Chemik zastąpi genialnego doktora

Doktor Gregory House zamyka praktykę, gospodynie domowe z Wisteria Lane żegnają wścibskich filmowców. Godnie mają zastąpić ich kosmici od Spielberga i moralnie dwuznaczny bohater ?Breaking Bad?
Kiedy 13 lat temu w telewizji HBO startował nowy serial o zupełnie zwyczajnym mafiosie z New Jersey, który chadza w dresach i potrzebuje psychoterapii, nikt nie spodziewał się, że będzie to początek rewolucji, która sprawi, że amerykańskie seriale staną się ciekawsze niż filmy. I to nie tylko te z telewizji kablowych (jak HBO), w których można pokazać i powiedzieć więcej, ale i ogólnodostępnych. 2004 rok stał się punktem przełomowym - w otwartych telewizjach zadebiutowali "Zagubieni", "Gotowe na wszystko" i "Doktor House". Po "Zagubionych" w telewizji pojawił się rozmach, po dwóch pozostałych niebanalni bohaterowie, moralne dylematy i cierpki humor. Z "Zagubionymi" pożegnaliśmy się dwa lata temu, w maju przyjdzie pora na przyjaciółki z Wisteria Lane i niepoprawnego lekarza z Princeton-Plainsboro. W przypadku "House'a" przyznać trzeba, że chyba, niestety, za późno. Ale nie oznacza to, że nie będzie już czego oglądać. Miniona niedziela przyniosła premierę serialu science fiction "Wrogie niebo", którego producentem jest Steven Spielberg, w nadchodzącą czeka nas pierwsze spotkanie w ogólnodostępnej telewizji z bohaterem obsypanego nagrodami "Breaking Bad".



Mars napada

Serial Spielberga to już druga produkcja tego reżysera. W pierwszej - "Terra Nova", ożywił swoje ulubione dinozaury. Serial o grupie ludzi z przyszłości, którzy cofnęli się w czasie do epoki kredy, by zacząć od nowa budowę naszej cywilizacji, w USA nie zrobił kariery i został zamknięty po pierwszym sezonie. Trudno się dziwić - sam pilot kosztował około 20 mln dolarów, a przed ekrany w USA przyciągnął zaledwie 9 mln widzów, a później było już tylko gorzej. Co ciekawe, w Polsce "Terra Nova" ogląda się nieźle - w środy w "Jedynce" przyciąga 2,41 mln widzów, poprawiając wyniki stacji w porównaniu z ubiegłym rokiem (za Wirtualnemedia.pl). We "Wrogim niebie" z kolei Spielberg wraca do kosmitów, od których jest specjalistą. Opowieść, której głównym bohaterem jest Tom Mason (grany przez znanego z "Ostrego dyżuru" Noah Wyle'a), profesor historii uniwersytetu w Bostonie, zaczyna się pół roku po inwazji kosmitów na Ziemię. Obcy błyskawicznie poradzili sobie z armiami całego świata, zabili większość ludzkości, a teraz najbardziej interesują ich dzieci, nad którymi przejmują kontrolę. Mason, ojciec trzech synów, który stracił żonę podczas inwazji, postanawia dołączyć do garstki powstańców. Kosmitów bowiem można zabić, trzeba się tylko do nich zbliżyć. W serialu dramatyczne sekwencje starć z obcymi mieszają się z opowieścią o szlachetnym, no może momentami nieco zbyt szlachetnym, człowieku. Serial można u nas oglądać na razie tylko na kanale SciFi Universal (niedziela godz. 21). Z nim Spielbergowi powiodło się lepiej niż z dinozaurami - w USA na 17 czerwca zapowiedziano premierę drugiego sezonu.

Pan Biały po ciemnej stronie

Po spektakularnych efektach "Wrogiego nieba" serial "Breaking Bad" może się wydać produkcją wręcz kameralną, ale wielu widzów będzie zapewne trzymał w napięciu o wiele mocniej. Obyczajowa historia miesza się tu z wątkiem sensacyjnym, a bohaterowi daleko do ideału. Nazywa się Walter White (Bryan Cranston trzy lata z rzędu za tę rolę nagradzany Emmy) i jest 50-letnim, borykającym się z ciągłymi problemami rodzinnymi i finansowymi, nauczycielem chemii z małego miasteczka w Nowym Meksyku. Pewnego dnia dowiaduje się, że ma nieoperacyjnego raka płuc. Ta przerażająca informacja ma jednak na White'a zaskakujący wpływ - przestaje się bać. By zabezpieczyć przyszłość bliskich, postanawia razem z byłym uczniem zacząć produkcję metamfetaminy - dla chemika to nic trudnego. Jego produkt okazuje się doskonały, pieniądze zaczynają płynąć. Tylko że świat narkotyków ma swoje prawa - są kartele i ich terytoria, są dilerzy i dzieciaki, które narkotyki biorą i jest też szwagier White'a, agent DEA, czyli agencji do walki z narkotykami. "Breaking Bad" to kolejny po "Dexterze" i, do pewnego stopnia, "Housie", serial, którego bohater budzi co najmniej mieszane uczucia. Niby znamy jego motywacje i gotowi jesteśmy się z nimi zgodzić, ale przyglądamy się też skutkom jego działania, które potrafią być tragiczne. White nie mając nic do stracenia, postanawia zadbać o przyszłość tych, których kocha. Nie liczy się zupełnie z tym, ile ludzkich tragedii spowoduje (bo nad tym, że zwyczajnie łamie prawo nie ma się co rozwodzić), ani z tym, jak na niego samego wpłynie przestępcza działalność.

ZOBACZ WIDEO

Polecamy