w opony terenowe i pakiet "off road".

To właśnie dzięki niemu nawet niedoświadczony kierowca poradzi sobie w trudnym terenie. Wystarczy wcisnąć jeden guzik, by siedmiobiegowa automatyczna skrzynia 7G-Tronic zmieniła tryb pracy, układ kierownicy stał się bardziej pośredni, a reakcja na gaz mniej precyzyjna. Właśnie takie ustawienia nadają się lepiej w teren, a nie na jazdę po asfalcie. "Terenowe" GLK to oczywiście też kilka gadżetów stylizacyjnych, czyli wzmocniony zderzak, płyta pod silnikiem i nowość - całe podwozie przykryte czymś w rodzaju włókna szklanego, materiałem o tajemniczej nazwie GM (glass matte).

Ja jeździłem samochodem z benzynowym silnikiem V6 o pojemności 3,5 litra. 272 KM i 350 Nm w terenie sprawdziło się wyśmienicie. Nieźle też było na asfalcie. Ważące blisko dwie tony auto przyspiesza do setki w 6,7 s i spala blisko 13 litrów na 100 km. Ten potwór kosztuje straszne pieniądze- 184?400 zł Niewiele tańsza jest wersja z mniejszym, trzylitrowym benzyniakiem (231 KM, 174?900 zł), a trzylitrowy diesel (233 KM) kosztuje 185 tys.  zł W sumie bardzo drogo. Najtrudniej zrozumieć jednak, dlaczego w Polsce porównywalne wersje GLK kosztują co najmniej 30 tys. zł więcej niż w Niemczech.      

 

 

Na rynku: od sierpnia

Cena 174 900 zł

 

 

 

 

Audi Q5

 

Nowy SUV?z Ingolstadt jest perfekcyjne wykonany, nieźle jeździ i bardzo przypomina swojego większego brata Audi Q7.

 

Audi Q5

 

 

Wczasie pierwszych jazd w Hiszpanii miałem okazję sprawdzić, na co stać najnowsze Audi. Kiedy spoglądasz na Q5 z tyłu, nie ma wątpliwości, że jest mniejszym bratem Q7. Ogromna klapa obejmująca szeroko rozstawione światła ułatwia dostęp do bagażnika i nadaje charakterystyczny wygląd. Patrząc na Q5 z przodu też łatwo można rozpoznać, że należy do rodziny Audi. Jeśli nie przyciągnie uwagi ogromna chromowana atrapa chłodnicy, to z pewnością zrobią to diodowe światła. 

 

 

Wzór wnętrza

 

W środku Audi jak zwykle ujmuje bardzo starannym wykonaniem. Eleganckie materiały i precyzyjne dopasowanie elementów stawiają niemiecką markę na szczycie w tej kategorii. Na tunelu środkowym znajduje się gałka zmodyfikowanego systemu zarządzania MMI, który współpracuje z czytelnym ekranem ciekłokrystalicznym. To na nim wyświetlana jest nawigacja satelitarna oraz widok z kamery za samochodem. Dopełnieniem przyjemnej atmosfery wnętrza jest znakomita pozycja za kierownicą z możliwością regulacji fotela i bogate wyposażenie.

 

Audi Q5

 

Pod maską

 

W przypadku silników w SUV-ach nie ma przejrzystych trendów. Ostatnio można nawet dostrzec odwrót od diesli, związany niewątpliwie z cenami paliw. Wbrew tej modzie najpierw biorę w obroty najmocniejszą wersję 3.0 TDI z dieslem o mocy 240 KM. To auto dla osób, które dużo podróżują. Świetnie sprawdzi się jako samochód służbowy. V6 pozwala na rozpędzenie ważącego ponad 1800 kg samochodu do setki w 6,5 s i osiągnięcie 225 km/h. Siedem biegów świetnie tuszuje typowy dla diesla niewielki zakres efektywnych obrotów. Skrzynia może działać w trybie automatycznym, a jeśli kierowca chce czerpać większą przyjemność z kontrolowania samochodu może posłużyć się łopatkami przy kierownicy. Q5 z tym silnikiem połykało na ponad 10 l na setkę i to bez mocnego wciskania gazu. Cóż, takie są konsekwencje dużej masy i sporych rozmiarów (dł. 463 cm, szer. 188 cm, wys. 165 cm).

Mnie szczególnie zainteresowały dwa silniki. Pierwszy to dwulitrowy diesel o mocy 170 KM sparowany z 6-biegową ręczną skrzynką. To propozycja dla ludzi, którzy licza się z kosztami. Silnik nieźle radzi sobie z Q5. Potrzebuje mniej niż 10 s, by dobić do setki i przekracza 200 km/h. Dodatkowym ukłonem w stronę ekologii jest wyświetlacz na desce rozdzielczej, który podpowiada, jaki bieg wrzucić, by jechać jak najbardziej ekonomicznie.

Kolejny motor, który mi się spodobał, to benzyniak 2.0 TFSI o mocy 211 KM. To propozycja dla tych, których trudno oderwać od kierownicy. Ten czterocylindrowy turbodoładowany silnik świetnie porozumiewa się ze zautomatyzowaną skrzynką biegów, ochoczo reaguje na ruchy pedałem gazu i potrafi rozpędzić Q5 do setki w 7,2 s.

Kto by się spodziewał, że w Q5 nie oferuje się tradycyjnych automatycznych skrzyń biegów. Ich miejsce zajęły coraz bardziej popularne mechaniczne, zautomatyzowane przekładnie z dwoma sprzęgłami. Są tak samo bezproblemowe w obsłudze jak automaty, a jednocześnie zapewniają większą skuteczność działania.      

 

 

Na rynku: jesień 2008   

Cena: od 38 000 euro

 

 

 

VOLVO XC60

 

Volvo XC60 jako ostatnie trafia na dynamicznie rozwijający się rynek eleganckich SUV-ów. Odważnie zaprojektowany samochód pasuje do kierowców szukających przygód i... bezpieczeństwa.

 

VOLVO XC60 

 

Volvo chce się wyróżniać odważną stylistyką oraz typowym dla szwedzkiej marki wizerunkiem bezpiecznego auta. Co to oznacza w praktyce? Przede wszystkim  strefy zgniotu i niezliczoną ilość poduszek powietrznych. Nowością jest system City Safety. Dzięki kamerom wideo pomaga kierowcy uniknąć lub ograniczyć skutki typowych dla ruchu miejskiego stłuczek przy małych prędkościach. W sytuacji awaryjnej, grożącej najechaniem na samochód jadący z przodu i przy braku reakcji kierowcy, system automatyczne rozpoczyna hamowanie.

To pierwsze tego typu rozwiązanie oferowane w standardzie w segmencie SUV-ów średniej klasy. Czy skuteczne? Czas pokaże. Pewne jest, że już adaptacyjny tempomat stosowany w innych modelach Volvo budził wiele kontrowersji. Trzeba mieć bowiem naprawdę mocne nerwy, by zbliżając się do auta przed sobą, nie wciskać hamulca. Ciekawy jest też sytem PRS. Wykorzystuje on sygnały z czujników laserowych, wysyłane  do komputera centralnego, który czuwa nad prawidłowym działaniem poduszek powietrznych i pasów bezpieczeństwa. Do dyspozycji mamy też znane już układy kontroli trakcji (DSTC), układ oferujący lepszą kontrolę podczas holowanie przyczepy (TSA) oraz Alcoguard (system, który uniemożliwia uruchomienie silnika nietrzeźwemu kierowcy).

 

 

Skandynawski styl

 

 

VOLVO XC60

Wszystko to zostało opakowane w odważnie zaprojektowane nadwozie, zbudowane na nieco wydłużonej (o 6 cm - razem 2,77 m) i zmodyfikowanej platformie Volvo S60. Patrząc na auto z boku można odnieść wrażenie, że XC60 bliżej do coupé niż terenówki. Nadchodzi moda na terenowe coupé? Muskularna sylwetka o długości ponad 4,6 m, wyraźnie zarysowane błotniki, duże reflektory, a do tego potężny grill i sporych rozmiarów koła mają sprawiać wrażenie, że volvo nie straszny żaden off-road. Dwudziestotrzycentymetrowy prześwit to sporo. W lekkim terenie czy na polnej drodze w zupełności wystarczy. Co ważniejsze, wysoko zawieszone volvo prowadzi się ni0emal jak zwykłe auto osobowe. Nadwozie nie kołysze się w zakrętach, zawieszenie miękko tłumi nierówności, a do kabiny nie dochodzą żadne denerwujące stuki i trzaski. Stały napęd na cztery koła Instant Traction, wystarczająca moc i dobrze wyciszone wnętrze zapewniają wysoki komfort jazdy. Kabina jest przestronna i ergonomiczna. Konsola środkowa zwrócona jest lekko w stronę kierowcy, fotele drugiego rzędu są zamocowane wyżej niż przednie siedzenia. Dzięki temu pasażerowie mają lepszą widoczność i większy komfort podróżowania. Najwygodniej jednak i tak jest z przodu. Kierowca i pasażer siedzą bowiem na najwygodniejszych fotelach na  świecie. Volvo nieraz zbierało za nie nagrody.

W chwili polskiej premiery, czyli pod koniec września, pod maską najnowszego volvo znaleźć można jeden silnik benzynowy i jeden Diesla, ale w dwóch wariantach mocy - 186 i 163 KM. Pięciocylindrowy rzędowy silnik znany z innych modeli Volvo zaskakuje przyjemną kulturą pracy i wystarczającą mocą (szczególnie w wersji 186 KM). Auto w tej wersji dostępne jest z manualną skrzynią biegów. Amatorom mocniejszych wrażeń Volvo w?przyszłości  zaproponuje wersję T6, wyposażoną w benzynową, turbodoładowaną rzędową szóstkę o pojemności 3 litrów. Moc 285 KM dostępna jest przy 5600 obr./min, a 400 Nm momentu już od 1500 obr./min.

 

 

Na rynku: przełom września i października        

Cena od 142 900 zł

 

 

 Juliusz Szalek  Szczepan Mroczek     

tekst | Juliusz Szalek, Szczepan Mroczek, dziennikarze tygodnika "wysokie obroty"

 

Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX