Tadżykistan

Słysząc nazwę nieznanej krainy, zazwyczaj staramy się umiejscowić ją sobie na naszej wewnętrznej mapie świata według najbliższych skojarzeń. Tadżykistan? Związek Radziecki, przemyt narkotyków, terroryzm, wojna domowa. Krótka i niezbyt przyjemna to lista. I najlepsza rekomendacja, żeby tam pojechać!

Spośród azjatyckich byłych republik radzieckich Tadżykistan jest najmniej radziecki i najmniej azjatycki. Kazachowie, Kirgizi i Uzbecy nigdy na przykład nie podają w wątpliwość prawdy, że „za Sajuza było haraszo”. W Tadżykistanie natomiast spotykaliśmy się z przeciwną postawą. To ciekawe, ponieważ ta najbiedniejsza część ZSRR była zawsze beneficjentem radzieckiego państwa. Wojna domowa na początku niepodległości, potem trudna i długa odbudowa państwa mocno ograniczyły wątłe korzyści gospodarcze z transformacji. Etnicznie i językowo to także interesujące miejsce. W odróżnieniu od sąsiadów Tadżykowie nie są Azjatami. W ich żyłach płynie perska krew. Od potomków Czyngis-chana różni ich wszystko: od historii przez charakter po wygląd.

Tadżykistan, podróże, pasterze 

 

Dwa imperia

Timur zwany Tamerlanem w XVI w. stworzył na stepach i pustyniach Azji Centralnej jedno z największych imperiów w historii świata. Swoje pochodzenie wywodził wprost od Czyngis-chana. A w Timurze widzą swego ojca Uzbekowie, Kirgizi, Kazachowie i Turkmeni. Tadżykowie, schowani wysoko w górach, nieco na uboczu, pojawili się podobno siedem wieków wcześniej. Zamieszkiwali górskie rubieże kolejnych perskich imperiów, będąc jednocześnie ich ostatnią ostoją w czasach wojen i najazdów. Persowie i ich język z biegiem wieków mieszali się z innymi i ewoluowali w sposób naturalny. W Iranie mówi się w farsi, w północnym Afganistanie w dari, a w Tadżykistanie po tadżycku. Mieszkańcy tych krajów doskonale się rozumieją. Tymczasem daleko, w głębokich dolinach górskich Pamiru kilka wiosek rozmawia w języku ani o sylabę nie zmienionym od czasów króla Dariusza I, czyli od 16 stuleci! Źródła pisane z czasów najazdu Aleksandra Macedońskiego czytają z większą łatwością niż codzienną gazetę. Witajcie w Pamirze, u górskich źródeł Persji.

Tadżykistan

ma powierzchnię dwukrotnie mniejszą niż Polska i 8 mln mieszkańców.

Tadżykistan, podróże,

Duszanbe - stolica kraju, położona na żyznych wyżynach wschodu.

Chorog - Brama Pamiru, najniżej położone miejsce tej górskiej krainy.

Iszkoszim - graniczne miasto, centrum przemytu afgańskiego „cukru”.

Jezioro Sareskie - Naturalny zalew utworzony przez skały oberwane ze ścian kanionu.

Murgob - Zamieszkany jest w połowie przez Pamirczyków i w połowie przez Kirgizów

Gdy spojrzeć na mapę Tadżykistanu, kształt tego kraju przypomina dwa płuca. W lewym znajdziemy wszystko, co istotne - większe i mniejsze miasta, wioski, niziny, góry oraz 97 proc. ludności. Tutaj trafiają nieliczni ciekawi świata podróżnicy przyciągani bądź przez skały i jeziora Gór Fańskich, bądź przez bliskość granicy afgańskiej. Prawe płuco to połowa powierzchni i góry, góry, góry. Mieszka tu zaledwie 3 proc. ludności. Pamirczycy. To luźno powiązane ze sobą wspólnoty plemienne zamieszkujące czasem jedną, czasem kilka dolin. Porozumiewają się 12 różnymi językami. Nie lubią jednak, gdy ktoś pomyli ich z Tadżykami. Inaczej mówią, inaczej żyją i wierzą w co innego. W przeciwieństwie do sunnickich Tadżyków i szyickich Persów są ismaelitami. To wąski odłam islamu dopuszczający na przykład modlitwę przez taniec. Od Tadżyków z nizin różnią się też wyglądem. Mają twarde, ale szlachetne rysy górali.

Tadżykistan, podróże, pasterz

 

Pamirski pasterz

Gdy spotykam w górach Kirgiza, jego uśmiechnięta, okrągła jak słońce twarz mówi wszystko: znajdziesz tutaj chleb i dach nad głową, moja jurta to twój dom. Wędrując z plecakami przez Pamir natrafiliśmy na strumień nie do przejścia. Napotkany Pamirczyk przewiózł nas konno na drugą stronę. Jego hardy i zacięty wygląd nie budził zaufania. Czy ma wobec nas dobre zamiary? Czy to nie jakiś miejscowy watażka?

Tadżykistan, podróże

Dwa dni później spotkaliśmy go w wiosce. W wyprasowanej białej koszuli był nie do poznania. To dyrektor lokalnej szkoły, nauczyciel matematyki i języków perskich. Synowie: wojskowy, lekarz i inżynier, wszyscy biegle mówiący po angielsku. Córki zachwycają urodą. Nasz pasterz wraz z synami chce ściągnąć do Pamiru więcej zachodnich turystów. Oferuje wypożyczenie koni, daje kontakt e-mailowy. Od czasu wizyty co roku w grudniu dostaję od moich pamirskich, muzułmańskich przyjaciół e-mailowe życzenia na Boże Narodzenie.

Tadżykistan, podróże

Latem pasterze opuszczają wioski i prowadzą stada na pastwiska położone na wysokości 3500 m n.p.m.

Pamirczycy, tak jak Kirgizi górscy, na letnie miesiące przenoszą się w góry, aby w odciętych od świata dolinach prowadzić wypas zwierząt. U każdego z sąsiadujących narodów wygląda to jednak zgoła inaczej. Kirgizi biorą świat takim, jaki jest, i co roku wędrują w poszukiwaniu najlepszych pastwisk. Pamirczycy poprawiają świat. Budowana latami sieć kanalików rozprowadzających wodę z rwących strumieni lodowcowych zamieniła fragmenty tej suchej górskiej pustyni w prawdziwe zielone raje. W dolinach rozpościerają się trawiaste łąki, poletka pszenicy i ziemniaków, rosną nawet topole! Tutaj, na wysokości przekraczającej 3 tys. m n.p.m., drzewa dają zbawienny cień, gdy zmęczeni schodzimy ze skalistych ścieżek górskich. Miejscowi częstują herbatą i chlebem z dżemem. My rozbijamy namiot w cieniu topoli, a miejscowe dzieciaki przyglądają nam się z największym zainteresowaniem. Rozdajemy baloniki, w zamian możemy zrobić kilka zdjęć.

Tadżykistan, podróżePrzed zejściem w doliny, wędrując wysoko w górach, poznaliśmy się z jakami. Jaki zamieszkują górskie rejony od Mongolii przez Chiny, Kirgistan, Tadżykistan aż po Tybet i Nepal. Doskonale znoszą niską temperaturę i niedostatek tlenu, dlatego stały się niezbędnym elementem życia miejscowych górali. Jak to prawdopodobnie najbardziej uniwersalne zwierzę świata. Służy jako zwierzę juczne, ale również jako źródło mleka, mięsa i skór. Z mleka jaka miejscowi wytwarzają kefir i kumys, czyli sfermentowany napój o zawartości alkoholu do 3 proc. Mało tego, w tych nagich górach drzewa są zbyt cenne, by rąbać je na opał. Z pomocą przychodzi znowu jak. Jego odchody, po wysuszeniu, są doskonałym materiałem opałowym. Początkowo mamy pewne opory, ale przecież woda na herbatę sama się nie zagotuje. Po chwili radośnie biegamy po łące, zbierając jacze kupy. Miejscowi działają bardziej systematycznie. Kupy są zbierane regularnie, krojone na małe bloczki i suszone na dachach kamiennych domków.

Tadżykistan, podróże

Pasterska ścieżka wije się przyklejona do ściany  kanionu i wyprowadza nas na wysokogórskie łąki.

 

Pustynia na dachu świata

Życie w Pamirze rozpięte jest pomiędzy trzema większymi osadami: Chorog, Murgob i Iszkoszim. Chorog to „bramy Pamiru”. Tutaj po dwóch dniach jazdy ze stolicy kraju ujrzysz Pamir, tutaj też znajduje się jedyne lądowisko. Tutaj mieszczą się władze Górnobadachszańskiego Okręgu Autonomicznego. Położony jest na dnie głębokiej doliny rzeki granicznej Pjandż na wysokości 2500 m n.p.m. To najniższe miejsce w całym Pamirze. Doliny początkowo szerokie, idąc ku górze, stopniowo się zwężają, tworząc malownicze i niebezpieczne kaniony. W kilku miejscach ściany kanionów urwały się, budując naturalne zapory na rzekach. Rzeki rozlały się - tak powstały malownicze jeziora po środku pustyni: Sarez-Kol i Jaszil-Kol. Sarez jest całkowicie zamknięte dla świata. Gdyby bowiem skalna tama runęła, woda z tego niewyobrażalnie głębokiego jeziora zalałaby cały kraj. Powyżej kanionów doliny wyraźnie się podnoszą i rozszerzają, aż na przeciwległym północno-wschodnim krańcu pasma zamieniają się w wielki płaskowyż na 3500 m n.p.m. - Pamirskie Plateau.

Na płaskowyżu zbudowano drugą osadę, Murgob. Na przełęczach w odległości kilku godzin jazdy od Murgobu znajdują się dwa „wejścia od kuchni” do Pamiru. Na północy przejście graniczne z Kirgistanem, i na wschodzie z Chinami. Obydwa na wysokości powyżej 4000 m n.p.m. są jednymi z najwyżej położonych przejść granicznych na świecie.

Tadżykistan, podróże, Murgob

Murgob powstał w XIX w. jako carski garnizon wojskowy.

Murgob powstał jako garnizon wojsk carskich w XIX w. Wcześniej przez wieki była tu tylko skalna pustynia. Znalazł się nagle w centrum zainteresowania dwóch potęg: Wielkiej Brytani i Rosji carskiej podczas finału Wielkiej Gry o Azję Centralną. W połowie XIX w. przybył tu brytyjski wysłannik Francis Younghusband i wziął te ziemie we władanie brytyjskiego. Rosjanie mieli inne podejście do dyplomacji - Brytyjczyka zabili, a na płaskowyżu postawili własny garnizon. W 1895 r. ostatecznie ukształtowała się obecna granica Tadżykistanu. Do obsługi garnizonu Rosjanie ściągnęli z dolin Pamirczyków i Kirgizów, którzy nadal wspólnie zamieszkują to miasteczko na dachu świata, wiele lat po zlikwidowaniu garnizonu. Mieszka tu ponad 6 tysięcy osób. W pobliżu przepływa strumień lodowcowy, na którym stoi jeszcze radziecka tama, z generatorem prądu dla wioski. Za mało go jednak, żeby zasilić wszystkie domy, więc co noc światło ma inna połowa miasteczka.

Tadżykistan, podróże, Murgob

Standardowy asortyment sklepu w Murgobie to woda, mąka, sól, papierosy i suche herbatniki na wagę.

 

Wielka Gra

Wielka Gra to trwająca w drugiej połowie XIX w. walka pomiędzy carską Rosją a Imperium Brytyjskim o wpływy w Azji Centralnej. Konflikt miał charakter dyplomatyczny, z kilkoma militarnymi akcentami. Rozpoczął się, gdy Rosja zajęła chanaty Kokandu, Buchary i Chiwy (obecnie Uzbekistan), co wzbudziło obawy Brytyjczyków o bezpieczeństwo Indii. W odpowiedzi Brytyjczycy, próbując uprzedzić Rosjan, dwukrotnie bezskutecznie wkraczali do Afganistanu. Do zakończenia konfliktu zmusiła strony gęstniejąca atmosfera w Europie i zagrożenie wojną ze strony państw centralnych. Porozumienie rosyjsko-brytyjskie z 1907 r. ustaliło granice w Azji Centralnej i dzieliło strefy wpływów. Granica na rzece Pjandż, między Rosją a Afganistanem, przechodziła przez środek terenów zamieszkanych przez Tadżyków. Dziś w Afganistanie mieszka ich więcej (10 mln) niż w samym Tadżykistanie (5 mln).

 

Afgański cukier

Trzecim ogniwem życia Pamiru jest Iszkoszim. To miasteczko położone na najbardziej południowym skrawku kraju. Po drugiej stronie rzeki Pjandż znajduje się już Afganistan i zaśnieżone szczyty Hindukuszu, którymi przebiega już kolejna granica - Pakistanu. Między granicami znajduje się wąski Korytarz Wachański, który dostał się Afganistanowi w związku z Wielką Grą. Rosja i Wielka Brytania chciały uniknąć potyczek granicznych, więc oddzieliły się neutralnym państwem. W ten sposób korytarz podzielono na pół (oczywiście bez pytania miejscowych o zdanie) i jego południową część doklejono do Afganistanu. Nie tylko plemiona (Wachańczycy), ale i rodziny zostały podzielone poprzez ustalenie śmiertelnie poważnej granicy na ich rzece. Powstanie ZSRR, a potem interwencja w Afganistanie tylko pogorszyły sytuację. Miejscowi przez prawie 150 lat mogli do siebie pomachać, ale już nie wpaść na kolację. Powoli się to zmienia. Kilka lat temu otwarto na rzece most graniczny. Po tylu latach izolacji więzy rodzinne już nie istnieją, a plemienne bardzo się osłabiły, ale jedni i drudzy wciąż mówią tym samym językiem i nawet ubierają się podobnie. Wpływy sowietyzacji z jednej, a radykalnego islamu z drugiej strony pozostawiły ślady na przykład w stosunku do alkoholu. Lecz nawet i to się zmienia. Mimo zakazów po drugiej stronie rzeki alkohol staje się coraz bardziej dostępny. Co sobotę można przejść bezwizowo na drugą stronę, na afgański bazar. Popularnym towarem są dżinsy i kurtki z pomocy humanitarnej. Można też w dobrej cenie kupić radzieckiego UAZ-a.

Tadżykistan, podróże

W Iszkoszim nocujemy u Assama, dyrektora dworca autobusowego. Stanowisko o tyle ciekawe, że w Iszkoszim nie ma autobusów ani tym bardziej dworca. Wieczorem przy kolacji rozmawiamy o polityce i oglądamy swoje paszporty. W paszporcie Assama każda strona zabita jest od góry do dołu pieczątkami z pobliskiego mostu. Jest ich kilkadziesiąt.

- Często bywasz w Afganistanie? - zaczynamy rozmowę. - Jak trzeba, to bywam. Biznes jest biznes. - A to nie jest niebezpieczne? Nie strzelają? - Każdy robi swoje. Bojownicy strzelają, a biznesmeni handlują - wyjaśnia Assam. - A czym tam się handluje? - drążymy. - Cukrem...

Temat afgańskiego cukru pojawia się jeszcze kilkakrotnie podczas rozmów z miejscowymi. To zapewne z powodu tego cukru po wyboistej drodze z Chorogu od kilku lat jeździ nieproporcjonalnie dużo mercedesów z ciemnymi szybami. Co ciekawe - jedynie nocą.

 

Bronisława Pamirska

To właśnie Wachan jest owym mitycznym źródłem Persji. Wachan daje początek Amu-darii, dawniej zwanej rzeką Oxus, nad którą Aleksander Macedoński pojął za żonę Roksanę, córkę króla Baktrii, przypieczętowując w ten sposób podbój tego imperium. Tutaj także według legendy zawędrował u schyłku swego życia (lub według innej wersji został przeniesiony po śmierci) sam prorok Mahomet. Wiele tu marabutów - grobów świętych mężów islamu. Co kilkanaście kilometrów krajobraz urozmaicają ruiny twierdz. Niektóre są doskonale zachowane. Brak o nich jakichkolwiek źródeł pisanych, badacze datują je na III w p.n.e. Noc w takiej twierdzy z widokiem na Hindukusz o wschodzie słońca to niezapomniane przeżycie.

Tadżykistan, podróże, Pjandż

Nikt nie zna pochodzenia kamiennych twierdz rozrzuconych na całej długości Korytarza Wachańskiego w dolinie rzeki Pjandż.

Tadżykistan, podróże, Pjandż

W Pamirze prezentem natury dla mieszkańców są gorące źródła. Te w dolinie Wachanu, powyżej wioski Wrang nazwane są imieniem córki Proroka - Bibi Fatima. Drabinka prowadzi wprost z gorącej pieczary skalnej do lodowcowego strumienia. Doskonały relaks dla strudzonego wędrowcy!

