Na grzybach z Wałęsą

Rzut oka na plan filmu Andrzeja Wajdy ?Wałęsa? nie wystarczy, żeby powiedzieć, czy to będzie dobry film. Wystarczy za to, by się przekonać, że Robert Więckiewicz urodził się, by zagrać legendę Solidarności
W Lasku Lindego, o kwadrans jazdy metrem od Pałacu Kultury, filmowcy zaginali wczoraj czasoprzestrzeń. Zamiast 4 czerwca 2012 roku był 5 października 1983 roku, zamiast warszawskich Bielan - Kaszuby.



Po lesie z wiklinowym koszem spacerował, szukając grzybów, ubrany w gumiaki Lech Wałęsa. Jego spokój zaburzyło pojawienie się różnojęzycznej chmary dziennikarzy, którzy przynieśli mu wiadomość o Pokojowej Nagrodzie Nobla. - Lechu, to jak będziesz teraz walczył? - spytał jeden z nich, kiedy w końcu postawili świeżo upieczonego laureata na ziemi po podrzuceniu go kilka razy w górę. - No przecież z kamieniami na czołgi nie pójdę, no bo jestem pokojowym noblystą - odpowiedział Wałęsa. I zażądawszy oddania kosza z grzybami poszedł dalej w las, na odchodnym pokazując gest zwycięstwa dziennikarskiej zgrai.

Samotność noblisty

- Samotność noblisty... - skomentował ktoś z ekipy filmowej, patrząc w monitory na stanowisku reżyserskim. - Stop, po ujęciu! - rozległo się w lesie. W namiocie z monitorami (jeden pokazuje zdjęcia kolorowe, drugi czarno-białe) Andrzej Wajda, reżyser filmu "Wałęsa", razem z operatorem Pawłem Edelmanem i odtwórcą tytułowej roli Robertem Więckiewiczem oglądają nakręconą scenę, komentują i naradzają się po cichu. Zdaniem Wajdy statyści grający dziennikarzy za wcześnie zaśmiali się z żartu Wałęsy, więc będzie potrzebny dubel.

Wersja ekranowa

Robert Więckiewicz rusza z powrotem w las. Z przyklejonym wąsem bardzo młodego Wałęsę przypomina, także mówi jak on i jak on się porusza. Wrażenie jest niesamowite. Ciekawe tylko, jak takie podobieństwo sprawdzi się w gotowym już filmie, czy widzowie, których większość doskonale od lat zna Lecha Wałęsę, kupi jego ekranową wersję. - Ja się tego nie boję. Wałęsa w filmie nie będzie tylko wygłaszał znanych nam przemówień, zobaczymy go w wielu sytuacjach dramatycznych, z którymi będzie musiał się zmierzyć - mówi Andrzej Wajda. Zdecydował się nakręcić film biograficzny o Wałęsie dopiero wtedy, gdy dostał scenariusz, w którym przedstawiono go właśnie jako człowieka, a nie pomnik. Choć wprost mówi o nim "bohater naszych czasów".

Ostatnie dni zdjęciowe

To już jeden z ostatnich dni zdjęciowych na planie filmu "Wałęsa". Jeszcze dziś i jutro ekipa będzie w Warszawie, a pod koniec czerwca w gdańskiej stoczni dokończy sceny, których nie udało się nakręcić w maju z powodu kontuzji Roberta Więckiewicza. Będzie wśród nich ta na stoczniowej bramie, gdy Wałęsa ogłasza w sierpniu 1980 r. "Mamy wreszcie niezależne, samorządne związki zawodowe".

Film wkroczy potem w etap postprodukcji, w którym m.in. do ujęć fabularnych zostaną dołożone fragmenty kronik filmowych z lat 70. i 80. Premiera planowana jest na grudzień.

Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro@agora.pl



Więcej o: