"Niepamięć". O czym nie da się zapomnieć?

Po kilku latach przerwy Tom Cruise wraca do science fiction, by w filmie "Niepamięć" spróbować odpowiedzieć sobie na pytanie: czy można tęsknić za miejscem, w którym się nigdy nie było?
Science fiction dzieli się na rozmaite podgatunki, o różnym stopniu spektakularności. W zrobionej z rozmachem "Wojnie światów" Tom Cruise grał zwyczajnego, niezbyt dobrze radzącego sobie z życiem, współczesnego ojca, który w obliczu inwazji kosmitów daje z siebie wszystko, by ocalić rodzinę. Za to w wyciszonym, rozgrywającym się w przyszłości "Raporcie mniejszości" jako policjant musiał poradzić sobie ze spiskim i uratować niewinnych. W "Niepamięci" czeka go jeszcze inne zadanie. Tutaj nie ma ani spektakularnych pojedynków z dysponującymi wielkimi bojowymi machinami obcymi, nie ma też gwarnego miasta, w którym popełnia się zbrodnie. Właściwie na Ziemi nie ma już nic i nikogo. Nasza planeta padła ofiarą kosmicznej inwazji, w wyniku której zniszczono Księżyc, a wywołane tym katastrofy i obcy doprowadzili ludzkość na skraj wymarcia. Niedobitki uciekły na inną planetę.

W roku 2077 na Ziemi są tylko komandor Jack Harper (Cruise) i jego partnerka Victoria (Andrea Riseborough). On zajmuje się naprawianiem dronów, które zabezpieczają ziemskie surowce, wciąż potrzebne ludziom w ich nowym, kosmicznym doku, ona w centrum kontroli jest jego wsparciem, bo gdzieniegdzie pojawiają się niedobitki obcych. Oboje, dla bezpieczeństwa misji, mają wyczyszczoną pamięć. Ale Jack miewa dziwne sny, w których widzi Ziemię przed inwazją i piękną kobietę.



Ich misja zbliża się do końca - wkrótce mają dołączyć do reszty i na zawsze opuścić zniszczoną Ziemię. Jednak Jack wcale nie ma na to ochoty - lubi to miejsce, lubi leżeć na trawie w czapce nowojorskich Jankesów, słuchać starych płyt w górskim domku. I gdy na Ziemi rozbija się statek z ludźmi, wśród których jest piękna nieznajoma z jego snów (Olga Kurylenko), Jack przeżywa szok. Jeszcze większy, gdy odkrywa, że na Ziemi są też inni ludzie, ukrywający się w podziemiach pod wodzą charyzmatycznego Beecha (Morgan Freeman). I że wcale nie podoba im się ani Jack, ani jego misja.

Co naprawdę stało się z Ziemią, kim jest kobieta ze statku, jaką rolę ma tu do odegrania Jack? Odpowiedzi na te pytanie można poznać oglądając wysmakowany wizualnie najnowszy film twórcy "Tronu: Dziedzictwa" Josepha Kosinskiego - "Niepamięć".

Za co kochamy Toma Cruise'a

Uśmiech, który mógłby rozświetlić nocą miasto wielkości Ostrołęki, ciepłe spojrzenie, gęste włosy, wysportowana sylwetka i aktorski talent - oto przepis na gwiazdę filmową w starym stylu, jaką niewątpliwie jest Tom Cruise.

W ciągu 30 lat kariery nieśmiały dyslektyk, który chciał zostać księdzem, stał się ulubieńcem nie tylko amerykańskiej widowni, trzy razy był nominowany do Oscara (wstyd dla tej nagrody, że go nie dostał), jego filmy zarobiły ponad 7,3 mld dolarów. Grał role słodkich chłopców i słodkich drani, bohaterów i złoczyńców, kochających, ale też niewiernych mężów, dzielnych ojców. Przez ostatnie lata swoim zaangażowaniem w Kościół scjentologiczny i dziwacznymi zachowaniami wobec trzeciej (byłej już) żony Katie Holmes i ich córeczki zniechęcił do siebie wielu ludzi. Ale nie da się ukryć, że jako aktor wciąż ma w sobie to coś. I gdy sprawa jego rozwodu przycichła, a Tom pozwał o grube miliony dolarów tabloidy, które twierdziły, że zaniedbuje córkę, można zamiast na plotkach skupić się znów na jego karierze aktorskiej. I przypomnieć sobie, za co pokochaliśmy i za co wciąż możemy kochać Toma Cruise'a:

- mając zaledwie 20 lat, potrafił zaimprowizować scenę, która weszła do historii popkultury - gdy w "Ryzykownym interesie" (1983) tańczy w rozpiętej koszuli i białych skarpetkach po domu w rytm "Old Time Rock and Roll" Boba Segera, jest wcieleniem nastoletniego wdzięku

- choć jego Maverick jest bezczelnym dupkiem, nie można go nie lubić, bo "Top Gun" (1986), wielka, spektakularna reklama amerykańskiej armii, bez Cruise'a byłaby nieznośna

- jest pierwszym i, jak na razie, jedynym aktorem, który zagrał w ciągu jednego roku (1988) zarówno w filmie, który dostał Oscara dla najlepszego obrazu, czyli "Rain Manie", i w tym, który otrzymał Złotą Malinę, dla najgorszego - czyli "Koktajlu"

- słynąc ze swej młodzieńczej urody, nie wahał się oszpecić i w długich potarganych włosach, obwisłych wąsach, na wózku przejmująco zagrał Rona Kovica, żołnierza sparaliżowanego po postrzale w Wietnamie, który został aktywistą ruchu antywojennego w "Urodzonym 4 lipca" (1989)

- dobrze wygląda w białym mundurze oficera marynarki wojennej i nie boi się nawet wrzeszczącego na niego Jacka Nicholsona. Tom nie dość, że wrzaski wytrzymał, to jeszcze udowodnił winę Jacka w "Ludziach honoru" (1992)

- przyćmił Brada Pitta w "Wywiadzie z wampirem" , (1994), pokazując zaskoczonej publiczności swoją ciemną stronę, a przygotowując się do roli wampira Lestata, oglądał filmy przyrodnicze o lwach polujących na zebry

- potrafi być romantyczny i wygłaszać miłosne przemowy nie popadając w śmieszność, jak w "Jerrym Maguire" (1996)

- równie przekonująco potrafi zagrać zimnego siwowłosego psychopatę ("Zakładnik", 2004)

- ma (a może miewa, trudno powiedzieć na pewno) do siebie dystans i zamieniony w wulgarnego łysego tłuściocha z cygarem nadal z wdziękiem tańczy, robiąc sobie "Jaja w tropikach"

- mimo "pięćdziesiątki" na karku, sam robi większość kaskaderskich numerów, jak chodzenie po szklanej ścianie Burj Khalifa, najwyższego budynku świata, na wysokości jego 130 (!) piętra w "Mission: Impossible - Ghost Protocol" (2011)

- jego filmy ponoszą czasem spektakularne artystyczne lub finansowe porażki ("Walkiria", "Wybuchowa para", "Rock of Ages"), a on wstaje, otrzepuje się i idzie dalej.



Więcej o: