Testujemy kolorowe wódki

Podwyżka akcyzy dotyczy głównie wódek

Podwyżka akcyzy dotyczy głównie wódek (fot. Paweł Kiszkiel / AG)

Chyba możemy mówić o fenomenie wódek smakowych. Jakby zostały stworzone dla młodych sarmackich dusz (i gardeł). Wchodzą szybko, łatwo i bez ceregieli. A że są słodkie, to i pannom smakują. Idealny alkohol na balangę.

Celowo tu pomijam trunki tzw. gorzkie, wyrosłe na fenomenie żołądkowej gorzkiej (choć goryczy w nich ani na lekarstwo), bo to wódki raczej zimowe. Wrócimy więc do nich w stosownym czasie. Ale my się tu zajmiemy wódkami najtańszymi. Łączy je cena - poniżej 25 zł za pół litra, słodycz, kolorowość oraz zawartość alkoholu, zawsze poniżej 40 proc., czyli mniej niż w klasycznej wódeczce.

Skąd taki sukces cytrynówek, wiśniówek, miętówek i innych -ówek? Królową tej grupy alkoholi jest lubelska. Czy była pierwsza na rynku, czy najtańsza, czy najsmaczniejsza, nie wiem. Ale rządzi. Najlepszym dowodem na niepodzielne panowanie królowej jest liczba odmian smakowych. Po?najpopularniejszej cytrynowej pojawiły się i porzeczkowa, i grejpfrutowa, i polskie mojito, czyli miętówka, i sporo innych.

Stock, czyli producent lubelskiej, zapatrzył się chyba w producentów soków i wypuścił na rynek nawet wódkę Antonówkę. Chwilę należy poświęcić lubelskiej miętówce, bo i zdobywa nagrody, i z półek znika chętnie i szybko. Nie wymaga ani rumu, ani mięty, a z tego, co słyszę, rzadko jest uzupełniana wodą sodową. Gotowa do spożycia, słodka, niedroga.

Zresztą wszystkie te słodkie cytrynówki czy żurawinówki to trunki niesłychanie łatwe w piciu. Nie wymagają od kubków smakowych żadnej szczególnej wrażliwości, żadnego wyrafinowania. Nie wymagają też żadnej wiedzy barmańskiej. To takie soczki. Kolorowe, fajnie wyglądające w kieliszku i szklance, a jeśli już kto się odważy rozrzedzić toto jakimś dodatkiem, łatwo tworzy pary z rozmaitymi sprite'ami, sokami czy oranżadami. Choć słodyczy wtedy jest jeszcze więcej. Nieznośnie więcej. Moim zdaniem najlepsze są na lodzie, ewentualnie z dodatkiem wody gazowanej.

Gdybym miał opisywać historię rozwoju trunków ostatnich lat w Polsce, pewnie wysnułbym koncepcję, że nasze wódki smakowe wywodzą się w jakiś sposób z kategorii RTD (Ready To Drink), zwanej czasem alkopopami. Tyle że na nasze gusta alkopopy są nieco za słabe. Bo przecież my, Sławianie, my lubim sielanki (= procenty).

Więc zamiast gotowego drinka o mocy 4,5 proc. wolimy gotową 30-procentową wódeczkę. Ponieważ jest słabsza od wódki czystej, w dodatku słodziutka, nie wymaga ani zakąski, ani popitki. Jest bytem samym w sobie. Samowystarczalnym. Doskonałym. Choć pamiętać oczywiście należy, że bez wody dość niebezpiecznym. Jak by nie było, ma te swoje 30-36 proc., i prędzej czy później (raczej prędzej) musi zadziałać.

Producenci mówią, że wódki smakowe wzięły się z naszej dumy narodowej, czyli z tradycji nalewek, choćby wiśniówki. Ale nalewki są mocniejsze od współczesnych owocówek, słodsze, nie pijemy ich na lodzie czy w drinkach. To napoje deserowe, do podawania w karafkach i serwowania w małych kieliszkach na smukłej nóżce. Do smakowania, delektowania się, do celebry.

Fakt, kiedy spróbowałem różnych trunków tu opisywanych, doznałem refleksji, że granica między nalewką a wódką smakową się zaciera (spróbujcie przy okazji doskonałej soplicy pigwowej, bardzo „nalewkowej” w charakterze), ale będę się upierał, że droga od 30-proc. żurawinówki przemysłowej do mocnej, domowej nalewki żurawinowej jest bardzo daleka.

Testujemy kolorowe wódki, alkoholefot. Paweł Kiszkiel / AG

1. Sobieski, Vanilia - II liga
40 proc. 0,5 l/24,95 zł

Ta firma ma oczywiście prawo pisać na butelce: „król jest tylko jeden”, ale chodzi tu o króla Sobieskiego a nie wyniki sprzedaży tej wódki. Jedyna w tym zestawieniu wódka czysta z koloru i mocna, jak trzeba. Pachnie jak ciastko, smakuje dziwnie - bo piekącym ciastkiem. Tylko do koktajli! Albo do kawy. 

2. Soplica, Malinowa - Ekstraklasa
36 proc. 0,5 l/19,88 zł

Większość producentów nazywa swoje alkohole napojami spirytusowymi, a Soplica dumnie używa słowa nalewka. I słusznie, to nieco inna klasa alkoholu. Jest mocny, intensywnie owocowy, może w nosie trochę drażnić sztuczność zapachu, ale w smaku się broni. Jeszcze lepsza jest odmiana pigwowa.

3. Alaska, Cytrynowa - Liga okręgowa
33 proc. 0,5 l/17,41 zł

Na etykiecie czytamy m.in.: „Likier otrzymany ze spirytusu ”. O co chodzi? Producent mało znany i nic dziwnego. Ja też bym nie był dumny z tego trunku. Nos spirytusowy złamany chemiczną nutą cytryny. Usta: laboratorium, bimber, kwasek cytrynowy, cukier. Zbyt długi finisz. Trzeba kombinować z dodatkami.

4. Nemiroff, Cranberry - Liga okręgowa
21 proc. 0,5 l/24,59 zł

Niby że „tradycyjna nalewka ( ) ze szlachetną nutą koniaku” - dziwny opis. A w smaku? Sprawia wrażenie dużo mocniejszej niż w rzeczywistości. Dziwne. Mało tu żurawin, sporo słodyczy (miodu). Sam nie wiem, dla kogo to Może na babskie popołudnie, do?kawki i ploteczek. Facet raczej po to nie sięgnie.

5. Wyborowa, Mango splash - I liga
30 proc. 0,5 l/19,88 zł

Jak kto lubi mango, to mu się w tym trunku spodoba wszystko. Jak nie lubi, to jest szansa, że polubi. Nos jest naprawdę pełen mango. Kolor - bajeczny. Usta słodkie, aż się lepią, owocowe, nieco zbyt spirytusowe. Miły finisz. Nadaje się do eksperymentów z drinkami, ja polecam na lodzie z limonką.

6. Lubelska, Żurawinówka - II liga
32 proc. 0,5 l/18,99 zł

Szkło z wypukłymi napisami kiedyś to był szpan, dziś o niczym nie świadczy. Tania. Kolor powabny, zapach delikatnie żurawinowy, subtelnie alkoholowy. Smak alkoholowy zdecydowanie, ale też słodko-gorzki jak na żurawinę przystało. Dla mnie ciut za słodki, ale ze sprite'em będzie git. Lubelska więc marka jak ta lala!

7. Krupnik, Cytrynowy - Ekstraklasa
36 proc. 0,5 l/23,39 zł

Polmos w Łańcucie późno zabrał się za rozciąganie brandu doskonałego miodowego likieru. Ale jak już, to udanie. Po mocnym wejściu na rynek wódek czystych czas na smakową. Pachnie intensywnie cytryną. Trunek raczej tęgi, ale zharmonizowany, słodko-kwaśno-   -cierpki. Jeśli mocny alkohol może być orzeźwiający, to ten jest.

8. Bielska, Grejpfrutowa - I liga
32 proc. 0,5 l/20,79 zł

Producent się pyszni na etykiecie: „Idealnie skomponowana harmonia”. A harmonia to niby jaka ma być, drogi Polmosie z Bielska-Białej? Na bok dywagacje językowe, przejdźmy do kieliszka. Zapach jak z napoju z czerwonych grejpfrutów, smak łagodny, miło rozciągnięty między goryczką a słodyczą. Plus ten kolor! 

9. Luksusowa, Wiśniowa - I liga
30 proc. 0,5 l/19,99 zł

Gdyby wiśniówka Luksusowej miała wyższą moc i odpowiednio mocniejszy wiśniowy charakter, byłaby tu nie do pobicia. Ale przeważyły gusta większości, dlatego trunek jest miły, smaczny, ale nie wybitny. Ładnie pachnie, a pierwsze doznanie smakowe jest bardzo obiecujące, szkoda że mocno nietrwałe.

10. Lubelska, Cytrynówka - Królowa (rynku)
32 proc. 0,5 l/17,97 zł

Jeśli królowa jest tylko jedna, to dyskutować właściwie nie ma co. Portfolio Lubelskiej to w 2012 r. prawie 1/3 rynku wódek smakowych w Polsce. Można krytykować wybór większości? Można. Więc jedyne co mi przeszkadza, to za dużo cukru i aromatu. Ale z odrobiną wody i lodem nie odmówię.

11. Maximus, Pieprzna malina - II liga
38 proc. 0,5 l/22,99 zł

Producent pisze: „Pieprzna malina - znana i ceniona od pokoleń”. Hmm, a od ilu? Bo kariera wściekłego psa to jednak chyba miała miejsce niedawno. Ale nic to, Baśka, pijemy. Pachnie soczkiem malinowym, ale w ustach piecze tęgą wódką. Malin tu już mało, za to pieprz, i owszem, wzmaga efekt. Na rozgrzewkę.

Dlaczego nie wyższa półka?

Z żalem pominąłem jedną grupę kolorowych wódek. Chodzi o trunki nieco wyższej kategorii (i cenowej, i smakowej) czyli smakowe wersje finlandii, absoluta i mniej popularnej u nas, a świetnej danzki (porzeczkowa jest mniam mniam). Dlaczego? Bo po pierwsze są droższe od najpopularniejszych owocowych wódek krajowych, po drugie są znacznie lepsze, po trzecie nie tak słodkie, po czwarte - bo nie. No nie umiem po prostu próbować mojej ukochanej wytrawnej, żurawinowej finlandii z - wydawałoby się - równie żurawinową, ale znacznie słodszą odmianą krajowego producenta. Więc nie. Pamiętać też należy, że na jeszcze wyższej półce są trunki smakowe (jakby kto miał okazję spróbować Belvedere Pink Grapefruit, to niech nie traci okazji).

Historia kolorowych wódek w Polsce

Testujemy kolorowe wódki, alkoholefot. od lewej: Wikimedia; East News; Michał Mutor; Michał Grocholski, Wojciech Surdziel, Sławomir Kamiński

Od zawsze: Polacy raczyli się nalewkami domowymi, robionymi na spirytusie i owocach. Na wszystkich, ale dziejowe zawieruchy przetrwała głównie wiśniówka.

Od 1945 r.: wódki kolorowe gatunkowe (np. jarzębiak) i słodkie (np. Polish Cherry, czyli wiśniówka).

Od 1981 r.: Wódka na kartki. Piło się więc ohydną czystą, koniecznie z ptysiem albo czymkolwiek innym, byle słodkim. Boom na bimber, jeśli był kiepski, to z miodem i cytryną - taka cytrynówka była najpopularniejszą wódką „domową”.

Od 1989 r.: Wolny rynek, czyli jest wszystko. Nowe wódki, nowe gatunki, pionierska działalność Finlandii i Absoluta w dziedzinie wódek smakowych. Moda na drinki z Zachodu. Start krajowych wódek smakowych.

Ok. 2003 r.: Rosnąca popularność RTD, czyli alkopopów - dla młodych i na lato. Plus -łatwe w piciu, idelane na imprezę. Minus - brak mocy, upić się tym było trudno.

2013 r.: Wódki smakowe owocowe - popularne, gotowe do picia drinki, wymagają tylko lodu. Nie potrzebują zakąski. Smakują jak RTD, działają skuteczniej. Dwukrotnie większa konsumpcja w roku 2012 niż 2011, w tym może być jeszcze wyższa.

ZOBACZ WIDEO

Zobacz także
  • Testujemy tanie whisky Ruda za cztery dychy: test whisky z dyskontów
  • Mój pierwszy raz: jak zostać barmanem Mój pierwszy raz: jak zostać barmanem
  • Nasz subiektywny wybór najciekawszych minibrowarów w Polsce Wspaniała dwunastka: najciekawsze polskie małe browary
Komentarze (95)
Testujemy kolorowe wódki
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • avatar
  • avatar
  • avatar

    Gość: laki

    Oceniono 29 razy 21

    Soplica orzechowa forever :]

  • avatar
  • avatar
  • avatar

    bartekpawel

    Oceniono 23 razy 15

    Jeśli dla autora najlepsza jest finlandia, to reszta testu organoleptycznie jest do d...

  • avatar

    Gość: mariusz

    Oceniono 16 razy 14

    a gdzie Śliwowica Łącka

  • avatar
  • avatar

    Gość: szczecin!

    Oceniono 15 razy 9

    Jeśli ktoś pozna Sobieski Karmel, ten nie wpasuje się z beznadziejną Vanilią. Kto lubi Soplicę Orzech (lub pigwę), ten pokocha Karmelek. Raczej dla pań. Raczej z colą i lodem.
    To wódeczka pachnąca krówką...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Polecamy