Do zakochania jeden klik (ale nie jedna książka)

Pięć książek, które powinni przeczytać użytkownicy serwisów randkowych
"Bo najgorsze w życiu to samotnym być." - śpiewał Rysiek Riedel. Według GUS odsetek singli wśród dorosłych Polaków to 9 proc., a liczba ta stale się zwiększa. Coraz częściej szukamy partnera za pośrednictwem Internetu, a serwisy randkowe biją rekordy popularności. Są ich zwolennicy i przeciwnicy, ale nie da się ukryć, że na jednym z najmodniejszych portali tego typu - www.edarling.pl - zalogowanych jest dwa miliony użytkowników. W całej Europie jest ich aż osiem milionów. Po kilkadziesiąt tysięcy mają polskie serwisy: Sympatia.pl, Randki.o2.pl czy Cafe.pl.



W swoich randkowych profilach internauci często chwalą się oczytaniem. Na Cafe.pl wśród przeczytanych książek najczęściej wymieniają: "kucharską" (167 osób) i telefoniczną (98 wyników). Ale sporo wymienia też "Paragraf 22", "Mistrza i Małgorzatę" albo kryminały Stiega Larssona.

Zanim zdecydujecie się na ten (w zależności od nastawienia desperacki, odważny, wstydliwy, eksperymentalny, ciekawy) krok i założycie profil na serwisie randkowym, przeczytajcie, co mają do powiedzenia specjaliści od relacji międzyludzkich, randkowania i nowoczesnej komunikacji w sieci.

Randka - przekrój anatomiczny

Piotr Szarota, "Anatomia randki", Wydawnictwo Muza

Jedni w serwisach randkowych szukają miłości na całe życie. Dla innych to sposób na zabicie nudy, poszerzenie grona znajomych czy przeżycie niezobowiązującej przygody. Niezależnie jednak od tego, czego szukacie - liczy się randka, czyli jak mówi "Słownik języka polskiego" "umówione spotkanie dwóch osób czujących do siebie sympatię lub zakochanych w sobie". Na czynniki pierwsze rozłożył ją Piotr Szarota. Jak przystało na psychologa z tytułem profesora, zjawisko potraktował z naukową powagą. Stworzył zaskakująco odkrywcze kompendium wiedzy o randkowaniu, które w naszej kulturze zaistniało jakieś 100 lat temu. Pokazał, jak randki ewoluowały na przestrzeni lat, jak się umawia w Japonii i Indiach, i w jaki sposób randkują homoseksualni. Autor nie zapomina o Internecie. Jeśli nawet nie umówicie się na randkę, będziecie mieć przyjemność z lektury, bo to świetnie napisana rzecz.

Multimedialny kombajn - instrukcja obsługi

Manuel Castells, "Galaktyka Internetu", Wydawnictwo Rebis

Skoro już teorię randki mamy w małym palcu, czas na poszerzenie wiedzy o medium, za pośrednictwem którego chcemy się umówić. Przydatna może się okazać kultowa pozycja socjologa komunikacji Manuela Castellsa. "Galaktyka Internetu" choć opublikowana w 2000 r. zachowała niesamowitą aktualność. Traktuje o historii, technologii, kulturze i praktycznym zastosowaniu Internetu. Castells stwierdza, że Internet to multimedialny kombajn, który zaadoptował wszystkie dotychczasowe media. To miejsce zdobywania wiedzy, komunikacji, tworzenia więzi społecznych, wyrażania opinii, zarabiania pieniędzy. Jak wszystko, co stworzył człowiek, ma swoje dobre i złe strony. Internetem trzeba umieć się posługiwać.

W sieci romansów

Monica Whitty i Adrian Carr, "Wszystko o romansie w sieci. Psychologia związków internetowych", Wydawnictwo GWP

Czas na trochę teorii o istocie randkowania w Internecie. Czy bardzo się różni od tego w realu? W książce "Wszystko o romansie w sieci. Psychologia związków internetowych" Monica Whitty i Adrian Carr, na podstawie badań o relacjach nawiązywanych online (ale także wirtualnej niewierności i nękaniu) zaprezentowali ich pozytywne i negatywne aspekty. Okazuje się, że podobnie jak w realu zdarzają się ludzie, którzy przedstawiają się jako lepsi niż są, oszukują, molestują, naciągają, konfabulują. Różnica jest nie tyle jakościowa, co ilościowa. W sieci wszystko dzieje się szybciej, mamy większy wybór, jesteśmy bardziej swobodni. Ale wszystko weryfikuje spotkanie "na żywo".

Szarlotka z ogryzków albo zupa nic

Iwona L. Konieczna, Paweł Tomczyk, "Szarlotk@ z ogryzków", Wydawnictwo WAB

Czas sprawdzić, jak teoria ma się do praktyki. Dobrym przykładem może być "Szarlotk@ z ogryzków" - zapis internetowego romansu Purkrapka i Modelki Modiego - mężczyzny z przeszłością i kobiety po przejściach. To nowoczesna odmiana powieści epistolarnej. Zamiast z listów, składa się z e-maili bohaterów. Ich rozmowy iskrzą erudycją, pełno w nich odniesień do literatury, malarstwa, filmu, a wszystko w żartobliwej, lekkiej formie. Warto zagłębić się w tę historię choćby po to, aby podpatrzyć, jak flirtować za pomocą słów i uczynić z tego prawdziwą sztukę. Kiedy bohaterowie spotykają się w rzeczywistości, przypadają sobie do gustu jeszcze bardziej. I wspólnie wydają książkę.

By ustrzec się błędów

Andrzej Markowski, "Nowy słownik poprawnej polszczyzny", Wydawnictwo PWN

Pismo zdradza charakter, nawet na klawiaturze. Przeglądając profile osób z portali randkowych, można się zastanawiać, jak zdobyli podstawowe wykształcenie. Ale nawet jeśli w rubryce dotyczącej lektury wpiszemy "Auto da fe" Canettiego, to liczba popełnionych błędów zdradzi, że znamy tę pozycję jedynie ze słyszenia. Warto więc przywiązywać wagę nie tylko do tego, co, ale i jak się pisze, by uniknąć kompromitacji. Przed wypełnieniem profilowych rubryk "Słownik poprawnej polszczyzny" to lektura obowiązkowa.

ZOBACZ WIDEO

Zobacz także
  • Jak mistrz horroru zrobił ze mnie pisarza
  • Moja Dania nie jest ładna
  • Hrabal jak się patrzy

Polecamy