Tadżykistan, podróże, Podróżując przez dolinę Wachanu, na każdym kroku słyszeliśmy: odwiedźcie Langar, mieszka tam wasza rodaczka! Pracowała na poczcie (dopóki jej nie zlikwidowano), więc wszyscy ją znają. W Langarze prowadzą nas do skromnego domu na końcu wioski. Wychodzi z niego stara babuleńka o słowiańskich rysach. Jesteśmy z Polski! Pani Sława jest wyraźnie wzruszona. Zaprasza w gościnę. Urodziła się przed wojną w Czerniowcach jako córka Polki i Ukraińca. Mama zmarła młodo, ojciec poślubił Ukrainkę. Nie miała okazji dobrze poznać języka polskiego. Poślubiła górnika z Tadżykistanu, który w 1962 r. zabrał ją do siebie - w niegościnne góry Pamiru. Życie nie rozpieszcza. Pustynna ziemia nie rodzi owoców, nie daje pożywienia zwierzętom. Oglądamy odcinek emerytury - równowartość siedmiu dolarów miesięcznie... To nieistotne - gość w dom, Bóg w dom! Dostajemy sycący obiad i cała rodzina upiera się, byśmy zostali do jutra. Zabiją dla nas barana. Odmawiamy. Taki baran to tygodniowe wyżywienie całej rodziny. Dzielimy się pocztówkami z Polski, lekarstwami i dziękujemy za gościnę, zanim ci wspaniali ludzie oddadzą nam wszystko, co mają. Na pożegnanie pani Sława wspomina, że pamięta coś po polsku. Łamanym, nieużywanym od 70 lat językiem odmawia „Zdrowaś Mario”. Teraz nam wilgotnieją oczy. Nie zdążyliśmy odjechać, a już tłum sąsiadów ustawił się w kolejce do Sławy po lekarstwa. Cierpliwie rozdaje, o sobie pomyśli na końcu.

Tadżykistan, podróże,

 

Leningradzcy geolodzy

Wśród skarbów Pamiru najcenniejsze, najbardziej pożądane i najbardziej mityczne są rubiny. Każdy miejscowy, widząc nasze plecaki i słysząc, że wybieramy się w góry, miał już jasny obraz sytuacji: przyjechali po nasze rubiny! Tam, gdzie życie ciężkie, dobrze jest obarczyć kogoś konkretnego winą za swoją niedolę. Pamirczycy, którzy żyją skromnie, w ciągłej walce z niegościnną przyrodą, też wiedzą, kto jest winny ich niedoli: leningradzcy geolodzy! Oni wszakże wiedzą, jak i gdzie szukać rubinów, ale wiedzą tą nie chcą się dzielić. Wiele razy musieliśmy wysłuchiwać fantastycznych historii o desantach helikopterowych w środku nocy na ukrytych lądowiskach w głębi gór. Leningradzcy geolodzy wyskakiwali z łopatami, kopali tony rubinów i znikali tak samo tajemniczo, jak przybyli. Wiara w rubiny i nienawiść do leningradzkich geologów skłoniły miejscowe władze do wprowadzenia zakazu wywozu rubinów z Pamiru, pod taką samą karą jak za wywóz narkotyków. W Murgobie dzieciaki wciskają nielicznym turystom woreczki z kolorowymi kamyczkami za równowartość 3 zł. Jak za potłuczone szkiełka to cena wygórowana. A jeśli mityczne rubiny istnieją naprawdę?

Tadżykistan, podróże, droga

Pamir Highway (trasa M41) to górska droga prowadząca z Duszanbe do miasta Osz w Kirgistanie.

 

Tekst i zdjęcia: Wojtek Paczos

Infografika: Mikołaj Kirschke

 

Zobacz też na Logo24

podróże

Kara-at, czyli śladami Czyngis-chana

Po co ci dwie ręce do jednego konia? - zagadnął Tałaj, nasz kirgiski przewodnik. Musiał się z tym długo nosić, bo od jakiegoś czasu podejrzliwie się przyglądał.

Gruzja - zakaukaska czacza 

U stóp Kazbeku, na wysokości 3 tys. metrów, smakowaliśmy wspaniałe gruzińskie wino. A przecież czekały na nas jeszcze wspaniałe zabytki na wschodzie kraju, mocna wódka na winogronach na zachodzie i... rodzinny dom Stalina w Gori.

U blaszanego Czyngis-chana 

Serce na mongolskim stepie stracisz przynajmniej raz, a głowę w każdym barze, gdy spróbujesz wódki Chinggis.

Rachunek wędrownego pijaka

Sto wiorst nie droga, sto rubli nie pieniądz, sto gram nie wódka.

 

  

 

 

Więcej o: