Gorączka gazowego złota. "Promised Land" Damona

Czy w świecie, którym żądzą wielkie korporacje, można dostać pieniądze "za nic"? I co można stracić, gdy się takie pieniądze weźmie? Na te pytania odpowiada "Promised Land", film napisany i zagrany przez Matta Damona
Ekolodzy widzą w "Promised Land" ważny głos w dyskusji na temat wydobywania gazu łupkowego. Dyskusji, która u nas dopiero raczkuje, ale w Stanach toczy się od dawna. Zwłaszcza w przypadku najpopularniejszej metody szczelinowania hydraulicznego, która jest bardzo skuteczna, ale budzi kontrowersje ze względu na wypadki zatrucia środowiska, do jakich doprowadzała.

Są szczęśliwi, że wielki hollywoodzki gwiazdor Matt Damon zaangażował się w temat, razem z innym popularnym aktorem Johnem Krasinskim napisał scenariusz filmu i w nim zagrał. To wielka reklama dla wątpliwości ekologów. Z drugiej strony wielkie korporacje zajmujące się w USA wydobyciem gazu oburzyły się na film i wytknęły twórcom, że straszą szczelinowaniem, a pieniądze na film wzięli m.in. ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

Te, jako kraj OPEC raczej nie są zainteresowane szybkim uniezależnieniem się USA od importowanej ropy. W tej dyskusji obie strony zgubiły jednak film. Który zresztą wcale nie opowiada o szczelinowaniu. W pierwszej wersji scenariusza czarnym charakterem była firma zajmująca się energią wiatrową...



"Promised Land" opowiada melancholijną historię odchodzącej powoli dawnej Ameryki. Tej, w której pracowici farmerzy mogli utrzymać siebie i swoje rodziny z tego, co posiali i wyhodowali. Jej bohaterem jest wnuk takiego farmera Steve Butler (Damon), który został przedstawicielem handlowym wielkiej korporacji wydobywającej gaz łupkowy.

Razem ze swoją partnerką Sue (Frances McDormand) przyjeżdża do biednego rolniczego miasteczka w Pensylwanii, oferując farmerom duże pieniądze "za nic". A raczej za dzierżawę ziemi pod odwierty. Ku ich zaskoczeniu farmerzy postanawiają decyzję o dzierżawie poddać pod głosowanie. Na domiar złego w miasteczku pojawia się ekolog (Krasinski) wojujący z odwiertami, budzącą kontrowersje metodą szczelinowania hydraulicznego. Kto wygra w tym sporze? Jakie szanse mają zwyczajni ludzie w starciu z wartą 9 mld dolarów korporacją?



Więcej o: