Pod szyją grenadyna, na nogach brązowe lotniki. Rozmowa z prezesem stowarzyszenia But w Butonierce

Z Damianem Kotem, prezesem stowarzyszenia But w Butonierce, które skupia miłośników klasycznej elegancji oraz szerzy wiedzę na jej temat, rozmawia Zofia Knittel
Na waszej stronie internetowej czytam: "Dyskutujemy o jakości butów ze starego i nowego świata". Nie mam nic przeciwko panom rozmawiającym o ciuchach, ale czy do takich dyskusji potrzebne jest aż stowarzyszenie? Nie wystarczy grupa na Facebooku?

Damian Kot: - Tworzymy barwną organizację i rozmawiamy nie tylko o ubraniach. Każdy z nas, oprócz wspólnej pasji, posiada jakieś inne zainteresowania i talenty, które mogą się przydać przy realizacji naszych działań. Profil na Facebooku jest jednym z najnowszych projektów, powołanym już przez stowarzyszenie. Stowarzyszenie jest sposobem na stworzenie wspólnej reprezentacji.

"Podziwiamy niszowe destylarnie szkockiej single malt whisky", "promujemy eleganckie życie, rozrywki i spędzanie wolnego czasu". To miejsce tylko dla bogatych?

- Absolutnie nie, wśród naszych członków są osoby o różnym statusie materialnym. Zarówno studenci jak i milionerzy. Staranność, przestrzeganie pewnych reguł i chęć poszerzania swojej wiedzy wcale nie wymaga wydawania fortuny. Kupujemy lub zamawiamy ubrania ponadczasowe, nie będące w modzie, a zatem nigdy też z niej nie wychodzące. Dzięki stosowaniu prostych zasad pielęgnacji odwdzięczą się kilku-, kilkunasto-, a nawet kilkudziesięcioletnią trwałością.

Ilu was jest i kim są członkowie stowarzyszenia?

- W obecnej chwili jest nas 17. Większość to mniej więcej 30-latkowie. Najliczniej reprezentowany zawód to prawnik i finansista. Jest też kilku przedsiębiorców, a także lekarz i dziennikarz telewizyjny. Członkowie stowarzyszenia rekrutują się z najbardziej aktywnych użytkowników naszego forum internetowego. A jest ich tam ok. 3 tys.

Co trzeba zrobić, żeby należeć do stowarzyszenia?

- Podzielać nasze zainteresowania, być aktywnym, no i dać się poznać. Sprawy formalne to najmniejszy problem. Najprostsza droga do stowarzyszenia wiedzie przez forum internetowe. To jest miejsce do zaprezentowania siebie.

Mam wrażenie, że tworzenie takiego stowarzyszenia to straszny snobizm.

- Snobizm rozumiem jako chęć zaimponowania innym, dokonywania pustych manifestacji upodobań, nie popartych dogłębną wiedzą, orientacją w danej dziedzinie. W takim rozumieniu nie ma to nic wspólnego z naszą działalnością, która wyrasta przede wszystkim z naszej pasji i chęci dzielenia się nią z innymi.



Czy można panów określić klubem dżentelmenów?

- Tak, jak najbardziej. Jesteśmy bardzo łagodni.

"Wspieramy rzemieślników oraz sprzedawców towarów i usług". To znaczy pewnie, że kupujecie u nich.

- Na naszym forum internetowym piszemy o rzemieślnikach oraz realizowanych u nich zamówieniach. Zakup i rekomendacja są najlepszą formą wyrażenia akceptacji dla wyrobu i wsparcia dla producenta lub sprzedawcy.

Problem w tym, że większość rzemieślników nie ma swoich uczniów i następców.

- Rosnący popyt na ubrania i buty na miarę - w czym mamy swój skromny udział - wywołuje coraz większe zapotrzebowanie na solidne rzemiosło. Obecnie mam kontakt z dwiema młodymi osobami, które starają się wdrożyć w niezwykle wymagający fach szewski. Pomoc z naszej strony to pośredniczenie w nawiązaniu kontaktu z mistrzami oraz pomoc w wyszukiwaniu źródeł wiedzy. Kluczowa jest oczywiście praktyka. Z krawcami jest o wiele lepiej, osobiście znam w Warszawie dwóch krawców przed czterdziestką i są to fachowcy, z których usług z powodzeniem korzystają koledzy z forum.

Rozumiem, że stowarzyszenie But w Butonierce to miejsce tylko dla mężczyzn...

- Ze względu na specyfikę - raczej tak. Chociaż mamy kilka pań zarejestrowanych na forum. Dla wielu naszych kolegów forum jest azylem, do którego nie powinny zaglądać ich żony, dziewczyny, bo wówczas mogłyby się dowiedzieć, jak "cenna" jest ta klasyczna męska elegancja. Z tego też powodu niektórzy koledzy trzymają buty na miarę w gabinecie w pracy

A pan w co jest dziś ubrany?

- W zestaw koordynowany. Pod szyją grenadyna zawiązana 4-in-hand, na nogach brązowe lotniki, a na to wszystko beżowa dwurzędowa dyplomatka. Było na tyle ciepło, że fedorę zostawiłem w domu. Jeżeli nazwy poszczególnych elementów wydają się obce - serdecznie zapraszam na nasze forum, wszystko szybko stanie się jasne.



Więcej o: